Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXXIV - Szacun dla mamy

65 590  
225   12  
Dziś będzie o naprawdę odważnym facecie, wychowaniu młodej, komplemencie figury pewnej dziewczyny, bójce w przedszkolu oraz o brydżu na imprezie. Zapraszam do lektury.

Facet odważny

Mój facet jest odważny. Nie przeczę. Kiedy przeprowadzaliśmy deratyzację wiejskiej chaty, był w pierwszym szeregu, zaopatrzony w młotek i widły. To on wchodzi do piwnicy, kiedy wydaje mi się, że zaraz wyjdzie z niej blada dziewczynka z długimi mokrymi włosami. Dla Maluchów jest bohaterem, na placu zabaw potrafi zwymyślać każdego rodzica, którego dziecię nieopatrznie nabroi Maluchom.
Jest moim wentylem bezpieczeństwa podczas oglądania horrorów. Lubię ten gatunek ogólnie, choć nie jestem zbyt odważna. Ale mniej się boję, gdy widzę jego lekko znudzony wzrok wpatrzony w telewizor, gdy właśnie ktoś komuś coś czymś odcina.
Wczoraj oglądaliśmy film o zombiakach. Maluchy grzecznie w swoim pokoju spały. My, we dwoje, przytuleni, w łóżku, wpatrzeni w straszne potwory. Nagle czuję, że on odpływa, jego oddech staje się głębszy, wolniejszy. Spoglądam na niego i widzę, że zamknął oczy. I nagle, w filmie, była ta scena, że ktoś komuś coś czymś i jakiś krzyk. I się przestraszyłam. Chwyciłam mojego faceta mocno za rękę, by się nie bać…
Wtedy on obudził się z krzykiem. Popatrzył na mnie przerażony i wyszeptał:
- O rany, ale się przestraszyłem…

by Somnambulliczka

* * * * *

Latająca prezerwatywa

Wychodzimy wczoraj z pracy we trzech. Stoimy sobie przed firmą. Palimy. Obok stoi samochód naszego kolegi, który do 20:00 jeszcze kibluje. Nuda. Nudę trzeba zabić.

- Założymy Marianowi prezerwatywę na antenę od CB Radia?
- A masz?
- Mam.
- No to dawaj! Tak jak proporzec mu przywiąż. Dobra! Wykonane.

Kilka minut temu kumpel do mnie pisze na GT:

- Misiek? Czy Wy wczoraj z Zenonem założyliście może Marianowi kondoma na antenę od CB???
- TAAAK!!! A COO??
- Bo Marian właśnie przyszedł do pracy na nockę i mówi:

Ale wczoraj miałem akcję. Przy 150 km/h jak leciałem wczoraj do Owadowa Astrą to zwiało mi antenę CB bo jakiś kondom się o nią zaczepił... FRUWAJĄCY!!! I MUSIAŁEM GO ODWIĄZAĆ!!! BLEEE!!!

Nie wiemy czy go wyprowadzać z błędu... że kondomy raczej się same na antenach nie zawiązują. Szczególnie te latające...

by Misiek666

* * * * *

Wychowanie młodej

Rozmawiam z młodszą siostrą, zachciało mi się zadziałać wychowawczo:
- Nie wiem co zrobiłabym Ci, gdybyś zaczęła brać jakieś świństwa, narkotyki.
- Pewnie kazałabyś mi odpalić Ci działkę - odparła.

Chyba gdzieś po drodze coś mi nie wyszło.

by paula_jasu

* * * * *

Przykomplemencił

Stoję w kolejce po kawę w Mc'Donalds.
Nagle z tyłu materializuje się Alfred.
- Siema...
- Siema - odpowiadam.
- Często tu bywasz?
- Nie.
- Nie widać - odparł, taksując mnie spojrzeniem od góry do dołu, jednocześnie wskazując na mój tyłek.

Jakby ktoś się zastanawiał, dlaczego dostał torebką przez łeb, to dlatego.

by hrabinadesroutoutou


* * * * *

Mały mądrala

Znajomy robił coś w pokoju, gdy przybiegł do niego 3-letni synek.
Naturalnie dziecko cały czas przeszkadzało mu w robocie.
W końcu nieco zbulwersowany mówi do synka:
- Słuchaj kochanie, idź może do mamy.
Dziecko posłusznie odwróciło się, uszło 3 kroki, po czym odwróciło się ponownie w stronę ojca i powiedziało takie oto słowa:
- Idę, ale pamiętaj, mam cię na oku.

by Tynf

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

TELEFON

Pod sklepem jest budka telefoniczna i wczoraj coś w niej nawaliło. Awaria objawiała się tym, że automat średnio raz na minutę dzwonił (nawet po odłożeniu słuchawki). Stoimy sobie wieczorem pod sklepem i popijamy piwko. Przychodzi kumpel i w tym momencie z budki dobiega sygnał.
- Artur, do ciebie. Już trzeci raz gość dzwoni, że cię szuka - zgubił twój numer komórki i wydzwania do budki, bo mu powiedzieliśmy, że na pewno przyjdziesz tu dzisiaj na piwo...
- Ta, jasne...
- No poważnie. Idź, do ciebie dzwonią...
Kumpel idzie, podnosi słuchawkę - w niej oczywiście cisza. Odkłada, wraca...
- I co? Do ciebie? Co chcieli?
- Z TPSA dzwonili, pytali czy nie chcę na tym numerze założyć Neostrady...

by marekb

* * * * *

ZŁODZIEJ


Jako że jest Mikołaj to i paczki muszą być.
Rano przed wyjściem do pracy moja żona wkłada paczki pod poduszkę dwóm naszym pociechom. Paczki w jakimś dziwnym celofanie to szeleści jak cholera. Jeden otwiera oczy i pyta:
- Mamo co robisz?
- Eeee yyy nic, śpij jeszcze...
Rano słyszę jak młodszy mówi do starszego:
- Dobrze, że się obudziłem w nocy bo mama chciała nam paczki ukraść.

by jan0sik

* * * * *

LODY W TRADYCYJNY SPOSÓB

Łaciny u nas uczy dość już wiekowy profesor. Z powodu jego nieco dziwacznego usposobienia, jak i namiętnie wtrącanego nieustannie w wypowiedzi "tak, tak..." daje nam czasem powody do śmiechu. Ostatnio jednak na lekcji poruszony został przez niego wątek, który wywołał u nas łzy i spowodował, że pospadaliśmy z krzeseł. Chodziło mianowicie o z pozoru niewinne uczty starożytnych, a konkretnie o LODY. Stwierdził on, że:
- Rzymianie robili lody, ale w tradycyjny sposób.
Ktoś parsknął śmiechem, co poskutkowało kolejnymi ’ciekawostkami’ o w/w LODACH:
- Tak, tak, moi państwo, róbcie sobie lody, jak przed wiekami... Taak... Myśmy, 40 lat temu, z kolegą sami sobie robili lody... Tak, tak... No cóż, a jakie to zadowolenie, kiedy się lody robi...
Kiedy już tarzaliśmy się po podłodze dusząc się ze śmiechu, dodał nieświadomie na koniec, zadowolony z naszego zainteresowania tematem:
- Oj, możecie się śmiać, to dziwne dla was, ale my mieliśmy pewność, żeśmy to całkiem czyściutko robili...
W tym momencie nie było nikogo w sali, wyłączając oczywiście profesora, kto nie dostałby spazmów...

by mr00fcia


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

Drzewo genealogiczne

Moja mama postanowiła na rocznicę babci i dziadka namalować drzewo genealogiczne na ścianie w ich salonie. Pod ich nieobecność zabrałyśmy się do pracy. Trzy godzinki i piękne jesienne drzewo stoi na ścianie malowane. Późnym wieczorem przyjeżdża ciocia, która odebrała babcię i dziadka z dworca. Byli zachwyceni, oglądają, patrzą i dziadek mówi:
- Oj, ja to mocny korzeń jestem.
Na co mój najmłodszy brat:
- A ja czubek.

by fereya

* * * * *

Bójka w przedszkolu

Mój siostrzeniec (4 lata) rozmawia ze swoją matką po bójce w przedszkolu:
- Bo Kuba podszedł i mnie uderzył
- A Ty co zrobiłeś?
- Zrobiłem, co musiałem.

by sunnivva

* * * * *

Brydż na imprezie

Bohaterowie tej historii rozeszli się po świecie bankowo-finansowym, zatem mogę bezpiecznie ją opowiedzieć.

Jeszcze w ubiegłym wieku wybraliśmy się kilkunastoosobowym zespołem na kilkudniową imprezę integracyjną w Bieszczady. Wieczorem między innymi graliśmy sobie w brydża.
Licytacja: 3 pasy i otwarcie. Otwierający grał w parze z zastępcą szefa. Od słowa do słowa, stanęło na tym, że zastępca rozgrywał. Przegrał z kretesem, rozzłoszczony rzuca do swego partnera stare porzekadło brydżowe:
"Po trzecim pasie nie wychodź, łysy kut@sie".
Tak, jego partner był łysy.
Tak, to był szef.

Nie, nie było żadnych konsekwencji. Impreza ma swoje prawa.

by Peppone

* * * * *

Grochówka strażacka

Po ćwiczeniach Straży Pożarnej był posiłek. Wiadomo, strażacka grochówka.
Siedzimy przy stole, towarzystwo oficerskie, zaproszeni goście, vip-owski stolik ogólnie, i pada nagle pytanie z ust jednego z miejscowych notabli:
- Grochówka wojskowa to wiadomo, z odłamkami. A jaka w takim razie jest grochówka strażacka?

Ja: Spalona...
Strażak: ...i rozwodniona...

by Gtr76

* * * * *

Ja pijany?

Taka tam wizyta na melinie, do bóli brzucha u jakiejś dziewczyny. Badamy dziewczę i co chwila nam się wtrąca jej ojciec. Starałem się być spokojny, ale nie wytrzymałem i mówię do starszego jegomościa:
- Pan niech się już zamknie, bo jest pan pijany i mnie wnerwa!
- Szzeee jaaa pijanyyy? Sztyy chuuuuju. Jaaaaaa pijanyyyy....
Wyszedł z pokoju kołysząc się na nogach i podpierając ścian. Szukał czegoś w szufladzie i przyłazi:
- Paaasz Pan sooo ja mam.
Pokazuje mi książeczkę z AA z pieczątkami:
- Ja nie piję!

by brogman

* * * * *

Szacun dla mamy

Siedzę z młodą w poczekalni u lekarza. Teraz jest tak, że do 18 roku życia wyrośnięta gideja popyla do pediatry razem z kilkulatkami. Czekamy. Po korytarzu w tę i z powrotem pomyka na oko trzylatek w bucikach, którym podeszwa rozjarzała się na czerwono za każdym razem kiedy podniósł stopę. Młoda naprawdę chora, więc zamknęła oczy bo na ten widok robiło jej się niedobrze, ale dzieciak znudzony czekaniem przy okazji podśpiewywał a mamusia zapragnęła się popisać dzieckiem i darła się przez całą długość korytarza:
- Jak robi krówka?!
Na co dzieciak z końca odkrzykiwał w tonacji na granicy ultradźwięków:
- Muuuuu!
Kiedy mamusia z dzieckiem doszła do trzody chlewnej, młoda do mnie:
- Matko, dzięki bogu z tego co pamiętam to chyba byłam grzecznym dzieckiem, bo współczułabym ci naprawdę...
Zadumałam się chwilę wspomniawszy to i owo i odpowiadam:
- Cóż... prawdę powiedziawszy w porównaniu z tobą ten chłopczyk jest nad wyraz spokojnym pacholęciem.
Młoda otworzyła oczy, spojrzała na mnie z niedowierzaniem i mówi z niekłamanym podziwem:
- O mamo - szacun...
Duma mnie rozparła ze dziecko wdzięczne za wychowanie czy coś, no ale pytam skromnie:
- Za co?
Na co dziecko:
- Że nie wyślizgnęłam się z kocyka.

by atitta

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 65590x | Komentarzy: 12 | Okejek: 225 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało