Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wakacje na bezludnej wyspie - dlaczego by nie?

92 422  
450   8  
Nawet ci, którzy najbardziej kochają swój kraj, nieraz wiele by dali, aby móc porządnie od niego odpocząć. Polska jest na swój sposób wspaniała, ale pewnie większość Polaków - gdyby tylko mogła - przynajmniej na jakiś czas zamieniłaby Polskę na bezludną wyspę. Otóż taka możliwość jak najbardziej istnieje.


Oczywiście znalezienie własnej bezludnej wyspy i jej kolonizacja nie należy do łatwych zadań, zwłaszcza że era wielkich odkryć geograficznych dawno już się skończyła. Poszukiwania na Google Earth także skazane są na niepowodzenie - można tylko boleśnie się rozczarować. Ale są ludzie, którzy o własną bezludną wyspę zatroszczyli się odpowiednio wcześniej i teraz - kiedy cierpimy na chroniczny deficyt samotności - wynajmują swoje wyspy wszystkim spragnionym odpoczynku. Nie wszystkim naraz - pojedynczo.

Cayo Espanto, Belize

Prawie jak w Sopocie...

Cayo Espanto to niewielka, ale niezwykle urodziwa wysepka u wybrzeży Belize, niewiele większego państwa w Ameryce Środkowej. Jest tu sześć luksusowych willi i jeden bungalow położony bezpośrednio na wodzie. Goście otrzymują do dyspozycji kamerdynera, trzy posiłki dziennie i dostęp do wszystkich atrakcji.

6 willi w głębi wyspy i wspomniany bungalow, który wydaje się najciekawszy.

Jednocześnie na wyspie przebywać może nie więcej niż 18 gości. Dwa budynki są czteroosobowe, pozostałe przeznaczono dla dwójek. Oczywiście gdyby ktokolwiek miał takie życzenie, po uprzedniej (baaardzo odległej) rezerwacji, może wynająć całą wyspę. Ma wówczas do dyspozycji nie tylko wszystkie atrakcje, a każdą noc spędzić może w innym miejscu, ale także wyczekiwaną samotność. Trzeba przyznać, że to dużo warte.

Pomieszczenia bungalowu mają charakterystyczne "okienka" w podłodze, przez które widać wodę.

Dużo to znaczy ile? Wszystko zależy od momentu rezerwacji, liczby osób i terminu przyjazdu. Przykładowo noc dla dwojga wiosną 2013 roku to koszt od 1 700 dolarów wzwyż, przy czym minimum pobytu - z drobnymi wyjątkami - to cztery dni. Gdyby wynająć całą wyspę, za noc trzeba by zapłacić 14 tysięcy dolarów, a w okresie świątecznym nawet 19,5 tysiąca.

Gdyby ocean nie sprzyjał, można skorzystać z basenu.

Za dużo słońca? Proszę uprzejmie - odpoczynek w cieniu.

Gdyby tego było mało, uiścić należy haracz dla rządu Belize (9% ceny) i dodatkową opłatę klimatyczną (15%). Do kompletu koszt przelotu, rejsu łódką na wyspę, no i ubezpieczenie, o którego wykupieniu przypominają właściciele Cayo Espanto. To nie to? Szukajmy więc dalej.

Naprawdę trudno o lepszy widok z okna...


Villa Corallina, Moorea, Tahiti

Moorea (u góry) i Motu Fareone do wynajęcia (z prawej u dołu)

Villa Corallina położona jest na wyspie Motu Fareone w bezpośrednim sąsiedztwie Moorei i Tahiti w Polinezji Francuskiej. To w rzeczywistości złożony z kilku budynków pensjonat zlokalizowany nad samym brzegiem oceanu, a jednocześnie skryty nieco w dżungli. W jednym czasie wynajmowany jest tylko jednej grupie turystów, dzięki czemu idealnie spełnia rolę bezludnego azylu.

Główne zabudowania Villi Corallina

Na zabudowania Villi Corallina składają się trzy domy - główny i najbardziej luksusowy, nieco mniejszy sypialny i trzeci udostępniany okazyjnie. Całość stworzona jest w tradycyjnym, wyspiarskim stylu, a nowobogaccy miłośnicy splendoru mogą poczuć się nieco zawiedzeni. Spokój, cisza i malownicze otoczenie wynagradzają jednak wszelkie ewentualne niedogodności.

W takim miejscu nawet jajecznica smakuje jak kawior.

Ciekawostkę stanowi cennik pobytu, w którym można znaleźć następującą informację: "jeżeli rezerwuje osoba ze Stanów Zjednoczonych lub Kanady, ceny są w dolarach amerykańskich, jeżeli z Europy - w euro". Tak czy inaczej jest tu nieco taniej - w przypadku wynajmu głównej willi dla dwóch osób, koszt to zaledwie 390 dolarów za nocleg (tu również wymóg przynajmniej 4-dniowego pobytu). Gdyby zechcieć zakwaterować 8 osób w dwóch głównych budynkach i trzecim, mniejszym, cena wzrasta do 1 330 dolarów. Tzn. euro.

Trochę Ciechocinek, trochę Park Jurajski.

PS Właściciele proszą, aby zabrać własne ręczniki do plażowania. Wyżywienie nie jest wliczone w cenę.

To nie Zakopane, to sypialnia w Villi Corallina.

Wilson Island, Australia

Raj kilkanaście kilometrów od piekła - wschodniego wybrzeża Australii.

Wilson Island to z kolei raj dla miłośników przyrody, przez pewną część roku w ogóle zamknięty dla turystów. Okres gniazdowania to w tej części świata prawdziwa świętość, której ustąpić muszą ludzkie zachcianki. W pozostałą część roku za to Wilson Island jest otwarta dla maksymalnie 12 turystów jednocześnie. Jeżeli komuś znudzi się pobyt na wybrzeżu Australii, może udać się kilkanaście kilometrów na wschód, by spędzić urocze dni w wymarzonym sąsiedztwie.

I czego chcieć więcej...?


Na wyspie znajduje się jeden budynek główny, przeznaczony między innymi na jadalnię, a oprócz niego sześć "stałych namiotów", służących jako miejsca noclegowe. Bardzo wygodne notabene. W cenie wliczone są nie tylko wszystkie atrakcje, ale też posiłki - włącznie ze znakomitymi australijskimi winami i (trochę mniej znakomitymi) piwami.
Koszt wynajęcia namiotu waha się od 1100 do 1139 dolarów australijskich. W przypadku jednej osoby to 850-900 dolarów. Można również wynająć całą Wilson Island. Wówczas minimum do rezerwacji to dwie noce, a każda kosztuje 3 250 dolarów.

Gdyby szanowna małżonka okazała się nieprzychylna, noc spędzić można na gustownym hamaczku.


I pomyśleć, że kiedyś lądowanie na bezludnej wyspie było największym koszmarem, a dzisiaj znajduje się mnóstwo ludzi gotowych w każdej chwili zapłacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów, by cieszyć się takim odosobnieniem.

Źródła i zdjęcia: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 92422x | Komentarzy: 8 | Okejek: 450 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.01

26.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało