Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

9 osób, których śmierć nie zainteresowała nikogo

130 185  
442   37  
Myślisz, że twoja śmierć wpędzi bliskich w czarną rozpacz? Nie chciałbym cię martwić, ale tych dziewięcioro nieszczęśników też tak myślało. W rzeczywistości jednak minęło kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, zanim ktokolwiek zorientował się, że nie żyją.

Hedwiga Golik

Pewna chorwacka kobieta, urodzona w 1924 roku, pewnego wieczora w 1966 zrobiła sobie herbatę i z kubkiem ciepłego napoju usiadła przed telewizorem. I siedziała tak aż do 2008, kiedy do jej mieszkania w Zagrzebiu dostała się policja. Funkcjonariusze zostali poproszeni o pomoc w ustaleniu, co się stało z właścicielem lokalu. Sąsiedzi przekonani byli, że zajmująca mieszkanie Hedwiga Golik wyprowadziła się czterdzieści lat wcześniej. Tymczasem ona w dalszym ciągu siedziała przed telewizorem. Z tym samym kubkiem, choć herbata już dawno wyparowała. Poza tym szczegółem wszystko wyglądało tak, jakby czas się zatrzymał.

Joyce Vincent


Trzy lata czekania na kogoś, kto raczyłby wreszcie zająć się zwłokami to nie czterdzieści, ale w dalszym ciągu wystarczająco, by dość istotnie się rozłożyć... Taka wątpliwie optymistyczna przygoda spotkała 38-letnią Joyce Vincent, która najwyraźniej zanudziła się na śmierć, oglądając BBC1. Kiedy policjanci, zaalarmowani smrodem wydobywającym się z mieszkania kobiety, weszli do środka, zobaczyli włączony telewizor, trochę bożonarodzeniowych prezentów i oczywiście zwłoki w stanie, który uniemożliwiał jakąkolwiek standardową identyfikację.

Barbara Salinas-Norman


Takie historie przytrafiają się nie tylko przeciętnym, nieznanym ludziom. Tymi bardziej popularnymi też czasem nikt się nie interesuje - tak jak Barbarą Salinas-Norman, aktywistką i pisarką, tworzącą głównie dla dzieci. Jak to zwykle bywa na świecie, znajomi i przyjaciele odwrócili się od Meksykanki wtedy, kiedy 70-latka popadła w finansowe tarapaty. Jej zmumifikowane ciało znalazł dopiero szwagier, który - po dwóch latach braku kontaktu - uznał, że czas najwyższy jednak sprawdzić, co u Barbary. No i sprawdził.

Simon Allen


"Właściwie to nic dziwnego nie zauważyliśmy, najwyżej trochę dziwny zapach przy drzwiach tamtego mieszkania", przyznali brytyjscy sąsiedzi, którzy z trupem za ścianą żyli przez ponad dwa lata. Ktokolwiek zainteresował się sprawą dopiero wtedy, kiedy właściciel pewnego mieszkania w Brighton doszedł do wniosku, że nieżyjący Simon Allen trochę zbyt długo zwleka z opłaceniem czynszu. Jedenaście dni później do mieszkania przysłał... Nie, no skąd! Oczywiście, że nie policję. Ekipę sprzątającą, która za fotelem w kuchni natknęła się na nieszczęsnego Simona odzianego w same skarpetki.

Geneva Chambers


Wolała samotność. Kazała sąsiadom trzymać się z daleka od niej i wrzeszczała na kobiety przynoszące jej ciasteczka. Cóż, Geneva Chambers z Florydy na pewno nie była najbardziej sympatycznym człowiekiem na świecie. A sąsiedzi - cóż, spełnili żądanie Amerykanki. Później jednak, od dłuższego czasu nie widząc jej uśmiechniętej twarzyczki opieprzającej właśnie jakąś przypadkową ofiarę, uznali, że pani Chambers najwyraźniej się wyprowadziła, porzucając dom. Jak przystało na porządnych amerykańskich sąsiadów, postanowili oni... regularnie kosić trawnik wokół "opuszczonego" domu. Tym sposobem ciało 68-latki nieniepokojone przez nikogo mogło rozkładać się przez kolejne trzy lata.

David Carter


Samobójcy często wcale nie chcą się zabić. Celem, który im przyświeca, jest zwrócenie na siebie uwagi otoczenia. Cóż, Davidowi Carterowi to ostatnie z całą pewnością się nie udało. Musiały minąć aż cztery lata, zanim ktoś wreszcie raczył pojawić się w jego domu i posprzątać... właściciela. Na ciało nieboszczyka natknął się agent nieruchomości, który zwęszył okazję, widząc dom wyglądający na opuszczony. Wszedł do środka i cóż, przez wiele najbliższych nocy raczej nie spał zbyt dobrze. Widok pana Cartera z przestrzeloną czaszką na długi czas oduczył agenta wchodzenia nieproszonym do cudzych domów.

Hiszpański emigrant


Życie na emigracji nie zawsze jest tak miłe, jak mogłoby się niektórym wydawać. O tym smutnym fakcie przekonał się pewien wiekowy Hiszpan, który na stare lata postanowił przenieść się do północnej części Lille, gdzie kupił skromną posiadłość. Emeryt nikomu nie przeszkadzał, na nic i nikogo się nie skarżył, regularnie przychodziły do niego listy. Dopiero po pewnym czasie zorientowano się, że w gruncie rzeczy to już długo pana nie widziano. Kiedy gospodarską wizytę postanowili złożyć mu lokalni posterunkowi, okazało się, że spóźnili się co najmniej o piętnaście lat. Tyle bowiem - według ustaleń śledczych - przeleżało we własnym łóżku ubrane w piżamę ciało.

Niemiecki bezrobotny


Nie tylko Francuzi mają kiepskie wyczucie czasu, to samo przytrafia się Niemcom. Choć to właśnie Niemcy - trzeba oddać sprawiedliwość - spóźnili się nie o piętnaście lat, a jedynie o siedem. Ale jak to możliwe, że przez tak wiele czasu zupełnie nikogo nie zainteresował smród rozkładających się zwłok, szczególnie że mieszkanie, w którym leżały, sąsiadowało bezpośrednio z biurami i mieszkaniami, w których - za przeproszeniem - tętniło życie? Zapomniany przez Boga i ludzi Niemiec umarł we własnym łóżku. Pod ręką miał program telewizyjny, kilka marek i paczkę papierosów. Najwyraźniej tych ostatnich nie brakuje bezrobotnym na całym świecie.

Natalie Wood


Ciekawe, czy w polskim systemie emerytalnym - wymagającym wręcz uprzejmego rozstania się z życiem dzień po przejściu na emeryturę - taka sytuacja jest w ogóle możliwa. Osiem lat pobierania świadczeń przez... zmarłego? Na szczęście (jeśli szczęście robiłoby w tym wypadku jakąkolwiek różnicę) Natalie Wood mieszkała w Australii, gdzie najwyraźniej nieco inaczej traktuje się starszych ludzi. Odeszła w 2003 roku, ale znaleziono ją dopiero w 2011. Do tego czasu zdążono odciąć jej prąd i wodę, ale odpowiedni urząd cały czas przelewał na konto pani Wood zasiłek - pozostał nietknięty. I na dobrą sprawę Australijka mogłaby nadal czekać na znalezienie, gdyby nie szwagierka, która po ośmiu latach uznała, że dawną kłótnię można by już jednak puścić w niepamięć.

Oglądany: 130185x | Komentarzy: 37 | Okejek: 442 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.02

25.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało