Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CDXCV - Tak się obchodzi dzień kobiet

59 701  
237   17  
Dziś o kawie dawanej w wojsku, remoncie kuchni, ciciku i o prawidłowym obchodzeniu dnia kobiet.

KAWA


Stoimy w kilku żołnierzy podczas przerwy w ćwiczeniach i popijamy (mocno kiepską) kawę z takiego dużego dystrybutora wlaną w gustowne plastikowe filiżanki. Kolega tłumaczy skąd taki smak kawy.
- Otóż jak nie każdy wie, najdroższą kawą na świecie, i ponoć najlepszą jest Kopi Luwak. Dojrzałe owoce kawowca zjadają takie zwierzątka zwane cyweta, potem wys***ją niestrawione ziarna, i po wypaleniu tych ziaren jest wspaniała droga kawa.
... A z pozostałego gówna zrobili kawę dla nas

by m_niebieski

* * * * *

NAUKA ANGIELSKIEGO

Starsza pociecha (4 lata) ogląda właśnie w tv śpiewające fasolki, które mają go niby uczyć angielskiego. Fasolki skaczą i śpiewają, a za każdym razem jak podskoczą za fasolkami ciągnie się świetlista smuga gwiazdek (taki efekt). Pociecha też skacze i śpiewa. Ja się cieszę, że się bawi i uczy. Widzę tylko, że co chwila ogląda się za siebie. W pewnej chwili nie wytrzymuje i pyta:
- Tata, a dlaczego mi z tyłka pyłek nie wylatuje?

by vilq

* * * * *

REMONT


Nie wiem czy gdzieś już pisałem, ale sprawy urzędowe zagoniły mnie na wschód do rodzinnego miasta. Jak zwykle przy takich okazjach wraca temat długo odwlekanego remontu kuchni. Jarecki twierdzi, że ma być natychmiast, jarecka, że lepiej nie, bo ona tego syfu po tym wszystkim nie ogarnie przez 2 miesiące. Opór ze strony rodzicielki był straszny - trzeba było działać szybko i w konspiracji. Szybko, bo terminy mnie gonią, w konspiracji, bo... no jakby to... Mówią, że nie da się zatrzymać rozpędzonego nosorożca - wku*wiona matka robi to wzrokiem. Narzędzia zostały przywiezione z nowego domu i ukryte w piwnicy. Takoż i materiał.
Dzisiaj nastał ten dzień!

Ojciec: zakupy może jakieś?
Matka: jasne, walimy do Tesco.

Eeeh, że też się kobieta nie nauczy... Zna nas tyle lat i wie, że do marketów wchodzimy pod bronią albo przed świętami. Ewentualnie jak szykuje się taki grill, że się go potem nie pamięta ;D Ale z własnej woli? Łyknęła jak młody pelikan. Pojechali.

Do ich powrotu udało mi się skuć glif okienny, rozpizgać całą zabudowę okapu i zerwać połowę płyt z sufitu.

Hejsan hopsan! - zakrzyknął Paweł na widok swej ukochanej mamusi.

Zobaczywszy swe upaćkane pyłem i ucieszone jak dziecko dziecko stojące po kostki w pozostałościach tego, co kiedyś było jej kuchnią wydobyła z siebie tylko jedno krótkie i pełne zrezygnowania słowo: "Acha..."

P.S: Wiecie co jest najlepsze? Chcą mi za to zapłacić.

by skijlen

* * * * *

NIE PRZEMYŚLAŁA

Wyczucie koleżanka ma ma na abstrakcyjnym dla zwykłego śmiertelnika poziomie. I empatię ma na porównywalnym poziomie, a jakże. Ostatnio uraczyła mnie opowiastką z wizyty swego teścia ze szwagierką. Teściowi brakuje jednej kończyny, górnej lewej konkretnie. Głównym powodem odwiedzin była planowana po uczcie dla ciała w postaci obiadu, uczta dla ducha w postaci opery. Teść koleżanki wiązał krawat, w czym zawsze pomagała mu jego córka, a szwagierka koleżanki. Nie mniej, z przyczyn mało istotnych dla opowieści, z tym akurat konkretnym wiązaniem krawata teściu musiał sobie radzić sam, szło mu bardzo średnio, skutkiem czego coraz bardziej się irytował. Co nie omieszkała skomentować z klasycznym dla siebie wyczuciem ma koleżanka: "Co? Bez córki jak bez ręki..."

by Soultaker


* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

CO ROBISZ?

Kolega opowiedział mi tę historie jako własne przeżycie - choć ja wyczuwam tu raczej jakąś urban legend. Tak czy siak, to moje subiektywne odczucie. A rzeczona historia miała się podobno tak:
Kolegę, który prowadzi firmę reklamową, odwiedzili potencjalni kontrahenci z Poznania. Po całym dniu rozmów, negocjacji itp. dupereli, udali się wieczorem na obiad. Towarzystwo rozochocone licznymi tostami poczuło nagła falę namiętności.
Zawezwano więc taxi i udano się do agencji (ponoć najlepszej w mieście). Ale dziewczyny były jakieś takie nie tego. Więc następna agencja - a tam brudno, w kolejnej ktoś ich nie przywitał należycie. Koniec końców, towarzystwo przyjechało "na kółko", gdzie na chodnikach rezydują najbardziej wyeksploatowane przedstawicielki profesji.
Taksówkarz, na życzenie klientów, zatrzymał się przy jednej z pań. Opuszczono szybę i do wozu zbliżyła się chyba najleciwsza z wszystkich "prostych tutek" naszego grodu. Padło pytanie:
- Co robisz?
- Wszystko, kotku!
- To zmieniaj koło.

by cassius31

* * * * *

EH, TA DZISIEJSZA MŁODZIEŻ...


Moja przyszła specjalistka ds. PR (jak tylko zostanę gwiazdą rocka, albo chociaż dyrektorem czy inną gadziną, to ją zatrudnię) opowiedziała mi dzisiaj taką oto historię, której bohaterką była jej matka i pewien pijany, jak ja po wypłacie, student.
Otóż matka Olci jechała autobusem, do którego wszedł kompletnie napruty student. I puścił pawia. Nie trzeba było długo czekać na reakcję otoczenia, jakieś mohery zaczęły się burzyć mniej lub bardziej głośno:
- Tak! Tak! Tak! Ta młodzież!
Sami rozumiecie...
Na to pijany student wyjął z plecaczka gazetę, wytarł nią niedoszłą zawartość swego żołądka i odzywa się w te słowa:
- Chodź, Pawiku, nie chcą nas tutaj.
Po czym wysiadł.

by chaos

* * * * *

NIECODZIENNA USTERKA


Radioodtwarzacz mi się w samochodzie zepsuł. Słuchałem sobie przez tydzień "wygaru" z tłumika podczas drogi do/z pracy - aż w końcu dziś stwierdziłem, że najwyższy czas oddać to "mobilne centrum rozrywki" do naprawy. Wpadam do serwisu RTV (były ZURiT więc i obyczaje jak za komuny) i kładę złoma na ladę. Pani wypełnia pokwitowanie:
- Imię i nazwisko - podaję, co trzeba.
- Typ, model, seria - pani spisuje z obudowy.
- Co się zepsuło?
Z kamienną twarzą odpowiadam:
- Obrazu nie ma...
Pani pisze. Napisała. Czyta, co napisała. Podnosi wzrok...
- Co pan sobie ze mnie jaja robi? Teraz muszę od nowa kwit wypisać...
Aż się boję odbierać je z naprawy...

by marekb


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

CICIK


Kobieta. Równie niezbadana, co i nielogiczna. Nie do ogarnięcia są ścieżki, którymi podążają niewieście myśli. I nigdy, ale to nigdy nie wiesz, kiedy Niewiasta Twoja nagle stwierdzi, że coś NAGLE zaczęło Jej przeszkadzać. Ale tak BARDZO przeszkadzać.

Kobiety mają swoje dziwne maskotki: yorki, rybki, pluszowe misie, kapcie z futerkiem, patelnie z różową rączką, nie wiem co tam jeszcze. Paskudztwa owe (znaczy się maskotki, nie kobiety) niby w oczy trochę kolą, jednak Prawdziwy Samiec wie, że trzeba zostawić w spokoju te artefakty by nie sprowadzać sobie na łeb problemów. Omijamy więc szerokim łukiem futrzate relikwie, czasami tylko (gdy nikt nie widzi) przydeptujemy niby to przypadkiem jazgoczącą karykaturę psa, zdarza się rybkom wrzucić do akwarium jakąś niespodziankę (zobaczmy, czy zjedzą śledzia w śmietanie), ewentualnie w trudniejszych momentach po barwniejszej dyspucie z Niewiastą, zdarzy się nam w ramach zemsty napierdzieć na ulubioną maskotkę naszej damy.
Ale poza tym wszystkim szanujemy to całe dziadostwo walające się po mieszkaniu.
Oczywiście w drugą stronę to nie działa.
Bo nie.

Prawdziwy samiec nie ma misiów, yorka, jedyne ryby jakie akceptuje to wędzony pstrąg, śledź pod setę, ewentualnie w ostateczności niedomyta nastka na Woodstocku.
Prawdziwy samiec ma coś innego, coś głębszego, coś bliższego ciału niż koszula i gacie razem wzięte.
My mamy swoje ciciki w pępku!

Nadajemy swoim cicikom imiona, kolekcjonujemy je, niepozorne ciciki dają nam tyle możliwości w temacie rozrywki! Można przy piwie robić zawody w kulaniu cicików na odległość, można nimi w kogoś rzucić, porównujemy swoje ciciki, a po naślinieniu palców da się wymodelować cicik na podobieństwo facjaty nielubianego kolegi z pracy.
Mamy dwa ciciki? Jeszcze lepiej! Można z nich zrobić pół bałwanka, albo cycki, możemy zderzać ciciki symulując katastrofę drogową, zaś gdy dojdzie cicik trzeci - można już takim zbiorem żonglować!

Ciciki TO JEST TO!

Oczywiście największym problemem w temacie cikików jest Kobieta.
Czasami gdy Prawdziwy Samiec stoi przed lutrem w łazience podziwiając swe boskie ciało, wpadnie do łazienki Niewiasta. Przylezie by zakłócić nasz spokój, przerwać chwile samczego samouwielbienia i co gorsze, wskazując palcem na samczy pępek zacznie robić raban:


- Fuuuuuuuuuuj!!!! CO TO JEST!?!?!?
- No, cicik.
- Weź to wyjmij, zrób z tym coś!!!

...i nie pomagają tłumaczenia, prośby, powoływania się na sprawiedliwość, równość i braterstwo...

- to ma mi natychmiast stąd zniknąć!!! Wywal to paskudztwo!!!
"Sama jesteś paskudztwo" - pozostaje nam pomyśleć i posłusznie wymontować z pępka naszego cicikowego pieszczocha.


Późny wieczór. Leżę na kanapie opłakując utracony cicik. Najwspanialsza-Z-Żon od trzydziestu minut nawija do telefonu o tym, jak to ostatnio czapraczek pasował kolorem do owijek i jak konik ładnie się prezentował z nauszniczkami.
Chujnia z grzybnią, wyć się chce, cicik poszedł do kibla, jestem sam na świcie i nikt mnie nie rozumie i nie kocha. Smutnym wzrokiem sunę po półce z książkami. Nagle mój wzrok zatrzymuje się na... golarce do ubrań. Bo... golarka do ubrań ma taki przezroczysty pojemniczek, gdzie wpadają kłaczki i tam się rolują i powstaje... PRAWDZIWY CICIKOZAUR!


Cichutko otwieram golarkę, biorę na dłoń kulkę śmiecia wszelakiego. Na mej samczej mordzie pojawia się uśmiech. Cicho szepcę do znaleziska spoczywające na dłoni:


- Witaj, jestem Emil, a Ty jesteś moim nowym cicikiem. Od dziś będziemy przyjaciółmi.

Późny wieczór. Najwspanialsza-Z-Żon nadal telefonicznie analizuje różnice pomiędzy fioletem biskupim a fioletem śliwkowym, ale śliwkowym ze śliwki hiszpańskiej.
Leżę na kanapie. Mój nowy cicik już ładnie ułożył się w pępku. Teraz moje samcze Ja jest kompletne.

by esos

* * * * *

LOGIK

wprowadzenie nr 1 - zdarza mi się , chyba dość często używać zdania " nie kombinuj , myśl logicznie" w stosunku do nieletnich
wprowadzenie nr 2 - nienawidzę sprzątać ale czasami muszę...
Wiosna jest piękna ale i wredna. Z całą złośliwością wskazuje promykami Słońca wszystkie zakamarki o których mogliśmy zimą zapomnieć. Nie ma "zmiłuj się " , trza umyć okna. Okna i żaluzje. Nie wnikając w szczegóły , żaluzje trzeba jak za Ćwieczka , ręcznie , listewka po listewce , szmatką umyć. Myję. Wraca nieletni ze szkoły. Zapala się światełko chytrości...
- Młody łap za ścierę i szoruj żaluzje! Łapki masz drobne , nadają się jak znalazł.
I tu zgubiła mnie rutyna. Powinnam od razu się czegoś domyślać..
Młody żaluzje pucuje bez sprzeciwu ale widzę na twarzy Wielki Wysiłek Umysłowy.Po 5 nanosekundach...
- Mamek a po co to robimy?
- Bo jest brudno.
-Jak się zamknie żaluzje w drugą stronę to nie widać.
-Ale ja wiem że są brudne!
Zaczyna się wywód pod nosem ale tak żebym słyszała..
- Mi to nie przeszkadza..Tata i tak wraca wieczorem..Brat to pewnie zlewa..Siora nic nie mówiła, wiec pewnie też to ma w nosie...
-Mamek tak mi wychodzi że nikomu ten kurz na żaluzjach nie przeszkadza tylko Tobie
- Nawet jeśli to co?!
- Nie kombinuję ale logicznie mi wychodzi że jesteś egoistką ...

by wiedzma___


* * * * *

MISTRZOWIE

Mistrzowie wybrali się na weekendowe narty.
Dzień pierwszy. Jazda. Wieczorem impreza.
Dzień drugi jazda na kacu. Wieczorem impreza.
Dzień trzeci jazda na super kacu plus leczenie na stoku.
Po zaliczeniu n-tego grzańca jeden z mistrzów mówi, że idzie na ostatni zjazd.
Orczyk.
Pierwsza próba wjazdu. Leży.
- Co jest. Przecież ja umie jeździć.
Druga próba wjazdu.Leży.
- Tym razem głośne K..wa. Przecież ja umie jeździć na nartach.
Trzecia próba wjazdu. Leży.
- O so k..wa chodzi. Przecież umiem.
Obsługa: To chociaż k..wa narty załóż.

by luckydar

* * * * *

TAK SIĘ OBCHODZI DZIEŃ KOBIET

U nas w arbajcie zwyczajowo robimy ściepę z okazji Dnia Płci Przeciwnej Do Naszej i potem cały dzień schodzi na rozdawkę tulipanopodobnych chaberdzi co owocuje uzyskaniem od znakomitej większości naszych koleżanek promiennym uśmiechem i zwyczajowym wycałowaniem.
Wzorem lat poprzednich pojechałem dzisiaj z samego rańca na giełdę kwiatową w Kraku celem zakupienia setki (sic!) ciętych roślinek o wdzięcznej nazwie Pieści-Chłopki znaczy się: Tulipany.
Przy okazji tej wyprawy udało mi się również zaopatrzyć w kwiaciory dla żeńskiej części mojej familii osobistej i prosto z giełdy podjechałem do Rodziców, bo dzień wcześniej umówiłem się z ojcem, że podrzucę go w piątek do roboty.
W domku rodzinnym byłem o 5tej rano, matula dostała chaberdzia, a potem standardowo miała miejsca poranna kawusia, jajeczko na miętko oraz komentarze dotyczące wczorajszego wystąpienia Kaczki z tabletem.
No ale do rzeczy, bo schodzę z tematu
Padre mio przeżywszy jak na razie 64 wiosny na tym naszym ziemskim padole idzie przez życie z uprzejmym uśmiechem urzędnika państwowego, który wszelkie stereotypy i wymagania właściwego zachowania traktuje jako krótkotrwałe czerwone piknięcie na swoim PipBoyu.
Oczywiście dotyczy to również Dnia Płci Przeciwnej Do Naszej.
No i tak jak wspomniałem, siedzimy sobie przy tej kawce, gadka szmatka, Kaczki, tablety, Tuski, Palikoty, 8 marca no i coś mi zaświtało.
- Wiesz co tatku, mam w aucie setkę tulipanów może weźmiesz kilka sztuk dla dziewczyn u siebie w biurze?
- Nie, nie trzeba dzięki.
- A może jednak? Wiesz, miło im na pewno będzie?
- Spoko, naprawdę nie potrzebuję.
- A niby czemu?
- No u nas w księgowości są inne zwyczaje na Dzień Kobiet.
- Jakie inne?
- No normalnie zamiast co roku dawać dziewczynom kwiatki, to parę lat temu przekonaliśmy je do tego aby to one na ten dzień przynosiły jakieś ciastka, napitki, itp W końcu to przecież ich święto nie nasze. No i tak już zostało.

Cisza która nastąpiła po jego słowach, wydała mi się bezmierna. Chciałem biec ale nie ruszałem się z miejsca. Drżałem z zimna i przejęcia. Wciąż u uszach dźwięczało mi tylko to jedno złożone wielokrotnie zdanie Poczułem wilgoć pod powiekami, a wzruszenie ścisnęło mi gardło niczym żelazna obejma W głowie nastąpił mętlik, a w skołatanym umyśle rozbłysło delikatne światełko, które z każdą upływająca sekundą stawało się coraz jaśniejsze i jaśniejsze zwiastując nowy porządek świata.

Potem usłyszałem jak zza ściany swój zduszony i drżący głos.
- Misssstrzu! Błagam Weź mnie na swego ucznia!

by radziczek

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 59701x | Komentarzy: 17 | Okejek: 237 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.04

04.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało