Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czego nie wiesz o Looney Tunes?

213 568  
847   35  
Dawno temu, w czasach, gdy większość polskich blokowisk usiana była szpetnymi talerzami anten satelitarnych, większość z nas, dzieciaków wychowanych na „Reksiu”, wreszcie dostała okazję zapoznania się z kultowymi, zagranicznymi kreskówkami produkowanymi przez Warner Brothers.

Mimo że królik Bugs liczy już sobie 73 lata (czyli o 60 wiosen więcej niż jego prawdziwe odpowiedniki), to animacje z udziałem tego zajęczaka oraz jego kumpli w dalszym ciągu należą do niedoścignionych wzorów dla wielu twórców współczesnych filmów dla dzieci. Oto kilka ciekawostek na temat naszej ulubionej ekipy z Cartoon Network.

Ojciec Bugsa i marchew

Pan, którego widzicie na zdjęciu to Mel Blanc – absolutny, kreskówkowy rekordzista. Trudniący się dubbingowaniem animowanych postaci komediant użyczył swych głosowych strun zarówno zwariowanym reprezentantom Warner Brtohers (Bugsowi, Daffy'emu, Porky'emy, Tweety'emu, Sylwestrowi, Samowi, Speedy'emu Gonzalezowi czy Diabłu Tasmańskiemu), jak i niektórym postaciom ze stajni Hannah-Barbera, m.in. Barneyowi z „Flintstonów”.


Sporym wyzwaniem dla Blanca było nadążanie za królikiem Bugsem, który to miał w zwyczaju ekspresowo jeść marchewki - aktor, aby oddać odgłos energicznego chrupania miał w studiu spluwaczkę, do której wypluwał kolejne nieprzeżute do końca resztki warzywa, aby szybko móc kontynuować królicze monologi. Plotka mówi, że Mel miał uczulenie na marchew. Gdybyście byli zmuszeni zawodowo dławić się tym warzywem przez cholerne pół wieku, to z całą pewnością na sam widok tej rośliny robiłoby się Wam mdło...


Bugs Bunny zwiedził cały świat

Uszaty bohater kultowych kreskówek znany jest w każdym chyba zakątku świata - to wszyscy wiemy. Jest jednak jeszcze i jedna metoda, dzięki której słynny królik miał okazję pozwiedzać trochę nasz błękitny glob. Bugs był pierwszą kreskówkową postacią, której podobizna została wydrukowana na znaczkach pocztowych!

Kojotowi raz się udało

Pamiętacie serię o wygłodzonym i zaniedbanym niczym pacha zakonnicy kojocie, który wykazywał się niespotykaną wśród zwierząt kreatywnością, tylko po to, aby wreszcie złapać pewnego szybkonogiego strusia*?


„Dobra, cwaniaczki. Zawsze chcieliście, abym go złapał. I co mam niby zrobić teraz?”

Mało kto wie, że kojot wcale nie był niemową. W kilku odcinkach zawstydził widzów nienaganną angielszczyzną okraszoną wytwornym brytyjskim akcentem...

*ZZ pisze: "Tak naprawdę to w kreskówce nie ma strusia (Struś Pędziwiatr w polskiej wersji) tylko ptak z rzędu kukułek czyli kukawka kalifornijska - Roadrunner, charakteryzujący się bardzo szybkim poruszaniem się po gruncie."

Porky na cenzurowanym

Jeszcze kilka dekad temu (czyli w czasach, gdy telewizja gwarantowała Ci, że nigdy nie zobaczysz mainstreamowej artystki przyssanej waginą do wielkiej, dyndającej kulki) użycie w telewizji nawet najłagodniejszego wulgaryzmu było absolutnie niedopuszczalne. Pierwszym łamiącym te smutne zasady filmem, w którym zdecydowano się na wykorzystanie słowa „damn” (które, jeśli chodzi o ciężar, można by porównać do naszego „a niech to dunder świśnie”) było słynne „Przeminęło z wiatrem”. Jednak już rok wcześniej niewinnie wyglądający, jąkający się nosiciel setek kompleksów - prosiak Porky boleśnie uderzył się młotkiem w kończynę przednią*...


Oczywiście tego fragmentu wówczas nie wyemitowano na antenie. Filmik ten został zaprezentowany wiele lat później podczas telewizyjnego show upamiętniającego pięćdziesięciolecie powstania Warner Bros.


*Porky to wynik modyfikacji GMO. Rozchwiana emocjonalnie, znerwicowana świnia z ludzkimi genami, w miejscu racic ma dłonie.

Swoją drogą - Mel Blanc nie był pierwszą osobą użyczającą głos animowanej świni. Wcześniej Porky przemawiał za sprawą niejakiego Joe Dougherty'ego. Facet był prawdziwym jąkałą. Po dwóch latach stracił pracę, bo miał coraz większe problemy z opanowaniem swojego zaburzenia mowy...

Steven Spielberg dokonał niemożliwego

W 1988 roku Disney zdobył prawa do scenariusza filmu pt. „Kto wrobił królika Rogera?”. Film ten zapowiadał się na wielki hit, który obsypany zostanie nie tylko dolarowym confetti, ale i wieloma nagrodami. Sukces tej produkcji zależał od tylko jednego czynnika - zdobycia pozwolenia na obsadzenie w filmie animowanych postaci z konkurencyjnej wytwórni Warner. Ówczesny CEO Disneya, Michael Eisner, zwrócił się z prośbą do swojego starego kumpla - Stevena Spielberga, któremu kiedyś pomógł zdobyć niemały hajs na realizację „Poszukiwaczy zagniecionej szparki”. Reżyser użył swoich znajomości i przekonał szefów Warnera do użyczenia wizerunku czołowych bohaterów z Looney Tunes za śmieszne 5 tysięcy dolarów od łebka. Warunek był jeden - królik Bugs miał wystąpić w scenie z myszką Miki. Tak też się stało.


Speedy Gonzalez a poprawność polityczna

Kreskówki Looney Tunes i Merrie Melodies często znajdywały się na ostrzu krytyki. Na przykład w 1968 roku amerykańska telewizja nie dopuściła do publikacji serii filmików bazujących na rasistowskich stereotypach i uprzedzeniach. W 1999 roku szefowie wytwórni, zdając sobie sprawę z tego, że w obecnych czasach trzeba dostosować się do niekiedy mocno absurdalnych zasad politycznej poprawności, postanowili wycofać z emisji kreskówki, których bohaterem jest Speedy Gonzalez - meksykańska mysz o śmiesznym akcencie. Pewnie nie zdawali sobie sprawy z tego, jak bardzo gryzoń ten kochany jest przez samych Meksykanów. Kiedy bajka zniknęła z anteny, Liga Zjednoczonych Latynoskich Obywateli Ameryki zaczęła domagać się przywrócenia ich ulubionej postaci. Udało się - Speedy powrócił w 2002 roku.


„Co jest, doktorku?”

W 1961 roku Mel Blanc, zwany też „Człowiekiem tysiąca głosów”, miał poważny wypadek samochodowy, który skończył się dla komedianta niemalże tragicznie. Aktor w stanie śpiączki wylądował w szpitalu. Z jego pobytem tam związana jest pewna legenda: Po trzech tygodniach prób wybudzenia pacjenta, jeden z lekarzy zbliżył się do niego i zapytał: „Bugs, jesteś tam?”. Wówczas, ku zaskoczeniu wszystkich, nieprzytomny aktor wymamrotał głosem swej ulubionej postaci: „Co jest, doktorku?"

Przez kolejne dni lekarze nakłaniali Blanca do wcielania się w innych bohaterów, których dubbingował. Ostatecznie zapytali o Mela. Podobno wówczas aktor zaczął się wybudzać.

Mel Blanc zmarł w 1989 roku, na jego nagrobku widnieje napis: „That's all folks!”



Źródła:
1, 2, 3

Oglądany: 213568x | Komentarzy: 35 | Okejek: 847 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało