Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Znani ludzie, którzy umarli w toalecie

87 251  
188   36  
Śmierć nie wybiera - nieważne, czy jesteś królem Wielkiej Brytanii, czy królem rapu, zejść możesz nagle i w mało stylowych okolicznościach. Król ma o tyle gorzej, że cały świat dowie się, że zmarł na kiblu.

Król Jerzy II


Panujący w XVIII wieku król Wielkiej Brytanii, Jerzy II Hanowerski, nie spodziewał się z pewnością, że 25 października 1760 roku wypije ostatni w życiu kubek gorącej czekolady. Ostatni brytyjski władca urodzony poza granicami Imperium jak co rano wstał, wypił przygotowany napój i udał się na stronę. BACH! Po kilku minutach kamerdyner stojący przy drzwiach królewskiej toalety usłyszał głuchy dźwięk, którym okazał się król osuwający się na podłogę z powodu rozwarstwienia aorty.

Jim Morrison

Legenda muzyki rockowej, człowiek, który zażył więcej narkotyków niż ludzie przychodzący na jego koncerty razem wzięci, oficjalnie zmarł w swojej wannie na atak serca. Jednak Sam Bernet - dziennikarz, biograf, a co ważniejsze: świadek śmierci Jimmy’ego - twierdzi coś zupełnie innego. Morrison miał umrzeć na kiblu bardzo popularnego w owym czasie francuskiego klubu Rock and Roll Circus z powodu przedawkowania heroiny. Chcąc uniknąć skandalu i oskarżeń o handlowanie narkotykami, dilerzy, którzy sprzedali liderowi The Doors heroinę, zabrali jego ciało do domu, gdzie włożyli je do wanny wypełnionej zimną wodą (prawdopodobnie w nadziei na to, że Morrison się jeszcze ocknie).

"Przez kilka sekund patrzyliśmy na nieruchome ciało. Zelektryzował nas ten okropny widok. Pełen temperamentu wokalista The Doors, odlotowy i przystojny chłopak z Kalifornii, leżał teraz bezwładny jak szmata w toalecie nocnego klubu", napisał Bernett. Przybyli zrozumieli, że Jim wdychał heroinę - nie wstrzykiwał, zawsze bał się igieł. Bernett wezwał znajomego doktora, stałego klienta klubu. Lekarz jakoby fachowo zbadał ciało, odchylił głowę Jima, podniósł powieki, zajrzał do ust, przyłożył ucho do piersi, obejrzał zadrapania na ciele i stwierdził zgon, będący zapewne wynikiem zawału serca. "Doktor nie był głupi, mówił o śmiertelnym przedawkowaniu", wspomina Bernett.


Christopher Shale


Kto uczestniczył w większej plenerowej imprezie, ten wie, że do toi-toia chodzi się tylko w nagłych przypadkach. Christopher Shale - jeden z najbliższych współpracowników i przyjaciel brytyjskiego premiera Davida Camerona miał pecha, gdy udał się do toi-toia na festiwalu Glastonbury. Serce polityka odmówiło współpracy i 56-letni Shale zakończył swój żywot w plastikowej budce o wymiarach metr na metr.

Don Simpson


Choć producent m.in. „Top Guna” i „Gliniarza z Beverly Hills” należał do świata filmu, to dzięki trybowi życia mógłby się z powodzeniem odnaleźć wśród rockandrollowców. Gdyby znudziło mu się produkowanie największych filmowych hitów lat 80. to mógłby otworzyć własną aptekę i zostać farmaceutą. 19 stycznia 1996 roku Simspon został znaleziony na sedesie w swojej posiadłości w Los Angeles, gdzie tuż przed zawałem oddawał się lekturze biografii Olivera Stone’a i pielęgnowanej od lat pasji odurzania się czymkolwiek, czym można było się odurzyć. W jego domu znaleziono niemal wszystkie pozycje z leksykonu farmaceutyków: środki usypiające, uspokajające, pobudzające, antypsychotropowe, i inne leki oraz narkotyki - łącznie ponad 2200 pigułek.

Judy Garland


Jak część wspominanych w artykule osób Dorotka (z krainy Oz) zmarła będąc „pod wpływem”. I podobnie jak inni odeszła w mało bajkowych okolicznościach. 22 czerwca 1969 roku świeżo poślubiony, piąty mąż Garland obudził się rano w ich londyńskim mieszkaniu, po czym stwierdził, że małżonki nie ma w łóżku. Po krótkich poszukiwaniach odnalazł ją w łazience - osunęła się z sedesu, miała ręce złożone na kolanie, a z ust i nosa kapała krew. Zmarła nad ranem w wieku 47 lat z powodu przedawkowania leków nasennych, od których była przez wiele lat uzależniona.

Edmund II


Wieść niesie, że urodzony na przełomie X i XI wieku, krótko panujący król Anglii miał zejść w wyjątkowo nieprzyjemny sposób, gdy wiking, który zaczaił się w królewskim wychodku, pchnął króla nożem prosto w królewski odbyt. Podobny los spotkał "naszego" Henryka Walezego - z tą różnicą, że Walezy otrzymał cios w brzuch, po czym wypadły mu wnętrzności, które medykom udało się włożyć z powrotem. Władcy nie udało się uratować nawet mimo przeprowadzonej przez lekarzy lewatywy.

Elvis


Ostatni król na liście. Można powiedzieć, że Elvisa spotkało to, co reprezentował pod koniec życia - został znaleziony w swojej posiadłości w Graceland, w pozycji leżącej, kilka kroków od sedesu. Plama wymiocin znajdująca się na dywaniku przy sedesie dowodzi, że Elvis zaczął źle się czuć jeszcze w trakcie posiedzenia. Z kolei odległość ciała od sedesu sugeruje, że Elvis chciał przed śmiercią wyczołgać się z toalety, by sprowadzić pomoc. W krwi Króla wykryto kokainę i środki nasenne, a jako przyczynę zgonu podano arytmię serca.

Bonus: Caryca Katarzyna II


Wybryki łóżkowe znienawidzonej rosyjskiej władczyni owiane zostały taką legendą, że po śmierci rozpuszczano plotki (których autorami prawdopodobnie byli również gnębieni przez carycę Polacy) o tym, że umarła w wychodku lub w czasie zabaw z koniem. Prawda jest taka, że władczyni odeszła w swoim łóżku (prawdopodobnie) z powodu wylewu krwi do mózgu. Sama.

Źródła:
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Oglądany: 87251x | Komentarzy: 36 | Okejek: 188 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.03

18.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało