Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

XI Zlot bojowników Joe Monster.org w Lidzbarku Welskim

76 046  
744   47  
 Było znów bosko i po raz pierwszy udało się nam się zrobić taką imprezę, że aż ktoś wezwał policję. Ale po kolei, najpierw zjechaliśmy wszyscy do Lidzbarka i nikt nie miał bladego pojęcia do czego zdolne są krasnale...

Niektórzy mieli problemy już na początku, na szczęście dało się spokojnie znaleźć dodatkowe łóżka.
Każdy otrzymał kartkę przydziałową:







Najpierw imprezę nakręcał kabaret Limo. Sala, w której kabaret występował, na co dzień jest salą weselną... akurat kończył się jeden ślub europejski







...ale Limo to profesjonaliści, więc nie robili problemów, tylko show:















Otwarcie zgodnie z nową świecką tradycją było piniatowe, poleciał forfiter i gitara:















Ekipa, która przybyła na zlot była zacna, porąbana, zdolna i gotowa na wszystko.

















































W piątek zaczęliśmy imprezę od paru tradycyjnych konkursów, nagrody czekały na każdego uczestnika.

Była ostra walka z arbuzami, do zjedzenia było ich skromne 18 kg, patrzcie jak wcinali.











Co prawda wygrana została okupiona paroma haftami za rogiem, ale jednak nikt nie żałował udziału.

Jedzenie cynamonu. Nieprawdopodobne, jak motywująco zadziałały nagrody, nie uwierzysz, ale oni zjedli spokojnie łyżeczkę brązowego proszku.












Następni zawodnicy i zawodniczki jedli jogurt z pomocą banana:






Potem dwie "rodziny" trzyosobowe ścigały się nocą na nartach letnich:









Powitalna balanga przy grillu ciągnęła się potem jeszcze długo do nocy, choć to dopiero była rozgrzewka przed głównym dniem zlotu.

SOBOTA

Dzień rozpoczęliśmy od zbiórki na plaży, gdzie na dwie drużyny młodych wioślarzy czekały już dwie piękne smocze łodzie.












https://www.youtube.com/watch?v=1UfCkQ43j_c


Tuż obok było niespełnione marzenie z dzieciństwa dla wielu z nas - zorbing! Przezroczysta kula, do której można było wejść niczym do łona matki i pokulać się po jeziorze.









Po łodziach, jak wróciliśmy do ośrodka, czekało już na nas miasteczko przygód:







A na nim kosmiczny trener, zwany wymiociarką







https://www.youtube.com/watch?v=3K8DhHTCB8g


...i o dziwo, wszyscy byli tak twardzi, jak mieszkańcy Czelabińska, nawet kropelka haftów nie poleciała.


Marzyłeś kiedyś o dojeniu krowy?
Cóż, tego dnia każdy postępowy bojownik mógł się sprawdzić w roli rolnika i w zamian dostać darmowe piwo ("Tyle piwa ile wydojonego mleka"). Kolejka była długa.







Wszyscy wzięli udział rozgrywkach mega piłkarzyków - było emocjonująco, lał się pot i łzy, było parę strzałów piłką w twarz, jeden prawie złamany palec, ale przede wszystkich dziki fun dla każdego!















Nieco później wszyscy szamali obiad, a organizatorzy przygotowali sklepik, a w zasadzie trzy bojownicze "ołtarzyki" z darami dla uczestników zlotu. Jakieś 50 osób odebrało tego dnia swoje nagrody. Wystarczyło wziąć udział i choć nikt nie zapowiadał, że będzie łatwo, a wiadomo było, że prowadzący konkursy lubi nieco upokorzyć uczestników, to chętni byli.















W centralnym punkcie placu zlotowego pojawiła się Bong Zilla. Wspaniałe urządzenie ze sklepu w3sekundy.pl (polecamy, nie tylko dlatego że je sponsorowali), dzięki któremu nawet 6 osób mogło jednocześnie dzielić się trunkiem :-)







Rozpoczęła się druga runda konkursów:

Przeciąganie liny brzmi łatwo, ale tym razem był podwyższony poziom trudności - zawodnicy mieli ręce posmarowane dokładnie tłustą oliwką.











W kolejnym konkursie użyliśmy też kolorowych chrupek, które dostaliśmy z Toys4boys.pl i odkryliśmy, że alkohol wcale nie zabija kreatywności, dwie ekipy popełniły w ciągu 15 minut dwa dzieła:



Cyckonapis (tworzony z pomocą najmłodszego uczestnika)







oraz Jezusa Lidzbarskiego











Niewątpliwie gra Stupromilowy las (sklep Rebel.pl) też zapisała się wspaniałymi zgłoskami, ekipa 10 osób realizowała najdziwniejsze zadania, tu na zdjęciu Chmura obsługuje kalkulator w telefonie :)







Konkurs na napełnianie podziurawionej rury wodą wykazał, że strategia jest lepsza niż pośpiech:



















I ostatni konkurs z serii hardkorowych - trzeba było zatańczyć przez chwilę na stole, potem zostać posągiem, którego inni bojownicy mieli rozśmieszyć. Nie było łatwo, ale emocje i krzyki sięgnęły wtedy zenitu: https://www.youtube.com/watch?v=W0mw5N___B8 Jeszcze przed rozpoczęciem głównej balangi na salę wjechał tort:







....który chwilę później okazał się być wielką niespodzianką.



Wyskoczył z niego nagle czerwony stwór, pozostawiając wszystkich oniemiałych.







Stwór miał kwiat w zębach...






...i pocisk między nogami, który to wręczył Monsterowi






...potem była już kompletna wyżerka





(Warto nadmienić, że w tajemniczym projekcie tortu brało udział 8 bojowników i bojowniczek, którzy chcą pozostać anonimowi. Tajemnicę udało im się zachować do końca, dzieło było przednie, bo tort nie tylko jeździł na kółkach, nie tylko miał otwieraną klapkę na niespodziankę, ale też był przepyszny - biszkopt, bita śmietana i owoce, mniam. Dzięki im za to.)

W międzyczasie odbyło się jeszcze karaoke, potem godzinna potańcówka (sala weselna zobowiązuje!) - zdjęć nie publikujemy, by nie gorszyć nieletnich lub bardziej wrażliwych czytelników strony. Za to zbliżamy się do zapowiadanych we wstępie atrakcji.



Poznajcie pana krasnala

Hitem tej nocy był krasnal, którego ktoś porwał z dziedzińca ośrodka i zainstalował w jednym z zaparkowanych samochodów. Dokładnie zaś zrobiono z niego kierowcę lanserskiego kabrioletu Alfa Romeo... Pasował idealnie i chyba każdy ma z nim zdjęcie. Oto wybrane spośród setek:













Ta dobra zabawa nie zapowiadała nawet cienia tego, co miało się zdarzyć w niedzielę...

NIEDZIELA

Tu stał zwykle krasnal:





Jednak teraz po krasnalu zostały tylko buty:






Nic dziwnego, że właściciel ośrodka się wkurzył. Głupio nam było z tego powodu, każdy przecież ma zdjęcie z krasnalem, ale nikt nie był w stanie określić gdzie obecnie przebywa poszukiwany. Przeczesanie okolic - skarpy, lasu, krzaków, płotu i kąpieliska nie dało nadziei. Czerwony sk*wiel przepadł. Postanowiliśmy odkupić figurkę, ale... niestety. Właściciel zażądał ukarania winnego, którego nie można było znaleźć, tak samo jak krasnala. Napięcie rosło, emocje wzbierały, zagrożono wezwaniem policji. Krasnal nadal się nie znalazł.



Niedowierzanie, rozpacz, strach - oto reakcje podejrzanych o uprowadzenie krasnala na wiadomość, że policja w drodze.






Szczęście w nieszczęściu, na dziedziniec nie wjechało stado suk policyjnych ani oddział ZOMO, tylko jeden samochód.







Ktoś zza pleców rzucił "zaginął krasnal, za to są dwa smerfy", ale goście z radiowozu okazali się profesjonalistami.
 
Po spisaniu Monstera i właściciela Alfy Romeo udało się im rozładować nieco sytuację. Nasz boss zgodził się na odkupienie takiego samego krasnala, lub dwóch innych. Na te warunki przystaliśmy... tymczasem - jeśli widziałeś gdzieś podróżującego stopem krasnala, daj znać, może to nasz uciekinier z Lidzbarka.

* * * * *

Reporter Strzelec z JMTV24 donosi:

Olbrzymim skandalem zakończył się XI Zlot JoeMonstera. Sprawa przez lokalne media szybko została ochrzczona jako Krasnal Gate. Od początku została potraktowana nadzwyczaj poważnie i uzyskała najwyższy priorytet, w czym spora zasługa słynącego z rozsądku Pana Ambrożego. Najpierw wydawało się, że winnym zajścia muszą być bojownicy. Jednak nowe dowody wskazują na to, że zaginiony był zaplutym karłem reakcji a swym zniknięciem celowo próbował wplątać w aferę prawdziwych patriotów jakimi byli uczestnicy zlotu. Winę krasnala potwierdzają odciski palców zdjęte z maila z pogróżkami wysłanymi do Joe przed samym zlotem a także badania przeprowadzone przez niezależnych fontologów. 
 
Pozostaje pytanie jak to możliwe, że karzeł wywiódł wszystkich w pole. Otóż użył on niezwykłego fortelu bratając się z bojownikami, co uwiecznione zostało na zlotowych zdjęciach. Wyjątkowo mocno postanowił zbratać się z swd. Znając jego profesję doskonale wiedział, że to właśnie on może być najgroźniejszym dla niego przeciwnikiem. Nie przypadkowo więc to właśnie do swd wysłane zostało zaproszenie o treści "będę brał cię - w aucie". Wprawiając swd w stan ekstazy karzeł całkowicie uśpił jego czujność, co umożliwiło mu nocne zniknięcie. 
 
Na miejscu tragedii szybko pojawiły się najlepsze jednostki policyjne. Niestety specjalnie tresowane psy do poszukiwań zaginionych krasnali nie mogły wziąć udziału w akcji ponieważ w tym czasie przebywały w Hiszpanii na treningu szukania znikających skrzatów. Nasi policjanci mimo to nie poddali się i wykazując się nie lada odwagą i brawurą spisali świadków zdarzenia. Nie przeszkodziło im w tym nawet to, że żadnych świadków zdarzenia nie było. Błyskotliwość naszych stróżów prawa ujawniła się zwłaszcza podczas przesłuchania niejakiej Iskierki. Od początku nie wykluczano że karzeł mógł mieć pomocników, stąd zasadne było ustalenie jakie miał powiązania z mieszkańcami Hotelu Parkowego. Po zapoznaniu się z 6 odcinkiem 3 serii CSI policjanci postanowili także obejrzeć samochód, w którym po raz ostatni krasnal był widziany. Sfotografowano również lusterka w nadziei, że może na zdjęciach w ich odbiciu uda się dojrzeć moment popełnienia przestępstwa.
 
Niestety mimo świetnej policyjnej roboty do tej pory nie udało się odnaleźć krasnala. Z tego powodu bardzo prosimy wszystkich o pomoc w jego ujęciu. Podajemy jego szczegółowy rysopis: niewysoki, w czerwonej czapce, ma brodę. Jeśli ktokolwiek go zobaczy, prosimy o natychmiastowy kontakt z policją. Pod żadnym pozorem nie należy zbliżać się do krasnala. Jest on wyjątkowo niebezpieczny i niewykluczone, że w chwili zagrożenia postanowi zniknąć raz jeszcze ściągając problemy na kolejnych świadków.

* * * * *

Za zdjęcia i filmiki podziękowania dla: misiek666, esturion, fanka_franka, caput_draconis, pleban2, puzon1, evilecoyote, jakubfk i innym, których jeśli nie wymieniłem teraz, to niech zgłoszą się w komentarzu

* * * * *

Przypomnijmy sobie jeszcze raz naszą odważną ekipę zlotową:



I ja tam byłem, i miód, i wino piłem, dobrze się bawiłem. Kłaniam się wszystkim za te piękne chwile i cóż... za rok znów spotykamy się w nowym miejscu, w tym samym lub większym gronie. Będziesz?


Oglądany: 76046x | Komentarzy: 47 | Okejek: 744 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.01

18.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało