Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ostatnia szansa Jasia Wiertary

12 027  
1   10  
Jasio Wiertara kl. 1z, lat 24
Wypracowanie na temat: „Jasiu, błagam cię, napisz coś, cokolwiek, żebym mógł ciebie wreszcie przepchnąć do 2 klasy”


No cóż, nie wiem co napisać. Naprawdę bardzo chciałem coś wymyślić, no ale kurna nie mogę!! Poszłem nawet wczoraj do jednego pisarzyny, co mieszka na mojej ulicy, ale za 2 zeta nie chciał nic za mnie napisać. Ja, jednak pomyślałem sobie, że to nic takiego, bo przecież nie jestem głópi, i sam też sobie poradzę. No więc zwinąłem mu parę opowiadanek, i patrzę o czym tak kleci te zdania. I nagle, przy dwudziestym siódmym (pamiętam, bo do każdego piłem jednego browca), doznałem lśnienia!! Wszystkie jego historyjki są o smutku, niedoli ludzkiej i innych takich komunistycznych hasłach. Teraz tylko musiałem siebie jakoś unieszczęśliwić, i temat gotowy!

No więc dzisiaj od rana zabrałem się ostro do dzieła. Jak nie chwyciłem noża, i raz, drugi se po nogach przejechałem, to zaraz poczułem jak mi natchnienie przychodzi. Niestety, najpierw musiałem pojechać do szpitala, bo się trochę zapędziłem w tym unieszczęśliwianiu. I tu zaczął się mój pech. Kładą mnie w tej sali, a tu co? Idzie do mnie taka pielęgniareczka, że żeby mnie smutek chwycił, to bym se musiał tym nożem trochę wyżej przejechać. Postanowiłem nie tracić okazji, a ponieważ zaraz zauważyłem, że to taka co lubi inteligentóf, zacząłem jej opowiadać, jaki ze mnie artysta (w końcu sam mi zawsze pan profesor powtarzał: „Jasio, z ciebie to jest niezły artysta! Siedemnaście razy powtarzać tą samą klasę.”).
Ona się wyraźnie zainteresowała, i zapytała co robię wieczorem. Ja postanowiłem być twardy, i powiedziałem, że wieczorem muszę pisać jedno wypracowanie, ale mogę je napisać później. Umówiliśmy się na ósmą w jakiejś włoskiej restauracji „Suszi”.

Jak tylko wyszedłem ze szpitala to postanowiłem się nieco unieszczęśliwić, bo będę miał i natchnienie, i przed dziewczyną to będzie lepiej wyglądać, jak mnie samochód potrąci. Stanąłem na środku ulicy, ale zaraz się cofnąłem, bo pojechała taka ciężarówa, co by mi ino dała tyle natchnienia, żebym już nic nie napisał. Zaraz jednak pojechała taka furgonetka co wyglądała, że może mi dać w sam raz nieszczęścia. Wychodzę na jezdnię, a ten kierowca, jakiś kompletny palant, zamiast jak normalni ludzie, zatrąbić, i jechać dalej, ostro daje po hamulcach, i ledwo mnie tym zderzakiem musnął. Do tego zaraz kierowca wyskakuje, i pyta jak idiota czy mi się nic nie stało. I znowu miałem pecha. Zaraz wyszedł też jakiś facet z tyłu, z rajstopom na głowie (swoją drogą, to ciekawe co on tam z tyłu robił, he he), i wpycha mi telewizor. Mówi, że oni mają cały transport, i mogą mi jeden odpalić, jeśli zapomnę, że ich widziałem. Ja wiem, że jak ktoś mi da takie cudo, to choćby nie wiem jak był skromny, to ja go nie zapomnę, ale głópi nie jestem, więc telewizor wziąłem.

Wróciłem do domu, i zacząłem szybko myśleć jak by się tu unieszczęśliwić. Była już szósta, więc nie mogłem za daleko chodzić. Wtedy przyszedł mi do głowy genialny pomysł! Zaledwie sto metrów od mojego domu zebrało się trzech gości, co mnie nie lubią, i odgrażają się że mnie zaj... a pan profesor już wie o co mi chodzi. No więc idę do nich i wyzywam ile wlezie. Najpierw o ich matkach, później o siostrach, babciach. Gdy doszedłem do wujków i kuzynów to powiedzieli, że każdy da mi po stówce, jeśli się zamknę. No to mówię trudno, biorę kasę i wracam do domu. Zastanawia mnie tylko skąd pięciolatki mają taką kasę.

Teraz moją ostatnią nadzieją pozostało, że będę miał tragiczną randkę. Niestety nic z tego. Teraz muszę już kończyć, bo Natasza znowu mnie woła. Sam pan profesor widzi, że bardzo się starałem, ale po prostu dzisiaj nie miałem szczęścia!


Oglądany: 12027x | Komentarzy: 10 | Okejek: 1 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

01.08

31.07

30.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało