Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXIII - Tościk

103 094  
258   22  
Dziś o zakupach w Hiszpanii, komplemencie sprzedawczyni, spotkaniu z Policją, praktykach oraz o pięknym śnie. Zapraszam do lektury.

W HISZPANII

Sytuacja miała miejsce pół godziny temu w supermarkecie na Costa Blanca. Towar na taśmę za mną wystawia elegancka starsza para (pewnie jakiś znany neurochirurg albo prezes banku z małżonką). Nagle kobieta odchodzi na bok i po chwili dokłada do zakupów egzemplarz "El Pais" i wtedy słyszę ojczystą mowę.
On: Na ch.j Ci gazeta? Przecież nie znasz hiszpańskiego?
Ona: Zdjęcia se pooglądam to będę wiedziała co się na świecie dzieje!

by cassius31


* * * * *

SPRZEDAŻ KOMPLEMENTÓW

Przerwa śniadaniowa, stoję w sklepie w kolejce z kolegą. Mówię do niego:

- Wiesz co, ja to jednak dzisiaj rezygnuję z kurczaka z rożna. Tak w ogóle to nie powinienem tego tłustego syfu jeść. Od takiego żarcia tyję z prędkością światła.
Pani sprzedawczyni skomentowała:
- Niech pan spokojnie bierze i się nie martwi! Jest pan cienki jak moja wypłata.
Dobry sprzedawca zaczyna od sprzedania komplementu.

by PowGun

* * * * *

SPOTKANIE Z POLICJĄ

Często zdarza mi się pokonywać trasę Katowice-Warszawa samochodem. Tak było i tym razem. Planowałem że najpóźniej o północy będę już w domu, tymczasem o 23:50 dopiero wyruszałem ze stolicy.

Środek tygodnia, noc, na drogach pusto, 3 pasy, latarnie dają jasność jak w dzień. Jadę więc nieco szybciej niż można, skupiony jak Kasparov wypatruję PRZED SOBĄ patrolu policyjnego z ewentualnym radarem.

Nagle ktoś mnie wyprzedza. Idiota! - myślę sobie - ja mam prawie 100km/h a ten koleś pewnie ma za 120! Nagle w wyprzedzającym samochodzie otworzyło się okno i policyjny lizak nakazał zjazd na pobocze. Dopiero wtedy zauważyłem, że wyprzedzający mnie pojazd to radiowóz. Oznakowany. Z włączonym kogutem na dachu.

Podaję dokumenty i parę chwil później zaczyna się dialog...

Ja - I co my teraz zrobimy?
Policjant - Pan to powinien zacząć od umycia lusterek bo my tak już za Panem ze dwa kilometry jechaliśmy.
- OK.. A tak ogólnie co zrobimy?
- A co się na Śląsku robi w takich sytuacjach?
- Hmm... Może mógłbym Panu jeszcze raz podać dokumenty do sprawdzenia?
- Panie Krzysztofie. Tak nie możemy zrobić. Pan spojrzy dyskretnie na godzinie czwarte- kamera monitorująca skrzyżowanie. Na godzinie drugiej monitoring ze sklepu - też jesteśmy na wizji i możemy mieć problemy. Pan pójdzie ze mną.

Idziemy w stronę radiowozu.

Policjant:
- Musimy wpisać do protokołu powód zatrzymania. Jest noc, Pan ma rejestracje z daleka. Przypuszczamy że wraca Pan z imprezy w stanie nietrzeźwym.

Doszliśmy do radiowozu, policjant sięga po alkomat, podaje mi go po czym w ostatnim momencie cofa energicznie rękę, pytając:

- Panie Krzysztofie pił Pan coś?
- N... Nie... - odpowiadam całkowicie zaskoczony.
- Ale na pewno?
- T.. Tak... Ostatnio 2 tygodnie temu coś piłem.
- Aaa to OK - po czym podał mi alkomat.

Alkomat nic nie wykazał, odeszliśmy znów na bok, ale przypomniało mi się że nie mam ze sobą prawie żadnej gotówki.

- Wie Pan co, ja sobie właśnie przypomniałem, że nie jestem przygotowany do negocjacji.
- Eee bez przesady nie będzie tak źle.
- Mówię serio. Chyba jednak musiałbym skorzystać z bankomatu...
- (nieco podirytowany moim nieprzygotowaniem) - Jaki Pan ma bank?
- ?
- No z jakiego banku bankomat Pan potrzebuje?
- Wszystko jedno, już nie komplikujmy.
- Dobrze. To na drugich światłach skręci Pan w prawo i tam będzie bankomat.
- Ok. Mam zostawić jakieś dokumenty?
- Panie Krzysiu (z życzliwym uśmiechem na twarzy) - ufam Panu. A jakby co... (tu uśmiech znika) to mam Pana dane i zgłoszę ucieczkę z zatrzymania.

Zaufanie k*** jego mać...

- No dobrze. A co potem? Mam tu wrócić? Nie ma żadnych jednokierunkowych po drodze?
- Niech się Pan o nic nie martwi. Niech pan robi swoje, a potem powtórzymy scenkę jeszcze raz...

Ruszam więc do bankomatu i wyjeżdżam z powrotem na tę samą drogę. Nagle znikąd za mną pojawia się radiowóz. I tu zaczynam się zastanawiać... Mam znowu ciąć 100km/h przez miasto żeby powtórzyć scenkę czy niekoniecznie? Jadę jednak 60km/h i zwalniam do 50km/h. Radiowóz ciągle za mną. Zwalniam do 40km/h... 30km/h... Radiowóz ciągle za mną... W pewnym momencie wyprzedza mnie energicznie i lizakiem każe zjechać na przystanek autobusowy.

Na przystanku stoi kilka osób. Z radiowozu wysiada policjant i idzie w moją stronę z jakąś książką. Co ważne - u mnie w samochodzie jest niebiesko od pięciocalowej nawigacji przypiętej do przedniej szyby. Policjant zbliża się do mnie, ja otwieram szybę. Policjant wręcza mi książkę, która okazuje się być atlasem samochodowym i mówi:

- Panie kierowco, dalej Pana nie poprowadzę - proszę sobie sprawdzić drogę na mapie.
- ?
- ??
- ???
- (cedząc przez zęby, wściekły na moją niekumatość) - Wsadź Pan tam te pieniądze i SPIE****J!

Wsadziłem, oddałem atlas. Policjant zerknął, pokiwał głową z uznaniem po czym nachylił się ze słowami:

- Panie Krzysiu, po Warszawie w nocy dwa patrole zawsze jeżdżą, drugi jest na zdarzeniu więc do Janek ma Pan czysto. Szerokości!

by borcenty

* * * * *

W MARKECIE

Idę z kolegą alejkami marketu.
Przechodzimy obok działu rybnego.
- Weź się stary pośpiesz, bo zaczyna mi brakować byłej.

by hudziel

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

KOD CZERWONY

Siedziba mojej firmy znajduje się blisko głównego budynku TPSA więc mogę obserwować, jak średnio raz na dwa tygodnie organizują alarm przeciw bombowy i ewakuację wszystkich pracowników – widocznie lubią ten sport.
Żona jednego z moich znajomych z biura pracuje w TP i właśnie wczoraj zadzwoniła do p. Zbysia i z przejęciem powiedziała, że znowu ktoś zadzwonił, że jest bomba w budynku.
Mówię do p. Zbysia:
- Panie Zbysiu, pan leci żonę ratować, może rzeczywiście tym razem ktoś podłożył bombę?
Na co pan Zbysio z anielskim uśmiechem na twarzy:
- A po co? Żegnaj próchnico!

by waber

* * * * *

ROZLUŹNIONY


Jedziemy przez las autobusem pracowniczym z miasta A do miasta B. Pasażer kuśtyka do kierowcy. Nogi skrzyżowane, sztywny, blady, pięści na rozporku. Błaga kierowcę, żeby "na chwileczkę" się zatrzymał, bo on już nie może wytrzymać i zaraz znowu pojedziemy. Kierowca zły, ale zatrzymuje się przy poboczu. Pasażer otwiera drzwi autobusu i... zastyga w przerażeniu. Autobus stoi na skraju rowu. Po chwili wahania decyduje się jednak przeskoczyć na drugą stronę. Z chwilą, gdy jego stopy dotknęły ziemi, pasażer zatrzymuje się, spogląda w dół, a jego pięści rozluźniają się powoli. Odwraca się do kierowcy i mówi, machając przy tym lekceważąco ręką:
- Albo dobra, to już jedźcie dalej sami...

by starysatyr

* * * * *

PROPOZYCJA PRZECIWNIKA INTEGRACJI

W zeszłym tygodniu mecz jakiś był w nogę. Poł piętra koniecznie chciało się spotkać w konferencyjnej i razem kibicować reprezentacji. Oczywiście zamiast oderwać się od służbowych laptopów, całą dyskusję prowadzili na aliasie pocztowym całego biura..

Już byli w ogródku, już witali się z gąską, kiedy okazało się że projektor który sobie zaplanowali pożyczyć opuszcza firmę i jedzie na jakieś ważne spotkanie. Powstała więc mała burza mózgów, mająca na celu znalezienie miejsca/sposobu do wspólnego oglądania meczu... Pomysły były wszelakie.. dyskusja szybkością i poziomem przypominała komentarze na onecie...

W końcu, ktoś "niezainteresowany integracją z resztą zespołu" grzecznie zaproponował aby przenieść tą "jakże ciekawą dyskusję" z warszawskiego maila na skype’a.

...30 sekund później całe biuro otrzymało maila:

"Wpisujcie miasta które są za propozycją Michała!"

Śmiech kolegów i koleżanek z całego piętra słyszałem mimo słuchawek na uszach...

by wr0na


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

GRZYBOBRANIE

Przypomniały mi się czasy szkolne. Ktoś na tablicy w czasie przerwy k*tasa namalował. Nauczycielka gdy weszła próbowała to jakoś w żart obrócić i rzuciła" O, ktoś ładnego grzyba narysował!"
Na następnej lekcji cała tablica była pełna Wacławów, w tym jeden w trakcie tworzenia. Gdy "pani" zapytała artystę co on do cholery robi odparł
"Maluję grzybki które się pani tak podobały!"

by Mirmil


* * * * *

STUDIA W MOSKWIE

Poznałem kiedyś dwóch braci, mocno różniących się pod względem charakteru. Włodek to energiczny przedsiębiorca, prowadzący międzynarodowe biznesy, a Adam to spokojny lekarz (imiona zmienione). W rozmowie z Adamem zeszliśmy na temat studiów i okazało się, że Włodek studiował w Moskwie. Adam:
- Zaprosił mnie i pojechałem tam na kilka dni, ale praktycznie nic nie pamiętam. Zaczęliśmy pić w taksówce z lotniska, a wytrzeźwiałem dopiero dwa dni po powrocie do Polski.

by Zygmuntek

* * * * *

PRAKTYKI

Mieliśmy sobie praktyki, z moim druhem wiernym, w pewnej agencji reklamowej. Nasz kierownik, będący zarazem moim wujkiem, zlecał nam jakieś "proste" zadania. Niestety tak się złożyło, że przedmiot na którym się znajdujemy okazał się niezbyt trafiony i zadania te były wykonywane z różnymi skutkami, przez co wujek-kierownik wyglądał na niezbyt zadowolonego.
I tak pewnego dnia szef nad szefy przyszedł sobie z nami uciąć pogawędkę.
- A wy to jak wybierzecie? Iść w stronę programowania czy w stronę projektowania? - pyta się nas w pewnym momencie.
Wujek, widząc naszą niepewność i wiedząc, że na pewno nie wybierzemy  żadnej z tych dróg odpowiedział w naszym imieniu:
- Chyba w stronę domu.
I w sumie miał rację.

by Adixior

* * * * *

TOŚCIK


Godzina 23:30.
Oglądamy z Najwspanialszą-Z-Żon bzdurny program w TV. Na ekranie jakieś spasione babsko opowiada o tym, jaka krzywda stała się jej spasionej miniaturce - córeczka nie wygrała konkursu piękności.
Oceniając szybkim rzutem oka - młoda już bardziej powinna startować w regionalnym konkursie trzody chlewnej, niż w wyborach miss nastolatek.
Głupoty to wszystko, głupoty...
Zsuwam się nieco niżej pod kołdrę tak, by Najwspanialsza-Z-Żon nie zorientowała się, ze coś kombinuję. Okopany po czubek nosa przygotowują się do bezczelnego, tajniackiego przycięcia komara.
...mijają dwie minuty. Balansując na krawędzi snu i jawy staram się nie chrapnąć, nie pierdnąć, nie oddychać zbyt głęboko - najważniejsze to nie zdradzić się...

...na łączce górskiej, strumyczkiem przecinanej, na łączce górskiej w słońcu skąpanej, cycata pastereczka owieczek pilnuje. Spragniona niewiasta unosi do ust dzban pełen mleka i zaczyna powoli pić. Niesforny strumyk mleka umyka od ust pastereczki i zaczyna spływać po brodzie, szyi i dekolcie w stronę wielgachnych, olbrzymich, dumnie sterczących cy...

- CHCESZ TOSTA?

...wyrywa mnie ze snu. Kurwa! Prawie zawału dostałem. Otwieram oczy nie wiedząc za bardzo gdzie jestem i co robię. Zamiast łąki - na podłodze kudłaty dywan. Zamiast owieczki - Merdaty liżący sobie jaja. Pastereczka też się zdematerializowała, jest za to Najwspanialsza-Z-Żon zerkająca na mnie podejrzliwie z kuchni.

- Spałeś?
- Nie, zamyśliłem się.
- To chcesz tego tosta?
- Tak, mleko.
- Co?
- Tak, tosta.

Najwspanialsza-Z-Żon znika w kuchni, chyba się udało. Poprawiam się w łóżku, moszczę łeb na poduszce w taki sposób, by twarz była skierowana w stronę telewizora. Zamykam na sekundę lewe oko.

...na łączce górskiej, strumyczkiem przecinanej pastereczka o piersiach potężnych jak Dzwon Zygmunta, dogląda swoich owieczek. Ostatnie kropelki mleka perlą się na jej dekolcie, owieczki pobekują cicho w tle, delikatny podmuch wiatru bawi się kosmykiem jej włosów. Pastereczka zauważa mnie i wstaje. Poprawia spódnicę strzepując jakiś listek, rusza w moją stronę. Bujne piersi delikatnie kołyszą się w rytm kroków i ruchu bioder, kosmyk włosów opada na twarz. Pastereczka siada u moich stóp zalotnie zerkając z dołu, jej pełne usta rozchylają się by już za moment szepnąć do mnie...

- No trzymaj tego tosta!

Ja pierdolę! Zrywam się ze snu próbując złapać pastereczkę za cyca, zamiast tego - łapię Merdatego za dupę. Wyrwany ze snu pies zrywa się i ucieka do przedpokoju prawie zabijając się o drzwi. Otwieram szerzej oczy próbując ocenić sytuację: w połowie leżę na łóżku, w połowie z niego zwisam. W lewej dłoni mam jeszcze kilka kłaków z psiego dupska, prawą podpieram się by nie zlecieć z wyra. Nade mną stoi Najwspanialsza-Z-Żon z talerzem pełnym tostów, zza jej nóg zerka Merdaty zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi.
Kurwa, no z tego to już się nie wytłumaczę. Na szybko staram się wydumać jakąś ściemę. Jedyne co przychodzi mi do głowy to...

- Butelki wody szukam, gdzieś tu stała?

Najwspanialsza-Z-Żon nadal zerka nieufnie na mnie z góry.

- I szukałeś tej wody pod psią dupą?
- Bo bez okularów nie widzę. Pomyliłem psa z butelką.
- Okulary masz na nosie.

Kurwa. Jestem w dupie. Zaraz padnie TO stwierdzenie:

- Spałeś!
- Nie spałem, zamyśliłem się!
- Tak? To co było w TV zanim zaczęły się reklamy?!
- No dobra, spałem...

Mijają minuty. Przeżuwamy leniwie tosty. Najwspanialsza-Z-Żon zerka na mnie co chwilę, najwyraźniej zastanawiając się nad czymś.

- To co Ci się śniło?
- Eeeeeee, nic, nie wiem, nie pamiętam - dukam wspominając z łezką w oku słoneczną łączkę.
- Jakieś dupy Ci się śniły, co?
- A gdzieeeeeeeeeee, tam - ściemniam nadal, wymazując z pamięci obraz mleka lejącego się po niewieścim cycu.
- To ten namiot po co postawiłeś?

No tak, nie da się ukryć. W połowie drogi pomiędzy moim łbem a stopami, stoi pokaźnej wielkości pałatka. I z pewnością nie są to nagromadzone pod kołderką bączusie.
Odchrząkam, obniżam głos, przysuwam się bliżej Najwspanialszej-Z-Żon. Ta zerka na mnie nieufnie, gdy delikatnie sunę palcem wskazującym po obrzeżach Jej tosta. Zbliżam usta do niewieściego uszka i wyszeptuję:

- Wiesz, jak już mamy ten namiot, to chyba szkoda, żeby się zmarnował, prawda?

...jakiś czas później przyśnięcie zostało wybaczone...

by esos


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 103094x | Komentarzy: 22 | Okejek: 258 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało