Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O słodka ironio, czyli przypadki chodzą po ludziach

141 545  
535   16  
Myszy, które wzięły srogą pomstę na prawie 100 kotach, czy owca, która musiała nosić wełniany sweterek, aby przetrwać zimę... Brzmi ironicznie? Przed Wami 9 przypadków, w których los nieźle sobie z nas zakpił. 

#1. Portret dyrektora

Pewien artysta, którego za młodu wydalono ze szkoły z proroctwem, że „nic z niego nie będzie” został poproszony o namalowanie portretu dyrektora, który owego wydalenia dokonał 55 lat wcześniej!

Davida Inghama wydalono z Ermysted's Grammar School jako 12-latka za sprawą Marcelusa Forstera. Los sprawił jednak, że już jako 67-latek, David, który sam nauczał sztuki, miał na prośbę szkoły namalować portret... pana Forstera właśnie.


#2. Impreza ratowników



We wrześniu 1985 roku na basenie miejskim w Nowym Orleanie odbywało się przyjęcie dla ratowników wodnych z okazji pierwszego lata w historii, podczas którego nikt nie utonął. Przybyło dwie setki ludzi, z czego połowę stanowili wyszkoleni ratownicy.

Kiedy spotkanie dobiegało końca i czterech ratowników na służbie zaczęło oczyszczać basen, na samym jego końcu odnalezione zostało przez nich ciało mężczyzny. Na ratunek było za późno. 31-letni Jerome Moody utonął, otoczony przez ratowników świętujących udany sezon.


#3. Selekcja naturalna



Darwin był człowiekiem myślącym logicznie, podchodzącym do małżeństwa jak do każdego innego zagadnienia. Sporządził więc dokładnie listę wszystkich za i przeciw i postanowił ożenić się ze swoją kuzynką, Emmą Wedgwood.

Jest w tym jednak nutka ironii, że człowiek, który nadał wagę selekcji naturalnej i doborowi genów, postanowił poślubić najbliższą kuzynkę.

(Darwin nie był w tym zresztą osamotniony jako człowiek nauki - Einstein też poślubił swoją kuzynkę).


#4. Ten pan cię pozwie



Mężczyzna, który ciągle kogoś pozywa do sądu, pozwał w końcu samą Księgę Rekordów Guinnessa za to, że trafiło do niej jego nazwisko. Jonathan Lee Riches złożył już w swoim życiu ponad 4 000 pozwów sądowych, więc nie jest to dziwne, że w słynnej książce wspomniano o jego rekordzie.

Pan Riches nie ogranicza się zresztą do żyjących ludzi czy spraw przyziemnych. Pozywał już Platona, Nostradamusa, Pomnik Lincolna, Wieżę Eiffla, ligę NFL, wyścigi NASCAR czy somalijskich piratów.

Pisaliśmy też o nim tutaj.


#5. Zemsta gryzoni



Ironia zaplątała się też w odwieczny konflikt myszy i kotów. To właśnie małe gryzonie były odpowiedzialne za pożar w jednym ze schronisk dla zwierząt w Oshawie niedaleko Toronto, w którym życie straciła prawie setka kotów. Zginęły też trzy psy i kilka szczurów.

Bezpośrednią przyczyną pożaru było przegryzienie przez myszy przewodów elektrycznych. Straty oszacowano na 250 000 dolarów.


#6. To się nabiegał...



Jim Fixx był dla wielu ludzi istnym guru zdrowego trybu życia. W 1977 roku napisał książkę „The Complete Book of Running”, która stała się bestsellerem. Zarobił wiele pieniędzy na mówieniu ludziom, że bieganie może znacznie wydłużyć ich życie. Był też członkiem Mensy i napisał książkę z zagadkami dla geniuszy.

Pewnego dnia, w wieku 52 lat, zmarł na zawał serca po tym, jak wrócił do domu z codziennej sesji biegania. Sekcja zwłok wykazała, że jego tętnice wieńcowe były w 95%, 85% i 50% zatkane.


#7. Wełniana sprawa



Ta mała osierocona owca była zmuszona do skorzystania z wełnianego swetra, aby mogła przetrwać zimę. Zwaną od tamtej pory Jack Frost owcę uratowali wolontariusze z Manor Farm Country Park niedaleko Southampton.

Wyszli za założenia, że nic dla owcy nie będzie lepsze do ogrzania niż sama wełna. Słusznie! Sweterek dziecięcego rozmiaru nadał się idealnie. 


#8. I po jajach



Nosił wilk razy kilka... - można by rzec. 63-letni Colin Watson, jeden z najsłynniejszych brytyjskich kolekcjonerów rzadkich ptasich jaj (sześć razy był skazywany, a rząd przejął niemal całą jego kolekcję) zginął, spadając w 2006 roku z drzewa w południowej części Yorkshire. Celem jego wspinaczki było, rzecz jasna, gniazdo z rzadkimi okazami jaj.


#9. Górska rosa



Niejaki Anthony Mesa nie wykonał testu na obecność narkotyków w organizmie, ponieważ, jak stwierdził, nie był w stanie oddać moczu pod nadzorem. Przetrzymano go zatem, aby rozpatrzyć raz jeszcze opcję aresztu domowego.

Ciekawe jest jednak to, że 22-letni Mesa został skazany na sześć miesięcy więzienia za... nasikanie do butelki Mountain Dew (której zawartość wypił później jeden z klientów) i musiał co jakiś czas takie testy wykonywać.

Oglądany: 141545x | Komentarzy: 16 | Okejek: 535 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.10

22.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało