Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wymarłe zwierzęta, które "wróciły do życia"

222 005  
616   40  
Nic nie trwa wiecznie. W jednej chwili żujesz sobie spokojnie źdźbło soczystej trawy, a chwilę później jakaś nagła katastrofa naturalna sprawia, że po Tobie i Twoich ziomkach nie ma już śladu. Natura nie zna litości. Jednak czasem zdarza się tak, że jakimś cudem przedstawiciel z pozoru wymarłego gatunku zupełnie niespodziewanie, po latach, zostaje znaleziony całkiem żywy i nieświadomy tego, że przez ostatnie lata człowiek uczył się o nim na wykładach paleontologicznych.

Latimeria

65 milionów lat temu tajemnicza katastrofa zmiotła z powierzchni Ziemi zarówno smętnie wałęsające się po lądzie triceratopsy, jak i wybranych przedstawicieli fauny morskiej. Jednym z takich bolesnych przykładów była pewna drapieżna ryba - latimeria. Zwierzę trafiło do ilustrowanych atlasów opisujących bestie zamieszkujące naszą planetę w okresie późnej kredy. I pewnie by tam pozostało, gdyby nie afrykańscy rybacy, którzy w 1938 roku wyciągnęli z wody latimerię, po której zachowaniu można było wnioskować, że kategorycznie sprzeciwia się poglądom na temat swojego rzekomego wymarcia.

Od tego czasu kilkakrotnie spotykano przedstawicieli tego morskiego zwierza.

Ciekawostek hydrobiologiczna: Ryba ta dożywa nawet i stu lat. To pięć razy tyle co karp, proszę ja Was.



Tarsius pumilus

A oto niewielka, ważąca do 60 gramów, małpiatka z Indonezji. Zwierzątko zostało uznane za wymarłe w 1921 roku. Parę lat temu badacze, usiłujący poradzić sobie z rozprzestrzeniającą się plagą szczurów, całkiem przypadkiem zabili jednego z przedstawicieli tego rzekomo nieistniejącego już gatunku. Okazało się, że karłowate małpiatki przez cały ten czas skutecznie ukrywały się przed ludźmi. Wzorem wietnamskich partyzantów zbudowały sobie sieć podziemnych korytarzy i nieoficjalnie kolaborowały z lewicowymi bojówkami kretów workowatych.


Gallotia auaritae

Na wyspie La Palma, położonej w pobliżu zachodniego wybrzeża Afryki, przez lata żyła sobie pewna jaszczurka. Kiedy 2000 lat temu miejsce to zostało zaludnione, jej liczebność zaczęła drastycznie spadać. Głównym tego powodem była pewna zapchlona zaraza, która z jakiegoś powodu przybyła na wyspę wraz z dwunożnymi intruzami. Koty przyczyniły się do wytępienia tych sympatycznych gadów. Ostatnia jaszczurka zniknęła w kocim gardle dokładnie pół wieku temu. Ostatnia? Najwyraźniej nie. Wygląda na to, że niewielka populacja tych zwierząt uniknęła śmierci i w ukryciu radośnie kontynuowała przedłużanie swego gatunku. (giggity!)
W 2007 roku na powrót odkryto Gallotia auaritae. Obecnie badacze usiłują zwiększyć liczebność tego zagrożonego wymarciem gatunku.


Almik kubański

To oto wyjątkowo szpetne stworzenie widziano po raz ostatni w 1890 roku. Stwierdzono więc, że z całą pewnością jedyny pozostały przy życiu przedstawiciel almikowego rodu wyciągnął odnóża i spokojnie (aczkolwiek roniąc łzę po tej wielkiej stracie) można truchło to uznać za stygnącego reprezentanta gatunku wymarłego. Tak też sądzono aż do 2003 roku, kiedy to ktoś natknął się na jego żywy okaz. Złapanemu brzydalowi nadano nawet imię - Alejandrito.


Okapi

Początkowo Europejczycy nie chcieli wierzyć Pigmejom opowiadającym o ciekawym stworzeniu, wyglądającym na krzyżówkę zebry i żyrafy. Biali dopiero na początku XX wieku mieli okazję zwierzakowi przyjrzeć się z bliska. Niestety, ten interesujący ssak należący do rodziny żyrafowatych nie był widziany od 1959 roku. Nawet przez miejscową ludność lasów w Kongo. To wystarczyło, aby stwierdzić, że po okapi zostało już tylko wspomnienie. Na szczęście w 2006 roku pracownicy WWF znaleźli ślady pozostawione przez 17 przedstawicieli tego gatunku. Obecnie na wolności może żyć nawet i 20 tysięcy osobników.


Takahe

W 1898 roku zabito cztery ostatnie okazy tego nowozelandzkiego nielota. Głównymi winowajcami wybicia tych sympatycznych ptaszysk byli Maorysi, którzy nie mieli specjalnych oporów przed pałaszowaniem mięsa zagrożonych gatunków. Jednak i w tym przypadku natura dała sobie jakoś radę i pozwoliła przeżyć kilku przedstawicielom takahe, mimo że przez pół wieku sądzono, że jest to zwierzę definitywnie wymarłe. Obecnie uznaje się, że na wolności żyje zaledwie nieco ponad dwieście jego okazów.


Mamut

Niedawno rosyjscy naukowcy znaleźli całkiem ładnie zachowany okaz mamuta włochatego, który to odwalił kitę jakieś 10 tysięcy lat temu. Ku zdziwieniu odkrywców, w doskonałym stanie pozostała nie tylko tkanka mięśniowa, ale i... krew. A to się akurat świetnie składa - przecież od ostatnich kilku lat mówi się o pracach nad sklonowaniem mamuta.


Być może jednak nie trzeba będzie od razu sięgać po takie rozwiązanie i zamiast zaprzęgać do roboty genetyków, wystarczyłoby posiedzieć nieco w syberyjskim piekiełku...

W 1943 roku Holder Hilderbrand, oficjalny fotograf NSDAP, mający dokumentować przebieg bitwy o Stalingrad, dostał się do radzieckiej niewoli. Zarówno on, jak i tysiące pojmanych żołnierzy Wermachtu trafili do syberyjskiego gułagu. Podczas ponurego doń marszu, dokumentalista nagrał krótki film, na którym to zarejestrował żywego Manfreda! Holder prawdopodobnie zmarł w 1945 roku, a nagranie trafiło po wielu latach do rąk jego wnuczki.

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=w7T6vK3TEQE#t=32

Mimo że w głębi duszy czujemy, że sympatyczny mamut jest dziełem rosyjskich żartownisiów, utalentowanych w technikach poklatkowego animowania martwego jeża po lekkim tuningu, to skłonni jesteśmy uwierzyć, że na tej planecie są jeszcze rzeczy, o których się fizjologom nie śniło!

Źródła: 1, 2, 3, 4
4

Oglądany: 222005x | Komentarzy: 40 | Okejek: 616 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.10

14.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało