Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXXI - Pozytywni ludzie

65 292  
166   6  
Dziś będzie o tabletkach dla dziecka, przegrodzie w nosie, kawie, pieczeniu kurczaka, sukcesach pedagogicznych i takim jednym tuptusiu. Zapraszam do lektury.

KAPSUŁECZKI

To tak apropos artykułu z głównej, a mianowicie tego, a konkretnie fragmentu "Viagra dla sercowców".
Otóż córa moja od ostatniej operacji rzeczywiście ma regularnie przepisywaną viagrę, a dokładnie jej odpowiednik o nazwie Sildenafil - jeśli chodzi o skład, to jest to dokładnie to samo, a czy też niebieskie, to nie wiem, bo ze względu na małe dawki, jakie młoda przyjmuje, lek jest wcześniej rozkruszany i rozsypywany do takich małych kapsułeczek z sam_nie_wiem_czego (coś jak mix styropianu z bożonarodzeniowym opłatkiem). Cokolwiek by to nie było, ma zasadniczą wadę: lubi się rozłazić, wskutek czego pod koniec stosowania w torebce zawsze znajdzie się kilka rozwalonych kapsułek i rozkruszony proszek z nich walający się luzem na dnie opakowania. A jako że nie chcemy dzielić "na oko", zazwyczaj w takich sytuacjach udajemy się wcześniej po nową receptę. Raz jednak zdarzyło się inaczej.
Pewnego czwartku, zaraz po cyklicznej wizycie u kardiologa, dzieci miały jechać do dziadków na wieś. Wszystko gotowe, walizy spakowane, jeszcze tylko lekarstwa. I tu konsternacja - ostatnie "opłateczki", jakie nam zostały, właśnie się rozwaliły, nie ma więc nawet zapasu na wieczór. Zamówienie leku zwyczajową drogą nie wchodzi w rachubę, bo wówczas byłby dostępny na jutro, a przecież zaraz po wizycie jedziemy do dziadków. No nic - postanawiamy - jedziemy do kardiologa, po badaniach przedstawimy babce sprawę, równa jest, na pewno coś zaradzi. I rzeczywiście: pani doktor spokojnie wysłuchała naszego problemu, po czym bierze telefon i dzwoni na oddział.
- Cześć. Macie tam może kilka tabletek Sildenafilu? (Chwila ciszy) A, to dobrze. To zaraz przyjdzie do was jedna pani, to jej dacie, bo tata dziecku wyżarł...

by Aegidius

* * * * *

SYN KOLEGI

Synek ma 13 lat, za kilka dni idzie do gimnazjum, ale już jest dobry. Tatuś to mój znajomy, synek to kolega mojego gagatka.
To naprawdę nie o mnie.
Jest trochę dzieciarni, ogólnie wesoło. Tatuś chce bardziej rozbawić młode towarzystwo i rzuca pytanie:
- Po co jest przegroda w nosie? (później przyznał, że miał powiedzieć, że po to, żeby się kozy nie bodły, jak się okaże nie zdążył).
Tatuś czekając, z uśmiechem na twarzy, na reakcję dzieciarni usłyszał od synka:
- Żeby nie kusiło! Hahahahaha.
Tatuś się zdziwił...

by pies_kaflowy

* * * * *

KOLEGA SINGIEL


O Singlu było już wcześniej (łatwo znaleźć z wcześniejszych autentyków z głównej) a teraz pora na dowód ciętej riposty.

Opowiadam swojemu (G)amoniowi o tym, jak to (S)ingiel ma 11 gb fikuśnych filmów na komputerze. Po jakimś czasie spotkaliśmy się się we troje (nie trzech! Gamoń to ona) i ich dialog:

G: Ty! Słyszałam, że masz 11 gb pornuchów!
S: No... Bo dużo skasowałem...

by Marqsik

* * * * *

KAWA

Wczoraj u teściów siedzę sobie grzecznie i obserwuję otoczenie. W tle pojawia się szwagierka Barbara, dziewczyna brata mojej ładniejszej połówki.
Rzecze dziewczę głośno i ochoczo że zakupiła pyszną kawę marki Tchibo lub jakieś innej w każdym bądź razie owa Kawa nie zmielona była, a dziewczę przystępuje do rytualnego parzenia kawy.
Wstawia wodę w celu uwarzenia wrzątku ;).
Wyciąga szklankę do której wsypuje niczym nie okraszone i nie zmielone ziarenka owej kawy.

Ja przyznaje się do błędu bo był to moment w którym już powinienem wyciągnąć telefon i nagrywać ale nie spodziewawszy się dalszego rozwoju sytuacji obserwuję że owe dziewczę po przegotowaniu wody wlewa je do owej szklanki.

Pytam się więc ja grzecznie cóż ona uczyniła.
Robię sobie kawę - odpowiada dziewoja
Jako naczelny barista co kawy nie pije pytam się jak ona chce tą kawę zaparzyć skoro ziarenka owego specyfiku nie zostały zmielone.
W odpowiedzi słyszę że ona w pracy sobie tak robiła i była bardzo dobra.

odpowiedziawszy ok odczekuje około 10 minut w celu zapytania się jak rytuał parzenia kawy.

Na co słyszę:
"No właśnie nie rozumiem, w pracy wrzucałam do maszynki, ona łączyła to z wodą i wychodziła dobra kawa, a tutaj się nie uparzyło"

Mój śmiech dudniącym echem rozszedł się po całym domu.

by Antok

* * * * *

KUCHNIA

Nie wnikajmy w to jak znalazłem się na tym obcym i niegościnnym dla faceta terytorium.
Kurczak włożony do piekarnika więc co chwila zerkam czy wszystko z nim w porządku.
W międzyczasie wchodzi mój brat.
- Co robisz ?
- Sprawdzam czy już dobry.
- Tylko nie otwieraj, bo zakalec będzie ...
Oby nie miał racji.

by hudziel

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

W PRACY

Siedzimy sobie w pracy - ja i dwóch kumpli z działu.
[K]umpel zgniata papierek i chce go wyrzucić do kosza... Zerka, a tam niespodzianka...
[K] - Ej co jest? Nie widzieliście mojego kosza?
[Ja] (oderwany od lektury eropaka) - A na pulpicie go nie ma?

by Beast_Slayer

* * * * *

OPONY...

Dzisiaj zmieniałam opony, stałam z panem [M]echanikiem przed warsztatem, kiedy podszedł [K]lient i zapytał ile będzie kosztować zmiana opon, pokazując na swój samochód. Mechanik spojrzał fachowym okiem, po czym zapytał:
[M] - Trzynastki?
Klient popatrzył na niego przez chwilę jakby się urwał z choinki.
[K] - Eee... Nie... Jedenaście i czternaście...
Przez chwilę nie rozumiałam o co mu chodzi, dotarło do mnie dopiero kiedy zobaczyłam, że w samochodzie klient zostawił dwie dziewczynki...

by missteeq

* * * * *

NR KLIENTA

- Dzień dobry, mój numer klienta to WKZV *****, powtarzam, W jak wilkołak, K jak krew, Z jak zombie, V jak Van Helsing *****.

by Kichawa


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

KAWA PO RAZ KOLEJNY

Miejsce akcji - restauracja hotelowa w UKeju.
Osoby dramatu:
Sadie - urocza wielkooka blondyneczka, z zalanym przez wodę uchem (tzw. surfer's ear), co oczywiście zupełnie nie ma znaczenia w tej historii.
TomTom - kucharz-świnia.

Odsłona I

Sadie: TomTom, jak się robi czarną kawę...?
TomTom: Proste. Robisz kawę. Idziesz do lodówki. Bierzesz czarne mleko...

Owszem, polazła szukać.

Odsłona II

Tytułem wstępu: każdy, kto kiedykolwiek obsługiwał maszynę do kawy, gdzie nie wkłada się tych takich smakowych dekli, tylko wsypuje kawę właściwą; wie, że zwykle pod maszyną znajduje się szufladka na zużyte krążki kawy. Bo dobrze sprasowana kawa wyłazi w krążkach, a nie sypka, wtedy to oznacza, że się dobrze ją zrobiło [:D] Tyle, jeśli chodzi o kawową edukację. Historyjka właściwa:

Przyniosłam tę szufladkę do kuchni, żeby ją opróżnić do śmietnika, a że miałam coś jeszcze do zrobienia, położyłam na chwilę na blacie.

Sadie: Ooo, co to takie ładne?
TomTom: Ciasteczka kawowe.

Owszem, ugryzła, powiedziała, że jakieś takie mało słodkie i opluła sobie zmieloną kawą koszulę...

Tak sobie teraz myślę - całkiem możliwe jest, że nie tylko ucho jej zalało przy tym surfowaniu.

by Nimradil

* * * * *

SUKCESY PEDAGOGICZNE

Edward - schroniskowy bokser, który jest z nami od listopada - miał tendencje do ucieczek, był więc przez długi czas skazany na chodzenie wyłącznie na uwięzi, biegi tylko na terenie zamkniętym i mnóstwo zabiegów wychowawczych.

Wczoraj moje (nie)szczęście chwali się psiapsiółce, że Edi już jest na tyle wyedukowany a więź między nami tak silna, że można sobie pozwolić na spacerkowe galopady luzem.
Psiapsiółka nieco roztargniona pyta:
- I co? Wraca?
- Nie, kuffa, codziennie kopiujemy sobie nowy egzemplarz!

by Liiina

* * * * *

NAZWAĆ RZECZ PO IMIENIU

Gabinet stomatologiczny, pacjent lat siedem, mama stoi obok. Ponieważ czekamy aż zadziała znieczulenie, mama opowiada o wakacjach.
- Jaś pierwszy raz leciał samolotem, a później płynęliśmy statkiem, strasznie bujało i dostał choroby morskiej.
- To się nie nazywa choroba morska - mówi Jaś
- A jak?
- Wymiotowanie.

by Yenn

* * * * *

W DRODZE NA AIR SHOW

W Radomiu zorganizowali Air Show. I dobrze, bo to świetna impreza, ale nie o tym tutaj... Rozchodzi mnie się o sytuację w drodze na ten Air Show.
Wybrałem się tam z ojcem mym i bratem tez mym, a że rzadko już w obecnych czasach podróżujemy razem, to postanowiliśmy sobie miło pogawędzić w drodze - czyli ojciec spał na tylnym siedzeniu, a ja z bratem komentowaliśmy proponowany nam przez stacje radiowe repertuar.
Jako, że była to niedziela, co gorsze między 6 a 7 rano, to nasze komentarze zdecydowanie nie były "zaskakujące, finezyjne, rzutkie, zdawkowe", co najwyżej były miałkie.
Przełączam sobie stacje szukając czegoś przystającego do tej pory dnia i tygodnia oraz naszych humorów: " Oh Baby, Baby, Baby oh..."; "... mogłaś byc juz na dnie, a nie byłaś..."; "... z listu Św. Pawła do Efezjan: Bracia..."; "... pójdę boso, pójdę boooossoo..."; "... samce pingwinów wysiadują jaja na stopach pod fałdem tłuszczowym brzucha...".
O! I tutaj przestałem przełączać - okazało się, że u pingwinów to samce są bardziej zaangażowane w wychowanie młodych, tzn. przynajmniej na etapie wysiadywania jaj. Siedzą bidulki tak któryś tydzień i trzymają swoje potomstwo na stopach, ruszyć się nie mogą, ni do łazienki, ni z kolegami gdzieś skoczyć. No więc z bratem komentujemy to odpowiednio, że jak samice pingwinów takie są to pewnie i " ludzkie samice" nie lepsze, że faceci zawsze mają gorzej i w ogóle to trzeba dzwonić do Saramonowicza, żeby ten fakt przyrodniczy uczynił głównym wątkiem drugiej części Testosteronu.
Słuchamy tej audycji ( na 99% Radiowa Trójka) z 10-15 minut, ciśnienie nam w końcu spada, komentarze się kończą, tak jakoś pojawiają się myśli, że coś jest nie halo, skoro jedziemy podziwiać myśliwce, śmigłowce bojowe, grupy akrobacyjne, ogólnie męskie, twarde show a tutaj słuchamy sobie o pingwinach.
No więc mówię:
- Eh... Dobra, koniec już tej ornitologii.
Przełączam na następną stację i co w tym momencie usłyszeliśmy?
- Zakukała: KUKU! KUKU ! Na to dzięcioł STUKU! PUKU!
O mało przez panią Irenę Kwiatkowską a poniekąd i samego Tuwima nie zakończyliśmy swej podróży w rowie niedaleko Rawy Mazowieckiej.

by nefast

* * * * *

TUPTUŚ

Obok mojego bloku jest parking,obecnie nieczynny gdyż władze spółdzielni postanowiły go wyremontować.Obok parkingu stoi sobie śmietnik,a jako iż parking w remoncie i jedyna droga dojazdu do niego jest od strony bloku to wszystkie pojemniki zostały wystawione przed blok.Sam śmietnik nie pozostał jednak niewykorzystany - kilka dni temu wprowadził się do niego tuptuś i widać,że czuje się tam jak panisko.Z kartonu zrobił sobie drzwi,nie wiem jak urządził się w środku bo nie zaglądałem,ale gospodarzy wokół jak porządny właściciel domku jednorodzinnego.Pomykam dzisiaj do sklepu,widzę że jakieś dwie paniusie uderzyły z nim w gadkę i słyszę taki oto tekst :
- Tuptuś - ...bo mnie bardzo bolą nogi
- Paniusie - To dlaczego nie pójdziesz do domu?
- T - A gdzie k...a jestem? W lesie?

by eveningers

* * * * *

POZYTYWNI LUDZIE

Młodym chłopięciem będąc, dorabiałem sobie do wakacji na obozach żeglarskich jako instruktor dla dzieci. Ale raz traf chciał, że razem ze znajomymi dostaliśmy się na obóz dla osób z wadami wzroku, który prowadził jegomość z PZN. Ludzie różni, od ledwo widzących z zaćmami, jaskrami, bielmami, po takich, którzy w miarę dobrze widzą, bo są np. po operacjach. Atmosfera bez mała sielska, pływaliśmy po parę godzin dziennie, potem inne zajęcia - gała kopana, siatkówka etc.
Widać było, że kierownik obozu z grupą są ze sobą zżyci, a i nas szybko wzięli za swoich.

Wieczorami odbywały się ogniska. Rżnęliśmy szanty, pieśni masowego rażenia i evergreeny polskiego rocka. Ale którejś tam nocy z kolei kierownik spytał, czy może zabrać gitarę, bo teraz on chce coś zagrać. Po czym krzyknął do "swoich":
- Zaśpiewajmy im naszą piosenkę!
I cały obóz się wydarł zagłuszając gitarę:
- "GDY CIĘ NIE WIDZĘ, NIE WZDYCHAM, NIE PŁACZĘ!" (i tu urwali).

by thordjalv

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 65292x | Komentarzy: 6 | Okejek: 166 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało