Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Osiem słynnych okładek z wyraźnym przekazem

102 340  
727   26  
Dla większości z nas pierwszym skojarzeniem związanym z beatlesowym albumem „Abbey Road” będzie charakterystyczna okładka tego albumu, wokół której narosło już sporo legend, a nawet teorii mocno spiskowych związanych z rzekomą śmiercią Paula McCartneya.
Przedstawiamy Wam historię ośmiu słynnych (i nierzadko kontrowersyjnych) okładek.


#1. Alice Cooper „Love it to Death”

Czego można się spodziewać po wiedźmie Alicji Cooper, wydającej swą płytę pod sztandarem wytwórni Franka Zappy. Najprawdopodobniej – grubego żartu.

 Podczas sesji zdjęciowej, Alice pokazał światu swój kciuk wystający spod szaty, którą rockman był okryty. Problem z tym zdjęciem był taki, że dla wielu ów kciuk zbyt bardzo kojarzył się z penisem. 

O ile Zappa z ukontentowaniem przyjął ten niewinny dowcip Coopera, to już wytwórnia Warner Brothers, która wydała reedycję tej płyty, poczuła się w obowiązku stanięcia na czele barykady broniącej tego co prawe, sprawiedliwe i moralne. I tak też kciuk wokalisty został z feralnej okładki usunięty.


 

#2. David Bowie „Diamond Dogs”

David Bowie ma dość ciekawą i mocno kolorową biografię, zakrapianą sporą dawką substancji psychoaktywnych. Okładka płyty „Diamond Dogs” przedstawiała skrzyżowanie muzyka z psem. Pomysł raczej średnio oryginalny jak na faceta, który stworzył hermafrodytycznego Ziggy'ego Stardusta. 

 
Wkrótce po premierze albumu podniósł się krzyk oburzenia związany z psimi genitaliami uwiecznionymi na okładce. Niestety, psy mają to do siebie, że podobnie jak wiele innych stworzeń, są posiadaczami dość rzucających się w oczy penisów (w sumie to zależy od tego czy ktoś szczególnie zwraca uwagę na tą akurat część Azora). Okładka została więc ocenzurowana poprzez pieczołowite zamaskowanie, gorszącego wrażliwe społeczeństwo, psiego frędzla. 

Dziś płyta z oryginalnym rysunkiem jest rarytasem i osiąga dużą wartość rynkową wśród miłośników muzyki Bowiego.

#3. Death „Scream Bloody Gore”

Tipper Gore – żona byłego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych to pani o wyjątkowo wrażliwym serduszku, która za wszelką cenę usiłowała walczyć z wszelkimi przejawami brzydkiego języka i gorszących treści w muzyce. Szczególnie uwzięła się na zespoły heavy metalowe. Jedną z jej inicjatyw były naklejki „Parental Advisory”, taśmowo wręcz umieszczane na okładkach płyt zespołów grających muzykę piekielną.

 
Debiutancki album legendy death metalu nazwany został „Scream Bloody Gore”. Czy to przypadek i zwykła zbieżność słów, czy Chuck Schuldiner rzeczywiście chciał rzec: „Krzycz, pieprzona Gore”?


 

#4. Type o Negative „The Origin of the Feces”

W tym wypadku przekaz ustępuje wrażeniom estetycznym...To chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych okładek kapeli zmarłego niedawno Petera Steela. W oryginale wyglądała ona nieco inaczej – prezentowała ona, w dość dużym zbliżeniu, odbyt wokalisty. Z racji na to, że większą frajdę sprawia nam oglądanie innych, nieco bardziej krągłych części anatomicznych ludzkiego ciała, prezentujemy jedynie „poprawną” wersję okładki tego albumu.


Nieco lepiej wybrnęli z podobnego problemu muzycy z grupy Pantera. Okładka płyty „Far Beyond Driven” również prezentowała czyjś zad. W tym przypadku głównym elementem zdjęcia było potężne wiertło, wkręcające się w miejsce, gdzie słońce nie dochodzi. Oczywiście taki przejaw kreatywności muzyków był nie do przyjęcia. Panowie artyści sprawę jeszcze raz przemyśleli i umieścili wiertło w czyjejś czaszce. Tym razem cenzorzy nie protestowali...


 

#5. The Beatles „Abbey Road”

Pierwszą, planowaną wersją okładki albumu czwórki z Liverpoolu miała być fotografia Beatlesów w Himalajach, a tytuł płyty brzmieć miał „Everest”. Nazwę jednak zmieniono na „Abbey Road”, a znane wszystkim zdjęcie muzyków przechodzących przez przejście dla pieszych zrobiono podczas przerwy w pracy nad albumem. 
Wkrótce słynne zdjęcie stało się pożywką dla tropicieli teorii spiskowych. Sprawa dotyczyła plotek mówiących o śmierci Paula McCartneya. Przekaz był oczywisty – muzyk ten jako jedyny kroczył po pasach boso i nierówno z pozostałymi „Żukami”. Co więcej – tylko on trzyma w ręce papierosa. Niektórzy dopatrywali się też symboliki ukrytej na tablicy rejestracyjnej samochodu stojącego na drugim planie - „281F”. Niektórzy uważali, że ma to oznaczać „28 if” czyli „28 gdyby”. Idąc dalej tym tropem pomysłowi badacze uważali, że treść tego przekazu mówi „Paul McCartney miałby 28 lat gdyby żył”. Jedynym problemem był fakt, że Paul żył i, co więcej, w momencie nagrywania „Abbey Road” miał 27 lat...

#6. Mom's Apple Pie „Mom's Apple Pie”

Okładka debiutanckiego albumu zespołu Mom's Apple Pie przedstawia tradycyjnie ubraną żonę farmera serwującą pyszne ciasto. Płyta trafiła do sprzedaży w 1971 roku i już wkrótce wybuchł skandal. W soczysty kawałek słodkiego jabłkowego deseru wkomponowana została wagina. Sprytnie zamaskowany fragment kobiecego ciała umknął uwadze obrońców moralności.

Na szczęście szybka akcja cenzorska zatuszowała ten sprośny problem. Dosłownie. „Brzydki fragment” zasłonięty został przez solidny mur, dodatkowo otoczony drutem kolczastym. Aby dodatkowo podkreślić „czystość” okładki, w centralnym miejscu umieszczono dumnie powiewającą flagę amerykańską.


 

#7. Moby Grape „Moby Grape”

Zanim wydawca zorientował się, że z okładką tej płyty jest coś ewidentnie nie tak, album trafił do sklepów muzycznych. Wkrótce okazało się, że po raz kolejny za sprawą czyjegoś palca trzeba będzie zaciągnąć do pracy cenzorów. Obsceniczny gest wykonany został przez perkusistę zespołu Dona Stevensona.
Oczywiście, zdjęcie na kolejnych edycjach płyty wolne jest od tego „palcowego problemu”.

#8. Roxy Music „Country Life”

Pewnego razu Bryan Ferry, wokalista kapeli Roxy Music, poznał w Portugalii dwie urocze modelki. Wdzięki obu pań zrobiły na nim tak duże wrażenie, że chętnie zaproponował im udział w sesji zdjęciowej na okładkę nowej płyty zespołu. Dzięki temu wspaniałemu pomysłowi wszyscy melomani mieli być dodatkowo stymulowani bodźcami wzrokowymi. "Country Life" - piękny, sielski i czytelny dla wszystkich mężczyzn przekaz...

 
Niestety, okładka w takiej postaci nie mogła znaleźć się na półkach sklepów muzycznych. W zamian za to cenzorzy zaproponowali pewien kompromis i wymazali jedynie te elementy, które budziły u nich szczególne zgorszenie. Oto jak wyglądała ostateczna wersja albumu:


Po tym zabiegu wizja życia na wsi już nie jest tak kolorowa i przaśna...


Źródła: 1, 23,456

Oglądany: 102340x | Komentarzy: 26 | Okejek: 727 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało