Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kilka porażek zwieńczonych spektakularnym sukcesem

135 081  
380   29  

W życiu nie ma lekko i czasem zdawać by się mogło, że każdemu z nas towarzyszy mały diabełek, który złośliwie rzuca nam kłody pod nogi, aby w sadystycznym podnieceniu delektować się naszą porażką. Trzeba jednak mieć mosznę ze stali i nie dawać się tym upierdliwym przeciwnościom losu, a w końcu nadejdzie ten moment, gdy patrząc w lustro powiemy sobie: „Kim jestem? Jestem zwycięzcą!”.

  • Wynalazca dynamitu - Alfred Nobel - nie spodziewał się, że jego dzieło wywoła tak duże kontrowersje. Mimo że intencje miał dobre, to jego wybuchowe dziecko szybko stało się obiektem zainteresowania przemysłu zbrojeniowego. Nic więc dziwnego, że Nobel coraz częściej spotykał się z wyrazami najszczerszej pogardy. Czara goryczy przelała się, gdy Alfred został najzwyczajniej w świecie uśmiercony... Na szczęście tylko na papierze - pewna gazeta wydrukowała jego nekrolog. W krótkim opisie zmarły został przedstawiony jako „sprzedawca śmierci”. Na szczęście ofiara medialnego ataku na brak pieniędzy narzekać nie mogła. Aby ratować swoją reputację (pośmiertną - o życzeniu wynalazcy dowiedziano się z jego testamentu),  Alfred Nobel został fundatorem międzynarodowych nagród przyznawanych, ku chwale ludzkości, w wielu różnych dziedzinach.


 

  • Pierwszym produktem wypuszczonym po II Wojnie Światowej przez firmę Sony było... elektryczne urządzenie do gotowania ryżu. Maszyna była poręczna, nie zajmowała dużo miejsca i wyróżniała się na tle konkurencji tym, że ryż w niej umieszczany z reguły wychodził mocno rozgotowany lub przypalony.
 
Wyniki sprzedaży feralnego badziewia były tak dramatycznie niskie, że każda inna firma z całą pewnością zamknęłaby się w sobie na wieki. Na szczęście Sony miało w zanadrzu jeszcze jeden pomysł - urządzenie służące do nagrywania dźwięku na magnetyczną taśmę. Ten kierunek okazał się o niebo lepszy...
 
  • W nadziei na nawiązanie kontaktu z przedstawicielami obcych cywilizacji, będący w naszym zasięgu kosmos monitorowany jest przez teleskopy i urządzenia nasłuchujące należące do organizacji non-profit - SETI. Od czasu jej założenia minęły już 53 lata i jak dotąd dzielni naukowcy nie usłyszeli z pozaziemskich ust jednego nawet słowa. Także wszystko jeszcze przed nami.

 
  • Pewien początkujący pisarz wziął się za siebie i ukończył swoją pierwszą książkę. Była to opowieść o zakompleksionej dziewczynie, która odkrywa w sobie telekinetyczne zdolności, a następnie wykorzystuje je do sprawienia solidnego wpi#rdolu wszystkim swoim prześladowcom. Wydawcom sam już pomysł na fabułę wydał się wyjątkowo głupi. Dodatkowo podkreślając, że popyt na tematykę sci-fi jest skrajnie niski, odprawiali młodego pisarza z kwitkiem. Po kilkudziesięciu takich przygodach, Stephen King uznał, że „Carrie” nigdy nie zostanie opublikowana i że już lepiej zająć się czymś innym niż pisanie. Na duchu podniosła go żona - ostatecznie udało się znaleźć wydawcę. Książka sprzedała się w nakładzie 350 milionów egzemplarzy i doczekała się aż trzech kinowych ekranizacji.

 
  • Również Walt Disney musiał sporo się nacierpieć zanim na ekranie po raz pierwszy pojawiła się Myszka Miki. Najpierw rysownik wyrzucony został z gazety, w której pracował. Zarzucono mu toporną wyobraźnię i idiotyczne pomysły. Niezrażony klęską, założył swoją pierwszą wytwórnię filmową. Szło mu tak kiepsko, że aby przeżyć musiał posilać się jedzeniem dla psów. W 1927 roku Walt zaprezentował kierownictwu Metro Goldwyn-Mayer swoją krótką kreskówkę. Potencjalni klienci nie byli zainteresowani emisją disneyowych wypocin - uznali, że wielka mysz straszyłaby kobiety przychodzące do kina. Historia pokazała w jakim błędzie byli.

 
  • Ach, jakie to motywujące, prawda? Niestety - życie to nie amerykański film zakończony wzruszającym happy endem. Najgorsze jest jednak to, że za niektórymi porażkami stoją wyjątkowo idiotyczne błędy. W 1998 roku wysłano w podróż wartą 327 milionów dolarów sondę Mars Climate Orbiter. Urządzenie miało zbadać klimat, atmosferę i przyjrzeć się powierzchni Czerwonej Planety. Niestety, nasz ziemski zwiadowca efektownie spłonął lecąc w stronę niegościnnej, marsjańskiej gleby. Przyczyna? Sonda korzystała z oprogramowania bazującego na odległościach liczonych w metrach, podczas gdy aparatura sterująca na Ziemi brała pod uwagę angielskie jednostki miary. Także tego... Tu sukcesu nie było.
 
  • Pecha miał również Vincent van Gogh, który wierząc w swój talent natrzaskał przeszło 900 obrazów. Sprzedał tylko jeden, a następnie urżnął sobie ucho, oszalał, strzelił sobie w łeb i zmarł w mękach. Zawrotną karierę zrobił po śmierci.


  • W 1976 roku John Delorean opuścił General Motors i otworzył własną firmę. Wkrótce na rynku pojawił się jego rewolucyjny produkt - zbudowany z niemalowanej stali samochód z drzwiami otwieranymi pionowo do góry. W 1981 roku auto pojawiło się w salonach. Klienci jednak wcale nie walili drzwiami i oknami. Delorean sprzedał zaledwie 9 tysięcy samochodów. Popyt na auta drastycznie wzrósł dopiero po kilku latach - kiedy to reżyser Robert Zemeckis uczynił z tego pojazdu głównego bohatera swej słynnej trylogii - „Powrót do przyszłości”.


 

  • Mniej szczęścia miał producent wody mineralnej dla kotów („Thirsty Cat!”) i dla psów („Thirsty dog!”). Mimo że jego produkt aromatyzowany był smakiem tuńczyka i wołowiny, żaden z czworonogów nie uznał tego napoju za smaczniejszy niż woda pita wprost z muszli klozetowej...

 
  • Na koniec przedstawiamy wam panią Jennę Marię Massoli. Jej matka, która była erotyczną tancerką, zmarła na raka kiedy dziewczynka miała dwa lata. Kosztowne leczenie doprowadziło rodzinę na skraj bankructwa. Większość dzieciństwa Jenna przeżyła mieszkając z babcią w obskurnej przyczepie kempingowej. Na dokładkę, jako nastolatka, dziewczę zostało dwukrotnie zgwałcone - raz przez gang miłośników amerykańskiego futbolu, a drugi raz przez wąsatego harleyowca (prywatnie - wujka jej ówczesnego chłopaka). Będąc niepełnoletnią, Jenna używała fałszywego dowodu tożsamości, aby zdobyć pracę jako striptizerka. Aby dostać robotę w nieco lepszym klubie, zdecydowała się zdjąć za pomocą obcęgów swój aparat do korekcji zgryzu. To był dobry pomysł (tak czy inaczej - nie polecamy;)) - w ekskluzywnym Crazy Horse Too dostawała 2 tysiące dolarów za noc machania dupskiem przed publicznością. Wkrótce otworzyły się przed nią wrota do porno-biznesu. Zmieniła więc nazwisko na Jameson (na cześć swojej ulubionej marki whiskey), powiększyła cycki i rozpoczęła karierę jako aktorka w filmach dla dorosłych. W 2001 roku zarabiała już 60 tysięcy dolarów za półtora dnia zdjęć i 25 tysięcy dolców za noc tańczenia. Pięć lat temu zrezygnowała z kariery w ślizgaczach. Otworzyła własną wytwórnię porno - ClubJenna, dzięki której zarabia ok. 30 milionów dolarów rocznie. Oprócz tego posiada kluby ze striptizem, napisała swoją autobiografię oraz powieść erotyczną, wydała też grę komputerową z sobą w roli głównej, sprzedaje jęczące dzwonki do komórek, seks-figurki, perfumy i bieliznę. Dodatkowo jest posiadaczką 150 pornograficznych stron internetowych. Oprócz robienia kasy w waginalnym biznesie, Jenna udziela się też w społecznych akcjach - nie tak dawno nagrała krótki spot w ramach protestu przeciw złemu traktowania kurczaków przez KFC...

 
Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 135081x | Komentarzy: 29 | Okejek: 380 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.11

13.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało