Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pamiętnik członka kapeli rockowej

40 389  
316   54  
Czy słuchając np. w radiu kawałków rockowych zdajesz sobie sprawę jak ciężki i skomplikowany jest proces twórczy tego typu muzyki. Zobacz jak wygląda jeden dzień z życia takiej kapeli a może jeszcze bardziej docenisz te kawałki do których słowa pisze samo życie.

11:00 Cholera, jak boli głowa! I jeszcze te słońce. Chyba trzeba wstawać.

12:00 Siano skoczył po piwo na śniadanie, w tym czasie Mielonka, Zioło i ja wypaliliśmy po joincie. W przedpokoju leżą jakieś dziewczyny i gitara. Aaaaa tak, przecież jesteśmy kapelą.

13:00 Przyszedł Siano, śniadanie niestety wypił sam, mówi, że 14 butelek na czterech i tak by nie starczyło. Palimy więc następnego jointa i myślimy co dalej...

14:00 ...nic, w dodatku skończyła się trawa. Mamy na szczęście żelazną rezerwę haszu, do obiadu jakoś pociągniemy.

15:00 Eureka, mamy przecież jeszcze kanister wódki w lodówce, obiad zatem z głowy.

16:00 Siano znalazł w piwnicy kompot. Tfu!!! Jakie świństwo, żadnego kopa i jeszcze jakieś truskawki pływają, trudno to cholerstwo wcisnąć do strzykawki.

17:00 Przyszedł jakiś człowiek, mówi, że jest naszym managerem. Trudno jeżeli ma towar to może zostać. Okazało się, że ma. LSD jest świetne, w przypływie natchnienia przepisałem całą instrukcję obsługi spłuczki klozetowej. Manager stwierdził, że to rewelacyjny tekst.

18:00 Siano westchnął, że nie ma to jak dobry odjazd po grzybkach, zaofiarował się po nie polecieć, dobrze, że to było drugie piętro. LSD wciąż działa, ale słabo, na wszelki wypadek wypaliliśmy wszystko co się dało w domu spalić.

19:00 Siano przyniósł grzybki i 15 butelek wina. Czerwone, dobrze działa na krążenie.

20:00 Manager bełkocze coś o jakimś koncercie. Spoko, poza tym nie będziemy tak o suchym pysku wychodzić. Wszystko, co było w domu pozlewaliśmy do wanny, nawet niezłe tylko kolor dziwny.

21:00 Trzeba wciągnąć amfę, bo inaczej nie ruszymy z miejsca. Ale jaja manager zaciągnął się kurzem z półki. Cholerny nowicjuszy, jak on się chce utrzymać w branży muzycznej.

22:00 Mamy małe spóźnienie, ale już za to w pełni gotowi. Po drodze jeszcze po listku ekstazy żeby wczuć się w klimat. Publika wyje z radości - w końcu gramy od 3 miesięcy, jest się tą gwiazdą. Tak tylko, co my właściwie gramy?!? Country nie, bo nie widzę nigdzie kapeluszy, rap też nie, bo mam problemy z wymową, punk odpada bo Siano i Mielonka są łysi jak kolano, może jazz, ale nie wiem nawet co te słowo znaczy... " Jaki kawałek chcecie na początek!!!" - krzyknąłem w publikę.

23:00 Zaczynam wpierw standardowo, od bluzgów i przekleństw, zawsze działa. Mielonka chyba coś sobie przypomniał, bo zamienił się z Sianem na gitary. Dobra 1... 2... 3... jedzieeeeeeeemy!

24:00 Ale jazda, szkoda tylko, że spid już wyparował, trzeba będzie wciągnąć coś podczas przerwy, bo tu popadamy. Wiara szaleje, krzyczę jeszcze coś o p... świniach przy władzy, to zawsze dobrze brzmi, poza tym manager marudził coś o dobrym wizerunku zespołu. Pluję jeszcze w kamerę i schodzimy na przerwę.

01:00 O Boże! Ktoś nam dał do picia sok, chyba zwymiotuję, ale czy zdążę dobiegnąć do sceny?!? Dobra, kończymy. Siano rozwala gitarę, reszta demoluje scenę.

02:00 Wybieramy jeszcze po panience z tłumu i idziemy do domu. "Może by tak jakąś płytę..?" - rozmarzył się Siano. Ale nie ma czasu na duperele, w domu czeka worek opium od organizatora koncertu.

Jutro znowu damy czadu...

Oglądany: 40389x | Komentarzy: 54 | Okejek: 316 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało