Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CDXXVI - Wie co dobre

59 528  
298   8  
Kliknij i zobacz więcej!Dziś o uczuleniu na psa, badaniach marketingowych, prostackim szefie i trzeźwo myślącej kasjerce. Zapraszam jak co niedziela na paczkę autentyków.

MARKETING TO PODSTAWA


Jak wiadomo seksizm jest powszechny w reklamie, a szczególnie skierowanej do zawodów/miejsc powszechnie zapełnionych mężczyznami. Nie zdziwiło mnie też, że w hurtowni zaopatrzenia sklepów wisi sobie plakat/kalendarz z panienką w samych majteczkach z mocno wypełnionym i wysuniętym do przodu biustem. Słowem jest na czym oko zawiesić.
Dopiero po chwili człowiek zwraca uwagę na pozostałą część plakatu czyli reklamę : "XYZ - mieszanka mineralno-witaminowa dla bydła i trzody chlewnej"...

by willy

* * * * *

UCZULENIE NA PSA

Leżymy w łóżku. Ja już prawie usnąłem gdy słyszę:
- A co jak się dziecko urodzi i będzie uczulone na naszego psa?
- ...będziemy musieli je oddać do domu dziecka.

by brogman


* * * * *

PRAKTYKI W INSTYTUCIE BADAŃ

Robię ostatnio praktyki w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Dzwonię jakiegoś faceta w sprawie nagłośnienia organizowanej imprezy. Właściwie wszystko ugadane, chcę tylko potwierdzenia wcześniejszych ustaleń. (M)at, (O)n

(O) Halo?
(M) Witam. Tu XXX z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Chciałem pr...
(O) A nie. Bardzo dziękuję za badania, ale ja jestem zdrowy.
(M) Ale ja dzwonię w sprawie...
(O) Ja mam teraz spotkanie, nie mogę rozmawiać. Żadnych badań...
(M) (powoli gotując się ze śmiechu) w sprawie KONGRESU
(O) AAAaaaaa... dla Kongresu to ja zawsze mam czas!
I obaj w śmiech.

Myślałem, że takie rzeczy tylko w kabaretach się zdarzają.

by Mathoff

* * * * *

PAŁA

U młodzieży w szkole jest nauczyciel zupełnie niekryjący się ze swoją orientacją. Młoda przychodzi ze szkoły i ryczy ze śmiechu. Pytam co jest? Młoda mówi, że były oddawane sprawdziany i jeden z kolegów dostał ocenę niedostateczną. Na co drugi do niego chcąc go pocieszyć:
- Nie gadaj? Pałę ci postawił? W d*pie to miej!
Na co pocieszany:
- Eeee... nie, chyba jednak się przejmę...

by atitta

* * * * *

ZAMÓWIENIE U CHIŃCZYKA

Kto zamawia chińszczyznę grupowo do pracy, ten wie, że czasami rozszyfrowanie tego co Pan Chińczyk napisał na opakowaniu graniczy z cudem. Dopóty, dopóki organoleptycznie się nie sprawdzi co jest w środku.
Na ten przykład ja ostatnio dostałem "Mak Chiciak z Wierchowiny". (Makaron Chiński z Wieprzowiną).
Ale nic nie przebije zamówienia naszej koleżanki. Dowieźli. Przegląd opakowań się odbywa i głos z kuchni tubalny się rozlega:
- DOBRA! A kto ŻYWĄ KURWĘ zamawiał?
Opakowanie, sorry nie zrobiłem oryginalnego zdjęcia, ale to co na nim było napisane, wyglądało mniej więcej tak:
https://vader.joemonster.org/upload/zpf/665529caa4c34bkurwarzywa.png

by Misiek666

* * * * *

NA SZKOLENIU

Słowem wstępu ojczulo wylądował na trzydniowej naradzie w Warszawie. Wiadomo, zakwaterowanie w hotelu, banda chłopa po około 50 lat, same "doktóry" nauk humanistycznych. Zarzekał się jak mógł, że on to wraca do pokoju i idzie spać, za stary już jest.
Godzina 19.30. Telefon.
[O]jciec: -Siema młody, co tam, wróciłeś już?
[J]a: - No cześć, jadę właśnie z wydziału, a u ciebie jak, skończyliście już, siusiu paciorek i spać?
[O] - A nie wiem, chyba nieee.
[J] - Spoko, ale słuchaj bo ja zabrałem dowód rejestr...
Nagle w słuchawce stukanie, cisza, cisza, cisza, głos z tła:
-Ej bo brakuje nam 20 groszy do flaszki...
Cisza... cisza.... dźwięk wypadających moniaków na stół.
[O] -No, to na razie młody.

Duch w narodzie nie ginie...

by Yesh

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

SPIKAĆ PO POLSKU


Powiem tak - ja nie żałuje, że zmieniłam prace, a prezes naszej "funkiel nówki nieściganej" pracy, już chyba się przyzwyczaił do naszych, jak to dyplomatycznie określił, "niekonwencjonalnych metod". Nasza praca obejmuje również kontakty z zagramanicznymi gośćmi... Dostaliśmy takiego delikwenta do "obsługi". Zajęcia z cyklu - pokazać miasto, góry (jakby nie zauważył), zabrać na obiad, pokazać firmę i na koniec padło: "nauczyć kilku słów po polsku". I się zaczęło... Miasto zobaczył, jak jechaliśmy do knajpy. Wracamy do firmy, Pucior wygląda jak piosenka pod tytułem: "Zapytaj, co piją chłopcy na zapleczu", gość wygląda równie zacnie... Na korytarzu dopada nas prezes i pyta nienaganną angielszczyzną gościa:
- I jak panie Martinie? Podoba się panu miasto?
Gość kiwa entuzjastycznie głową.
- A obiadek smakował?
Gość coraz energiczniej kiwa.
- A nauczył się pan jakiegoś słowa w naszym pięknym języku?
Gość tak kiwał, że mało mu łeb nie odpadł, a mnie się zimno zrobiło.
- To jakiego słowa się pan nauczył?
Gość rozpromienił się jak poranek i z nienagannym akcentem wyrecytował:
- ZAJEBISTA WÓDKA!!!

by jagodzianka

* * * * *

ONI GO WIDZIELI!

Wracam sobie kulturalnie tramwajem z zajęć. Jedziemy powoli, bo ruch duży. Z tylu natomiast siedzi sobie jakaś grupka chłopaków i opowiadają fakty o Norrisie - ogólnie cały tył rotfluje. Jako, że w temacie jestem to głowa w dół i staram się nie śmiać na glos  Po pewnym czasie zbliżamy się do przystanku. Z racji korku pojazd zatrzymał się jakieś 20 m przed nim i czeka. W tym momencie wstaje spory, widać że po piwku (albo kilku piwkach) facet i chwiejnym krokiem zbliża się do drzwi. Nacisnął guzik otwierania nic. Jeszcze raz i znów nic. Pewien ze to już jego przystanek szarpnął za drzwi. Udało mu się otworzyć do połowy, ale natychmiast się zamknęły. Powtórzył to i znów to samo. Wszyscy oniemiali gapia sie, co on robi, a on już prawie wściekły sprzedaje kopa w drzwi i szarpie z całej siły, dzięki czemu udało mu się je otworzyć i wyjść z tramwaju. Ktoś krzyknął:
- Co pan wyprawia?
Na co gość z tyłu, niby do kolegi ale tak, że usłyszałem:
- To był Chuck Norris. On nigdy nie wysiada na przystanku, tylko wcześniej...
Tego już nie wytrzymałem...

by pionier

* * * * *

HARCERZ POSTĘPUJE PO RYCERSKU

Była zbiórka harcerska, której tematem była interpretacja Prawa Harcerskiego. Jest tam jeden punkt, który brzmi: "Harcerz postępuje po rycersku". Pytamy "młodych" o interpretację tego punktu. A były to dzieciaki w wieku tak około 16 lat. I "młody" wyskakuje z takim tekstem:
- Harcerz postępuje po rycersku, czyli zabija "smoki" i ru..a księżniczki.

by Szczur_bunkrowy

I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

BABY SĄ JAKIEŚ INNE

Rzecz się działa w pracy. Przychodzi kumpela i mówi że była w kinie na filmie "Baby są jakieś inne".
- I co fajny film? - pytam.
- Eee. dziwny. - odpowiada kumpela.
- No jak każdy film Koterskiego.

Wyszła.

Za chwilę słyszę z oddali jak gada z koleżanką:
- Byłam wczoraj w kinie na "Baby są jakieś inne"
- I co fajne?
- Dziwne...jak każdy film Koterskiego...

by brogman


* * * * *

ELOKWENCJA


Wchodzimy na nowe miejsce pracy. Poprzednia ekipa okazała się niezbyt fachowa.
Mój szef, ostatni cham i prostak, próbował wykazać się elokwencją przed inwestorem. Obejrzał dokładnie miejsce, następnie nieco smętnie, jakby z zamyśleniem i lekko zaciągając, rzekł:
- Ja to bym to inaczej zaanażo... zaranażo... ja to bym tego tak nie spier*olił.

by tilliatillia

* * * * *

LĄDOWANIE

Lecimy ze znajomymi na wakacje letnie. Dwie rodziny - czworo dorosłych i pięcioro dzieci. Moja dwójeczka, znajomych trójka w tym dwa chłopaki bliźniaki - Kubuś i Michaś. Dzieciaki pierwszy raz w samolocie więc podniecenie sięga zenitu. Pani po prawej całą drogę nerwowo ściska krzyżyk wiszący na szyi. Mama bliźniaków też trochę niepewna bo leciała tylko raz jako mała dziewczynka. Podchodzimy do lądowania i samolotem trochę telepie na lewo i prawo, schodzimy ostro w dół - pani po prawej jeszcze mocniej ściska krzyżyk, znajoma lekko zastyga i wówczas Kubuś wesołym głosem woła na pół samolotu:
- Spadaaamy, spadaaamy!
Chwilę później już po wylądowaniu dogrywka, bo mały Michaś komentuje:
- Udało się!

by Dortann

* * * * *

TAKA KASJERKA TO SKARB


Wczoraj późno wracałem z pracy - a w lodówce tylko światło. Zdecydowałem się więc na desperacki krok i postanowiłem odwiedzić sklep osiedlowy... Jak to w Społem - czas się zatrzymał tutaj dawno temu, wystrój nietknięty od lat, kolorytu dodawało też towarzystwo - przekrój menelstwa z całej dzielnicy. Kto zna centrum Szczecina, ten wie. Już przy kasie, zorientowałem się, że portfel zostawiłem w służbowym aucie na bazie. Poprosiłem zatem przemiłą panią o przechowanie zakupów i poszedłem do domu. Miałem blisko, więc po chwili byłem z powrotem z odliczoną gotówką. Stanąłem grzecznie za żulami w kolejce, ale pani wykazała się fenomenalną pamięcią i refleksem, prosząc bym podszedł bez kolejki. Podała mi torbę z moimi zakupami, ja zapłaciłem... Wtem - jeden z żuli stojących w kolejce oburzył się - jak to tak, bez kolejki? I tu pani znowu mi zaimponowała - tym razem ripostą:
- Ten pan zamówił przez Internet, teraz tylko odbiera...
I pięknie się uśmiechnęła.

by Bladerunner

* * * * *

ŁADNE FELGI

Do kolegi z biura dzwoni jego ojciec:
- Synu, znalazłem na Alledrogo dla ciebie kilka rzeczy, wysłałem Ci m.in. linki do felg.
- Ok, dzięki tato.
Po odłożeniu słuchawki, zamyślony, rozmarzony, kolega sam do siebie:
- A na uj mi do felg jakieś liny?

by drno

* * * * *

WIE CO DOBRE

Intro:
Mój synek ma 15 miesięcy. Mówi sporo, ale rzadko jest to mowa artykułowana.

Akcja właściwa:
Odwiedza nas koleżanka. Wita się z małym: "Cześć Roberciku!" i chce go przytulić. Robert łapie za jej bluzkę, odchyla dekolt, zagląda do środka i: "Ceść cyce!"

by ddman

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.

Oglądany: 59528x | Komentarzy: 8 | Okejek: 298 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało