Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXX - Dziadek i ratlerek

59 721  
184   12  
Dziś będzie o mężu, który nie stracił zimnej krwi, Iwonce, co tomografię sobie robiła, fajnym sprzęcie, frytkowym żartownisiu, życzeniach mamy i dziadku wyprowadzającym ratlerka. Zapraszam do lektury.


MISTRZ ODPOWIEDZI

Za czasów pierwszego małżeństwa mojego męża trafiało mu się wracać do domu o późnych godzinach. Tak późnych, że aż wczesnych. Żeby uniknąć awantur, należało wejść do domu i łóżka tak, żeby się żona nie zorientowała.
Pewnego pięknego wieczoru, zagrawszy w karty z kumplami do czwartej nad ranem, chłop wlazł cichutko do domu, wszedł jeszcze ciszej do sypialni, zaczął ściągać spodnie i usiadł powolutku na łóżku.
Na ruch materaca ówczesna żona otworzyła oko, zerknęła na zegarek i burknęła:
- To ty o tej godzinie wracasz do domu?!
- No co ty, nie widzisz, że się ubieram? Umówiłem się z kolegami na ryby. Ale ty śpij, śpij... - odpowiedział już prawie ex małżonek.
Po czym wstał, naciągnął jeszcze nie zdjęte spodnie z powrotem na tyłek i poszedł dalej rżnąć w karty.

by oiko6

* * * * *

IWONKA


Otóż [I]Iwonka, siostra mej przyjaciółki, dostała pewnego razu jednostronnego paraliżu twarzy. Nie działał żaden mięsień, przez co sam efekt, w całej swej powadze tego przykrego zdarzenia, był mimo wszystko bardzo komiczny. Udała się zatem Iwonka na różne badania, coby jej na całe życie tak nie zostało. Między innymi miała robiony tomograf mózgu i z wynikami udaje się do [d]doktora. Doktor spogląda w owe wyniki i rzecze:

[d]: - Pani Iwono, śmiało mogę Pani powiedzieć, że w głowie to pani nic nie ma...
Na co Iwona wezbrała w sobie całą swą powagę i mówi:
[I]: - Panie doktorze, ale ja to wiem nie od dzisiaj, ja chciałam się tylko dowiedzieć, czy wyniki mam w porządku...

Sytuacyjnie brzmiało arcyśmiesznie

by bletkaa

* * * * *

SPRZĘT

Znajomy moich rodzicieli ma nietypowe okulary - szkła w oprawkach bez zauszników są rozłączane, trzymają się ze sobą na magnes. Można powiesić sobie na szyi i w razie potrzeby połączyć i osadzić na nosie.

Sytuacja właściwa:
Znajomy poszedł do sklepu po drobne zakupy. Przy kasie "skleił" i włożył okulary. Kasjerka na to:
- Ale ma pan fajny sprzęt!
On popatrzył się w dół i wypalił:
- Już myślałem, że mam rozpięty rozporek.

by kefir212

* * * * *

EDUKOWANIE KARKA


Wszyscy, którzy mnie dobrze znają, dobrze wiedzą jakim potrafię być (nie bójmy się mówić po imieniu) upierdliwym sukinsynem dla kogoś kto kaleczy polski język. Rodzina i znajomi dostają białej gorączki kiedy wtrącam swoje "jest napisane", "poszedłem" tudzież "wyłączać", chociaż mam w tej swojej krucjacie pewne sukcesy. Jednak ostatnio tę swoją "upierdliwość" o mało co nie przypłaciłem obrażeniami ciała.
Szedłem sobie wieczorem do domu kiedy dwóch gości zaczepiło mnie o papierosa. Zwykle tego nie robię ale że miałem dobry humor to wyciągnąłem swoją wymiętoszoną miękką paczkę Marlboro czerwonych i częstuję gościa, na co on:
- No nareszcie kur*a! Bynajmniej jeden poczciwy człowiek
Mój instynkt samozachowawczy chyba nie wrócił jeszcze z urlopu bo wypaliłem
- Kolego, popełniłeś bardzo pospolity błąd i użyłeś słowa bynajmniej zamiast przynajmniej. Wbrew pozorom te wyrazy nie są tożsame. Bynajmniej to zaprzeczenie
I po wyrazie twarzy karka wiedziałem w jakie gówno wdepnąłem:.
- A wpierd*l chcesz?
Uciekać czy zachować się jak mężczyzna i przyjąć na klatę swoją głupotę? Postanowiłem wybrać trzecią drogę - negocjacje:
- Czyli nie chcesz palić?
I tutaj zaskoczenie chyba nawet większe, niż wtedy gdy dowiedziałem się, że nowym Batmanem ma być Ben Affleck. Kark odpowiedział:
- Bynajmniej - uśmiechając się, ukazując, modną ostatnio, diastemę jak u Karolaka
Kurde, byłem tak dumny, że dałem im trzy fajki, a gdyby gościu miał dłuższą szczecinę na głowie to pewnie podrapał bym za uszkiem.
Tym razem się udało, ale kiedyś naprawdę dostanę wpierdziel i czuję, że będzie to od kogoś z rodziny lub bliskich znajomych.

by h3llraiser

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

IMPREZA

Impreza licealistów. Pośród wielu znajomych znalazła się tam para...przyjaciół: Tomek i [N]atalia, oraz szkolny Don Juan [R]obert, który zarywa wszystko co się rusza. Jakimś "dziwnym trafem" zaprosił do tańca Natalię, po czym nawiązał dialog:
[R] - Ty jesteś z tym Tomkiem?
[N] - No, tak jakby...
[R] - Ach... A ciekaw jestem co by zrobił, jakbym cię teraz pocałował...
[N] - On to pewnie nic, ale ja bym ci zaje**ła...

by Bevella

* * * * *

KOFEINIŚCI


W związku z tym, że fabryka od pewnego czasu funduje nam darmowe napitki wydajność automatu z kawą znacznie wzrosła. Co za tym idzie zdarzają się chwile kiedy kawy w ogóle nie ma, a automat raczy spragnionego wrzątkiem zamiast espresso. Przerwa cmentarna była ostatnio. Technik nie przyjeżdżał długo i od poniedziałku zamiast kawki lub czekoladki automat znowu wrzątek wydawał. Co bardziej już zdesperowani parzyli języki chłeptając tą gorącą wodę wyobrażając sobie że to podwójna mocca...
Ktoś się wczoraj zlitował nad personelem i w końcu nakleił na maszynie kartkę z napisem:
"AUTOMAT NIECZYNNY"
Poszedłem dzisiaj rano z nadzieją, że w końcu espresso z mleczkiem se strzelę. Kartka nadal wisi, ale jakiś kofeinista drżącą ręką dopisał na niej:
"Przepraszamy ! Najbliższy czynny automat we Wrocławiu"

by Misiek666

* * * * *

GŁOS Z KOŃCA SALI...

Ze zjazdu rodzinnego wróciłam więc zapas nowych - starych opowieści mam:
Czasy głębokiego PRL-u. Walne zgromadzenie członków Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Głos zabiera mało lubiany prezes ideowiec PZPR-u, znany ze swej zaciętości oratorskiej. Mija pierwsze dziesięć minut przemówienia składającego się przede wszystkim ze zwrotów "wicie - rozumicie". Przez salę przebiega pomruk wskazujący na znudzenie gremium. Facet niezrażony peroruje dalej. Słychać coraz głośniejsze pomruki niezadowolenia, w końcu szuranie krzeseł i śmiechy. W końcu zdenerwowany mówca wygłasza:
- I z czego się towarzysze śmiejecie? Ze mnie się śmiejecie? A cóż ja jestem winien? W końcu jestem tym - czym zrobił mnie ojciec...
Zapadła cisza, a gdzieś z końca sali pada:
- Ch*jem?
Obrady można było wznowić dopiero po półgodzinnej przerwie.

by atitta


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

NA LOTNISKU

Mój kolega dzisiaj rano wylatywał w delegację do Londynu. Siedzi sobie po odprawie i wiskaniu w restauracji już w strefie bezcłówkowej.

Kanapeczkę sobie kupił za 16 PLN i kawkę za 12 PLN, bo oczywiście takie są ceny w tym miejscu na lotnisku Szopenem zwanym.

I widzi (co ważniejsze słyszy) taką scenę. W pewnym punkcie są dwie kasy. Do jednej kasy kolejka ze trzy osoby. Toteż Pani zaprasza klientów do drugiej, bo właśnie za nią stanęła. W kolejce jeden człowiek obcojęzyczny. Reszta już tam coś zamawia. Ten trzeci obcojęzyczny, ale zapewne znający język albionu, taki z lekka zdezorientowany. Więc Pani zza nowej lady go zachęca, aby przeszedł do niej i u niej zapłacił, słowami:

- EJ! JU! JES! JU! KAM ON MI!!! TU! TU MAJ KASSS!

by Misiek666

* * * * *

ŻARTOWNIŚ

Wracając z wizyty wstąpiłem sobie po frytki. Przyjechałem na stację, wysypałem na talerz i sobie jem na świetlicy.
Wchodzi kumpel:
- O frytki! Skąd masz ? - i mi podjada.
- Kupiłem w Żabce za 3,50 i wsadziłem do mikrofali.
- I takie zajebiste ci wyszły?
- No.
- Kurde. Takie chrupiące jak z frytkownicy.
- Też się zdziwiłem.
- To ja se też zrobię.

Poleciał do Żabki.

Jakiś czas później spotykamy się na korytarzu.

- Wiem że z ciebie jest żartowniś, ale za te frytki powinieneś oddać mi kasę, albo coś...

by brogman

* * * * *

ŻYCZENIA MAMY

Otwieram drzwi do toalety, wchodzę z gazetką w ręku i słyszę głos mojej mamy z kuchni:
- Niech ci szybko zleci!
chwila konsternacji... Myślę sobie, że się przesłyszałem.
- ...Słucham?
- No niech ci szybko zleci!
- ...Do mnie mówisz?
- No a do kogo innego?
Po chwili skojarzyłem że mama, słysząc otwierane drzwi, myślała że już wychodzę do pracy.

by Weiss0

* * * * *

EMERYCI

Urodziny babci, rodzinka, w tym [Z]najomy, moja kobieta o imieniu zaczynającym się na [A] oraz [W]ujek. A jak rodzinkai ludzie po 30-stce (pomijając mnie i [A]-tę), to różne dyskusje, na ten przykład o dzieciach, pracy, aż w końcu przeszliśmy do tematu emerytury (której większość z nas najpewniej nie dożyje). [Z]najomy podejmuje:
[Z]: - Znam takich, co na emeryturze o 7 rano, czy o której tam wstają, od razu przed telewizor i lecą po kanałach. Byle mieć satelitę i dużo programów. A przecież są inne zainteresowania - internet, książka, spacer...
[A]: - ... kobieta...
[W]: - [A], ale my mówimy o zainteresowaniach...
Gromki śmiech potwierdził prawdziwość tych słów.

by teleGM

* * * * *

DZIADEK I RATLEREK

Mój dziadek (rocznik 1933, ale ciągle kawał chłopa) pod nieobecność mojej mamy zajmuje się Jej psem - upierdliwym, małym i chudym ratlerkiem. Jednym z obowiązków jest, wiadomo, wyprowadzanie szkodnika na spacer. Podczas jednej z takich przechadzek na swojej drodze napotkali panią, która obrzuciła ich badawczym spojrzeniem, po czym wypaliła:
[Pani] - O, proszę bardzo! Taki Pan duży, a z takim małym!
[Dziadek] - (szelmowski błysk w oku) A skąd Pani to niby wie, czyżby jakiś rentgen w oczach?!
Pani spłonęła rumieńcem i oddaliła się krokiem szybszym, niż zalecany w letnie, upalne dni.

by yasiooo


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 59721x | Komentarzy: 12 | Okejek: 184 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało