Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Joe Monster w 'Polityce'

16 375  
22   1  
Jestem człowiekiem nieśmiałym i straszliwie niezdecydowanym. Nie z tych co wchodza z butami w każda sytuacją, z kowbojską miną rozglądając się dookoła jak po saloonie i szukając innych zawadiaków. Nie wiedzieć czemu moją skromną osobowością zajął się magazyn Polityka i to w raporcie specjalnym. Przeczytałem sobie ten całkiem długaśny artykuł, który znajduje się tutaj (polecam!) a oto co mnie naszło potem...
Otóż ja faktycznie mam w głowie takiego małego wrednego i obślizgłego ludzika (na szczęście to jeden z wielu mieszkańców mojej głowy), który siedzi gdzieś na bezpiecznym uboczu i patrzy na wszystko co robię, mówię, rozważam, no i myśli, cały czas myśli obserwuje i kombinuje. Szuka każdej okazji żeby walnąć swoją kwestię, na przykład coś w stylu "Ale walnąłeś nietakt wczoraj przy Stefanie, jak mogłeś tak się ośmieszyć" albo "Byłeś wczoraj ze swoją dziewczyną, jak mogles taaakie rzeczy z nią robić, jak ci nie wstyd" i setke innych drobnych pierdoł w tym guście. I ten mały wredny typ zawsze ma swoje pięć minut, podczas których zaczynam naprawdę myśleć, że do jasnej cholery jestem jednak zwykłym niedouczonym prostakiem i dupkiem, potem robi mi się najzwyklej w swiecie wstyd - co czasami powoduje że doznaję uczuć określanych przez medycyne jako "doznanie bliskie smierci z zażenowania". A ten mały gnom ciągle gdzieś czuwa tuż za rogiem świadomosci i analizuje wszystko, każde słowo wypowiedziane przeze mnie, każdy gest jaki zrobiłem lub nie, i szuka każdej okazji do krytyki, żywemu nie przepuści nic. Albo inne rzeczy - w najzupelniej spokojnej sytuacji krzyczy "chłopie uważaj, ci wszyscy wielcy ludzie koło ciebie, wiesz, oni tylko czekają na to by ci dopiec, słuchaj uważnie, siedź cicho, nie odzywaj się i pilnuj żeby wszytko było pod kontrolą". I zamiast w spokoju zająć się czymś, w głowie zaczynają mi się kotłowac zniekaształcone, urywane obrazy, przekrzywione twarze.
Ale znienacka potrafi zaatakować z innej strony miłym głosem "Hej człowieku, popatrz jak ten facet tam jest pewny siebie, nie to co ty, pewnie tez bys chcial taki byc, no nie? Ale ty patrz jaki mógłbys byc i nie będziesz", co jest irytujace trzy razy bardziej bo dużo bardziej podszyte realizmem.
Pieprzony doradca.
Ale jego bron jest obosieczna, nie da sie ukryc, tego małego wrednego ludka można najzupełniej w świecie kopnąć w tyłek i powiedzieć całą prawdę o tym jego niedojrzałym, ukrytym zakłamanym światku. A potem zapomnieć.

No nie gnomie? Dawno się nie widzielismy, nie kryj się i tak widzę jak ciągle kombinujesz coś, ale juz nie jest takie łatwo jak kiedyś, no nie?

PS. Poniewaz znajduję się w szacownym nieśmiałym gronie - tu z tego miejsca pozdrawiam Adama Malysza, Leszka Balcerowicza, marszałka Płażyńskiego, Edytę Geppert i wielu z was czytelnicy (nie wiem czy wiecie ale amerykańscy naukowcy twierdzą że co drugi z was ma w sobie takiego wrednego typka?)

PS2. O Boże, to on kazał mi to napisać, będzie kiedys dla mnie ratunek?

Oglądany: 16375x | Komentarzy: 1 | Okejek: 22 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.09

22.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało