Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Współpraca utalentowanego rysownika z czterolatkiem

89 738  
601   25  
Ciekawa historia opublikowana przez pewną sympatyczną artystkę zarabiającą na życie rysowaniem. Kobieta ta jest również szczęśliwą mamą 4-letniej córki, która postanowiła "pomóc" mamie w kilku rysunkach.

a
Pewnego dnia, kiedy moja córka coś sobie rysowała, podjęłam ryzykowną próbę wyciągnięcia nowego, specjalnie sprowadzonego szkicownika. Szkicownik miał ciemniejszy papier i był idealny do malowania cieni. Zaczęłam coś rysować bojąc się jednocześnie, że w każdej chwili moja córka zainteresuje się tym szkicownikiem, którym nie miałam zamiaru się dzielić.
 
Oczywiście tak właśnie się stało. Wystarczyło, że namalowałam jedną twarz, a wyrosła przede mną córka i intensywnie patrząc się w szkicownik powiedziała "OOOO! Mamo, czy to NOWY szkicownik? Mogę w nim coś narysować?". Przyznaję, dziewczyna zna się na rzeczy i wie co dobre. Odpowiedziałam, że to specjalna książka tylko dla mnie i takie tam, ona jednak nie dała za wygraną. "Jeżeli nie możesz się podzielić, nikt nie będzie z tego korzystał". Zabiła mnie moją własną bronią, słowami, których wielokrotnie używałam. Powiedziałam "chciałam narysować ciało tej pani" i wskazałam na namalowaną twarz kobiety. "Cóż, ja to zrobię" odpowiedziała, w niezwykłym skupieniu mocno ściskając ołówek. Stwierdziłam, że odpuszczę jej i poświęcę tę jedną kartkę. Swoje szkice namaluję później. 

b
 
Naprawdę podobało mi się to, co namalowała. Ja narysowałam twarz kobiety, ona zamieniła ją w dinozaura. To było takie piękne, beztroskie i o ile bardzo nie lubię się dzielić, o tyle naprawdę pokochałam to, co stworzyła. Przeskakując kilka kartek do przodu znalazłam kolejną niedokończoną postać. Ona zrobiła resztę. To było idealne połączeniu dwóch stylów, mojego i jej, matki i córki. 
 
Chwilę po tym zaczęła przeglądać kolejne kartki w poszukiwaniu nowych twarzy. "Masz dla mnie jakieś głowy na dzisiaj?" pytała każdego ranka. Od tego momentu co wieczór malowałam jej twarz, a ona robiła resztę. Po wszystkim dodawałam cienie, kolory, aby wszystko miało ręce i nogi.
 
 
c
 
Czasami dawałam jej sugestię, na przykład aby zamiast dinozaura zrobiła ciało smoka. Zazwyczaj to ignorowała. Kiedy malowałam jej te twarze, myślałam sobie "może będzie chciała zrobić z tego robaka!". Kiedy widziałam jak maluje jakieś nieregularne kształty, które w moim mniemaniu zmierzały donikąd, kiedy malowała wielkie koła i zamalowywała je, moje wewnętrzne ja wołało "Co ty robisz?!". Ale ta dziecięca wyobraźnia zawsze wygrywała ze mną i obrazek wyglądał lepiej niż mogłam przypuszczać. ZAWSZE.
 

d


e
 
Podczas kolorowania obrazka wyżej córka poinformowała mnie, że jest to poczwarka, która przeobrazi się w pięknego motyla. "Oczywiście, że tak. Nawet o tym nie pomyślałam." - odparłam. Dzieci są świetnymi artystami.


f
 
Jakiś czas później nauczyłam moją córkę kolorowania. Bardzo często mnie krytykowała. "To głupie, mamo" albo "rysujesz WODĘ za nią?". 
 

g


h
 
A teraz lekcja, jakiej się nauczyłam dzięki tej sytuacji: nie bądź sztywniakiem. To prawda, są pewne "święte" rzeczy (jak mój szkicownik), ale trzymając je tylko dla siebie, stracisz wiele nowych i cudownych możliwości i chwil. 
 

Oglądany: 89738x | Komentarzy: 25 | Okejek: 601 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało