Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXXV - Wyjazd do Czech

70 428  
194   11  
Dziś przeczytasz o pytaniu kumpla, roztropnym trzylatku, starej grzybiarskiej historii, Słoweńcu opowiadającym kawał oraz o domowym dorabianiu kluczy do samochodu. Zapraszam do czytania.

Pytanie

Siedzę sobie z narzeczoną, z którą ponoć mam za jakiś czas się ożenić i oglądamy u kolegi horror. Mniejsza jaki, jak zwykle przereklamowany. Może dlatego, że już trochę wypiłem, a może też dlatego, że kumpel (wielki fan horrorów) już kilka razy mnie uciszał, jak śmiałem się z niektórych scen, siedzę cicho. Nie jestem szalonym konformistą, ale nie będę psuć innym seansu. Prawie zasypiam, rozmyślam... No i nagle pytanie kumpla:
- Będzie cię brać kościelny?
Średnio ogarniam, szybki proces myślowy - tak, on byłby zdolny do takiego pytania, tak, dużo wypiliśmy, więc tym bardziej głupoty mu w głowie, ale myślę, że może coś przegapiłem, może pytanie zadano mi w oparciu o scenę z filmu? Lepiej spytać. Więc pytam jakże inteligentnie i rozbudowanie:
- Mnie?
Po minie kumpla widzę, że zdezorientowany. Ja z kolei zdezorientowany, że on zdezorientowany. Po co pyta, jak nie wie, kogo pyta?! No i chyba tak mniej więcej w tym samym momencie ZROZUMIELIŚMY. On zrozumiał, że ja odpowiedziałem na pytanie: "Będzie cię brać kościelny?", a ja zrozumiałem, że on pytał: "Będziecie brać kościelny?"

by Aszotek

* * * * *

Obieranie orzechów

Tytułem wstępu: po obieraniu orzechów mam zabarwione ręce na brązowo. Mogłem ubrać rękawiczki, nie wiedziałem, że tak ciężko będzie to zmyć. Nieważne.
Wychodzę z toalety na uczelni, przy umywalce stoi jakiś chłopaczek z pierwszego roku (warto wspomnieć, że teraz mają inaugurację, wyglądał na dość spiętego). Podszedłem do umywalki, widzę, że zwrócił uwagę na moje dłonie. Z pełną powagą odpowiedziałem...
- Kur*a, znowu papieru nie było...
Nie zapomnę nigdy wyrazu jego twarzy.
Przy okazji, ktoś wie jak to się da zmyć? Porady z onetu i kafeterii nie działają.

by DarksideR

* * * * *

Mądry synek

Wymiana poglądów między ojcem a synem, latek 3.
- Tata Ty jesteś kura.
- Nie synku, nie jestem kura
- Jesteś kura.
- Ale dlaczego jestem kura?
- Bo masz jajka.

by Squire

* * * * *

Grzybiarze


Historia opisana bardzo dawno temu w "Jestem".

Brat znajomej wybrał się z grupą kolegów na Mazury. Cel: grzybobranie. Warto zaznaczyć, że pośród wyżej wspomnianych nie było wyjątkowo doświadczonych grzybiarzy. Zatrzymali się w rodzinnym domostwie jednego z członków wyprawy. Rodzina owa zmyła się była w międzyczasie na weekend, więc koleżeństwo za jedynego towarzysza miało domowego kota.

Pierwszego dnia las okazał się hojny i grzybiarze wrócili z pełnymi rękoma. Następnego ranka przyrządzili sobie jajecznicę z grzybami (ten twór różni się od grzybów z jajkiem przewagą nabiału nad leśnym runem). Przecenili jednak swoje możliwości i upichcili owego specjału za dużo. Resztki trzeba było wyrzucić, ale aby jak najmniej się zmarnowało, część odstąpiono domowemu kotu, który nie biorąc przykładu z co bardziej wybrednych sierściuchów, posiłek chętnie skonsumował.

Pół godziny po śniadaniu kot zaniepokoił koleżeństwo głośnym miauczeniem. Poza tym, że zwierzak wydawał agonalne dźwięki, pokładał się i ogólnie zachowywał się dziwnie. Grzybiarze nie namyślali się długo, tylko wpadli w panikę, wskoczyli do samochodu i pognali na złamanie karku do najbliższego szpitala. Tam urządzono im płukanie żołądka i po stwierdzeniu, że ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo, wysłano do domu.

Świeżo uratowani grzybiarze wrócili więc z powrotem do domu. W środku przywitała ich świeżo upieczona matka, która zdążyła się okocić krótko po ewakuacji "zatrutych".

by Andvarkidus

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

Gdy nagła potrzeba...


Wczoraj do mnie dzwoni. Godzina 21. Lub już po.
- Misiek! Wyciągnęłam te wszystkie ozdóbki z pawlacza. Bombki, świeczki, łańcuchy... E, te... obrusy .. bibeloty ... mikołajki ... lampki ... pozytywki ... będę ubierać choinkę do sypialni!
- Ok... Twoja wola!
- Ale. eee... gdzie jest choinka?
- Jaka choinka ??
- No ta sztuczna .. do sypialnii, co mi kupiłeś w zeszłym roku...
- O ile dobrze pamiętam, to ją połamałaś demontując ją w zeszłym roku po świętach.
- TO JAK TO? NIE MAMY CHOINKI?
- Chyba nie...
- TO CO JA MAM ROBIĆ?
- Nie rozumiem?
- Wyjęłam ozdoby z pawlacza...
- OK. Idż do garderoby...
- Idę...
- Zajrzyj do tego schowka pod oknem ...
- Zaglądam! MAMY TAM JAKĄŚ INNĄ CHOINKĘ? TAAAK?
- No prawie. Po lewej stronie leży siekiera, zaszalej...

by Misiek666

* * * * *

Współczesny KaOwiec

Ojciec mój osobisty na zdjęciach na Dolnym Śląsku ostatnio przebywał. Tam też, przy okazji jakiego weekendu, ekipa techniczna (oświetleniowo – elektryczno - hydrauliczno - itakdalejowa) zorganizowała w jednym z miejsc zakwaterowania imprezę z wódą i panienkami [dla wyjaśnienia, wspomniany już ojciec dowiedział się o tym dopiero nazajutrz, gdy na planie zaczęła krążyć komórka z nagraniem bankieciku]. Niejedna osoba powiedziała więcej, niż planowała, ale wieczór należał do pani z agencji, która - wszedłszy do pokoju i ujrzawszy nieprzebrane rzesze podchmielonych facetów - rzeczowo zarządziła:
- Kto pie***li na lewo, kto nie pie**oli na prawo.

by Juru

* * * * *

Twardziel

Było to na jednym wykładzie, nt. ciąży, porodów, itd. Pan dr tłumaczy coś na temat erekcji. W pewnym momencie, z sali ktoś rzekł:
- Ale pana doktora, to już chyba erekcja nie dotyczy...
MCR odpowiedział:
- Panie studencie... (tu charakterystyczne podrapanie się okularami po nosie) Ja twardszego wyciągam, niż pan wkłada...

by DJ_Skibi


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

Rada dla dziadka

Siedzę sobie na fotelu, grzebię w necie jednym okiem, drugim podglądam co wnuczka majstruje na ławie. Nagle wnuczka odwraca się i patrzy. Patrzy zdziwionymi oczami i robi bardzo zniesmaczoną minę. Coraz bardziej zniesmaczoną. Trwa to kilkadziesiąt sekund. Zaczynam czuć się nieswojo.

W końcu się odzywa:
- Dziadzi, ja myślę, że powinieneś iść do łazienki...

W tym momencie dochodzi do mnie zapaszek kociej kupy. Ten futrzak ebany postawił minę pod fotelem, na którym siedziałem.

by tomasz35

* * * * *

Pochwała Słoweńca

Znalazłem się ostatnio na małej imprezie pożegnalnej. Żegnaliśmy Słoweńców, którzy przyjechali do naszego pięknego kraju pozwiedzać sobie troszkę. Oni nam mówią po słoweńsku, my im po polsku ale im więcej wypite tym mniejsza bariera językowa.
Po pewnym czasie pojawił się kolega i to on nam upiększył cały wieczór.
Kolega ten, nazwijmy go Michał, jakoś nie bardzo ogarniał z kim w ogóle rozmawia i o czym, ale śmiał się z żartów i udawał, że rozumie.
Słoweniec opowiada żart. Wszyscy uważnie słuchają, wychwytując jakieś w miarę znajome słowa, dochodzi do puenty:

- ...in potem smo mu rozjebalii vse latrine! Hahaha.

Wszyscy się śmiejemy (no bo przecież usłyszeliśmy "rozjebali" i "latrynę" w jednym zdaniu - to musi być śmieszne)
Śmiechy powoli cichną i do akcji wkracza nasz Michał:

- Jak ja uwielbiam was Czechów. Hehe...

Słoweńcy lekko się zdziwili, ale tłumaczymy Michałowi:

- Michał, to Słoweńcy są, nie Czesi.

Do kolegi dotarło po jakiś 10 sekundach co do niego się powiedziało. Kolejnych 10 sekund potrzebował na przeanalizowanie tego co usłyszał. W oczach ukazała się panika. Widać, że Michał szuka wyjścia z niezręcznej sytuacji - zajęło mu to następne 10 sekund.
W końcu wstał, zapiął marynarkę, podszedł do krzesła na którym siedzi Słoweniec, klepie go w ramię i mówi:

- Zajebiście mówisz po czesku.

by johnderco

* * * * *

Szkolny

Z opowieści żony.
Moja żona pracuje z koleżanką (dumnym rodzicem 9 czy 10 letniej córki) która opowiedziała w pracy taką historię.
Matka zajęta bardzo czymś w kuchni została zaczepiona przez córkę.
- Mamo jutro w szkole na zajęciach mamy przynieść cukier, jajka jakieś budynie i inne taki
- A po co to?
- Mamy robić lody.
- Aha. - odpowiedziała zajęta matka
- Ale ja nie umiem.
- Ja też nie sprawdź na internecie - odpowiedziała roztropnie zajęta mama.
Po pół godzinie i podejrzanej ciszy w domu załapała co powiedziała...

by Wasik


* * * * *

Dorabianie kluczy

Poniższa historia nie jest mojego autorstwa.

Mój tato w wypadku rozpieprzył auto no i poszło na złom. Kupił drugi, identyczny samochód, używany i dostał do niego tylko jeden kluczyk, bez zapasowego. I sobie pomyślał, że to słabo, bo zapas jednak potrzebny. A że dorobienie klucza u specjalisty jest zbyt mainstreamowe jak na mojego ojczulka, wziął kluczyk, który mu został po poprzednim aucie, obejrzał oba pod lupą i stwierdził, że jedyna różnica miedzy nimi to jedno malutkie wgłębienie.
Phi, co to dla niego, za pomocą szlifierki (albo czegoś innego, nie wiem, nie znam się) przerobi stary kluczyk, żeby pasował do nowego auta i będzie git! A jeśli nie będzie, co ma do stracenia, spróbować można.
Zabrał się do pracy, z jubilerską dokładnością szlifuje to wgłębienie, męczy się, stara... Na koniec z dumą rozpierającą pierś patrzy na swe dzieło... i co?

Poj*ebały mu się kluczyki i zrobił na odwrót, jedyny kluczyk z nowego auta przerobił na wzór z tego starego, zezłomowanego.

by aborygen_w_stringach

* * * * *

Wyjazd do Czech

Tydzień temu,wyjazd do Czech.
Jedzie z nami Pan Władysław lat 180. Pięć kilometrów przed granicą pada pytanie.
- Panie Władysławie ma pan korony?
Pan Władysław podnosząc górną wargę palcami.
- Tak szteyy.
Porobione było, a do celu 250 km.

by tulipan2

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 70428x | Komentarzy: 11 | Okejek: 194 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało