Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 najdziwniejszych zawodów starej daty

157 349  
1072   27  
W starych dobrych czasach przed elektrycznością kwitły najróżniejsze zawody, które dziś wydają się być co najmniej dziwne lub nawet kontrowersyjne. Nie uwierzysz, w jaki sposób ludzie potrafili zarabiać na życie!

#1. Człowiek od brudnej roboty


Jaką pracę zaczyna się o 9 w nocy i kończy o 5 nad ranem? Nieprzyjemną, rzecz jasna. Do takich z pewnością zaliczyć można fuchę, polegającą na zbieraniu z ulic ludzkich ekskrementów, które przez bardzo długi czas były nie lada problemem dla ucywilizowanego świata.

Do obowiązków tego człowieka należało również opróżnianie pełnych wychodków. Ciągłe towarzystwo nieznośnego smrodu przyczyniło się do uduszenia wielu osób, które miały pecha zatrudnić się w tej branży. Wspomnijcie o nich czasem, spuszczając wodę w klozecie.


#2. "Towarzysz stolcowy"



Służba u boku króla to niebywały zaszczyt i prestiż. Była jednak osoba, której zadaniem było czuwać nad "tyłem" króla i to dość dosłownie - podcierając i myjąc jego zacne, acz wstydliwe miejsce. Nie od dziś wiadomo bowiem, że są miejsca, do których i król chodzi na piechotę, co nie znaczy, że zaraz się tam musi miziać palcem po słoneczku. Wbrew temu, co można by pomyśleć, Groom of the Stool (postuluję, aby w języku polskim przyjęło się określenie "towarzysz stolcowy" ;)) był postacią wysoce poważaną w społeczeństwie. Zawsze był to mężczyzna z tytułem szlacheckim.


#3. Chłopiec do bicia



W czasach panowania monarchii ludzie zwykli uważać, że władza, jaką sprawują królowie, dana jest im przez Boga. Co więc zrobić, jeśli młody książę narozrabiał, a jego ojca - co zdarzało się nader często - nie było w pobliżu? Przecież zwykła osoba, nawet szlachetnie urodzona, nie mogła podnieść ręki na członka królewskiej rodziny. Z tego też względu młodym książętom towarzyszyli tzw. "whipping boys", czyli po prostu chłopcy do bicia.

Jeśli władca junior coś przeskrobał, obrywał jego kolega. Mało humanitarne? Być może dla nas. W XV czy XI wieku ludzie mieli w tym względzie nieco inne poglądy. Poza tym, była to metoda jak najbardziej skuteczna. Młodzi chłopcy dorastali razem i więź między nimi była bardzo silna emocjonalnie. Kiedy książę widział, jak za jego występki obrywa przyjaciel, zwykle odechciewało mu się psocić ponownie.


#4. Folusznik



Folusznicy byli rzemieślnikami, trudniącymi się przygotowywaniem tkanin i czyszczeniem ubrań. Zwykle byli to niewolnicy. Za czasów Imperium Rzymskiego folowanie było przeprowadzane przez niewolników, stojących po kostki w moczu. Ten, ze względu na swoje walory czyszczące, był w tej branży tak ważny, że został opodatkowany. W średniowieczu ten proces nieco złagodzono i uryna straciła na znaczeniu.


#5. Handlarz zwłokami



Tym razem przenosimy się do początku XIX wieku. W Wielkiej Brytanii porwanie zwłok było wówczas traktowane jak wykroczenie i karane było niską grzywną. Doprowadziło to do rozkwitu całkiem sporego biznesu, z którego korzystali członkowie akademii medycznych z całej Europy. Należy pamiętać, że sekcja zwłok była przez wieki tematem tabu i o ludzkim wnętrzu ciągle nie za wiele wiedziano.

Najczęściej handlarze wykopywali świeże zwłoki drewnianą łopatą (robiła mniej hałasu) i po wyjęciu z trumny wyciągali je na powierzchnię, owijając liną szyję nieboszczyka. Co ciekawe, starali się nie kraść cennych rzeczy, np. biżuterii czy ubrań, gdyż było to już traktowane jako przestępstwo.

Na przełomie 1827 i 1828 roku niektórzy edynburscy handlarze zmienili taktykę. Jako że płacono im tym większe stawki, im ciało było świeższe, porzucili kopanie w ziemi na rzecz mordowania. Warto odnotować chociażby takie dwa nazwiska jak Burke i Hare, którzy założyli czteroosobowy gang, nazywany później London Burkers (od nazwiska tego pierwszego). Przypisywano im co najmniej 16 morderstw. W ich ślady poszli inni, co zaowocowało wydaniem w 1832 roku Aktu o Anatomii. Zezwalał on na przeprowadzanie badań anatomicznych na tych zwłokach, które zostały ofiarowane przez krewnych na potrzeby nauki lub tych, po które nikt się nie zgłaszał.


#6. Poganiacz psów



Brzmi groźnie, prawda? W rzeczywistości nie była to taka okrutna specjalizacja. Aż do XIX wieku całkiem normalne było to, że psy towarzyszyły swoim panom praktycznie wszędzie, włączając w to niedzielną przechadzkę do kościoła. W końcu doszło do tego, że duchowni oferowali płatną pracę, polegającą na przepędzaniu psów z miejsca kultu. W tym zbożnym celu ludzie pomagali sobie drewnianym kijem lub batem.


#7. Lekarze z żabami



Była to do końca XIX wieku popularna profesja w zachodniej części Anglii, będąca częścią miejscowego folkloru z dziedziny medycyny i magii. Żabo-lekarze zajmowali się głównie leczeniem skrofulozy, inaczej gruźlicy węzłów chłonnych i różnych dolegliwości spowodowanych czarami. Aby uleczyć pacjenta, zawiązywano mu u szyi muślinowy worek z żabą w środku (lub nogą żaby, jeśli kończył się zapas płazów).

Skrofuloza nazywana była również "chorobą królewską", gdyż ludzie wierzyli, że królowie chrześcijańscy (pomazańcy Boga) mogą z niej uzdrawiać za pomocą dotyku. Dopiero Wilhelm Orański odprawił cisnący się do niego tłum słowami: "Niech Bóg da wam zdrowie i trochę więcej rozumu".


#8. Knocker-up



Do czasów rewolucji przemysłowej i wynalezienia budzików z prawdziwego zdarzenia z problemem wczesnego wstawania radzono sobie na wiele sposobów. W Wielkiej Brytanii jednym z nich było zamówienie budzenia u pana, którego zwano Knocker-up. My nazwijmy go dla zabawy Pukającym Jasiem.

Pukający Jaś nosił przy sobie długi kij (najczęściej bambusowy), dzięki czemu mógł dosięgnąć wyższych pięter. Kiedy nadszedł czas, budził klienta o umówionej godzinie, pukając w jego drzwi lub okna. Nie odszedł, dopóki nie był pewny wykonanego zadania. Nasuwa się tylko pytanie: kto budził samego Jasia?


#9. Tosher / Mudlark / Grubber



Te trzy dziwne nazwy odnoszą się właściwie do tej samej czynności - zbierania kosztowności - ale różnią się konkretną specyfikacją. Wszystkie też dotyczą głównie epoki wiktoriańskiej.

Tosherem określało się osobę, która przeszukiwała londyńskie kanały w poszukiwaniu jakichkolwiek cennych rzeczy.

Mudlark parał się podobną czynnością, z tą różnicą, że z samego rana, kiedy stan wody opadał, przeszukiwał brzegi Tamizy, babrając się w ściekach i mule (z ang. mud), niejednokrotnie trafiając na martwe ludzkie ciała. Co ciekawe, niektórzy Londyńczycy do dzisiaj, już hobbystycznie, lubią przechadzać się po brzegu rzeki, szukając ciekawych przedmiotów.

Grubber z kolei cennych zdobyczy poszukiwał w kanałach burzowych i tym podobnych instalacjach.


#10. Błazen



O tym dziwnym zawodzie słyszał chyba każdy, ale niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna była to funkcja. Błazen mógł, a właściwie miał obowiązek, parodiować króla i prześmiewać publicznie każdą jego decyzję, bez strachu o to, że zostanie ścięty. W praktyce okazało się, że wcale tak różowo nie było i często nadworni komicy posuwali się o jeden żart za daleko, samemu kończąc przy tym marnie. Czy aby na pewno ta praca polegała tylko na rozśmieszaniu gawiedzi i samego władcy?

Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości była to bardzo odpowiedzialna funkcja, w której oprócz poczucia humoru liczyła się nieprzeciętna inteligencja i szeroka znajomość politycznych zagadnień. Załóżmy np., że władca wpadł na jakiś pomysł i chciał wprowadzić go w życie, ale kilka faktów gdzieś mu umknęło i w efekcie ten pomysł byłby szkodliwy dla całego państwa. Mądry błazen wychwytywał takie sytuacje i prezentował je w szyderczy sposób, obnażając wszystkie błędy i niedociągnięcia. Dobry król zawsze trzymał dobrego błazna blisko siebie i wyciągał wnioski z jego prześmiewczego zachowania. Wszyscy mieli ubaw, a król dodatkowo mógł sprawniej rządzić państwem.

W dzisiejszych czasach przedstawicieli tego zawodu już nie ma, aczkolwiek w 1999 roku Tonga, małe państewko Polinezji, swojego błazna miało. Był nim Jesse Bogdonoff (na zdj. powyżej), który pełnił również funkcję doradcy finansowego. W późniejszym czasie był zamieszany w spory finansowy przekręt, który później okrzyknięto zresztą mianem skandalu, ale to już inna historia.



Źródła: 1 | 2 | 3 | 4

Oglądany: 157349x | Komentarzy: 27 | Okejek: 1072 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało