Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Gorączka niedzielnej nocy

16 811  
9   5  
Zobacz więcej poległych Małe przypomnionko: jest poniedziałek, a Ty jesteś w pracy. Czy boli Cię głowa albo suszy Cię? Poniżej podajemy pięciostopniową skalę, która pozwoli Ci ocenić jak bardzo nadajesz się dziś do pracy. Może wtedy będzie Ci łatwiej podjąć decyzję czy iść już do domu czy może jeszcze trochę pracować?


POZIOM PIERWSZY:
Bezbolesny. Żadnych odczuć choroby... Twój wczorajszy sen, to zaledwie kwadransowa drzemka na klatce schodowej co w sumie Ci wystarczyło... Ciesz się, że możesz prawie normalnie funkcjonować. Czujesz jednak jak Cię suszy. Możesz wypić 10 butelek wody i nadal się tak czuć. W tym stanie, nawet wegetarianie zjedzą Cheeseburgera i odstawią frytki.

POZIOM DRUGI:
Lekki ból głowy. Nie czujesz się chory, ale masz wrażenie, że coś jest nie tak (czyżby matrix?). Możesz wyglądać prawie normalnie, ale Twoja uwaga i skupienie jakoś Ci nie służą. Wchłonięta przez Ciebie kawa, która miała Ci pomóc w koncentracji, jeszcze bardziej trzęsie Twoimi jelitami, które domagają się pełnowartościowego, polskiego śniadania. Pomimo tego, że jesteś punktualnie w biurze, to i tak tracisz pieniądze Twojego szefa, bo jedyne do czego jesteś dziś zdolny, to pisanie głupich majli i czytanie Joe Monstera.

POZIOM TRZECI:
Zdecydowany ból głowy. Żołądek w kawałeczkach. Na pewno jesteś astronautą i tak samo pracujesz. Za każdym razem, gdy mija Cię kobieta to zatykasz usta - jej perfumy przypominają Ci zapach dżinu, którym się raczyliście po tym jak barman wywalił was z baru o 3:15 nad ranem. Życie byłoby o wiele ławtiejsze, gdybyś był teraz w swoim łóżku z tuzinem pączków, litrem Coli i oglądał „Kawę czy herbatę”. Masz już w sobie: 4 filiżanki kawy, 5 litrów wody z kranu, 3 parówki i 0,5 litra stęchłej mineralnej, co to stała na bufecie od tygodnia. Ale jeszcze nie wymiotowałeś.

POZIOM CZWARTY:
Twoja głowa boleśnie pulsuje i nie możesz za szybko mówić albo ona pęknie. Straciłeś wszelką ochotę do życia. Twój szef zdążył Cię już opieprzyć za spóźnienie i dać Ci wykład na temat „Jak to tracisz jego pieniądze”. Masz na sobie nie tak mocno pogniecione ciuchy, ale widać, że się nie goliłeś (w przypadku kobiet makijaż wygląda jakby był robiony podczas jazdy samochodem terenowym). Twoje zęby i oddech są wczorajsze, a Twoje oczy wyglądają jak jedna wielka żyła. Fryzurę zaś masz stylizowaną na wczesne lata 60-te. Oddasz pół pensji za:
1 Dzień wolny
2 Miskę i izolatkę
3 Maszynę do podróży w czasie (wrócił byś i nie wychodził z domu tamtego wieczora)

POZIOM PIĄTY (zwany także 4 kręgiem piekła wg Dantego):
W Twojej głowie słychać bicie drugiego serca, które przeszkadza pracować innym. Śmierć wydaje się bardzo rozsądnym wyborem. Nie możesz się skupić, bo Twoje oczy uciekają od monitora błądząc po biurze, gdzie z każdego otworu w ścianie leje się wódka. Masz jeszcze zaschniętą pastę do zębów w kącik ust, przynajmniej na początku miałeś nadzieję, że to pasta do zębów. Teraz i tak jest Ci to obojętne. Twoje ciało straciło zdolność do wytwarzania śliny i Twój język chce Cię udusić. Chętnie byś popłakał, ale stracił byś wtedy ostatnie resztki wilgoci w Twoim ciele. Mówienie to naprawdę kiepski pomysł. Wyglądasz tak żałośnie, że Twój szef nawet Cię nie ochrzanił, a reszta współpracowników również myśli, że umarł Ci pies. Powinieneś wziąć chorobowe, bo wszystko co potrafisz to oddychać,


bardzo, bardzo delikatnie...


Oglądany: 16811x | Komentarzy: 5 | Okejek: 9 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.11

14.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało