Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CDIX - Ruska bakteria

47 731  
241   5  
Dziś o marzeniach dziecka, wypadku innego dziecka, interwencji chirurgicznej mamusi oraz o serwisancie z wiele znaczącym pseudonimem McGyver.

MARZENIE MŁODEGO


Byliśmy nad morzem kilka dni. I raz doszło między moimi synami do dość poważnych "niepokojów etnicznych". Działo się intensywnie. Jak zwykle wygrał starszy, a młodszy, biedaczysko, pozostał ze zranioną dumą i przemyśleniami na temat przyszłości. Gdy ja już zapomniałam o bitwach i szukaliśmy dla starszego tych kul, do których się wchodzi i skuluje tak fajnie, młodszy mruczał coś pod nosem.
- Mam nadzieję, że znajdziemy mu te kule - snuł marzenia mój czterolatek. - Może się wreszcie zabije.

by konwalia


* * * * *

CÓRKA TWARDZIELI

Zdarzyło się kiedyś w naszym domu, że córka nasza (lat 3 i pół) biegała sobie po pokoju i nie wiadomo dlaczego z całym impetem wywaliła ryjkiem w kant kominka... wyglądało nieciekawie, jak ją podniosłem, cała we krwi... No to niedobrze myślę, ogólnie widok masakra, a tu dalej krwawi, więc pytam ją: "Gdzie Cię boli?" żeby zlokalizować źródło krwawienia, "Dziąsło? Warga?" myślę, a ta mi na to:
- PALUSZEK!
Tak, pomógł plasterek przyklejony na wyżej wymieniony PALUSZEK.

by yogi111

* * * * *

AUTORYTET

Mamusia z synkiem (tak na oko z 5-6 lat) chodzą po sklepie. Podeszli do lady z mięsem i wędlinami. Przechodziłem obok i usłyszałem taki dialog:
- Mamooo a co to jest? (pokazuje paluszkiem)
- Golonka.
- A ja lubię golonkę? (z zaciekawieniem)
- Nie wiem, kochanie.
- Ale... (łzy w oczach) jak to... (młody zaczyna łkać) NIE WIESZ???

I w płacz.

Jednak w pewnym wieku autorytet rodziców jest najważniejszy

by tilliatillia

* * * * *

MAŁA PANIKA

Lat temu naście mój bracki jako małe pachole biegł sobie przez przedpokój. Pech chciał, że przedpokój się skończył i gówniarz nie wycelował dokładnie w otwór drzwiowy. Futryna aż jęknęła kiedy w nią trafił. Stałem obok i widziałem jak młodemu pęka skóra na czole - swoją drogą fajny widok - tak jakby się morze czerwone przed Żydami rozstępowało. W każdym bądź razie panika... Matce ręce się tak telepały, że nie była w stanie założyć żadnego sensownego opatrunku. Skończyło się zdziwioną miną lekarza, który zabierając się do szycia czoła synka musiał najpierw odkleić od niego podpaskę

by skijlen

* * * * *

KOZA

Kolega opowiedział mi dziś ciekawą historię.
Na prośbę swojego znajomego czy tam szwagra przewoził w swoim mini dostawczaku kozę. Taką zwykłą żywą niewielką kozę. Zostawił ją na chwilę na pace w samochodzie, żeby jeszcze drzwi wszystkie pozamykać. Kiedy wrócił okazało się, że koza podjarała się na myśl o zbliżającej się wycieczce i olała większość wnętrza samochodu ciepłym strumieniem. Dostało się również przygotowanym wcześniej do wysłania listom.
Kolega podał pani na poczcie przesyłki do wysłania.
Pani na poczcie [P] odbierając listy pyta:
[P] Panie gdzieś pan tak te listy pomoczył!
Kolega:
[K] Heh Pani nie uwierzy! Koza je obsikała.
[P] Taaa. Jaaaasne.

by Gronie1

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

KOBIETY LUBIĄ CHODZIĆ NA ZAKUPY

Od rana marudziłem babie, że muszę sobie trochę nowych koszulek kupić i, że mogłaby mi trochę podoradzać.
No i patrzę szykuje się gdzieś, więc się pytam gdzie się wybiera. Usłyszałem odpowiedź, że przecież chciałem żeby mi pomogła w zakupach.
Ok, niech się dziewczyna szykuje dalej. Słyszę z przedpokoju, że jest gotowa już na te zakupy.
Zawołałem do pokoju przystawiłem drugi fotel do biurka i...

...odpaliłem Allegro.

No i wzięła i walnęła focha. Weź i zrozum te kobiety.

by jareklan

* * * * *

TERAZ MUSI DOKUPIĆ DO KOMPLETU

Mam znajomą. Znajoma ma chłopaka. Zakupy zawsze robią razem, jako że chłopak kupować nie umie, zawsze kupi bele-co albo nieświeże, albo szajs, albo popsute...
Ale złożyło się tak, że kumpeli nie było, a chłopak jechał do chrześnicy swej małej i prezent musiał kupić sam. Przykazane miał zdać relację, co nabył. Dzwoni więc do znajomej mojej, dumny z siebie:
- Kupiłem śliczne buciki! Do tego w promocji ze skarpeteczkami! Nie uwierzysz, nie dość, że takie ładne, to jeszcze jakie tanie! Zapłaciłem 9,99!
No i kumpela uspokojona, że choć raz mężczyzna rozsądnego zakupu dokonał, wróciła do swych zajęć.
Ten stan jednak nie trwał dłużej niż kilka godzin. Kumpel bowiem po wyjściu od chrześnicy zadzwonił do niej drugi raz i tonem już całkiem nie-dumnym mówi:
- K**wa jaka siara z tymi butami! Ładne śliczne i w ogóle. Tylko, że już takie mają...
No nic, myśli kumpela, zdarza się, ale co on taki zły?
-...mają takie. Kupili za 9,99 dla lalki. To są k**wa buciki dla lalek!

by lolkalolka

* * * * *

STUDENCKI PRODUKT ROKU

Drugi rok studiów, więc rok dwa tysiące trzeci. Sesja zimowa. A ja zmieniłem przyzwyczajenia i zamiast rozpoczynać naukę do egzaminu na cztery dni przed tego egzaminu datą, zacząłem się uczyć dokładnie na dzień przed i spędzałem na nauce całą noc, a następnie rano szedłem na egzamin tak niewyspany i rozmamłany, iż nie przejmowałem się zupełnie jakością swych odpowiedzi. A tym razem, o ile się nie mylę był to egzamin z Historii doktryn politycznych i prawnych, zaś ja wylądowałem u koleżanki, która realizowała podobną taktykę uczenia się co ja. By nie zasnąć, wypijałem hektolitry kawy. Koleżanka zaś stosowała nowocześniejsze rozwiązanie pod nazwą "Pluszszsz". Czyli tych tabletek rozpuszczających się w wodzie. Gdy zużyła opakowanie nr.1, wysłała mnie do kuchni po następne. Zareagowałem szybko i dzięki wybitnemu umysłowi po dziesięciu minutach grzebania w: szufladach, zlewozmywaku, torebce koleżanki, oraz po dalszych pięciu minutach szukania pod stołem, znalazłem opakowanie leżące na stole. Przyniosłem je do pokoju, zapatrzony w napis zdobiący wspomniane opakowanie i zadałem koleżance pytanie:
- Monika, czemu tutaj jest napisane "Studencki produkt roku"?
- Pokrusz i wciągnij nosem, to się dowiesz.

by Idahho


I powracamy do autentyków teraźniejszych.


* * * * *

SAMA PRAWDA

Poszłam ja sobie dziś do Kerfuja w celu nabycia produktów mniej lub bardziej spożywczych.
Próbowałam sprawdzić cenę jakiegoś towaru w dość miękkim opakowaniu. Podeszłam do jednego czytnika - nie działa, do drugiego - też nie działa. Poskarżyłam się pani kierownik, wykładającej towary na półkę, że "Znów te skanery wasze nie działają", a ona mi na to:
- A bo to jak za miękkie jest, to nie wchodzi.

by Dulcissima

* * * * *

MCGYVER

Od znajomego:
Mają w pracy pewnego serwisanta, nazywają go McGyver. Człowiek jest naprawdę dobry w tym, co robi, i właściwie nie ma dla niego rzeczy nie do naprawienia, jednak tajemnicą poliszynela jest, że nie można nauczyć go jednego - korzystania z narzędzi zgodnie z przeznaczeniem. Tak w ogóle "odpowiednie narzędzia" to dla niego pojęcie całkowicie nieznane.
Pewnego dnia McGyver przychodzi do pokoju, w którym drukarka laserowa drukuje na dokumencie białe pasy. Prosta sprawa - oskrobać blaszkę we wkładzie.
McGyver wywala kasetę z drukarki, wyjmuje z niej wkład, kasetę zostawia byle gdzie i widząc, że nie ma nigdzie indziej miejsca siada z nią do znajdującego się przy ścianie stolika, przy którym z reguły konsumuje się drugie śniadanie. W tym momencie zorientował się prawdopodobnie, że jak zwykle nie ma narzędzi.
 - Macie może nóż, widelec i dużą ściereczkę czy serwetkę?
Otrzymał zastawę, po czym ściereczkę zawiązał sobie pod szyją, położył wkład przed sobą, a sztućce z boków, jak do posiłku, po czym jął badawczo wpatrywać się w blaszkę wkładu ręce układając jak do posiłku. Widząc to jedna z pracownic pyta się:
 - Co pan zamierza robić?
W tym momencie McGyver:
 - No jak to co? Skonsumować wasz toner. Przecież po to zostałem tu przywołany!
Od tej pory nie pytano już McGyvera o nic. Oczywiście widelec posłużył do odciągania zaczepów, a nóż do oskrobania.

by anonimowy


* * * * *

SZKOCKA FIRMA KURIERSKA

Pracuję sobie jako kurier, szlajając się furgonetką po całej Europie. Firma Szkocka, a Brytyjczycy, jak wiadomo, do Wschodniej Europy podchodzą z pewnym lekceważeniem.

Jestem w Wiedniu, zdałem towar, dzwonię do firmy. Słyszę "Mamy dla ciebie ładunek na dzisiaj wieczór, powinieneś zdążyć, jest on przy południowo wschodniej granicy Słowenii, zacznij już jechać, a my ci potem doślemy smsa z dokładnym adresem."

Wpisałem sobie w nawigację Triest i jadę, zostawiając fortunę na wszystkich mytach, mostach i tunelach po drodze, potem kupuję Słoweńską winietę i jadę sobie dalej. Minąwszy Maribor kieruję się na Ljubljanę, ale smsa jak nie było tak nie ma. W końcu mniej więcej 50 km przez Ljubljaną zjeżdżam na parking i dzwonię do firmy prosząc o adres. "A tak, zapomnieliśmy, już wysyłamy". Po chwili przychodzi adres: Ulice Gagarinova X, Bratislava.

Ech, Slovakia, Slovenia, co za różnica...

Tak przy okazji: kiedyś spędziłem 3 dni na granicy węgiersko-chorwackiej asystując przy kompletnym przetworzeniu całej papierologii praktycznie od zera, bo spedytor namieszał coś w papierach. Jego wyjaśnienie: Oj, bo ja zapomniałem, że Chorwacja nie jest jeszcze w UE. 15 lat w biznesie...

by orysiek

* * * * *

BRZMIENIE SŁÓW

Leżymy rano z dziewczyną w łóżku z namacalnymi znamionami równie "namacalnej" nocy w oczach. W nagłym przypływie intelektu spowodowanym dość intensywnym moim zamyśleniem, zamiłowaniem do łaciny, jak też pewną chęcią przypomnienia [R]udej, że leży obok intelektualisty rzekłem:

Ja: ...lubię brzmienie słowa "cunnilingus".
R: Ja lubię "d*pa".

Zapamiętać: u niektórych erudycja rano nie działa.

by Bartek14

* * * * *

RUSKA BAKTERIA

Jadę sobie autobusem na uczelnię, a na siedzeniach za mną siedzą dwie moherowe babcie. Przysłuchuję się ich rozmowie. W pewnym momencie taki dialog:
- A ta bakteria koli, to przecież ruskie podrzuciły!
- Skąd wiesz? Pisali o tym?
- Mówili w telewizorze! I podawali nawet kto tą bakterię im wynalazł!
- Też Ruski?
- A Ruski, Ruski, Mówili w wiadomościach, że to bakteria Kałowa!

by anonimowy

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.

Oglądany: 47731x | Komentarzy: 5 | Okejek: 241 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.01

19.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało