Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CDXXXVIII - Diagnoza

59 504  
295   8  
Dziś o sprzedaży lampki, subtelnej różnicy, Gwiezdnych Wojnach i pięknej Lei na imprezie oraz o pewnej parze w tramwaju.

CUDOWNA LAMPKA


Dla przypomnienia dodam, że pracuję w markecie budowlanym na P, co to kolory dzieli z tymi na C (tym razem jednak nie o tym będzie).

Akurat mamy nową promocję, lampy, żarówki, szmery bajery. Czasem, jak to z klientami bywa, trafiają się osobniki kompletnie zdziwione podstawowymi prawidłami tego świata. Było tak i tym razem.
[K] - Poprosimy tę lampę stojącą z gazetki.
[Ja] - Proszę zaczekać, przyniosę i zobaczymy czy klosze nie są uszkodzone.
[K] (do swojego [M]ęża, kiedy odchodziłem) - Ciekawe jak ją zmieścimy do auta?
Podchodzę z pudełkiem, które wskazuje raczej na lampkę stołową, taką malutką i już mam sprawdzać te nieszczęsne klosze, ale słyszę:
[K] - Taka mała, czy Pan na pewno przyniósł wszystko.
[Ja] - Tak. To jest komplet.
[M] - No, ale jak to, będziemy musieli ją poskładać? Nie możemy tej z wystawy?
[Ja] - Ekspozycja nie jest na sprzedaż, jednak ze składaniem też się państwo nie namęczą. Wystarczy wrzucić zawartość pudełka na 24h do miski z wodą i lampa sama urośnie, tak jak te gumowe dinozaury dla dzieci.
Klientka opad szczęki, zdziwienie i konsternacja.
[M] - Woda ma być ciepła, czy zimna?
[Ja] - Oczywiście, że zimna. Materiał się zahartuje i zesztywnieje.
[K] Coraz bardziej zdziwiona...
Otwieram pudełko, wyjmuję nagwintowane rurki, sprawdzam klosze i obserwuję minę Klientki, jak patrzy na mnie i na Męża swego z wyraźną ulgą.

by Mr_Snake

* * * * *

ULUBIONA HERBATKA


Bywa czasem tak, że niewyjaśnione zjawiska wkradają się w nasze życie wcale o to nie pytając, ale jeszcze częściej okazuję się , że nie są one wcale takie niewyjaśnione.
Niedzielny poranek zatrzymał mnie w łóżku nieco dłużej niż zwykle. Naszła mnie ochota na herbatkę, której marki nie wyjawię. Moja ulubiona, więc o jej zapas dbam zawsze. Niespełna dwa dni temu zaopatrzyłem się na następne 2 tygodnie.
Wstałem z wspomnianym wcześniej zamiarem, ale ku memu zdziwieniu pudełko ulubionej herbaty było zupełnie puste. Jako, że byłem zaspany, myśli zbierałem dość wolno, ale zdziwienie z każdą minutą rosło. Różne rzeczy mi do głowy przychodziły. A że to ukryta kamera, albo że po prostu kupiłem puste pudełko. Pomyślałem, że musi być jakieś wyjaśnienie, bo herbata nie ma w zwyczaju ot tak znikać. Zapytałem żony i wywołałem zdziwienie wcale nie mniejsze niż moje. Rozpoczęły się bezowocne poszukiwania, a po jakimś czasie pojawił się w kuchni nasz 2,5 letni synek, więc postanowiłem zapytać go raczej dla żartu, bo skąd niby on mógł to wiedzieć, czy nie widział gdzieś herbatki, bo tatuś szuka od rana. On chwycił mnie za rękę zaprowadził do pokoju i wskazał na choinkę... A tam 50 torebek w różnych konstelacjach dyndało sobie zgrabnie. Sprawa została rozwiązana, a ja mogłem napić się swojej ulubionej herbaty. A na przyszłość jak mi coś zginie będę wiedział gdzie szukać.

by Zeus_Apolinar

* * * * *

SUBTELNA RÓŻNICA

Są takie przypadki w Pogotowiu Rabunkowym, które wymagają od Ratownika wielkiego poświecenia, niezależnie od uczucia obrzydzenia, które mu towarzyszy. Jednym z takich jest wezwanie do: Krwawienie z dolnego odcinka p. pokarmowego.
Rutynowym badaniem wykluczającym jest badanie "per rectum", tzw: Rutynowa Kontrola Okrężnicy.

Jedziemy z drugim Ratownikiem na koniec powiatu do wezwania pod powyższym tytułem. Mówię do niego:
- Michał. To może zagramy w "kamień-papier-nożyce"? Przegrany bada...
A Michał:
- A ja to piętrolę. Ja jestem dzisiaj kierowcą.
No dobra... Przeżegnałem się kolanem, przypomniałem sobie (ehe... jakbym kurfa nie pamiętał - jak na złość akurat to ze łba nie chce wylecieć) schemat badania pr. Nałożyłem prewencyjnie drugą rękawiczkę, przygotowałem sobie żel poślizgowy i miejscowo-znieczuleniowy na palec i mówię do pacjenta:
- Wie Pan co to jest "subtelna różnica"?
Pacjent:
- No ni cholery...
Skibi:
- Za chwilę Pan będzie miał palec w dupie i ja będę miał palec w dupie. Jest tylko między nami, jedna subtelna różnica...

by DJ_Skibi

* * * * *

TAKSÓWKARZ PROSI O PYTANIA

Jadę z szefową do teatru - taksóweczką:
- Dobry wieczór, dokąd jedziemy?
- Poprosimy teatr "Capitol".
Jedziemy, radyjo gra. W końcu miły pan taksówkarz koło 50 zagaja:
- A na jaką sztukę panie idziecie?
- Na "Klimakterium".
- Haha, o wszystkim możecie panie ze mną rozmawiać, nawet o klimakterium. Panie już mają? Hahaha...
No więc o cóż mogłam go spytać?
- Jak tam okresy, miewa pan obfite?
- No wie pani, ja to okresów nie miewam przecież...
- A mocz w takim razie jak? Bez problemów?
Przytkało gościa lekko ale jest dzielny:
- Proszę pani, prostatę badam regularnie, chociaż jest to badanie bardzo nieprzyjemne... eee... wie pani...
- Tak, wiem, wiem - jest pan dzielny i znosi je pan z palcem w d*pie.

Więcej pytań nie miał.

by atitta

* * * * *

FACHOWE NAZEWNICTWO


Jak wszyscy dobrze wiemy, w każdej branży obowiązuje fachowa nomenklatura. Nie inaczej jest w Pogotowiu. Używamy słów fachowych, zgodnych z wykonywanymi czynnościami: uciskamy klatkę piersiową, wykonujemy defibrylacje, iniekcje, zakładamy kaniulę dożylną, itd, itd...

Podczas jednej z reanimacji (której nie byłem świadkiem, ale została mi opowiedziana), dwóch fachowych (a jakże) Ratowników (przez duże R), prowadzi RKO zgodnie ze standardami (oczywiście najnowszymi i najlepszymi). Pomiędzy uciśnięciami klatki piersiowej, podaniem leków, intubacją dotchawiczą, tlenoterapią bierną, bla, bla, bla (wszyscy przecież znają schemat), przychodzi czas na ocenę rytmu serca - czy jest defibrylowalny czy nie. Przykłada jeden z Ratowników łyżki defibrylatora do klatki piersiowej pacjenta, następuje ocena rytmu (do defibrylacji), po czym pada komenda z ust drugiego Ratownika:
- Dobra, to jebnij go.

Lifepak załadował się do 200J, po czym nastąpiło wyładowanie energii defibrylatora...

by DJ_Skibi

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

TO SIĘ MA W GENACH

Kolega mi opowiadał, jak to jego nowo poznana "koleżanka" nie chciała uprawiać bezpiecznego sexu, argumentując ten fakt tym, iż ona i tak nie może mieć dzieci.
No to kolega się pyta, czy się badała, czy cyganka jej powiedziała? Ona mu ta to, że to u niej w rodzinie to dziedziczne!
Kumpel zamarł na chwile, ale wykrztusił z siebie:
- Ale jak by Twoja matka nie mogła mieć dzieci, to by Ciebie nie było...
Chwila zadumy jego nowej lubej, i po chwili:
- A nie, to nie mama, tylko moja babcia tak miała.

by zepoll


* * * * *

KIEDY SPADA KASK

Szwagier mój pracuje w odlewni, gdzie robione są duże, ciężkie rzeczy. Ostatnio jeden z pracowników został tam ukarany za nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa, mianowicie nie nosił kasku ochronnego. Pracownik pokombinował i postanowił do szefostwa pismo z odwołaniem wysłać i wytłumaczyć, że kasku nie nosił, ponieważ był za duży i spadał notorycznie przy wykonywaniu jakiegokolwiek wychylenia się z pionu.
Wysmażył zatem chłopina pismo do zarządu z prośbami, tłumaczeniami etc. I wszystko było by w porządku, gdyby nie to, że popełnił małą literówkę. Jednego "y" do jednego słówka nie wstawił.
I zamiast stwierdzenia:
"Kask spada, kiedy się schylam"
wyszło:
"Kask spada, kiedy się schlam".
Podobno prezes karę uchylił.

by bragol

* * * * *

PRZYCHODZI BABA DO LEKARZA

Jadąc do domku autkiem słuchałem sobie radyjka, a tam spiker jakieś zaproszonka rozlosowywał przez telefon i do panienki jakiejś się dodzwonił. Gatki szmatki, śmichy chichy i w pewnym momencie zaproponował:
- Gosiu, to może jakiś kawał nam opowiedz...
A Gosia na to:
- OK. Więc przychodzi baba do lekarza z pługiem w plecach, a lekarz na to: "Oooorzesz kuuurrwaaaaaa!"...
Po czym dodała:
- Ale na antenie tego nie będziecie puszczali...

by mog


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

AFERA NA IMPREZIE


Mam dziewczynę młodszą ode mnie o 3 lata, a co za tym idzie zabiera mnie na imprezy swoich rówieśników (rocznik 93). Nie za chętnie na nie chodzę, bo chociaż dziewczyny są w porządku, to jej męska część znajomych to bez wyjątku metroseksualiści, udające dorosłych dzieciaki z przerośniętą ambicją, spora grupa abstynentów, kilku gejów. Innymi słowy cała kolekcja tego co nigdy w życiu nie wydawało mi (dziewczyna też tak twierdzi) się męskie. W weekend była kolejna impreza, tym razem udało mi się zabrać ze sobą moich dwóch kumpli - Andrzeja i Marka. W trakcie trwania imprezy Andrzej nawiązał kontakt z gościem spoza naszej paczki i zaczął rozmawiać z niejakim Kajetanem o filmach. A szło to mniej więcej tak:
- Mi najbardziej podoba się saga Gwiezdnych Wojen. W ogóle to Księżniczka Lei'a była moją pierwszą miłością z dzieciństwa.
- No co ty, Gwiezdne Wojny to syf, a Księżniczka Lei'a też nie jest wcale taka ładna.
- Ooooo nieee! Za to nie żyjesz.
Kajetan wziął to na dość poważnie. Ja nie zdążyłem się dobrze zacząć śmiać z jego miny, kiedy Andrzej klepnął go w ramię mówiąc "Ej, żartuje przecież". W trakcie kiedy kumpel brał zamach by to zrobić - gość poszczał się w gacie. Ech... afera na imprezie jak ch*j

by pawel.u

* * * * *

UBRANIE NA ZIMĘ

Koniec wizyty u [b]abci. Sześciolatka [A]nia ubiera się w puchowe stroje, bo wreszcie przyszła zima. Kurtka założona, szalik i czapka też.
- A masz dziecko rękawiczki?
- Jedną mam. Drugą straciłam w akcji.

by pntb

* * * * *

NIEKONIECZNIE WSZYSTKO TRZEBA POWTARZAĆ

Sytuacja miała miejsce kilkanaście lat temu. Jako mały dzieciak nie wiedziałem jeszcze, że nie wszystko, co mówią dorośli, to rzeczy koniecznie mądre i warte zapamiętania.

Urządziliśmy sobie z kolegami pewnego razu wyścig na rowerach wokół naszego osiedlowego spożywczaka. Wszystko do pewnego momentu przebiegało bez najmniejszych zakłóceń. Momentem tym okazało się przypadkowe wmieszanie w nasz wesoły peleton lokalnego pijaczka, który pomykał na swoim wysłużonym jednośladzie w kierunku sklepu. Chwila nieuwagi i wjechałem prosto w tylne koło w/w jegomościa. Szybko wydukałem "przepraszam" i zacząłem gonić resztę stawki, która zaczęła niebezpiecznie się oddalać. Kątem ucha usłyszałem tylko krzyk poszkodowanego, który brzmiał mniej więcej tak: "Synek, bo jak cię pizdnę w ucho, to ci k***a....". Wyrażenie to przypadło mi do gustu i wydawało się przezabawne, ponieważ każdy kolega, któremu to powtarzałem zanosił się śmiechem.

Jakiś czas później jedząc obiad z rodzinką tata zaczął mi delikatnie dokuczać, a że w naszej familii ojciec słynie z tego, że jest mistrzem ciętej riposty, postanowiłem zrobić mu wstyd i zgasić jakimś celnym wyrażeniem. Po kolejnym prztyczku starego wyjechałem mu z tekstem "Tatuś, bo jak cię pizdnę w ucho..." . Wszyscy siedzący przy stole zamarli i tylko jeden ojciec zachował zimną krew. Skończyło się na tym, że nie dostałem deseru i resztę wieczoru musiałem spędzić sam w swoim pokoju.

by gnatek1916

* * * * *

PARKA W TRAMWAJU

Jadę sobie tramwajem, wchodzi parka. Na oko przed trzydziestką. On wygląda normalnie, zadbany, itd. Ale ona - miała na sobie coś, co wyglądało jak szlafrok i to zapięty na jeden guzik. Pod spodem tylko majtki i wydekoltowany stanik, z którego mało nie wyfrunęły jej cyce. Fu. Na dodatek wieźli... chyba ciasto. Byłam pewna, że na następnym przystanku wsiądzie oświetleniowiec, dźwiękowiec, kamerzysta i cała ekipa z reżyserem, który powie "akcja", po czym zaczną kręcić jakiegoś zwyrolskiego pornosa.
Tak się nie stało - wyszli. W tramwaju cisza jak makiem zasiał. Dopiero po chwili głośno odzywa się dziewczyna, która siedziała za mną:
"Proszę państwa, czy ona była w szlafroku?"

by Mimizu

* * * * *

DIAGNOZA

Ostatnio trochę chorowałam, co nie było tajemnicą dla znajomych.
Dzisiaj mój mąż rozmawia przez telefon, krąży po domu, gada, w końcu podchodzi do mnie (ciągle z telefonem przy uchu), uśmiech jakiś zbójecki i rzuca w słuchawkę:
- Zaraz się jej spytam
I do mnie:
- Czy ty wiesz, kim ja jestem?
Zaniemówiłam, krótka analiza, co kombinuje, albo jakim odkryciem chce się podzielić.
- No, wiesz kim ja jestem?
- Nie wiem...
Do słuchawki
- Nie jest najlepiej, jeszcze mnie nie poznaje.

by myscha2

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 59504x | Komentarzy: 8 | Okejek: 295 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.03

05.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało