Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CDXXXII - Literatura geologiczna

53 954  
287   9  
Dziś o wróżeniu, sylwestrze, kurczaku w cieście i najprawdziwszym cudzie. Ale i tak pewien geolog wymiótł konkurencję…

WRÓŻBY ANDRZEJKOWE I MAMA


Gwoli wyjaśnienia, byłem wczoraj wieczorem w u siebie w liceum na jakiejś imprezie andrzejkowej a po powrocie mama wdała się zemną w dyskusję:

- Jak było? Robiliście jakieś wróżby?
- A wiesz tak sobie laliśmy wosk i takie tam duperele.
- No to dobrze i co ci wyszło?
- A wiesz, dokładnie nie wiem, ale coś na kształt penisa.
- Hahaha.
- Wiesz, mamo nie śmiej się bo to oznacza że albo rok będzie ch*jowy albo będę miał syna.
- Przyprowadź mi do domu syna to dopiero będziesz miał ch*jowy rok.

I jak tu jej nie kochać?

by Wolwerine4

* * * * *

SYLWESTER

Tytułem wstępu: mamy sobie przyjaciół, którzy dobrych kilka lat temu wynieśli się do Włocławka "za chlebem" i z tymi to przyjaciółmi staramy się raz na jakiś czas (kwartał mniej więcej) widywać. "Ustalanie terminu" stało się więc nieodłącznym elementem naszych rozmów telefonicznych.
Historia właściwa: jakiś czas temu przyjaciele rzucili propozycję wspólnego spędzenia sylwestra. Ze względu na Olkę i jej szpitalne dossier tego typu plany musimy wielokrotnie weryfikować, więc wciąż jesteśmy na etapie wstępnych ustaleń.
Dziś dzwonią przyjaciele, odbiera żona. Z kontekstu domyślam się, że właśnie o sylwestra chodzi. W pewnym momencie słyszę słowa żony: "No dobra, to jak Ola wyjdzie ze szpitala to się jeszcze zdzwonimy, ustalimy termin i inne szczegóły".

Poległem

by Aegidius

* * * * *

PYTANIA NA KARTECZKACH

W piątek mieliśmy zajęcia praktyczne z na uniwerku. Jednym z aspektów oceny była dobra komunikacja z pacjentem i jego rodzina. W tym celu jedno z nas udawało córkę/syna pacjenta i zadawało pielęgniarce pytania (uprzednio przygotowane przez wykładowcę na karteczkach). Najlepsze z tych pytań dotyczyło karmienia pacjenta z choroba Parkinsona przez sondę nosowo-żołądkową.

- Tatuś lubi sobie czasem wpić Guinessa, bo mówi że pomaga mu to na trzęsienie się rąk. Czy możemy mu wlać trochę Guinessa do tej rurki?

by Tscharna

* * * * *

WIETNAMSKI BAR


Dnia pewnego, wracając z uczelni, obudził się we mnie instynkt myśliwego i kazał mi zapolować na kurczaka. Udałem się wobec tego do jednego z poniekąd znanych mieszkańcom warszawskiego Bemowa wietnamskich barów (który, wbrew temu, co można by sądzić po wystroju wnętrza, nie nazywa się Sajgon). Przywitał mnie widok uchachanego gospodarza. Przywitałem się i złożyłem zamówienie:
- Dzień dobry, poproszę kurczaka w cieście na wynos.
- Niećtety. Ni ma w ciecie. - posmutniał mój rozmówca.
- No dobra. To niech będzie... (w tym miejscu szybko obadałem wzrokiem listę potraw) kurczak z grzybami.
- Jedenacie pindzieciunt. Yy, to jaki kuciak w końciu bedzie? W ciecie? Haha, ziatowałem! Ni ma w ciecie! Haha! - powiedziawszy to, zadowolony ze swojego ziatu Pan Kuciak W Ciecie oddalił się do kuchni.
Po przepisowych czterech minutach dostałem do ręki moje żarcie. Podziękowałem, pożegnałem się i zadowolony z siebie udałem się do mej jaskini celem konsumpcji zdobyczy.

Wróciłem do domu. Otworzyłem pudełko. Zaniemówiłem.
W środku znajdował się ślicznie oporządzony kuciak w ciecie.

I jak tu nie kochać naszych skośnookich braci?

by Pan_Miecio

* * * * *

SPOTKANIE PO LATACH

Opowiadał ostatnio znajomy, jak to spotkał naszego dawno niewidzianego kolegę. Począł go wypytywać, co słychać u innych kolegów i koleżanek. Istotne jest to, że jeden z tych, o kogo pytał, ma na nazwisko Najda. Więc pyta:
- A co u Pawła?
- Jak tam Karolina?
I na koniec pytanie o wspomnianego z nazwiska:
- A co z Najdą?
Tutaj znajomy zrobił wielkie oczy, i ostrożnie odpowiedział:
- To zależy, czego szukają...

by velerad

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

PANI JADWIGA?


Środek tygodnia, wczesne godziny ranne, dzwoni komórka..
- Paaaani Jadwiga?
Pomimo, że gość jest namoczony w drebiezgi, grzecznie odpowiadam:
- Pomyłka.
Za piątym razem nie wyrabiam i mówię:
- Jasne że pani Jadwiga. Tylko najpierw sobie jaja obetnę.
A koleś na to:
- Paaaani Jadwigo, niech pani tego absoooluutnieee nie robi...

by dewiator


* * * * *

NO TO ZAŻARTOWAŁ...

Znajomy z pracki opowiadał mi dzisiaj, jak to kiedyś starał się o względy takiej jednej, fajnej blondyneczki (którą znam osobiście i potwierdzam - było o co się starać). Wszystko szło dobrze, a kulminacja całych tych podchodów było poznanie rodziców Magdy...
Niby nic wielkiego, ale nie jeden z bojowników na pewno tego doświadczył i wie, jak taki wieczór może się skończyć. A było w okolicach gwiazdki i obiad 28 czy 29 grudnia był dobrym terminem.
No i typowy scenariusz "cześć, dzień dobry, wesołego ze świętami, co słychać" i co było do przewidzenia, w pewnym momencie tematy rozmów się urwały, zapadła błoga cisza.
Przyszły teść wyjrzał przez okno i mruknął pod nosem:
- O... Ale napadało znowu.
Znajomy chciał rozluźnić nieco atmosferę, zażartować, w ogóle się jakoś odezwać i z uśmiechem wtrącił:
- Taaa... A drogowców jak zwykle zima zaskoczyła i śpią.
Na początku nawet nie wiedział, czemu mama Magdy zakrztusiła się zupą, tato zrobił się wsciekło - czerwony, że nie wspomnę o reakcjach pozostałych domowników...
...No bo skąd miał wiedzieć, kim z zawodu jest przyszły teściu?

by telesfor

* * * * *

JEDEN PISZE, DRUGI CZYTA, ALE GDZIE TRZECI?

Stoję ja sobie na przystanku PKS czekając na autobus. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawiają się dwaj panowie policjanci:
[P] - Dokumenty poproszę.
No to podaje im dowodzik.
[P] - Komórkę masz?
[J] - (zdziwiony) No mam...
[P] - Pokaż.
A do komóreczki miałem podłączone słuchawki, jako że to był siemens sl45i. Chcieli chyba sprawdzić nr IMEI, żeby zobaczyć czy nie jumana. Wyciągam więc telefon z podłączonymi słuchawkami. Policjant  patrzy i pyta:
[P] - Co, ładuje się?
A ja w myślach:
- Tak palancie, na przystanku...

by HoYa_Pavel


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

SIATKÓWKA

- Arek, jedziesz z nami na siatkówkę?
- Jasne!
- A masz trampki?
- Mam.
- To nie jedziesz, bo my gramy w adidasach.

by Lasowy


* * * * *

A CHCIAŁ BYĆ MIŁY

Owa akcja dzieje się przy powrocie mojej Mamy oraz młodszej siostry Dorotki, lat 4, z zakupów. Jako że nie było w tym momencie transportu, a do domu wciąż kawał drogi zamówiły taksówkę. Po załadowaniu manatków do samochodu i zamknięciu drzwi, uśmiechnięty kierowca odwraca się do tyłu i rzece:
- Jaka ładna dziewczynka! A jak masz na imię?
Na to Ona dumnym i głośnym tonem:
- Dzika świnia z lasu!
Efekty? Mama spaliła buraka, a kierowca zbity już więcej pytań nie zadawał.

by Invenis

* * * * *

EDEK

Miejsce akcji praca, kilka dni temu...
Kierownik mówi do mało rozgarniętego kolegi Edka:
- Jak będziesz w sklepie to kup mi Newsweek...
Ok, Edek szoruje do sklepu i wraca za jakiś czas.
Idzie do kancelarii gdzie urzęduje kiero i kładzie mu na biurku Nesquik. Taki batonik.
Mina kierownika i klapnięcie dłonią w czoło bezcenne.

by puzon1

* * * * *

CUD

Pewnego dnia w pracy strasznie bolała mnie głowa. Ból był nie do wytrzymania, żaden z zażytych medykamentów nic nie wskórał. Jedna z moich podopiecznych zauważyła moją zbolałą minę i zaproponowała szybką kurację bioenergoterapeutyczną. Nigdy w takie zabiegi nie wierzyłam, ale jak to się mawia raz kozie śmierć, gorzej już nie będzie. Przyłożyła mi kciuk między oczy, chwilę podociskała i gdy cofnęła palec, okazało się, że ból momentalnie minął. Do dziś jak sobie to przypomnę nadal jestem w głębokim szoku. Do rzeczy: wychodzę z pracy i wsiadam do autka małżonka który po mnie przyjechał i od razu po otworzeniu drzwi krzyczę podniecona:
Ja: Nie uwierzysz, co się dzisiaj stało! Coś niesamowitego! Normalnie cud!
Tu przytoczyłam wyżej opisaną historię. Na co małżonek mój niewzruszony:
M: Boże, to o to chodzi?
J: No tak, przecież to niesamowite!
M: Nie, bo ja się przestraszyłem, że zobaczyłaś Matkę Boską czy coś i teraz będziemy musieli zacząć chodzić do kościoła...

by kasia_tomka

* * * * *

LITERATURA GEOLOGICZNA

Ja już teraz rozumiem jak wielkie znaczenie ma stwierdzenie "sprawdzaj bibliografię". Niedawno widziałem się z kolegą po fachu, jak i ja, geologiem. Gadka, szmatka i zeszło się na temat dostępności fachowej literatury.

- Wiesz, ostatnio wyszło nowe geologiczne czasopismo - "Gejzer". Takie tam o dziurach i tryskaniu. Powinno być dostępne prawie w każdym kiosku. Polecam.

No to poszedłem urwa do jakiegoś tam Relay - Ruch - Kolporter. Ludzi w pytę.
Ja na cały regulator:
- "Gejzera" poproszę.
- Oj, proszę Pana - ryczy babina - nie wiem czy jeszcze go robią, dawno nie widziałam, ale mam kilka innych bardzo przyjemnych gejowskich czasopism.
Oczywiście natychmiast zrobiło się cicho jak na mszy.

O dziurach i tryskaniu urwa mać.
Pomóż drogie Bravo zemścić się na sukinsynie...

Gejzer urwa

by tamquamleorugiens

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 53954x | Komentarzy: 9 | Okejek: 287 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.02

26.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało