Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tajemnicze zjawiska z czasów II Wojny Światowej

320 971  
1407   56  
Niezwykłe, trudne do wytłumaczenia zjawiska towarzyszyły nam od początku naszych dziejów. Informacje o spotkaniach z latającymi spodkami, smutnymi yeti czy statkami widmo pojawiają się na kartach historii ludzkości i do dziś stanowią niemałą zagwozdkę dla badaczy naszej przeszłości.
Do kilku szczególnie interesujących incydentów doszło w okresie II Wojny Światowej. Z jakiegoś powodu paranormalne zjawiska całkiem nieźle prezentują się na tle wojennej zawieruchy, opancerzonych machin śmierci i wrzeszczących niczym wściekłe dobermany Niemców.


#1. Co się stało z Glennem Millerem?

Mało kto wie, że Glenn Miller – słynny puzonista i twórca niezapomnianych jazzowych standardów, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. W czasie wojny Miller był liderem Reprezentacyjnej Orkiestry Sił Powietrznych. W 1944 roku dowództwo zdecydowało się przenieść zespół do wyzwolonego Paryża. Miller wsiadł na pokład niewielkiego samolotu, który miał przelecieć nad kanałem La Manche. Niestety, muzyk nigdy do Francji nie dotarł. Maszyna zaginęła, a jej wrak nigdy nie został odnaleziony. Niektórzy sugerują, że samolot mógł rozbić się na skutek awarii silnika, inni uważają, że bardziej prawdopodobne jest, że został on strącony przez zabłąkaną niemiecką maszynę.
Jest też jeszcze jedna możliwość - samolot leciał na dość niskiej wysokości i minął się z dwoma wracającymi z Francji amerykańskimi bombowcami B-17. Jeden z nich miał usterkę i trzeba było pozbyć się bomb zrzucając je wprost do kanału La Manche. Być może samolot, którym podróżował Glenn, trafiony został przez jedną z nich... Istnieje też możliwość, że Miller sfabrykował całe to wydarzenie tuż przed swoją śmiercią na raka płuc. Jego brat uważał, że Glenn zawsze chciał umrzeć jako bohater wojenny.

#2. Bitwa o Los Angeles

Niedługo po ataku na Pearl Harbor amerykańskie wojsko stacjonujące na zachodnim wybrzeżu było wyjątkowo wyczulone na każdy latający pojazd, który wykryty został przez radary. Trudno się dziwić - wielu żołnierzy pamiętało srogi łomot, który zaserwowali im Japończycy w grudniu 1941 roku.
W lutym 1942 roku namierzono niezidentyfikowany obiekt lecący w stronę wybrzeża. Armia postawiona została w stan pełnej gotowości, włączono reflektory, miejscową ludność upchnięto w podziemnych schronach. Wkrótce otworzono ogień. Przez wiele godzin naziemne działa przeciwlotnicze ostrzeliwały tajemniczego intruza potężnymi seriami pocisków. Bezskutecznie - nieproszony gość przeleciał nad głowami żołnierzy, a następnie wykręcił, pofrunął z powrotem skąd przybył i znikł wszystkim z oczu.



Różne teorie krążą na temat tego niecodziennego wydarzenia. Oczywiście, najwięcej emocji budzą te dotyczące UFO. Oficjalna wersja mówi, że wojsko dało się nabrać i zmarnowało tony amunicji usiłując zestrzelić balon meteorologiczny. W tym przypadku dodatkowa kompromitacją dla amerykańskiego wojska byłby fakt, że w wyniku „bitwy o Los Angeles” trzy osoby zginęły trafione odłamkami, a inne trzy padły na zawał serca...

#3. Skarb Erwina Rommla

Słynny dowódca Afrika Korps znany był jako doskonały strateg i wielki czciciel Führera (pod koniec wojny zmienił nieco zdanie co do adolfowej nieomylności). W 1944 roku Rommel stacjonował we Włoszech. Dowiedziawszy się o zbliżających się aliantach, feldmarszałek rozkazał zatopić w pobliżu Korsyki sporą ilość stalowych skrzyń, zawierających 10 ton cennego dla niego ładunku. Tajemnicze skrzynie, które pośpiesznie "ukryto" w obawie przed nieprzyjacielem, zawierały złoto, drogie kamienie oraz przedmioty wykonane z drogich kruszców.

Jak to bywa ze skarbami - pomimo wielu ekspedycji, tajemniczych skrzyń nigdy nie odnaleziono. Co jakiś czas poszukiwacze informują media o tym, że są o krok od namierzenia rommelowego ładunku, jednak zawsze kończy się to jedynie na fałszywym alarmie. No cóż - skarby tak już mają.

#4. Tajemnicza sprawa Lotu 19

To jedna z historii wywołująca rumieńce podniecenia wśród osób interesujących się paranormalnymi zjawiskami dotyczącymi słynnego Trójkąta Bermudzkiego. Wydarzenie to miało miejsce kilka miesięcy po oficjalnym zakończeniu II Wojny Światowej. Porucznik Charles Taylor był odpowiedzialny za szkoleniowy lot pięciu samolotów GRUMMAN TBM Avenger. W ramach manewrów ćwiczebnych, uczniowie mieli zbombardować wrak okrętu znajdującego się na wschód od florydzkiego wybrzeża. Zgodnie z planem operacja powinna trwać dwie godziny. Niestety, doszło do serii zdarzeń, które spowodowały, ze Taylor - pilot z wieloletnim stażem, zgubił się. Silny wiatr zepchnął samoloty daleko na wschód, pogoda się pogorszyła, a kontakt radiowy z bazą zaczął szwankować. Wkrótce w maszynach zaczęło kończyć się paliwo...


Z pomocą Taylorowi i jego uczniom ruszyły dwie ratownicze maszyny - hydroplany Martin PBM Mariner. Do bazy wrócił tylko jeden. Drugi rozerwany został przez tajemniczą eksplozję. Wraków pięciu Avengerów nie znaleziono do dziś.

#5. Czym były foo fightery?

W 1941 roku załoga płynącego z Dakaru polskiego pasażerskiego transatlantyku SS Pułaski z zainteresowaniem obserwowała niewielki, świecący obiekt, który przez kilkadziesiąt minut poruszał się koło statku, a następnie gwałtownie zakręcił i bardzo szybko odleciał, w mig znikając z oczu pasażerów.
Wkrótce pojawiały się kolejne doniesienia o niezidentyfikowanych światłach, które przemieszczały się nad wodami oceanu. Do jednej z największych obserwacji doszło w 1942 roku, kiedy to amerykańscy żołnierze stacjonujący na wyspie Tulagi zaskoczeni zostali przez przeszło 150 świecących kul, które przeleciały im nad głowami i wywołały popłoch - Amerykanie myśleli, że mają do czynienia ze zmasowanym atakiem Japończyków.


O obecności obiektów, nazywanych przez żołnierzy foo fighterami, donosili też piloci, którzy regularnie spotykali się z tym przedziwnym zjawiskiem. Niektórzy uważają, że to właśnie tajemnicze, latające przedmioty odpowiedzialne były za „bitwę o Los Angeles”. Kule miały też towarzyszyć samolotom podczas lotów nad Niemcami w 1945 roku. Również i piloci niemieckich samolotów składali raporty o spotkaniach z foo fighterami.
Pewne teorie mówią, że te przedziwne ruchome światła były efektem wyładowań elektrycznych ze skrzydeł samolotów lub piorunami kulistymi.


#6. Bursztynowa Komnata

Przez ponad dziesięć lat najdoskonalsi artyści pod czujnym okiem mistrza Andreasa Schlütera pracowali nad zleceniem danym mu przez pruskiego króla Fryderyka I Hohenzollerna. Efektem był pokój o wymiarach 10,5 na 11,5 metra, wykonany z bursztynu. Pomieszczenie zachwycało pięknymi ornamentami, płaskorzeźbami i bursztynowymi ozdobami. Po tym jak komnata ofiarowana została carowi Piotrowi I i trafiła do Petersburga, dodano parę nowych elementów - m.in. meble i okraszone bursztynowymi ramami lustra.



Podczas II Wojny Światowej Niemcy rozebrali Bursztynową Komnatę, umieścili ją w krzyżackim zamku w Królewcu i wystawili na pokaz w tamtejszym muzeum. Gdy w 1945 roku Rosjanie odzyskali zamek, śladu po zrabowanym skarbie już nie było. Wkrótce w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł też kustosz opiekujący się muzeum w Królewcu. Była to jedyna osoba, która troszczyła się o Komnatę podczas jej pobytu w niemieckich rękach.
Obecnie w Petersburgu podziwiać można kopię oryginalnego skarbu.


#7. Eksperyment Filadelfia

W latach 20. ubiegłego wieku Albert Einstein badał właściwości, odkrytego przez siebie, jednobiegunowego pola magnetycznego. Słynny uczony miał m.in. odkryć zjawisko polegające na wygenerowaniu silnego pola, będącego w stanie odchylać promienie światła. Towarzyszył temu "kamuflaż" obiektów znajdujących się pod wpływem jego działania. Tematem zainteresowało się wojsko i, jeśli wierzyć niektórym teoriom, zatrudniło uczonego do pracy nad skutecznym maskowaniem machin wojennych.
28 października 1943 roku przeprowadzono eksperyment, który poszedł nie do końca tak, jak spodziewali się tego naukowcy. Obiektem eksperymentu był okręt USS Eldridge wraz z załogą.




Potężne pole magnetyczne, które wytworzono na jego pokładzie rzeczywiście spowodowało, że obiekt na jakiś czas zniknął z pola widzenia obserwatorów (na wodzie widać było jedynie odcisk kadłuba), ale za to konsekwencje eksperymentu okazały się bardzo niepokojące.


Większość załogi nabawiła się chorób psychicznych, niektórzy z marynarzy dosłownie „wtopili się” w okręt, inni zostali całkowicie pozbawieni kończyn. Ponadto ciekawą relację przedstawiła załoga innego okrętu, która w momencie trwania eksperymentu ze zdumieniem zauważyła pojawienie się USS Eldridge kilkanaście mil dalej, tak jakby został on czasowo teleportowany w inne miejsce.
Oficjalnie amerykańska marynarka wojenna nie dysponuje żadnymi dowodami dot. feralnego eksperymentu, jedyną „pamiątką” po tym wydarzeniu jest informacja opublikowana w jednej z filadelfijskich gazet oraz relacje świadków.
Jaka była prawda? Pewnie nigdy się nie dowiemy, co nie zmienia faktu, że lubimy takie historie;)

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 320971x | Komentarzy: 56 | Okejek: 1407 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało