Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historia ta wydarzyła się w pewnym powiatowym mieście

13 977  
7   16  
Historia ta wydarzyła się w pewnym powiatowym mieście, w południowej Polsce, a usłyszałem ją od mojej znajomej, która relacjonując to wydarzenie robiła co chwilę długie przerwy, po brzegi wypełnione spazmatycznym chichotem.

Rzecz dotyczyła zdarzenia, które przytrafiło się jej koleżance z pracy. Obie panie są nauczycielkami i pracują w szkole, co nie jest bez znaczenia dla przebiegu rzeczy. Otóż rzeczona koleżanka, z przyczyn w zasadzie nieznanych, ale też i nieistotnych, zarejestrowała się na wizytę u ginekologa. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, a już uchowaj Boże - śmiesznego! Mus - to mus. Jednak mus ten wypadł w na tyle nieszczęśliwych godzinach, że pacjentka nie miała czasu na udanie się do domu, przed zapowiedzianą wizytą. Nie było szans na wcześniejsze zwolnienie się z lekcji i puszczenie dzieci samopas.

Gryzło ją to okropnie, gdyż jako zadeklarowana estetka, w pierwszym rzędzie pomyślała o niedopełnieniu obowiązku higieny tuż przed badaniem. No trudno -zmuszona była wybrać rozwiązanie kompromisowe: wszystkie potrzebne akcesoria weźmie ze sobą i na chwilę przed badaniem, skorzysta z łazienki dostępnej dla pacjentek w gabinecie lekarskim (lub ściślej mówiąc - w poczekalni). Zgarnęła więc do torebki odpowiednie "materiały eksploatacyjne", z dezodorantem - za przeproszeniem - intymnym włącznie.

Nadszedł ów feralny dzień i nasza bohaterka rączym biegiem, wprost ze szkoły, pognała na umówiona wizytę. W poczekalni przed gabinetem zastała niewielką kolejkę oczekujących, co skonstatowała z pewnym zadowoleniem. Zyskała nieco czasu na dręczące ją potrzeby. Zamknięta w łazience, sprawnie choć nieco powierzchownie, dokonała koniecznych ablucji, koronując czynności dezodorantem - za przeproszeniem - intymnym.

Jednak owa powierzchowność działań dręczyła ją nie mniej niż ich brak.

Kiedy nadeszła jej kolej, zdenerwowana, sadowiąc się w fotelu "lotniczym" zaczęła od przeprosin, że ona zaraz po pracy, że nie zdążyła się porządnie przygotować, że tylko tak powierzchownie, że.... lekarz okazał się bardzo miłym panem, który swoim dobrotliwym spokojem starał się wpłynąć na nieśmiałą pacjentkę. Opanowany, uśmiechając się łagodnie, powiedział: - proszę się nie denerwować, naprawdę nie ma potrzeby AŻ TAK SIĘ PRZYGOTOWYWAĆ.

Widać, zawodowo stargane nerwy naszej nauczycielki, nie dały się tak łatwo obłaskawić, bo przytoczoną kwestię powtórzył jeszcze dwa razy. Nawet najgorsze sytuacje kiedyś się kończą, więc po niedługim czasie nasza bohaterka znalazła się w swoim domu, a dokładniej w swojej łazience, myśląc jedynie o prysznicu. W pewnym momencie, przygotowując się do kąpieli, kątem oka spojrzała w dół... i zmartwiała....

Sztywniejącą z wrażenia rękę sięgnęła do torebki po dezodorant - za przeproszeniem - intymny... zamiast niego, w dłoni znalazł się....
lakier z brokatem....

POSŁOWIE

Ciekawe, jaka wersja tej opowieści krąży wśród lekarzy, w pewnym powiatowym mieście, w południowej Polsce...

Oglądany: 13977x | Komentarzy: 16 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało