Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 najlepszych programów na smartphone'a

150 910  
771   35  
Dożyliśmy czasów kiedy to urządzenie mające nam służyć za telefon stało się wielofunkcyjnym kombajnem, dzięki któremu możemy już nie tylko zadzwonić do babci... Właściciele nowoczesnych smartphone'ów rozpoczęli nową erę mobilnych gadżeciarzy, dla których nie samo urządzenie jest prawdziwą zajawką, a aplikacja w nim zainstalowana.


Może i darzymy kolosalnym sentymentem Nokię 3210, ale nie odżegnujemy się o technologicznego postępu. Dlatego też prezentujemy listę najbardziej przydatnych programów, które warto w swoim telefonie mieć.

#1. BIC Concert Lighter

Koncert twojej ulubionej rockowej grupy. Po szaleńczym pogo wykonanym w takt kawałków szybkich niczym rozpędzony czołg z przegrzaną lufą, czas na balladę. A to po to, aby odsapnąć nieco przed kolejnym barbarzyńskim tańcem godowym. Tradycyjnie, wszyscy brodaci, spoceni, długowłosi woje, zamieniają się wówczas we wrażliwych mazgajów i wyciągnąwszy z kieszeni zapalniczki, używane do podpalania „Męskich” (a niekiedy i kościołów), rozświetlają koncert tysiącami małych płomyków.

Nagromadzenie ognia oraz łatwopalnych, wysokoprocentowych wyziewów wydobywających się z jam gębowych, grozi pożarem. Najczęściej zaczyna się od nieumyślnego podpalenia włosów jakiegoś, diabłu ducha winnego, miłośnika ciężkiego grania. Ten w popłochu zamacha grzywą, podpalając tuzin osób stojących w promieniu dwóch metrów od siebie.
Firma BIC wyszła naprzeciw oczekiwaniom nowoczesnych fanów rocka i stworzyła przydatną aplikację – od teraz każdy meloman posługujący się wirtualną zapalniczką nie tylko nie wzniesie pożogi, ale i nie będzie musiał się martwić o wyczerpanie gazu (co najwyżej padnie mu bateria). A, no i pilnując swego telefonu, przez większość koncertu pląsać będzie musiał z ręką w kieszeni.

 

#2. Places I think I’ve been drunk

Aplikacja dla osób ambitnych, nie poprzestających na swych postanowieniach i pragnących dążyć do perfekcji. Program zowie się „Miejsca, w których myślę, że byłem pijany”. Służy on do zaznaczania na googlowej mapce lokacji, w których zaliczyliśmy zgon. To niesamowicie motywujące patrzeć jak najbliższa okolica pokrywa się małymi punkcikami, a terytorium naszych pijackich ekscesów poszerza się. Jeszcze bardziej godne podzielania się z facebookową społecznością jest upodlenie się w jakimś egzotycznym miejscu (np. w strefie zdemilitaryzowanej pomiędzy granicami koreańskimi).


#3. I'm Rich!

Diamentowa ozdoba to prosty sposób na sprawienie, aby twój telefon stał się jeszcze droższy niż jest. W przypadku tej aplikacji cały trik polega na tym, że piękny, oszlifowany kamień jest przedmiotem wirtualnym. Nie zmienia to faktu, że prawdopodobnie kosztuje tyle co jego realny odpowiednik. Po zapłaceniu 200 $ staniemy się właścicielami aplikacji, która jedynie wyświetli nam na ekranie zdjęcie czarnego diamentu. Jeśli chcemy poczuć się niczym Rockefeller, a nie mamy zbyt dużo pieniędzy, twórcy tego programu mają dla nas rozwiązanie – za biały diament zapłacimy 130 dolarów, za różowy 13 dolarów, a za wersję niebieską zapłacimy zaledwie jednego dolara...

#4. Aplikacja, która nic nie robi

Prawdopodobnie najbardziej zaawansowana technologicznie aplikacja na nasze telefony. Co więcej – nie ma zbyt dużych wymagań, więc pójdzie zarówno na  Samsungu Galaxy S III, jak i na zdezelowanych kombinerkach naszego dziadka. Program robi dokładnie to, na co wskazuje jego nazwa, czyli absolutnie nic. Spełnia więc nasze oczekiwania w 100% - taka sytuacja zdarza się naprawdę bardzo rzadko. Przetestowaliśmy ją, bo nie mogliśmy uwierzyć w reklamowy bełkot serwowany przez producenta. Ku naszemu zdziwieniu aplikacja nie wykonała żadnej czynności. Jesteśmy zachwyceni.


 

#5. Man up! - Metoda na wzwoda

Problem z podniesieniem dźwigni ma niejeden mężczyzna. Niezależnie od tego, czy powodem jest stres, hormony czy trauma po wygrzebaniu z sieci nagich zdjęć Sary Jessici Parker, przypadłość ta jest najczęściej wyjątkowo krępująca. Dlatego też producenci komórkowych aplikacji znaleźli znakomite rozwiązanie. Od teraz, idąc do łóżka z seksowną dziewczyną, która jest spełnieniem odwiecznych marzeń każdego samca, osoba bojąca się o jakość swojego wzwodu weźmie ze sobą telefon i zamiast skupić się na wybrance swojego serca, odpali program „Man up!”.

 
Aplikacja ta to taki wirtualny odpowiednik Viagry. Specjalnie przygotowane dźwięki mają za zadanie namieszać nieco w naszych mózgowych falach. Twórcy uważają, że w ten sposób normalizuje się poziom hormonów, zwiększa wydajność seksualna i łóżkowa energia. Pytanie tylko, czy kobieta zrozumie, że facet zamiast seksu, bawi się komórką wcale nie po to, aby pobić rekord w „Angry Birds”, ale ciężko pracuje nad dźwignięciem swego Włodzimierza?


 

#6. Wykrywacz metali

Z taką aplikacją możesz zająć się poszukiwaniem skarbów zakopanych nad Morzem Bałtyckim. Może dzięki skrzyni pełnej złotego kruszcu, będziesz mógł spłacić ostatnią ratę za swój wypaśny telefon.
Program ten wykorzystuje magnetometr, w który zaopatrzony jest smartphone.

 
Nie ma co się jednak spodziewać cudów bo, jak to powiada Paulo Coelho „Z g#wna bata nie ukręcisz” - magnes w najlepszym nawet telefonie jest bardzo słaby, więc poszukiwanie fortuny skończy się co najwyżej na przyłożeniu urządzenia do zimnej puszki z piwem i radości kumpli na donośny dźwięk „BIP!”.*


*Żeby chociaż tak mogło być... Puszka to obiekt wykonany z amelinum, a glin ten jest wyjątkowo słabo wykrywalny przez najlepsze nawet detektory.

#7. Death App, czyli znajdź trupa

Nie zastanawialiście się, czemu zawsze gdy dochodzi do samochodowego wypadku, wokół wraku auta, zwłok poszkodowanych i sanitariuszy usiłujących pomóc tym, którzy przeżyli, ustawia się tłum gapiów? To ciekawość, fetysz czy brak wyobraźni?
Od dziś, dzięki postępowi technologicznemu, gapie mogą być na bieżąco. Aplikacja „Death App” to wyszukiwarka morderstw oraz śmiertelnych wypadków drogowych, które miały miejsce w naszej okolicy. Póki co program dotyczy jedynie zgonów w Wielkiej Brytanii.
Jeśli będziemy mieć szczęście i załapiemy się na świeżutką aktualizację, dane nam będzie popatrzeć sobie na np. stygnące zwłoki samobójcy potrąconego przez pociąg. Urocza idea.

#8. Code Red – Czerwony Alarm!

Najlepsze pomysły to najprostsze pomysły – za stworzenie aplikacji „Code Red”, jej autorzy powinni zostać nagrodzeni medalem z kalarepy. Programik ten, po odpowiednim zsynchronizowaniu, niejednokrotnie uratuje nam skórę – dzięki niemu wiemy kiedy nasza druga połówka ma okres i w odpowiednim momencie zostaniemy poinformowani alarmem „PMS Alert” o zagrożeniu wywołanym przez gotujące się, samicze hormony.

Nigdy już nie zostaniemy zaskoczeni i będziemy mogli odpowiednio się do katastrofy przygotować.


#9. Shazam

Program znany, popularny i przez wielu bardzo ceniony. Gdy w radiu leci kawałek, który od ostatnich dwóch tygodni chodził ci po głowie, zwykle pierwszą rzeczą jaką robisz są błagalne modły do Wielkiego Tranzystora o to, aby prowadzący audycję zlitował się nad tobą i podał nazwę lub chociaż wykonawcę utworu. Złośliwość losu powoduje, że muzyka brutalnie zostaje przerwana reklamą czopków odchudzających lub magicznych tabletek pani Goździkowej. „Shazam” to aplikacja, która najpierw „wysłuchuje” fragmentu kompozycji, a następnie podaje tytuł, wykonawcę, nazwę i rok wydania albumu, link do teledysku, oraz przekierowanie do sklepu, gdzie płytę można kupić.

#10. iNap@work

Aplikacja skierowana do pracowników biurowych, którzy zmuszeni do wstawania o poranku, dołączyli do przykrego pochodu zombie ze „Świtu żywych trupów”. Co tu zrobić, gdy ani nuklearna kawa, ani strony porno nie są w stanie nas obudzić i co chwilę nasza głowa ląduje na klawiaturze? Nie ma co walczyć – trzeba nadrobić niedostatki snu i uciąć sobie drzemkę. Połowa sukcesu to nie rzucać się w oczy. Nasze stanowisko pracy musi tętnić życiem. Pomoże nam ten właśnie programik – generuje on dźwięk pisania na klawiaturze, klikania myszką, przekładania papierów i temperowania ołówków. Niech szef wie ile energii wkładamy w naszą robotę!

 

Oglądany: 150910x | Komentarzy: 35 | Okejek: 771 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało