Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

11 typów ludzi, których spotkać można na Facebooku

125 111  
167   40  
Facebook, miejsce łączące ponad miliard osób z całego świata, to istna kopalnia wiedzy o społeczeństwie. A ponieważ odgórne szufladkowanie ludzi jest ostatnio bardzo modne, to i tutaj odrobina zdrowej segregacji (choć bez słowa o faszystach) - 11 typów ludzi, których spotkać można na niebieskim portalu społecznościowym.

Pan Popularny

Ma tysiące znajomych, ale nikt nie wie dlaczego. Non stop spamuje zaproszeniami i nie ma dla niego powodu, dla którego ktoś mógłby odrzucić jego wspaniałą propozycję. Wśród znajomych ma ekspedientki z osiedlowego spożywczaka, śmieciarzy przyjeżdżających pod jego dom o 5 nad ranem, a nawet kloszardów postujących z ukradzionego smartfona pod Mostem Grunwaldzkim.


Kolekcjoner

Niegdyś kolekcjonowało się znaczki pocztowe, a temat umiejętnie można było tak rozwinąć, by na stempel z motylem wyrwać jakąś hipiskę. Dzisiaj kolekcjonuje się na Facebooku - tzw. polubienia. Współczesny kolekcjoner lubi wszystkich wykonawców muzycznych jakich zna, wszystkich pisarzy i wszystkie strony. Do tego gry, aplikacje i co tylko jeszcze przypadkiem trafi pod lubiący kursor jego myszy.


Gracz

Trzy godziny na sadzeniu pietruszki, cztery na wyścigach miniaturowym Volkswagenem, kolejne pięć na odgadywaniu tytułów piosenek po kilku sekundach utworu - naprawdę niewiele wymyślono lepszych niż Facebook narzędzi do marnowania czasu. A z hojności FB korzystają różni gracze, którzy nie dość, że wypróbowali już każdą udostępnioną publiczności grę, ale też ze wszystkimi podzielili się swoimi osiągnięciami i nie pominęli okazji, by wszystkich znajomych zaprosić do wzięcia udziału w zmaganiach o wspomnianą pietruszkę. Wirtualną, rzecz jasna.


Facebook - marnujemy życie ludzi od 2004.


Złodziej

Facebookowi złodzieje - na czele z „krulem Pikejem” - są święcie przekonani, że wszystko, co trafi do internetu, stanowi ich własność. Dlatego bez pardonu kradną statusy innych i przypisują je sobie, licząc że w ten sposób zdobędą zainteresowanie znajomych. Jak to jednak bywa w przypadku tych samych żartów opowiadanych któryś kolejny raz, efekt okazuje się znacznie gorszy od oczekiwanego.


Desperat

To osoba, której nie sposób zadowolić. Której życie to pasmo nieszczęść i niepowodzeń z domieszką wszystkich negatywnych elementów, jakie można sobie wyobrazić. J. K. Rowling, wymyślając dementorów (chrzanić chronologię i początki Harry'ego Pottera znacznie wyprzedzające początki Facebooka), wzorowała się właśnie na nich. Desperatach, którzy nie radząc sobie z własnym życiem, postanowili utrudnić je innym. Publikują statusy, które łączy jedno - wylewający się z każdego znaku ból istnienia. Przy nich Werter był cholernym optymistą.


Bycie popularnym na Facebooku jest jak siedzenie przy najlepszym stoliku w kawiarni. W psychiatryku.


Drama queen

„O muj borze, nie mogę w to uwierzyć!!!”, „Moje życie nigdy już nie będzie takie samo!”, „Och nie, biedne parówki!” - statusy tego rodzaju regularnie pojawiają się na Facebooku. Tak samo jak bzdurne tytuły artykułów na Wirtualnej Polsce, mają niby zachęcić czytelnika do zgłębienia tematu - zapytania... WTF?! Fejsbukowe drama queens specjalizują się w budowaniu napięcia, które rzadko kiedy znajduje ujście. Po pierwsze, mało kto decyduje się dociekać, co też właściwie się stało. Po drugie, ci, którzy się zdecydowali, rzadko kiedy są w stanie wytrwać do końca banalnej historii. Ot, zupełnie jak na WP.


Hejter

Tak, to żadna nowość, że granica pomiędzy krytykami a hejterami jest bardzo cienka, a pomyłki się zdarzają. Niemniej jednak tak samo, jak gdziekolwiek indziej, również na Facebooku znajdują się hejterzy, którzy - to akurat prawda! - mają utrudnione zadanie, bo nienawidzić wszystko i wszystkich muszą pod własnym imieniem i nazwiskiem. Brak anonimowości znacząco utrudnia życie hejtera, ale przecież nie ma tego złego, czego nie można by „zhejtować”. I na anonimowość znajdą się sposoby.


Newsman

Na świecie wydarzyło się coś, o czym trąbią wszystkie media, od mainstreamowych po tzw. niepokorne? Nie martw się, na Facebooku też od tego nie odpoczniesz. W końcu czuwają tam newsmani, którzy czują się w obowiązku powiadomić Cię dosłownie o wszystkim. Od zamieszek w Syrii po zamieszanie przy wyborze szczoteczki do zębów w ich własnej łazience. O tym, że idą spać (gdy publikują grzeczne „dobranoc”), i o tym że wstają (gdy mówią „dzień dobry”). Są zawsze na straży, by wyposażyć Cię we wszystkie informacje, których potrzebujesz. A w szczególności w te, których absolutnie NIE potrzebujesz.

Lubicz

„Lubisz to, fejsbukowa suko!” - to dewiza, która przyświeca tak zwanym Lubiczom. Ich ksywka nie pochodzi jednak od szacownego rodu rodem z najbardziej bzdurnej polskiej telenoweli, a od lubienia wszystkiego. Lubicze nie komentują, bo im się nie chce albo nie mają nic do powiedzenia. Lubią. Lubią wszystko, począwszy od postów newsmanów przez nagłówki drama queens po zaproszenia graczy. To takie sympatyczne krasnoludki, którym wszystko się podoba. Miła, aczkolwiek złudna odmiana od hejterów.


Wyloguj. Przycisk, który najtrudniej nacisnąć.


Czytacz

Czytacz to osoba, która doskonale orientuje się we wszystkim, co dzieje się na Facebooku. Nie ma przed nią tajemnic. Ma dostęp do najbardziej sekretnych grup, a rewelacje Snowdena i przecieki WikiLeaks znała wcześniej niż sami zainteresowani. Czytacze w rozmowach na żywo bardzo często odwołują się do postów na Facebooku, ale - co znamienne - nigdy nic nie lubią i nie komentują. Ich aktywność sprowadza się do czytania i... wykorzystywania. Cóż, panie Obama... Zamiast podsłuchiwać Merkel, wystarczyło po prostu polubić jej profil na fejsie.


Promotor

„Promotor właśnie zaprosił Cię do polubienia jego strony...”. Albo nie strony. Albo nie jego. Albo nie właśnie. Właściwie to wszystko nie ma większego znaczenia, bo facebookowy promotor jest tak aktywny, że nie ma dla niego znaczenia, do czego Cię zaprasza. Najważniejsze, byś poczuł, że o Tobie pamięta. Gra, polubienie strony, skomentowanie statusu, dołączenie do grupy... Milion zaproszeń, zero wartości. Ot, FB w całej rozciągłości.

BTW, chyba specjalna kategoria należy się osobom, które konto na Facebooku założyły przypadkiem i żałują. Mimo że z portalu usunąć się nie mogą - to niemal tak skomplikowane, jak apostazja z polskiego Kościoła.
1

Oglądany: 125111x | Komentarzy: 40 | Okejek: 167 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.10

13.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało