Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najstarszy gdański imprezowicz

115 165  
314   12  
Nie dość, że bezczelnie nie chce się rozłożyć i dać się zeżreć robakom, to jeszcze zamiast leżeć sobie spokojnie w grobie, zaczepia przechodniów i jest prowodyrem głośnych imprez. Tak głośnych, że muszą przyjeżdżać mundurowi.
 
Historia zna przypadki, kiedy zwłoki zachowują w miarę poprawny wygląd, żeby później bez asysty makijażystek pokazać się jeszcze w telewizji. Dzieje się tak w przychylnych warunkach w suchych pomieszczeniach lub jeśli ciało zostało najpierw poddane mumifikacji. Przykładem takich zabiegów jest ta 700-letnia Chinka, która do dziś z powodzeniem mogłaby zasiadać we władzach Polskich Ogródków Działkowych i nikt by jej nie odróżnił od pozostałych członków zarządu.
 
 
Dlatego naukowcy mają prawo być zszokowani jeśli po kilkuset latach znajdzie się ktoś, kogo pochowano po prostu w ziemi i to podmokłej, na kim nie przeprowadzano żadnych specjalnych zabiegów, a mimo to wciąż utrzymuje kondycję fizyczną na poziomie zbliżonym do piłkarskiej reprezentacji Polski. A tak się stało w Gdańsku w latach 80. ubiegłego wieku. Problem jednak w tym, że to były ciężkie czasy i sposobów na odreagowanie stresu było mało...
 
 
Obojętni na apele o budowanie „lepszego jutra” robotnicy, którzy przypadkowo odkopali niezwykłego truposza podczas robót na gdańskiej starówce, uznali go za godnego towarzysza zabaw. Najpierw sobie go trochę porzucali, a potem zechcieli podzielić się swą radością z innymi, więc... wpychali nieboszczyka w objęcia przypadkowym przechodniom. Śmiechu było co niemiara, ale w końcu trzeba było zmierzyć się z największym problemem budownictwa tamtych czasów: brakiem alkoholu.
 
 
Wszyscy dobrze wiemy, jak ciężko pracuje się bez flaszki, więc nie ma co się dziwić, że robotnicy rzucili pracę w cholerę i ruszyli do knajpy, zabierając ze sobą denata. Wódka się lała, ale kolejni zawodnicy się wykruszali, aż została ich tylko trójka: dwóch pracowników budowlanych i mumia. Panowie byli już jednak tak pijani, że zaczęli rozrabiać. Obsługa lokalu wezwała milicję.
 
 
Kiedy podjechał radiowóz, jeden z funkcjonariuszy zauważył, że dwóch mężczyzn uciekło na jego widok, a trzeci, zupełnie nieprzejęty interwencją, siedział sobie spokojnie przy stoliku, zapatrzony w kieliszek. Uciekinierów nie udało się złapać, więc milicjanci przystąpili do wylegitymowania tego, który (jak wstępnie zakładano) był już tak pijany, że nie miał sił zwiewać. Dopiero wówczas zauważyli, że mają do czynienia z nieboszczykiem.
 
 
W ten sposób zwłoki trafiły do gdańskiego laboratorium kryminalistycznego, a potem do Muzeum Kryminalistyki, działającego przy gdańskim uniwerku. W tym czasie oszacowano ich wiek na mniej więcej 300 lat. Nieboszczyk zmarł w wieku ok. 40 lat, na ciele nie ma śladów działań osób trzecich, ale wciąż nie wiadomo dlaczego się nie rozłożył. Niektórzy twierdzą, że to biologiczny fenomen, zaś inni, że... mężczyzna zdążył się bardzo dobrze zakonserwować już za życia.
 
 
Pewne jest jednak to, że wkrótce za sprawą specjalistów z zakładu medycyny sądowej w Poznaniu mamy wiedzieć więcej o nim samym i jego sposobie na nieśmiertelność. Na razie truposz odpoczywa w gablocie gdańskiego muzeum i czeka na wyniki badań. Ale jeśli na mieście odbędzie się kolejna gruba impreza, niewykluczone, że on też się na niej zjawi.
 
 
źródło: Magazyn „Reporter”

Oglądany: 115165x | Komentarzy: 12 | Okejek: 314 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

26.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało