Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CDXX - Woźna - kobieta wszystkowiedząca

53 772  
268   12  
Dziś o wściekłym lisie, kinie z realnymi efektami, zaradnym Polaku na trasie oraz pewnej woźnej, co skomentowała…

TELEFON

Przeglądam katalog PLAYa. Zainteresował mnie jeden telefon, więc pytam:
- Mała, jaki masz model tego swojego Blackberry?
Ona obraca telefon w łapkach, po czym zdecydowanie oznajmia:
- Orange!

by gadH

* * * * *

WYMIANA INFORMACJI


Pod koniec czerwca przywoziłem rodzinę z wakacji, z okolic Roztocza, a konkretnie Zwierzyńca. Zapakowałem matkę i ciotkę do fury i rura. Zatrzymaliśmy się jeszcze nad rzeczką Tanwią, aby obejrzeć słynne (lokalnie) Szumy na Tanwi. Drogę do szumów przegrodził nam lis, który zdradzał objawy wścieklizny (przybiegał do ludzi etc.). No to my nazad, a ja łapię za telefon, aby powiadomić policję o wściekłym zwierzaku. Nikt nie odbiera. Podjechałem pod posterunek - zamknięte na głucho. No dobra, to jedziemy. I zaraz za komendą widzę radiolę w oddali.
Nie po drodze, ale obywatelski obowiązek... skręcam do nich, podjeżdżam i wymieniliśmy się informacjami - ja panu policjantowi lisa, a on mi mandat w wys. 100 zł i 4 pkt. za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.

by gadH

* * * * *

KĄCIK KINOMANA

Jako mały brzdąc poszedłem z tatą do kina. To był poranny seans "Pana Kleksa w kosmosie". Weszliśmy na salę kinową i to było niesamowite, bo byliśmy tam sami. Całe kino dla nas. Z kanciapy wyszedł pan co wyświetlał filmy i powiedział żebyśmy usiedli w pierwszym rzędzie. Cieszyłem się jak nie wiem co. Ekran będzie jeszcze bliżej. Wszystko będzie takie ogromne. Nagle pan wyszedł i wrócił po chwili z telewizorem i odtwarzaczem video. Postawił sprzęt na tej "scenie", co dzieli nas od ekranu i puścił na video "Pana Kleksa". Jeszcze nigdy nie czułem się tak oszukany. Bareja wiecznie żywy!

Wyobraźcie sobie ogromną salę kinową. Zgaszone światła i włączony telewizor.

Potem jeszcze raz się tak czułem jak mnie oszukali z rogalikiem Starr Foods. W reklamie wyglądało jakby w tym rogalu był cały słoik nuttelli, a była jedynie mała kulka czekolady.

by brogman

* * * * *

Na warszawskim osiedlu "Przyjaźń" było kiedyś kino Dar. Dawno dawno temu, w czasach Gwiezdnych Wojen wyświetlano w tym kinie Imperium Kontratakuje. Film był wyświetlany w technologii Real 3D. Wyjaśniam, o co biega. Otóż nieodłącznymi towarzyszami widzów były gołębie (kino miało takie małe okienka pod sufitem, które zawsze były otwarte). Na ekranie Sokół skrywa się w jaskini na asteroidzie. Chwile później jest scena w której TIE Bomber bombarduje tą asteroidę i prawie dokładnie w tym samym momencie gołąb strzelił małą, wesoła kupkę na głowę faceta siedzącego w rzędzie przede mną. Teraz nie robią takich efektów.

by lenad


* * * * *

WEZWANIE

Mieliśmy na jednej z ostatnich nocy wezwanie do nieprzytomnego. Podjeżdżamy pod kamienicę. Na klatce nie ma światła. Wchodzimy na piętro, przed mieszkaniem stoi taki brudny menel.
- Chodźcie panowie. Staszek jest jakiś dziwny. Przyszedł rano i usiadł przed telewizorem i spał. I tak śpi i śpi.
Wchodzimy do mieszkania, a tam prądu też nie ma.
- Proszę zaświecić jakieś światło.
- Jaaa! Ale u nos nie ma prądu.

Dziwne że na melinach nie ma zawsze prądu, a TV gra. Wchodzimy do pokoju, a na wersalce siedzi Staszek i jego kolega. Wszystko rozświetla nam tylko blask telewizora. Widać że Staszek jest już sztywny i to od dawna i nawet zmienił kolor.
- Panie! Ale on już nie żyje! - Mówi lekarz.
- Jaaaa? - pyta zdziwiony menel, siedzący obok zwłok. - Steeeefaaan! Steeefan! Słyszałeś? Staszek nie żyje!

No to jedziemy wg procedur. Wzywamy policję i wychodzimy na klatkę schodową. Przychodzi do nas ten koleżka i mówi:
- Co tak będziecie na klatce stali. Chodźcie do pokoju sobie usiądziecie...
- Gdzie ku*wa? koło Staszka?
- Jo tam siedzioł pół dnia i nic mi ni ma...
- Winszuję.

by brogman

* * * * *

PRZYCHODNIA

Idę z młodą, patrzę dosłownie jakieś 300 metrów od miejsca w którym mieszkam- przychodnia. Mówię:
- Młoda może tu się zapiszemy? W sumie byle POZ mieć do specjalistów tak czy inaczej zazwyczaj trza chodzić prywatnie...
Młoda mi na to:
- Nie sądzę, żeby był to dobry pomysł...
Pytam dlaczego? Blisko i w ogóle...
Młoda pokazuje palcem sąsiadującą tabliczkę "Zakład pogrzebowy Galaxy":
- To chyba niezbyt dobra wróżba przy przychodni?

by atitta

* * * * *

DROGA PRZEZ NIEMCY

Pewnego letniego dnia, dwaj moi kumple, wybrali się do Szczecina załatwiać ważne sprawy. Niestety natychmiast po dojechaniu na miejsce zdechł im samochód, który do tego załatwiania był niezbędny. Odstawili auto do warsztatu a sobie zadali fundamentalne pytanie: Co robimy z tak pięknie rozpoczętym dniem? Wynikiem odpowiedzi na to pytanie był telefon wykonany do mnie około godziny 16.00, z dość bełkotliwie wyartykułowanym żądaniem bym po nich do tego Szczecina przyjechał , ponieważ starszym panom z ich statusem społecznym nie wypada w takim stanie pokazywać się ludziom w pociągu. Cóż było robić, przyjaźń swoje prawa (ale i obowiązki) ma. Pojechałem. Istotnym dla tej opowieści faktem jest to, że najwygodniejsza droga z naszego miasteczka do Szczecina prowadzi przez Niemcy. Po dotarciu na miejsce zapakowałem zwłoki do samochodu i wracamy. Kumple śpią, w aucie atmosfera, mniej więcej, jak w monopolowym po wybuchu granatu. Nieopodal niemieckiego miast Gartz mijamy pastwisko, na którym pasie się stado krów. W ty momencie jeden z moich przyjaciół głosem nieznoszącym sprzeciwu żąda: Zatrzymaj się! Natychmiast stój! Ja w obawie o czystość tapicerki daję po hakach. Stoimy. Kumpel siedzi i najwyraźniej nie ma ochoty wysiadać.
- Co jest? Pytam zdziwiony. A on na to:
- Chyba miss Niemiec wybierają, popatrzymy se.

by amacko

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

PO PROSTU AMERYKA

Idę korytarzem, spotykam kolegę z aplikacji. Taszczy biedaczysko tonę akt okurzonych z miną męczennika. A wszystko za sprawą swej patronki okrutnej i leniwej, która gdyby urodziła się kilkaset lat wcześniej, to niechybnie byłaby poganiaczem niewolników.
Kolega widząc mnie ożywił się z lekka i pyta:
– Cześć, co słychać? Słyszałem, że do super opiekuna trafiłaś...
– A fakt. Miły, cichy, nie męczy, zwalnia mnie o 13, do domu nie zadaje. Sielanka, normalnie Ameryka. A jak u Ciebie?
Tu kumpel posępnie rzucił okiem na swe akciska opasłe i jęknął:
- Taaa, u mnie też Ameryka... Tyle, że Łacińska...

by black_kitty

* * * * *

NO I WYKRAKAŁ...

Stałam sobie dzisiaj na przystanku, nie przeczuwając niczego, co mogłoby spowodować, że pierwszy raz wrzucę coś na Mięsne (wszakże każdy wie, że pierwszy raz zawsze boli...). Śnieg padał mi na buty, robiąc dziwne ciapki, co jest niezbitym dowodem na to, że nawet śnieg w tym kraju może być kwaśny. Na chodniku usypała się już warstewka, którą ludzie rozdziabdziali na błocko.
I właśnie na tym błocku, koncertowo wyrżnął poważny pan, w garniturze.
Hm... Niby nie śmieszne.
Pan wstał, odkleił mokre ubranie od skóry. Rzucił stojącym na przystanku mordercze spojrzenie i odchodząc powiedział:
- No i zaraz to ktoś, k**wa, wrzuci na Joe Monster’a.

No i jak ja mogłam zawieść biedaka?

by tylcia

* * * * *

EKSTREMALNE ODPOWIEDZI NA PYTANIE

U mnie na wiosce jest jeden koleś, do którego jak ulał pasuje określenie "mały, ale wariat". Nie ma praktycznie awantury, w której by nie uczestniczył, a większość z nich sam wywołuje. Dlatego ma wiele mówiącą ksywkę "Świr". Niestety, jest niezbyt duży i chociaż nadrabia zaangażowaniem, to często znajduje się w sytuacji, że leży na glebie, a ktoś go tłucze. A zasłynął z odpowiedzi na fundamentalne pytanie:
"Masz już dosyć?"
I oto mój prywatny ranking:
3. - Sam żeś jest ch*j.
2. - Nie chciej, żebym wstał.
1. - Zabierzcie mnie spod niego, bo go zabiję.

by waldek666


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

OBIAD NA ODDZIALE DZIECIĘCYM

Pora obiadowa na oddziale dziecięcym. Dzieciaki dostają ryż z sosem, mięsko i buraki. Z jednym siedmiolatkiem siedzi babcia. On powoli zajada, a babka:
- Jedz to szybciej, jak jest zimne, to mi nie smakuje.

by brogman

* * * * *

PRZEWODNIK MA CIĘŻKIE ŻYCIE

Znajomy doktor historii dorabiał kiedyś jako przewodnik polskich wycieczek po Wiedniu. Zwiedzają pole bitwy pod Wiedniem, pan doktor opowiada po polsku stojąc z wycieczką na tarasie widokowym:
- I tak oto nasz król Sobieski powstrzymał wielką inwazję Turków na Europę.
Po tych słowach z kebabowni obok wychodzi ciapaty i rzece po niemiecku:
- Wypie*dalać stąd, bo mi klientów płoszycie!

by noiacc

* * * * *

KLIENT WIE CO DOBRE

Pracuję w dziale windykacji, w firmie, która zarządza między innymi budynkami komunalnymi w moim pięknym mieście. Swoje sprawy załatwia u mnie wiele różnych osobowości, z których dziś wyróżnił się jeden Pan. Jest to jeden ze stałych bywalców, więc nie dziwi nikogo, że jak wchodzi do pokoju to dyszy jak parowóz. Dziś jednak było znacznie gorzej bowiem nasz bohater ledwo łapał oddech. W związku z tym wywiązał się krótki dialog pomiędzy Panem a moją Koleżanką zza biurka:
K: Może podać Panu wody?
P: Nie! Cycka!

by maly_fiat_126

* * * * *

POLAK SOBIE PORADZI. ZAWSZE.

Kumpel opowiada o swoim powrocie z Warszawy do Krakowa jakiś czas temu.
Późno, koło 2-3 nad ranem, krajowa droga numer 7. Jakiś odcinek gdzie jest po jednym pasie w każdą stronę, trochę zakrętów, więc nie ma jak wyprzedzać. Przed kumplem 3 tiry. I tutaj pomysłowość kumpla sięgnęła zenitu. Podjeżdża blisko ostatniego tira i na drzwiach na pace znalazł numer telefonu. Zadzwonił z zapytaniem:
- Przepraszam, czy dodzwoniłem się do kierowcy tira o numerach rejestracyjnych XXXXXXX?
- Tak - odpowiedział zdziwiony kierowca
- Słuchaj kolego jadę za Tobą kilka kilometrów, nie mam CB radia, a przed Tobą jeszcze dwa tiry. Mógłbyś zapytać na radiu czy z przodu można wyprzedzać? Ja się nie rozłączam, daj znać jak będzie pusto.

by Smiszny85

* * * * *

WOŹNA - KOBIETA WSZYSTKOWIEDZĄCA

31 sierpnia (to ważne) przyszło mi robić na zlecenie pewniej szkoły otwieranie drzwi na karty zbliżeniowe, co by gimnazjalistów mieć pod kontrolą.
W celu sprawdzenia godzin rozpoczęcia roku szkolnego pojawiali się różni ludzie z mamami i tatami, koleżankami i kolegami - nic nadzwyczajnego.
Przyszły również trzy gimnazjalistki dość nachalne i ubrane wyzywająco i zaczęły głupawo i dociekliwie pytać woźną, która z upartością muła tłumaczyła gdzie są podane informacje. Rozchichotane nastolatki sprawdziły, poszczebiotały i sobie poszły, a wyraźnie wkurzona woźna nie omieszkała skomentować całego zajścia w obecności sprzątaczek:
- Jak ku*rwa loda zrobić na ławce za szkołą, to wie, a o której przyjść na rozpoczęcie to już nie.

Zamurowało mnie, dyrektora i kilku rodziców którzy właśnie wyszli zza roku skończywszy oględziny nowej pracowni komputerowej...

by netis

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 53772x | Komentarzy: 12 | Okejek: 268 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało