Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rzeczy, które musimy przestać robić

229 574  
759   74  
Są takie irytujące rzeczy, które ludzie robią i których robić nie przestaną jeśli ich odpowiednio nie potrząśniemy, ewentualnie jeśli nie strzelimy im kilku mokrych "plaskaczy" w lico. Najgorsze jest jednak to, że sami czasem łapiemy się na robieniu tych rzeczy. Musimy się więc pilnować, jeśli nie chcemy paść ofiarą hejtowego ataku np. jakiegoś redaktorzyny z Internetów.



Nosić okulary, gdy nie mamy wady wzroku

Kiedyś chłopczyk noszący pingle z miejsca prosił się o zamknięcie w szkolnym szalecie lub oberwanie w łeb workiem z kapciami. W najlepszym wypadku dostawał ksywkę "Zorro". Posiadanie okularów tworzyło z niego mięczaka - nikt nie mógł bezkarnie strzelić takiemu indywiduum w twarz, bo istniało niebezpieczeństwo zniszczenia patrzałek lub wbicia się pękniętego szkła w rogówkę oka. Dlatego ktoś mądry wymyślił soczewki kontaktowe i biedne, dotąd poniewierane, jednostki mogły raz na zawsze opuścić kastę lamerów. Obecnie, od jakiegoś czasu, trwa moda na bycie nerdem, popychadłem i zniewieściałą parówą. I tak też do męskich rurek, szaliczków i koszulin w kolorze gwałcącej oko fuksji doszły też i okulary, które nosi się dla samego faktu ich noszenia.

Autor absolutnie nie identyfikuje się z powyższą wypowiedzią, do okularów nic nie ma, a przypier*ala się dla samego faktu przypier*alania się.


Nerwowo poruszać się, gdy w oddali pojawi się autobus

MPK kojarzy się nam z tłokiem, plączącymi dziećmi i zapachem parującego menela. Jednak dla wielu z nas pojazdy komunikacji miejskiej są jedynym sposobem na pokonywanie długich dystansów. Dlatego też stojąc na przystanku, niecierpliwie wyczekujemy pojawienia się rozklekotanego Jelcza, który zawiezie nas w emocjonującą podróż po bezkresach asfaltowych kanionów. Jest jednak coś, co nie ma racjonalnego uzasadnienia - gdy autobus pojawia się na horyzoncie, zebrani na przystanku ludzie zaczynają się nerwowo poruszać, dreptać w miejscu i łazić w tę i nazad. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na peronie - wówczas podróżni zachowują się tak, jakby od energiczności ich ruchów miało zależeć miejsce siedzące w przedziale dla niepalących.

https://vader.joemonster.org/upload/qcm/oryginal_1010770468b193f3088550616_963c963ac.gif

Narzekać na Facebooka

Och, ta technologia taka straszna. A w Internecie to już w ogóle zero prywatności! Wszyscy dybią na nasze dane osobowe, a oko Wielkiego Brata zagląda do naszego życia za pośrednictwem portali społecznościowych. Cały problem w tym, że sami z naszym życiem pchamy się do sieci, ekshibicjonistycznie odsłaniając przed resztą świata wszystko to, co pragniemy chronić. Najpierw chwalimy się na Facebooku nowym 60-calowym telewizorem, aby po chwili napisać, że przez najbliższy tydzień nie będzie nas w domu (klucze są pod wycieraczką!).



Robić sobie zdjęcia przy lustrze

Bo nie ma niczego interesującego w oglądaniu ciebie dzierżącej w ręce telefon komórkowy na tle łazienkowego syfu. Naucz się obsługi samowyzwalacza, zainwestuj w przyjaciół lub poproś o pomoc psa. I przestań robić te dziwne rzeczy z ustami. Wydymanie warg wcale nie czyni z ciebie seks-bomby, a raczej upodabnia cię do karpia z defektem otworu gębowego.


Nadużywać słowa "gimbus"

Gimbus to nikt inny jak uczeń gimnazjum. Z jakiegoś powodu młody, żądny wiedzy człowiek stał się ostatnio synonimem całego zła tego świata. Jednocześnie nazwanie kogoś "gimbusem" zyskało miano najgorszej z obelg - no, prawie tak paskudnej i obelżywej jak "lewak".


Słówko nadużywane jest szczególnie przez kryjące się za zasłoną anonimowości żyjątka mieszkające w zakamarkach sieciowego odmętu. Ktoś cię ostro wqrwił polemizując z twoją wypowiedzią? Nazwij go gimbusem! Ktoś zamieścił kontrowersyjny post na forum hodowców dławiszów okrągłolistnych? - Gimbus, jak nic! Ktoś wskazał merytoryczny błąd w twoim rozważaniu na temat budowy układu kierowniczego Fiata 126p? - Gimbus! Syn lewaka i portowej dziwki!

Mówić o diecie podczas opychania się kaloriami

Na szczęście ten punkt dotyczy głównie samic. A wygląda to tak: Mam dwa i pół podbródka, moje ręce wyglądają jak obwisła, żelatynowa masa, a nogi przypominają dwa dębowe pieńki pokryte cellulitową korą. Noszę luźne, rozszerzone bluzki, aby ukryć wydatny bęben i lubię czarne ubrania (czerń wyszczupla!). Teraz, podczas pochłaniania pizzy typu "cztery sery" z dodatkiem podwójnego bekonu, przysięgam przed całym światem, biorąc sobie Ciebie - wierna przyjaciółko, za głównego świadka: "Od jutra przechodzę na dietę! Oprócz drastycznego ograniczenia żarcia, zapiszę się na aerobik, basen i jogę. Do tego będę cztery razy w tygodniu uprawiać jogging i wspinaczkę wysokogórską."



Gadać, że dawniej było lepiej

"Za moich lat było lipyj..." - rzekł tegoroczny maturzysta i przeszklonymi, pełnymi łez oczami z nostalgią spojrzał gdzieś w siną dal. My Polacy tak już mamy, że z bólem dupy pławimy się w naszej zacnej przeszłości. A czy najważniejsze nie powinno być "teraz i tutaj"? Fakt - może i muzyka lepiej brzmiała na winylu (nie, no serio?), rzucanie petardami w gołębie było lepszą formą rozrywki niż wielogodzinne katowanie Mine Krafta, a machanie kończynami w takt "Macareny" mniej śmierdziało przypałem niż epileptyczne telepanie dupskiem przy "Harlem Shake", ale czy spotkanie towarzyskie, podczas którego młodzi ludzie snują wywody o tym, jak dobrze było kiedyś, a jak źle jest teraz, nie upodabnia nas do śmierdzących kulkami na mole starców?



Oglądany: 229574x | Komentarzy: 74 | Okejek: 759 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało