Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

10 zalet bycia pesymistą

121 684  
188   32  
Bycie optymistą jest takie modne, a równocześnie tak bardzo sprzeczne z polską naturą. Pesymizm - przeciwnie. Dlaczego więc nikt nie mówi o pozytywnych aspektach negatywnego patrzenia na świat? Oto 10 zalet znalezionych ostatnio przez naukowców czynnie walczących z optymistycznym trendem.

#1. Pesymiści żyją dłużej

Według przeprowadzonych niedawno badań, to pesymiści żyją dłużej. Wiąże się to z tym, że są zdecydowanie bardziej samozachowawczy niż optymiści. Wyznając zasadę, że jeśli tylko coś może się nie udać, nie uda się na pewno, pesymiści podejmują się tylko tego, co absolutnie muszą. Mogą dzięki temu np. mniej palić, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka płuc. W ostatecznym rozrachunku żyją więc dłużej. Pytanie tylko - co to za życie...

#2. Pesymiści łatwiej unikają wypadków


Zepsuty ABS w samochodzie? Dla optymisty to nie problem - w końcu pewnie i tak nie będzie potrzeby go użyć. Pesymista zaś WIE, że zepsuty ABS to gwarancja nieszczęścia. I to niezależnie od sytuacji, dlatego prędzej przesiądzie się do zatłoczonego autobusu komunikacji miejskiej niż pojedzie dokądkolwiek uszkodzonym samochodem. Ale to tylko przykład, podczas gdy faktem jest, że pesymiści - z wrodzoną ograniczoną skłonnością do podejmowania ryzyka - statystycznie łatwiej unikają wypadków, bojąc się najgorszego.

#3. Pesymiści żyją ostrożniej

Łatwość unikania wypadków i dłuższe życie wynikają pośrednio z ostrożności. Pesymista nie podejmuje ryzyka, jeśli nie jest do tego bezwzględnie zmuszony, bo WIE, że na pewno źle na tym wyjdzie. Nawet jeśli szanse wynoszą 50:50, to i tak jest przekonany, że „negatywna połowa jest większa”. I w istocie kiedy już pesymista podejmuje ryzyko, łatwiej sprowadza na siebie nieszczęście niż optymista, tym samym utwierdzając się w swoim negatywnym stosunku do świata i unikając ryzyka jak ognia.

#4. Pesymiści są bardziej przenikliwi


Unikanie ryzyka nie jest wcale tak łatwe, jak się wydaje. Wymaga w gruncie rzeczy dużej wyobraźni i przenikliwości, którymi pesymiści są z reguły w stanie posługiwać się lepiej niż optymiści, którzy widzą zwykle jeden pozytywny scenariusz. Pesymiści dostrzegają cały szereg możliwych początków katastrofy - nawet tam, gdzie optymiści w ogóle nie dostrzegaliby jakiegokolwiek ryzyka. Analityczne zdolności pesymistów można jednak wykorzystać w pozytywny sposób - na przykład podczas projektowania procedur bezpieczeństwa czy systemów ochronnych.

#5. Pesymiści są lepiej przygotowani

Skłonność do nieustannego tropienia ryzyka i przewidywania nieszczęścia sprawia, że pesymiści w wielu sytuacjach są lepiej przygotowani. Podczas gdy optymiści modlą się o bezchmurny dzień, pesymiści zabierają ze sobą parasol i wisi im to, czy akurat tego dnia rozpęta się ulewa stulecia, czy też nie. Z drugiej strony ciągłym przygotowywaniem się na najgorsze można nieźle się zmęczyć - nawet przykładowe targanie parasolki w bezchmurny, upalny dzień nie należy do przyjemności, a przyciąga zaciekawione spojrzenia innych. Za czym również większość pesymistów nie przepada.

#6. Pesymiści unikają hazardu


Z natury rzeczy pesymiści unikają hazardu, kiedy jednak zaczną grać, bardzo często osiągają lepsze wyniki niż optymiści. Dlaczego? Wszystko sprowadza się do tego, co rozumieć pod pojęciem lepszych wyników. W przypadku pesymistów i hazardu to po prostu mniejsze straty, bo notując serię porażek z rzędu, pesymiści chętniej zmniejszają stawki niż optymiści, którzy z kolei zachowują się jakby nic się nie stało. Obie grupy ludzi przegrywają w kasynach, ale bardziej prawdopodobne jest, że to optymiści utopią w jeden wieczór półroczną pensję.

#7. Pesymiści wygrywają na giełdzie

W ślad za ograniczoną skłonnością do ponoszenia spektakularnych porażek w kasynach idą większe szanse pesymistów między innymi na giełdach. Pesymiści bardziej rzeczowo niż optymiści analizują rynek i twardo stąpają po ziemi, każde zachwianie traktując jako poważne ostrzeżenie, a nie chwilową anomalię wartą jedynie zbagatelizowania. Udowodniono, że pesymistyczne podejście do inwestowania jest bardziej bezpieczne i pewne, choć warte odnotowania sukcesy - nierzadko wynikające z przypadku, tudzież łutu szczęścia - odnoszą zarówno optymiści, jak i pesymiści.

#8. Pesymiści nie są łatwowierni


Komu łatwiej sprzedać cudowny komplet pościeli, który w niesamowity sposób odmieni ludzkie życie? Oczywiście optymistom, którzy są znacznie bardziej otwarci na różnego rodzaju nowinki i z dużym entuzjazmem podchodzą do pomysłów innych osób. Pesymiści natomiast unikają nowinek jak tylko mogą, wietrząc w nich podstęp i nieuchronne nieszczęście. Gdyby pesymiści mogli, wciąż jeszcze żyliby w jaskiniach. W końcu dom w każdej chwili może się zawalić, więc po co ryzykować.

#9. Pesymistów nie sposób rozczarować

Szklanka pesymisty jest zawsze w połowie pusta, nigdy do połowy pełna. Chyba że jest to szklanka dziegciu. Jeśli coś może pójść nie tak, na pewno tak się właśnie stanie. Pesymiści widzą wszystko w czarnych barwach, zakładają wyłącznie negatywne strony, co - paradoksalnie - ma swoją dobrą stronę. Pesymista nie może się rozczarować, bo i tak nie zakładał nic lepszego niż najczarniejszy scenariusz. Pesymista może być więc co najwyżej pozytywnie zaskoczony (kiedy sprawy pójdą tylko w połowie tak źle, jak przewidywał), ale nigdy boleśnie rozczarowany. Plus? Jak najbardziej!

#10. „A nie mówiłem?!”


Bycie pesymistą pozwala na bezkarne i bezwarunkowe posługiwanie się najbardziej denerwującym zwrotem w historii - a nie mówiłem?! Przemądrzały pesymista, który z góry wiedział, że na pewno się nie uda, to przekleństwo wszystkich optymistów i realistów (z którymi to realistami pesymiści nieudolnie próbują czasem się utożsamiać). Mimo że „a nie mówiłem?!” nie ma żadnej wartości, nie przybliża do rozwiązania problemu ani w żaden sposób nie poprawia sytuacji, przynosi pesymiście ulgę, bo utwierdza go w przekonaniu, że świat faktycznie jest tak zły, jak zakładał. Żyć nie umierać.

Źródła: 1, 2, 3