Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najgłupsza zabawa z dzieciństwa XII

29 391  
56   3  
Kliknij i zobacz więcej!I kolejny zbiór zabaw nie do końca najmądrzejszych. Choć ta zabawa z patrzeniem w sufit wydaje się ciekawa...

W wieku 6-8 lat wymyślałam z ówczesnym najlepszym kumplem mnóstwo dziwnych zabaw, najgłupsza jednak była ta zatytułowana "Radek i Tomek". Polegała ona na tym, że wcielaliśmy się w dwóch braci - ja starszego, Tomka, natomiast kumpel w młodszego, Radka. Haczyk był w tym, że Radek był totalnym debilem i pajacem, a Tomek, jako ten rozsądny, starszy braciszek, pilnował go i karał za co głupsze wybryki. W praktyce zabawa wyglądała tak, że kumpel tarzał się po podłodze/skakał po meblach gadając od rzeczy, a ja krzyczałam "Radek, idioto, co ty robisz?! Przestań!!!" i temu podobne. Potrafiliśmy bawić się w to dobre kilka godzin.

Trochę później i w trochę większym gronie, bo dołączyły do nas dwie koleżanki, królowała zabawa w "Mamonę".
Miałam mnóstwo banknotów z Monopoly i Eurobiznesu. Gra polegała na tym, że jedna osoba brała je wszystkie i rozrzucała po pokoju, a reszta łapała je w powietrzu z okrzykami bojowymi "MAMONA! ZIELONE!" na ustach. Wygrywał ten, kto złapał najwięcej.

Hiciorem placu zabaw było natomiast "Pałer Rendżers". Kilka osób ustawiało się na dosyć wysokich ławeczkach wokół piaskownicy, na sygnał dany przez "czerwonego" wykrzykiwaliśmy po kolei swoje kolory, a potem na trzy skakaliśmy jak najwyżej i jak najdalej do piaskownicy wrzeszcząc na całe gardła "GOŁ GOŁ PAŁER REEENDŻEEERS!". Kilka razy pogoniono nas za robienie hałasu.

Była też kultowa "Ciemna Nocka", czyli berek. Różnica była taka, że chodziło się głównie po drabinkach i huśtawkach, a goniący miał zamknięte oczy. Skończyło się, gdy wchodząc na ślep na dwumetrową drabinkę spadłam i złamałam rękę.

Jako że zawsze byłam typem samotnika, potrafiłam też zorganizować sobie czas w samotności. W razie skrajnej nudy urządzałam sobie zabawę bez żadnej konkretnej nazwy. Po prostu brałam wszystkie lalki, rozbierałam je i kładłam w rządku na stole, a potem zajmowałam się czymś innym, wyobrażając sobie, że lalki właśnie umierają z wychłodzenia organizmu... Nie macie pojęcia, ile to mi dawało radości.

by Moony @

* * * * *

Nie takie dzieciństwo, bo już liceum i wcale nie głupia.

Staliśmy całą klasą (męska - 35 chłopa; elektromechanicy, pożal się Boże) w korytarzu pod sekretariatem. Były tam też drzwi do Pokoju Nauczycielskiego, gabinetu Dyrektora i Zastępców.

Kiedy jakiś nauczyciel przechodził holem, wszyscy jak jeden mąż patrzyliśmy w jeden punkt na suficie - każdy nauczyciel najpierw patrzył na nas, potem za nami i w śmiech.

Pozytywna rzecz, w sam raz na wprowadzenie ludzi w dobry nastrój.

by de99ial @

* * * * *

Zabawa z dzieciństwa, jaką pamiętam jest "Trumna na kółkach" (szczerze mówiąc nie wiem, skąd ta nazwa... Najpierw zasłanialiśmy wszystkie drzwi i okna (najczęściej bawiliśmy się w tę "zabawę" późnym wieczorem). Jedna osoba była "trumną na kółkach". Zakładaliśmy jej opaskę na oczy. Owa osoba klęczała na deskorolce i nic nie widząc, szukała schowanych w pokoju osób. Kiedy kogoś złapała, musiała powiedzieć kto to jest. Dodam, że nie mogła zejść ze swoich "kółek od trumny". Było zabawnie, kiedy trumna się przewracała lub uderzała o coś...

by gosix321 @

* * * * *

Pamiętam, gdy w TV nie było jeszcze szmirowych serialików Disneya, toteż oglądało się takie tytuły jak "Motomyszy z Marsa" czy "Kosmiczne wojny". Zabawa polegała na obejrzeniu odcinka, a następnie następnego dnia w szkole odtwarzaniu go. Z reguły nie kończyło się to kanonicznie, osoby, które nie obejrzały bajki, stały po ciemnej stronie i zazwyczaj dostawały baty z racji swojej mniejszości.

Były też rozliczne odmiany zabawy w wojnę. Chyba najlepsze były żołnierzyki - pourywane kończyny od petard, a polegli zostawali spaleni. Szkoda że teraz dzieciaki wolą tibię niż porządną nawalankę na podwórku...

by zapalek1 @

* * * * *

W okresie późnoprzedszkolnym/wczesnoszkolnym wakacje spędzałam u dziadków na wsi. Towarzystwo sąsiedzkich dzieci w podobnym wieku było fantastyczne. Oprócz typowych zabaw w Indian i kowboi na bryczce oddanej nam do dyspozycji przez Dziadka (bez koni rzecz jasna, ale od czegóż jest wyobraźnia) urządzaliśmy różnego rodzaju zawody. Najlepiej pamiętam zawody w... sikaniu na odległość. Kobiece!
Dla chłopaków to była banalna konkurencja, ale dla dziewczyn prawdziwe wyzwanie. Sikało się w pozycji klasycznej, czyli w kucki - jak najdalej i jak najwyżej. Jeśli myślicie, że to proste - spróbujcie.
Mirka zawsze była lepsza ode mnie i zazdroszczę jej tego do dziś.

by chwilofilka

* * * * *

Organizowaliśmy zawody w skakaniu. Zasady były proste: jeden siedzi na huśtawce, drugi stał z tyłu i miał za zadanie rozbujać huśtawkę jak najmocniej. Wygrywał ten, który najdalej zeskoczył . Warunkiem były duże huśtawki - urywaliśmy się ze szkoły, by iść na miejski plac zabaw.
Codzienne do domu wracał ktoś z wybitymi palcami u stóp lub (i) rąk, zwichniętymi kostkami, na bolesnych przetarciach nie kończąc... Zabawa się skończyła, gdy 2 dni po niefortunnym skoku na zakończenie roku do szkoły przyszedł chłopak w kołnierzu i gipsie na ramionach.

by mcmillan @

* * * * *

W szkole podstawowej, zainspirowani meczami piłkarskimi, wymyśliliśmy dającą dużo frajdy zabawę. Po jednym z wakacyjnych remontów na jednym korytarzu pojawiły się nowiutkie panele, bardzo śliskie. Zabawa polegała na wzięciu jak największego rozpędu i skoszeniu brutalnym wślizgiem w nogi niczego nie spodziewającej się osoby. Po dwóch dniach wszyscy unikali tego korytarza, a jak już musieli tamtędy przejść, to chodzili przy ścianie, szybko przemieszczając się od parapetu do parapetu, gotowi na niego wskoczyć. Skończyłem się w to bawić, gdy skosiłem jednego z większych kolegów, a on upadł prosto na mnie prawie łamiąc mi nogi.

by whomean

* * * * *

Potwór morski lub potwór z laguny:
Zabawa odgrywana na wakacjach wraz z kuzynami i kuzynkami. Gdy poszliśmy się kąpać na pobliski zalew, jedna osoba zostawała potworem morskim. Zadaniem tej bestii było nałożenie na siebie jak największej ilości glonów oraz rzęsy i ganianie innych. Złapaną osobę zaciągało się do wody i wtedy ona stawała się potworem, a samemu można było uciekać. Zabawa skończyła się, gdy na zalew poszedł z nami jeden z wujków i zobaczywszy co robimy orzekł, że jest to obleśne.

Alpinistyka:
W tę zabawę bawiłem się tylko z młodszym bratem. Ja kładłem się plecami na łóżku, wyciągałem nogi w górę, a brat siadał na moich stopach i opierał nogi o ścianę. W ten sposób zawisły nad ziemią brat wspinał się po ścianie w górę i w dół. Można było też nieco nim potrząść, a on musiał się utrzymać. Ostatecznym uwieńczeniem zabawy (zdobyciem szczytu) było dotknięcie sufitu. Kiedy ja wcieliłem się w rolę alpinisty, brat dla hecy zrzucił mnie na podłogę. Zebrał chłopak bęcki i zabawa się skończyła.

Bez nazwy:
Ekstremalna zabawa ze szkoły podstawowej. Tytułem wprowadzenia - drzwi od pracowni fizycznej znajdowały się obok narożnika i dawało się je otworzyć tak, że opierały się o ścianę tworząc w owym narożniku niewielką zamkniętą przestrzeń - trójkąt prostokątny 1x1.
Najpierw trzeba było znaleźć kozła ofiarnego - "Ej, zobacz jaki tu jest śmieszny pokoik" - kozioł dawał się tam zamknąć. Wtedy przystępowało się do ataku. Kilku trzymało drzwi aby ofiara nie mogła się wydostać, a reszta chłopaków górą wrzucała na nieszczęśnika plecaki - im więcej tym lepiej.

Piłka nożna:
Wymagało kilku kozłów ofiarnych i kilku piłek. Kozły (wbrew pozorom znajdowali się na ochotnika, również ja) biegały wzdłuż ściany, a reszta z odległości mniej więcej 10 metrów kopała w nich piłkami. Pomimo wielu strzałów w 10 tj. takich, że koleżka zebrał na główkę, nikomu nic się nie stało.

by kubusio

A czy Ty także masz takie wspomnienia z dziwnych zabaw? Podziel się tą wiadomością ze mną. Kliknij w ten link, a w temacie wpisz Najgłupsza zabawa. Znaczek @ za nickiem oznacza osobę, która nie posiada konta w serwisie Joe Monster.

Oglądany: 29391x | Komentarzy: 3 | Okejek: 56 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało