Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielopak weekendowy XIII

25 225  
11   24  
No i stało się... Nastał trzynasty wielopak weekendowy. A żeby nie było za pechowo - oto kilka dżołków prosto z naszego forum Kawałki mięsne. Miłej lekturki...

Huculszczyzna. Do dwóch majstrów-budowniczych przybiega chłopak:
- Panowie, jest robota: tam, na tej górze ma stanąć dom, dwupiętrowy. Obok trzeba posadzić jodły, z równymi gałązkami, czterometrowe. I zawrócić ten strumyczek, żeby płynął koło domu...
- ?! To przecież niemożliwe!
- Facet zapłaci każde pieniądze.
Za pół roku nowy Ukrainiec wychodzi na balkon swojej daczy, rozgląda się, góry, koło domu szemrze strumyk, rosną czterometrowe jodły...
- Ach! Takiego piękna za żadne pieniądze nie kupisz!

by Petroff

* * * * *

W kościele za chwile ma się odbyć ślub. Młoda para zbliża się powoli do ołtarza.
Wśród zebranych gości jest mała dziewczynka, która szeptem pyta swoją mamę:
- Mamusiu, a dlaczego panna młoda jest tak ślicznie ubrana w białą sukienkę?
- Bo widzisz córeczko, ona chce wszystkim pokazać jaka jest bardzo szczęśliwa -
odpowiada matka.
- To dlaczego pan młody jest ubrany na czarno?

by Zadziorek

* * * * *

Niemowa idzie sobie ulicą i spotyka drugiego, znajomego niemowę. Za pomocą języka migowego pyta - Cześć stary jak leci?
Na to drugi odpowiada:
- Super, już nie muszę się posługiwać tym gównianym językiem migowym, nauczyłem się mówić"
- Ale jak to zrobiłeś? (w języku migowym oczywiście)
- Byłem u świetnego specjalisty, dam ci jego adres...
Tak więc niemowa udał się do tego specjalisty. Pokazuje na migi, że chciałby się nauczyć mówić, kurację może zacząć nawet dzisiaj.
Doktor mówi "świetnie więc dziś 1wszy zabieg. Proszę przejść do pokoju obok, rozebrać się, położyć na brzuchu na leżance i zaczekać na mnie"
Niemowa to zrobił. Po 10 minutach wchodzi do pokoju doktor z kijem do miotły, słoiczkiem wazeliny i młotkiem. Smaruje wazeliną wiadome miejsce niemowy po czym wkłada w nie kij od miotły i uderza w niego z całej siły młotkiem.
Niemowa zrywa się z leżanki krzycząc: AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
Doktor:
- Świetnie pojutrze zajmiemy się literą „B”...

by Olsik

* * * * *

Byliśmy kiedyś z kumplem na firmowej imprezie integracyjnej na mazurach. Kiedy skończyły się zapasy pojechaliśmy do najbliższego sklepu wielobranżowego. Dialog ze sprzedawcą:
My: Poprosimy 25 żywców...
Sprzedawca: Proszę. Może jeszcze jakąś wódeczkę i papieroski ?
My: Nie, dzięki. Dzisiaj raczej lajtowo...
Sprzedawca: Lighty tez mamy....

by Transbet

* * * * *

Szpital, sala operacyjna, operacja prostaty...
Doktor:
- Siostro, proszę poprawić penisa.
...
- Tak... Bardzo dobrze... teraz pacjentowi...

by Majkols

* * * * *

Facet wraca do domu, siada za stołem w oczekiwaniu na obiad, małżonka zaś podaje mu tylko wodnistą zupinkę. W tym samym momencie od sąsiada z góry dobiegają odgłosy stukania. Zrezygnowany mąż myśli sobie:
-Taki to ma dobrze, pewnie będzie schaboszczaka jadł, eech...
Następnego dnia sytuacja się powtarza, czyli wodnista zupa, stukanie z góry itd.
Kiedy kolejnego dnia żona podaje lichą zupę, facet nie wytrzymuje, wstaje od stołu i woła do żony:
- Co ty z tym zupami, a gdzie drugie? Sąsiad od paru dni zajada schabowe a ja mam głodować?
Widząc jednak zaskoczenie w oczach żony dorzuca:
- Idę do niego, może zrozumie biednego i się podzieli.
Wali więc piętro wyżej, a kiedy sąsiadka otwiera mu drzwi bez zastanowienia pakuje się do pokoju, gdzie, jak sądził sąsiad zajada obiad.
Ten tymczasem siedzi za pustym stołem i waląc pięścią w stół mówi:
-Żeby k**wa chociaż zupa była !!!

by Bobesh

* * * * *

Pewnemu człowiekowi, rodzice zostawili znaczny majątek, który bardzo pracowicie przepił.
Ów człowiek znajduje się w towarzystwie i pewna dama go pyta:
- Jak pan to zrobił, taki znaczny majątek? Jak to było możliwe? Czym się pan w ogóle zajmuje?
- No wie pani - odpowiada człowiek - Ja myślę metafizycznie i nie robię nic..
- Proszę pana, czy pan sobie wyobraża, co by było gdyby wszyscy myśleli metafizycznie i nic nie robili?
- Ależ proszę pani, od całego społeczeństwa tak twardej postawy nie można wymagać..

by Iskierka

* * * * *

Zabawa dawno się skończyła, goście wyszli z lokalu, babcia klozetowa owinęła ścierkę wokół szczotki i pucuje podłogę, czyści posadzkę. W pewnym momencie w jednym z boksów widać parę nóg. Babcia więc puka do drzwi, nikt nie odpowiada. Szarpie za klamkę, zamknięte. Przystawia więc sobie stołek, wspina się na niego, zagląda i widzi faceta śpiącego na sedesie. Babcia podważyła haczyk od drzwi szczotką, otworzyła drzwi i krzyczy:
- Halo, panie wstań pan!
Facet otworzył jedno oko i zawołał:
- Ludzie! Litości! Znowu białe tango?

by Iskierka

* * * * *

Pewna Polka, będąc na wycieczce w Indiach, kupiła sobie takie wdzianko Hinduskie (suknia, co wygląda jak za duża chusta). Po wyjściu ze sklepu nagle nadeszła potężna tropikalna ulewa. Kobieta zmokła od stóp do głowy, i ze sukni zaczął wypłukiwać się czerwony barwnik. Zdenerwowana poszła do sprzedawcy z reklamacją, żeby ten jej oddał pieniądze. Sprzedawca popatrzył i pyta:
- Czytała pani metkę?
- Nie
- Na metce jest wyraźnie napisane "bawełna prać w 30 stopniach", a dzisiaj jest na dworze 40.
Reklamacja nie uznana.

by Sound

* * * * *

Wczoraj czytałam dzieciom bajkę na dobranoc. Wiadomo - jak to w bajce - księżniczka przyniosła do sypialni ropuchę, pocałowała ją i ta zamieniła się w cudnego księcia. Bajeczka przeczytana, mała zachwycona, a Piotrek:
- I jej rodzice uwierzyli w tę bajkę??

by Leilah

* * * * *

Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszej firmie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł pan buty przed wejściem do gabinetu?
- Oczywiście.
- Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki...

by Szafolag

* * * * *

Chodził do nas do budy taki sympatyczny Wietnamczyk imieniem Kueng, czy Kuang. W każdym razie sytuacja rozegrała się też w kiblu na fajku. Stoi sobie grupka palaczy, wśród nich ów Wietnamczyk. W pewnym momencie jeden z kolegów zwraca się do niego z pytaniem:
- Ty, a powiedz, jak przyszłeś pierwszy raz do szkoły, to ciężko Ci się było porozumieć z ludźmi?
- Przyszedłeś, kolego, przyszedłeś - odpowiedział mu na to Kuang
Podobno nikt papierosa nie skończył.

by Kolleck

* * * * *

Córka nowego Ruskiego przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż.
- Za kogo?!
- Za popa.
- No co ty, zwariowałaś?!
- Miłość, tato... serce, nie sługa.
- Hm... no dobrze, przyprowadź go.
Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi:
- Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10 000 zielonych? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz?
- Bóg pomoże...
- A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?
- Bóg pomoże...
- A jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?
- Bóg pomoże...
Posiedzieli, narzeczony poszedł. Córka pyta:
- No i jak, tato, spodobał ci się?
- Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem!

by Petroff

* * * * *

Próba młodzieżowej orkiestry symfonicznej. Nowa dziewczynka (skrzypaczka) pierwszy raz na próbie. Miała stary pulpit, wiec dosyć długo się szarpała, żeby go rozstawić. Kochany Pan Dyrygent chciał bardzo pomoc "nowej", podszedł do niej i powiedział:
- Rozstaw tylko nóżki, a ja zrobię resztę...

by Hmhmhm

* * * * *

Jadą w pociągu psycholog i nowy ruski. Nudno się zrobiło ruskiemu, więc zagaduje psychologa:
- Słuchaj, zabawimy się. Będziesz zgadywać moje myśli. Za każdą odgadniętą dam ci sto dolców
Psycholog trochę wystraszony:
- No, wiesz, nie jestem wróżką i nie umiem czytać w ludzkich myślach
- E tam..
- Ok, wiec wracasz zapewne z długiego wypoczynku.. do domu jedziesz?
- Zgadza się, masz tu sto dolców
- Miałeś tam pewnie jakąś dupę.. do żony w sumie to byś nie chciał wracać?
- Zuch! Masz tu jeszcze sto!
- I pewnie byś ją zatłukł zaraz po przyjeździe?
- No, stary, wymiatasz! Masz tu 1000 dolców!!!
- A co tak dużo?
- A bo to już nie jest myśl, to jest kurna IDEA !!!

by Petroff

* * * * *

Przy drodze stoi całkiem przyzwoicie wyglądająca panienka i próbuje złapać okazję. Przejeżdżający facet zatrzymał się i pomyślał "Cholera, niezła sztuka, dawno nie bzykałem, może udało by się coś wskórać?"
Panienka chciała, żeby ją podwieźć do miasta. W drodze facet dalej kombinuje: "Do miasta kawał drogi, może w międzyczasie da się przynajmniej popieścić". Ale śmiałości mu zbrakło, więc nic nie zaproponował.
W końcu dziewczyna mówi:
- A wie pan co? Niech mnie pan wysadzi na przystanku, który będzie za jakieś dwa kilometry, to odwiedzę koleżankę.
Facet przytaknął i dalej kombinuje "No, bzykania może nie będzie, ale laskę to mogłaby mi zrobić". Zapalił się do pomysłu i uczepił się myśli: "Tak, laskę na pewno mi zrobi!"
W pewnym momencie panienka mówi:
-O, jest już przystanek!
Facet:
- A laska?

by Redactor

* * * * *

Podobno ładnych parę lat temu na wydziale filozoficznym (czy jakoś tak) UJ-u studiował Afrykańczyk - w tym czasie jedyny na całym wydziale. Mieli zajęcia z facetem, który zapowiedział, że do zaliczenia konieczne jest uczęszczanie na wykłady. Afrykańczyk nie był na żadnym wykładzie tyko polazł prosto na egzamin. Podobno był nawet obkuty, ale prowadzący nie chciał go pytać - bo nie był na wykładach. Wkurzony chłopak wyszedł z sali i rzuca tekst:
- Skąd ta ch*ja wiedziała, że ja nie chodził na wykład?!

by Wisz-nu

* * * * *

Jan często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, to po
jakimś czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów.
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własna, piękną żona ani
jednego?
- Bo ja, szefie, ja w niewoli się nie rozmnażam!

by Panq


Oraz obowiązkowo kilka szmoncesików. Przy okazji pozwolę sobie zachwalić Joe, który na czas zlotu skombinował (mówi, że od ruskich żydów na rynku kupił) chleb ze (!) szmoncesem. Kto był na zlocie ten miał jedyną okazję spróbować to cudo. Po prostu niebo w gębie...


Bogaty dziedzic przywołuje handlarza Jankiela.
- Słuchaj Jankiel, potrzebne mi dwa charty.
- Nic łatwiejszego. Właśnie mam dwie sztuki do sprzedania. Ile Pan dziedzic da?
- 200 rubli
- 200 rubli? Pan dziedzic chyba żartuje? To niemożliwe. Do widzenia.
- Czekaj Jankiel, ile chcesz?
- Czterysta.
- A ładne są?
- Lepszych Pan dziedzic nie znajdzie!
- No to niech Ci będzie czterysta.
Jankiel wychodzi, spotyka swojego przyjaciela Srula i pyta:
- Nie wiesz czasem, co to takiego charty?

by Motaboy

* * * * *

- Tate, a co by było, gdyby tramwaj obciął mame rękę?
- No, wiesz, przykro by było, ale dostalibyśmy odszkodowanie.
- Tate, a gdyby tramwaj obciął mame obie rękie?
- Dostalibyśmy dwa razy takie odszkodowanie.
- A gdyby jeszcze nogie?
- To odszkodowanie byłoby jeszcze większe.
- A gdyby tramwaj obciął mame obie rękie i obie nogie?
- No, to byłoby duże odszkodowanie.
- A gdyby tramwaj obciął mame jeszcze głowe?
- Oj, Icek, Icek, ty marzycielu......

by Paskud

* * * * *

Pan Łabędź zapoznaje syna z tajnikami przedsiębiorstwa które prowadzi do spółki z Panem Koniem.
- Mój synu - powiada - w interesie grunt to uczciwość. Dorobić się możesz tylko wtedy, jeśli naczelną dewizą twego postępowania będzie zawsze uczciwość. Dam Ci przykład. Znasz Pana Żółtko? To ten, któremu nasza firma udzieliła kredytu na 3000 złotych. Otóż wczoraj zjawił się Żółtko, żeby wpłacić należną sumę. gdy Żółtko wychodzi, liczę pieniądze i zamiast 30 banknotów po 100 zł, widzę, że jest 31. Co ja wtedy robię? Wołam natychmiast Kona i wręczam mu 50 złotych!

by Motaboy

* * * * *

Pewien mieszkaniec Homla, przemysłowiec jechał w podróż handlową do Warszawy. Zatrzymał się w małym miasteczku, banku nie ma, hotel lichy. A on miał 30 tysięcy rubli, bo to było za carskich czasów. Myśli sobie pójdę do swojego przywódcy duchowego, akurat to był rabin, pójdę, może u niego te 30 tysięcy rubli zdeponuję.
Poszedł, a rabin mówi:
-Słucham cię?
- Rabe, ja chciałbym u ciebie zdeponować trzydzieści tysięcy rubli...
Ale rabin na to:
- Nie, no kochany tak to nie ma. Musimy mieć świadków.
Rabin zawołał dwóch najzacniejszych ludzi w mieście i mówi:
-Słuchajcie, ten oto przemysłowiec z Homla, chce u mnie zdeponować 30 tysięcy rubli.
W obecności świadków, rabin wziął od niego te pieniądze, schował, a uspokojony właściciel poszedł do hotelu. Rano przychodzi do rabina i mówi:
-Dzień dobry, poproszę moje trzydzieści tysięcy rubli..
- Jakie 30 tysięcy rubli, oszuście jeden - oburzył się rabin.
- No jakże, przecież tu dwóch najzacniejszych ludzi w tym mieście było świadkami, jak ci dawałem te pieniądze..
Rabin mówi:
- Zaraz kochany!
Wezwał tych dwóch szlachetnych mężczyzn i mówi:
- Ten oto, przemysłowiec z Homla, twierdzi, że zostawił u mnie 30 tysięcy rubli.
- Jakie 30 tysięcy? - zdziwili się zacni i wyszli.
Wtedy Rabin wyjął pieniądze, 30 tysięcy rubli, wręcza mu i mówi;
- Masz.
-Boże! - krzyczy przemysłowiec - przecież ja mogłem całkowicie umrzeć na zawał serca.
- To nie o to chodzi - mówi rabin - ja ci chciałem pokazać z kim ja muszę pracować..

by Iskierka

* * * * *

Rabbi śpieszył się na pole golfowe. Jednak ciągłe telefony od wiernych sprawiały, że nie mógł opuścić mieszkania-gabinetu. W końcu, zbywając rozmówców, udało mu się wyjść i rozegrać kilka partyjek...

Następnego dnia wchodzi do swego mieszkania-gabinetu, a jego sekretarka mówi z wyrzutem w głosie:

- Rabbi, wczoraj dzwoniło wiele osób z zażaleniem, że Rabi tak krótko i szybko je odciął...

Na te słowa w poczekalni wstaje jakiś facet i bez słowa wychodzi...

- Kto to był? - pyta Rabbi sekretarkę...

- Aaa... to był Goldbaum... syn mu się urodził i chciał prosić Rabbiego o obrzezanie... - odpowiada sekretarka.

by Kozak

* * * * *

Przychodzi Mosiek do rebego i mówi:
- Rebe, rebe, ja mam taki problem! Moja stara jest taka puszczalska, że już ją chyba z pół miasta przeleciało.
-Ojej - mówi rebe - wielkie mi miasto Ciechocinek..

by Iskierka



I to niestety już koniec wielopaka. Jeśli znasz lepsze kawałki, to koniecznie podziel się nimi z nami. Forum i bojownicy czekają byś ich zaskoczył...


Oglądany: 25225x | Komentarzy: 24 | Okejek: 11 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.10

13.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało