Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCCXCVII - Bieszczadzkie przygody

68 889  
275   20  
Kliknij i zobacz więcej!Dziś o imieniu matki, o tym jak policjant je obiad, fachowcu, co prysznic montował oraz o zamotanej rodzince w Bieszczadach…

UPEWNIŁ SIĘ


Historia podparta faktami. Mój stryj wybrał się z synem do urzędu, nie wiem dokładnie po co - może w sprawie dowodu osobistego, bo owy syn kończył wtedy lata. Zaznaczyć trzeba że w takich sprawach dziecię chyba nieporadne bo rozmawia ojciec. Zatem pani zza okienka zagaduje:
- Imię? Nazwisko?
- Blabla (wszystko ok póki co)
- Imię ojca?
- Blabla (też ok)
- Imię matki?
- Renata.
Klik, klik, klik na komputerze i:
- Przepraszam ale dane się nie zgadzają.
- Jak nie zgadzają jak zgadzają, Renata! Proszę sprawdzić jeszcze raz.
Klik, klik.
- Niestety ale nie mogę znaleźć takiej osoby.
- Nosz kur.
Klik, klik, klik - zdenerwowany ojciec wybiera numer w telefonie.
- Tak? Renata, jak Ty masz na imię? Aaaaaa.
- I co?
- Regina!

Podobno cała kolejka śledząca zajście do końca dnia miała dobry humor

by yhhtim

* * * * *

RISPEKT

Młody ma projekt na przyszły tydzień zrobić, grupowo. Jęczy więc:

M - Ja tam nie znam nikogo z tej grupy, sami obcy faceci jacyś.
J - Przecie każdy z Irlandii, myślałam, że tam się wszyscy znacie.
M - No tych akurat nie znam, co w ogóle źle o nich świadczy.
J - To może pójdę tam z tobą na pierwsze spotkanie i rzucę "Och Dougal, dzięki za wspaniałą noc, jaką dzięki tobie przeżyłam", żebyś wiesz... respektu u nich nabrał.
M - No, a ja wtedy powiem dla większego efektu "Jasne, jasne, nie ma sprawy. A tak w ogóle to jak ci na imię?"

by Tscharna


* * * * *

PACHA

Leżę z kumpelą... coś ja tam łaskoczę z nudów, nie reaguje, w końcu wynalazłem świetne miejsce! pacha, raz, odsuwam się żeby po głowie nie dostać, drugi, trzeci. Ona nie wytrzymuje wkurzona:
K: Co żeś się tak na tą pachę uparł?!
J: Bo jest pod ręką...

by Max_iol

* * * * *

OBIAD POLICJANTA

Kolega jest na szkółce policyjnej. Pochwalił się przez telefon jaką gafę ostatnio strzelił:
Stołówka, obiad, ktoś pyta tego kolegę czemu tak cicho siedzi i nic nie mówi.
Odpowiedź kolegi:
- Bo mnie tato nauczył, że jak pies je to nie szczeka bo mu miska ucieka...
Dziwnie się podobno na niego patrzyła reszta "kursantów"...

by Gtr76

* * * * *

BAROWE OŚWIADCZYNY

Trafił nam się wczoraj dobry plejboj na barze. Taki tam wypłosz w typie jurnego urzędnika państwowego (niższego szczebla). Trochę już sobie podpił, co znać było po sposobie wymowy i poświęcaniu dłuższej chwili na uzbieranie myśli, przed każdą wypowiedzią.

Wziął się do roboty, zawołał barmankę i mówi:
- A-a-a-aaaale szepraszszszszaam, ale pani musi zostać moją dzie...dzie..dziewszyyyną.

[Gromkie ryknięcie śmiechem]

Woła drugą barmankę:
- Cześć, zo-o-o-stanieszsz moją żoną?

[J.w.]

Koleżanka przechodziła przez bar:
- A może ty byś ch-ch-chciała zossstacz moją dzieffczszyną?

Na to z drugiego końca baru słychać męski głos:
- Dziewczyny, niech się któraś zgodzi zanim gość się zacznie do nas dobierać...

by dSort

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

WIĘZIENNA CASABLANCA


Napisy na murach - wiadomo, różne można spotkać. Mniej, lub bardziej entelygentne, z przesłaniem, bądź też nie.
Napisy wyznające wielką miłość do klubu piłkarskiego (popieraną rękoczynami, ale o tychże kiedy indziej), lub też miłość międzyludzką ("Ola z Vc kocha Darka z VIa" czy coś w ten tan).
W małym podkrakowskim mieście, skąd pochodzę i gdzie dożywiam się w weekendy, sentencje życiowe na różnego rodzaju powierzchni, niekoniecznie nawet płaskiej, pojawiają się nader często.
Kolejna sobota, maszeruję dziarskim krokiem na obiadek do domu rodzinnego.
Patrzę - nowe cudo na garażu. Przystaję - czytam.
"A CZTERY JAJCA KOŁO JEDNEJ DUPY TO WIĘZENNE LOVE STORY"

by red-kettle

* * * * *

MAMA MU POWIEDZIAŁA?

Wraz z bratem składamy tacie życzenia. Zdrówka, pieniążków, zadowolenia z dzieci itd.
Tata podziękował, zadowolony cały, a brat dodaje:
- To teraz do sąsiada

by Goonies

* * * * *

NO A CO MÓGŁ WYMYŚLIĆ?


Byłem sobie w łikend na integracji połączonej ze szkoleniem.
Po piątkowym zakrapianym suto wieczorze, Pan prowadzi szkolenie z DB2 w piękny sobotni poranek...:
- No to stwórzmy sobie przykładową bazę... Jak ją nazwiemy?
Na to gość o wzroku, który mówił o wielu przygodach dnia poprzedniego:
- Kopytko...

ja spadłem pod stolik...

by lelon

I powracamy do autentyków teraźniejszych.


* * * * *

KURIER LEKKO NIE MA


Pracuje jako kurier.
Niestety w aucie którym sie poruszam w pracy na co dzień poszła dwumasa wiec została mi przydzielona... Śmieciara.
Śmieciara - skrót od wspaniałego Mercedesa Sprintera z 97roku 2.3D Przebieg tego cuda wg licznika to tylko 500tys. km.
Taaaaa.....

Z drobniejszych wad tego egzemplarza wymienię tylko brak możliwości otwierania bocznych drzwi (zarówno na pakę jak i do kabiny) prawy wkład w lusterku wzięty chyba z łazienki służące do wyciskania pryszczy bo jest "przybliżające" więc widać w nim zupełnie nic. Oprócz tego silnik o którym legenda głosi, że ktoś kiedyś dał radę go rozpędzić do 100km/h  Za to w kabinie jest co najmniej 100 decybeli.

Tak wiec był ciepły wietrzny dzień... Dzień który mijał normalnie dopóki nie podjechałem pod następnego odbiorcę (a dokładniej pod Aptekę). Wchodzę na pakę jedynymi słusznymi drzwiami, czyli tylnymi. Szukam paczkę, kiedy nagle wyżej wymieniony wiatr przymyka za mną drzwi. Nie zmartwiony tym faktem łapię paczkę w łapę i chcę otworzyć drzwi klamką wewnętrzną. Ku mojemu zdziwieniu klamki takowej nie odkryłem. Tzn kiedyś była, ale jak sie okazało została wyłamana.

Desperacka próba wyszukania jakiejś linki czy czegokolwiek nie przyniosły pożądanego rezultatu. Próby szarpane i gryzione również. Tak wiec zaopatrzony w aparat telefoniczny zwany potocznie komórką wykręciłem numer podany na paczce...
Cytuje rozmowę telefoniczną:
Dzień dobry kurier bla bla....
Mam dla państwa paczuszkę tylko jest mały problem. Proszę się nie śmiać i wyjść przed aptekę uwolnić mnie tylnymi drzwiami z białego dostawczego samochodu.
Po minucie śmiechu, słuchania odgłosów tarzania sie po podłodze usłyszałem w słuchawce, że "maż już idzie". Jak wszedłem do apteki pani aptekarka próbowała zachować powagę, co niezbyt dobrze jej wychodziło.

by tofik20

* * * * *

BLONDYNKA I PIWNICA


Historia ta potwierdza autentyczność stereotypu na temat blondynek. Nie żebym coś do nich miał.. no ale do rzeczy.
Rozmowa toczyła się w obrębie prac remontowych. Jedna z koleżanek zaczęła się zastanawiać, czy w jej domu jakikolwiek remont będzie się jeszcze opłacał. Dom, o którym mowa jest w opłakanym stanie - wszystko się sypie, do wymiany praktycznie wszystkie instalacje, podłogi, okna, łazienka, kuchnia, gipsowanie, szpachlowanie, ocieplanie.. Parterowy, przedwojenny domek, w dodatku okropnie zaniedbany. Na pierwszy rzut oka raczej w grę wchodzi rozbiórka. No i jeszcze jeden problem, który celowo dopiero teraz wyszczególniam, gdyż to właśnie z nim związana jest puenta tej historii. A mianowicie wody gruntowe, czyli ciągle zalana piwnica.
Będąc na tymże temacie między mną, a moją blond koleżanką wywiązał się dość zabawny dialog:
- Czy Ty w ogóle widziałaś, jak ta piwnica u Magdy wygląda?
- No, tam się schodzi po takich schodkach w dół, nie?
- A czy kiedykolwiek widziałaś piwnicę, do której nie schodzi się po schodach?
Całe towarzystwo nie mogło przestać się śmiać dobre 10 minut..

by Ążej

* * * * *

ZABAWY W LESIE


Mam kilku kumpli, którzy lubią się bawić w strzelanki. Biorą te swoje wypasione, ultradokładne repliki, wdziewają jakieś moro, mażą na czarno po twarzy i idą w las. Jak już wyjdą z tego lasu, owijają broń w jakieś szmaty, coby nie wzbudzać zainteresowania gawiedzi. Któregoś dnia, nie wiedzieć czemu, zapomnieli jednak owinąć... Zapomniało im się po prostu. Teraz proszę dzieci, proszę sobie wyobrazić czterech typa idących przez miasto w moro, z barwami ochronnymi na twarzach, petach w zarośniętych gębach, z czymś co do złudzenia przypomina karabin AK-47 na ramieniu. Wychodzą sobie chłopcy zza winkla a tam... Konwojenci uzupełniają kasę w bankomacie! Podobno koleś, który w nich wycelował wyglądał jakby musiał zmienić bieliznę... Chłopaki pizgneli oczywiście broń na ziemię z okrzykami "Nienienienie!!! To nieprawdziwe!!!" Na szczęście panowie konwojenci im uwierzyli, bo gdyby byli trochę bardziej nerwowi, mogłoby się to źle skończyć...

by donia85


* * * * *

SKOJARZENIA TO PRZEKLEŃSTWO


Pan Majster montuje mi armaturę przy wannie. Tak sprytnie , kran , kurki i prysznic są umieszczone w takim murku obok. Wąż od prysznica ma być schowany w ścianie. Niestety jest problem.
(M) - Pani szanowna z tym prysznicem problem jest. Abo montujemy tak że krótki będzie ale sam się będzie chował, albo długi ale będzie se Pani musiała ręką pomagać przy wkładaniu.
Moje szybkie myślenie: prysznic służy nie tylko do prysznicowania ale też do nalewania wody do wiaderka , płukania wanny itp. No i spowodowana tym tokiem myślenia odpowiedź:
(J) - Panie Majster długi ma być , długi , nie będę się z krótkim użerać!

Śmiech Pana Majstra słyszała sąsiadka na parterze...

by wiedzma___

* * * * *

BIESZCZADZKIE PRZYGODY


Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie było komórek... pojechaliśmy ze znajomymi w Bieszczady; jednym samochodem. To był ich samochód.
Tak się złożyło że musieliśmy z mężem bardzo szybko wracać do domu. Mąż niestety był gdzieś na szlaku (ale już dochodził ;) ) więc ja zaczęłam pakować rzeczy a nasi znajomi pojechali gazem do Zagórza, sprawdzić o której mamy pociąg i kupić nam bilety.
Gnali po wąskich drogach mijając wozy, gnali przez wsie i błotniste drogi. Dojechali do miasta, pędem zaparkowali gdzieś auto, pobiegli na stację. A tam kolejka do kasy.
No więc kumpela, przedsiębiorcza kobieta głośno wystosowała prośbę do ludu "sytuacja taka a taka, prosimy o przepuszczenie w kolejce". Kolejka przepuściła gdyż były to czasy miłosierdzia i zrozumienia (a po za tym można było i tak kupić bilet w pociągu).
Znajomi więc rzucili się do kasy, kupili dwa bilety na najbliższy pociąg (odjazd za 3 minuty), pędem pognali na peron, zapakowali się do pociągu i pojechali.

by Folko


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.

1

Oglądany: 68889x | Komentarzy: 20 | Okejek: 275 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało