Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Zięć Wawelski

17 756  
2   8  

Tato: Raz dwa trzy cztery pięć sześć siedem... jesteśmy siedem kroków od kuchni.

Brat: Osiem. Posuń się, tato.

Tato: Słyszałeś, że Lola ma narzeczonego...?

Brat: Phi, ja miałem grypę. Przeszło. Jej też przejdzie, musi jeść czosnek, dużo czosnku!
Tato: Martwię się. To jej pierwszy narzeczony... Lolu!

Lola: (przychodzi jakoś tak niemrawo)

Tato: A ten chłopak Lolu to co on?

Lola: On? Fajny jest.

Brat: A on uczy się czy pracuje?

Lola: Uczy się.

Brat: Znaczy się truteń?...

Tato: Ja bym takiego wałkonia ze schodów zrzucił!

Lola: Ależ tato dlaczego?

Tato: Ty mnie nie pytaj dlaczego bo nie wiem.

Lola: Co ja mam za rodzinę! Narzeczony zaraz przyjdzie się oświadczyć a tu mi z rodziny świnie wychodzą.

Tato: Oj bo skórę złoję!

Brat: Joj tato, starą babę będziesz bił?

Lola: Starą? Ja mam dopiero trzydzieści lat. (zapada w płacz głęboki)

Tato: Tobie nie męża trzeba a kustosza.

Brat: (z troską) Przestań. Widzisz, że nam stara panna płacze.

Lola: Nie słucham was!

Narzeczony: Dzień dobry Lolu (cmok w rękę Loli), dzień dobry jej bracie (ściska dłoń brata jej), dzień dobry jej ojcze (to samo robi z ręką ojca jej). Przychodzę tu z dobrej krakowskiej rodziny. Mój dziadek pracował na Wawelu, mój ojciec pracował na Wawelu i ja też...

Brat: Będę pracował na Wawelu tak?

Narzeczony: Tak. Widać to po mnie czy jaki szlag?

Tato: Widać widać. A na tym Wawelu to się można dorobić?

Narzeczony: Ależ tak. Mam samochód, dom i inne kosztowności.

Lola: A jakoś ich nigdy nie widziałam.

Narzeczony: Bo je trzymam w piwnicy, kotusiu.

Tato: Kotusiu! To co? Już ze sobą spali.

Narzeczony: Ja przepraszam. My z Lolą tylko za rękę.

Brat: No masz. Niezdara!

Narzeczony: To się nadrobi. Lolu, jej bracie, jej ojcze. Chcę prosić was o rękę Loli.

(?!?)

Tato: No i masz. Oświadczył się baran.

Brat: Ale bezczelny!

Narzeczony: Ja się potrafię odwdzięczyć.

Brat: Tato, może da się ją dobrze opchnąć...

Tato: No tak...a w zamian co ma?

Narzeczony: Za darmo zwiedzanie Wawelu.

Lola: Fajowo nie?

Tato: Co fajowo? Ty sprzedajny tumanie!

Narzeczony: Dołożę jeszcze kosztowności.

Tato: A ten samochód?

Narzeczony: Dokładam.

Tato: A dom?

Narzeczony: Dokładam.

Brat: To nam się polepszyło. Tylko ty tumanie za biedaka wychodzisz.

Lola: Ależ bracie, tato, odwalacie straszną chamownię. Nie znałam was takich.

Tato: No i poznałaś. Myśmy się zawsze czaili na taką okazję.

KONIEC

Autor: Klub Literatów "Zeppelin" na podstawie opowiadania Joanny Chudej pod tym samym tytułem.

Ech te Potemy...to były czasy...

Oglądany: 17756x | Komentarzy: 8 | Okejek: 2 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.05

23.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało