Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCCL - I wszystko się wyjaśniło

60 504  
325   16  
Kliknij i  zobacz więcej!Dziś o rodzącym się w bólu projekcie, zemście za dowcipy, trzylatku w kościele i o obsłudze w egipskim hotelu.

NO I BĘDZIE GRATIS


Miejsce akcji: Sklep narzędziowo-elektryczno-ogrodniczo-AGD-**uj-wie-co-jeszcze
Czas: Piątek przed długim weekendem, czyli czteroosobowa obsługa sklepu zap***dala jak małe samochodziki.
Do lady podchodzi starsza kobieta, kładzie na blat nożyce do krzewów i donośnym głosem przerywa właścicielowi rozmowę z innym klientem:
- Czy ja dostanę te nożyce jako gratis?
"Prezes" z miną pokerzysty zwrócił swoją uwagę na tę panią na 2 (góra 3) sekundy:
- Tak, ale będę musiał oszukać panią na czymś innym.
Po czym płynnie wrócił do poprzedniej rozmowy.

by Radioactive

* * * * *

ZAMOTANIE PRZY PROJEKCIE

Siedzę u mojego Skarba i ciężko pracujemy - Kochanie się pakuje, bo zaraz wyjeżdża, ja próbuję skończyć projekt, nad którym męczymy się od dwóch tygodni. Co jakiś czas Skarb przychodzi, zagląda mi przez ramię i daje wskazówki, co gdzie przesunąć, co na jaki kolor, co powiększyć etc. Ja Skarbowi w walizki nie zaglądam, bo wiem, że mnie zaraz przepędzi, że da radę samodzielnie, że wie, co gdzie trzeba i generalnie tylko chaosu narobię, a poza tym mam robotę. Zagłębiłam się zatem w dziobanie. Zaczęłam wycinać jakiś drobny detal, skupienie maksymalne, idzie mi jak po grudzie, jedną ręką na laptopie, drugą ołówkiem po papierze robię szkic tego, co teoretycznie powinno być efektem końcowym... Nagle czuję rękę na ramieniu.
- Myszko... Co ty robisz?
Podnoszę głowę i widzę lekkie przerażenie w oczach.
Już myślałam, że coś w projekcie zje*ałam, kiedy usłyszałam skwierczenie, poczułam ból i smród...
W zamęcie twórczym odłożyłam ołówek do popielniczki, a zapalonego papierosa zatknęłam za ucho.

by Kichawa

* * * * *

ZEMSTA BYWA SŁODKA

Mam ci ja starszego brata. Niedawno zrobiłam mu numer z miską, wodą i kijaszkiem podchwycony z JM. Nie był zbyt zachwycony stojąc jak idiota na środku kuchni z kijem od miotły w rękach. Dzisiaj pokazałam mu sztuczkę ze świeczką (gasisz świeczkę, podpalasz dym i sama się zapala - oczywiście JM). Tyle tytułem wstępu. Przed chwilą brat, wołając mnie co chwilę, po kolei kazał mi przynieść świeczkę, zapalniczkę, małą łyżeczkę i odrobinę cukru. Przyczłapałam z ww. rzeczami.
[B]- Mała, pokażę ci sztuczkę.
To ja uchachana lecę do niego. Odpalił świeczkę, kazał mi przytrzymać łyżeczkę z cukrem koło ognia, to trzymam.
- Patrz, świeczka się pali.
Dmuchnął.
- Teraz się nie pali. TADAM! To masz za tę miskę.

by italianeczka

* * * * *

JAJECZNICA

Wstaję rano, półprzytomna, bo kwadrans po 9 to środek nocy jest przeca. Doholowałam się rozespana do kuchni, gdzie znalazłam nadającą przez komórkę matkę i pokrojonego na talerzyku pomidora. Otwieram lodówkę, a tam jak w reklamie Danona - jest wszystko, tylko małego głoda brakuje. Wybitnie zniechęcona koniecznością podejmowania decyzji stwierdziłam, że zrobię sobie jajecznicę na pomidorach, jako najmniej skomplikowaną. Podziabałam pomidora, naszykowałam patelnię, wyciągnęłam jajka - typowe czynności wykonywane automatycznie. Jednocześnie chcąc nie chcąc słyszę fragmenty rozmowy matki. W pewnym momencie chwila ciszy i słyszę lekko zdumiony i rozbawiony głos matuli:
- A ty wiesz, co moje dziecko robi? Jajecznicę. A wiesz jak? Jajka wlewa do kosza, a skorupki wrzuca na patelnię...
Patrzę - no f*ck, prawdę mówi...

by galene

* * * * *

PRAWIDŁOWA ODPOWIEDŹ

Pichcę jakieś mięsko przy "aktywnym" udziale mojej córki. Ścierwko, właściwie przyprawione, grzeje się pod przykryciem na wolnym ogniu, ja siedzę przy kompie, a moja córuś gotuje ryż na sypko. W ramach zwiększenia zaangażowania w przygotowanie posiłku (i z czystego lenistwa) wydzieram się do dziecięcia:
- Jak tam mięso mi się dusi?
- Chyba dobrze, bo już posiniało na pysku i wywaliło ozór.

by spitfire

* * * * *

JEMU WOLNO

Święta. Święcimy z małym Janem (3 latka) jajka. Poszliśmy pod grób się pomodlić, cisza w kościele, ludzi pełno, tylko mały Jaś na cały kościół krzyknął z paluszkiem pokazującym do góry:
- Magda, a tam jest strych??
Chwilę później ksiądz zaczął modlitwę, a Jaś nie daje za wygraną i ciągle mnie zaczepia. Nie wytrzymał i wykrzyczał:
- Magda, czemu ze mną nie rozmawiasz?! Nie bądź taka! Ten (chodzi o księdza) gada, a ty nie chcesz ze mną gadać?!
- Jasiu, cichutko..
- Nie będę! Jestem małym egoistą...
W tym momencie sąsiadki już nie wytrzymały i cały kościół buchnął śmiechem...

by italianeczka

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków.

Brat odbywa teraz praktykę w szpitalu i wczoraj na ER-ce udowodniono, że palenie niekoniecznie szkodzi palaczowi:
Przywieźli panią z zawałem i przeprowadzają wywiad, przychodzą wyniki i standardowe pytania:

Brat: Pali pani?
Kobita: Nie!
B (patrząc na wyniki): Czy ktoś w rodzinie pali?
K: Tak, mąż, 2 paczki dziennie, zawsze pali jak ja coś robię w kuchni...
B: A kiedy poczuła pani, że ma pani zawał???
K: Aaa wie pan, wku***m się na męża, że pali w kuchni!!!

by Andamir

* * * * *

Wujek - marynarz wypłynął w długi rejs. Między innymi zawitał do Brazylii, a tam…. Piękne, egzotyczne, boskie wręcz kwiaty. Idealne do tworzonego przez jego żonę, a ciotkę mą, ogródka skalnego. Więc załadował trzy skrzynie kwiatuszków z ziemią, zarzucił na statek i cały szczęśliwy wraca do domku. Ale nie tak prosto. Wujek - marynarz mieszka pod Poznaniem. Więc owe trzy skrzynie z ziemią i kwiatami wraz z marynarzem przybiły do Gdańska. Z Gdańska zaś trzy skrzynie wraz z wujem przyjechały do nas, do Szczecina. Stąd z kolei trzy (a może już trzysta trzydzieści trzy) skrzynie z coraz słabszym wujem dowlokły się do dworca, gdzie wsiadły do pociągu. Skrzynie z niewielką pomocą wuja wysiadły w Szamotułach. Wuj uległ namowom egzotycznego kwiecia i z Szamotuł pojechał do domu w Pniewach taksówką. Tam jebnął skrzynie z egzotyczną zawartością i rozpoczęły się powitania. Z dumą (i rzygając) wskazał ciotce kwiaty, ona się ucieszyła. I tyle.
Na drugi dzień poszli na ulubiony spacer wzdłuż torów, ciągnących się za ich domem. I tam, jak tory długie i szerokie, aż do księżych gór, rosły sobie małe, żółte, polskie chwasty podkładowe, dokładnie takie same jak brazylijska egzotyka...
- Nie chciałam ci wczoraj psuć radości - powiedziała ciotka….

by konwalia

* * * * *

Będąc w I klasie podstawówki, na wycieczce, zbiegając z betonowych schodów, zrobiłem sobie pęknięcie kostki. Zabrano mnie do szpitala i założono tzw. szynę z gipsu. But oczywiście został zdjęty i oddany na przechowanie koledze, który mieszkał niedaleko mnie i był, jakby to delikatnie ująć, niezbyt kumaty.

Moi rodzice czekają na powrót syna z wycieczki. Dzwonek do drzwi. Za drzwiami stoi mój kolega, z tępym wyrazem twarzy podaje rodzicom mojego buta i mówi:
- To Macieja.
Matka zawał, ojciec do kolegi:
- Gdzie jest Maciej!?
Kolega z jeszcze bardziej tępym wyrazem twarzy:
- Cooo???
Matka dogorywa, ojciec łapie kolegę za szmaty, targa nim po korytarzu i krzyczy:
- Maciej!!! Twój kolega!!! Nasz syn!!! To jest jego but!!! Gdzie on jest?!
Kolega z obłędem w oczach pokazuje na schody:
- Eeeeee, niosą go!

Akurat pan wuefista niósł mnie na barana.

Kolega przeżył.

by Grabol111

I powracamy do autentyków teraźniejszych.

* * * * *

STARA ŻYCIOWA PRAWDA

Znajoma z mężem i dwoma synkami (lat 6 i 2) była w dużym sklepie ogrodniczym ze szkółką roślin. Niestety padał deszcz, ale wyposażeni w różne zabezpieczenia przeciwdeszczowe stwierdzili, że dadzą radę.
Potworki (znaczy synkowie) dostały balony i tak ganiały, aż te popękały. Rodzice gadali z obsługą sklepu i wybierali rośliny, a potworki w błocie tuptały, przy czym młodsze nawet kilka razy się w nie wywaliło.
W pewnym momencie widzą przechodzącą rodzinkę: mama i tata wybierają roślinki, a ładnie ubrany chłopczyk, w wieku starszego potworka, pcha wózek.
Znajoma (mądra mama) do starszego synka mówi:
- Patrz Dominik, jaki grzeczny chłopiec, pcha rodzicom wózek!
A Dominik popatrzył znad kałuży i odrzekł:
- Ale patrz, mama, jaki smutny!
I z powrotem w błoto.

by Siapuka

* * * * *

PORÓWNANIE

Pomalowałam sobie pokój. Przyjechał braciszek i rzucił komplementem:
- Mała, fajny masz pokój… ( pauza) …jak kibel w dyskotece.

by italianeczka

* * * * *

ZABEZPIECZALI IMPREZĘ

Zabezpieczamy jedną z majówkowych imprez. Ogólnie spoko. Już na zakończenie doszło do małego incydentu... Dwóch łebków się rzuciło sobie do gardeł... Standard w prowincjonalnych mieścinach. My już prawie spakowani. Ja wrzucam kamizelki i pałki do wozu, gdy kątem oka zauważam, że koledzy gdzieś biegną. Zostawiam otwarte auta i gonimy. Rozdzielamy łebasów. Nadajemy kierunek. Jednemu opornie idzie "oddalanie się". Po chwili dopada go drugi i znowu zaczynają się prać. Młody próbuje położyć najgorętszego na glebie, Marek trzyma w bloku drugiego. Widzę, że Młody ma problem, bo gostek stawia opór. Dopadam. Guma na łydkę i dupsko. Łebas się stawia... Kolejna guma na udo i dupsko... Gostek na glebie... Młody klęczy na jego ręce, ja dociskam go kolanem... Dobiegają do nas chłopaki z prewencji... "Owad" łapie drugą rękę kolesia i szuka kajdanek... Mota się, więc ja wyjmuję zza pasa swoje i skuwam gościa... Podnosimy go i idziemy do radioli. Gość spotulniał. Młody ogląda swoją dłoń:
- Zajeba*.*eś mi latarką? (wcześniej rozdzielałem walczących maglitem 6D)
- Nie miałem latarki, tylko gumę. - odpowiadam spokojnie.
- Zajeba*.*eś mi gumą? Koledze?
- Prałem go po dupsku, więc nie pytam, gdzieś ty trzymał tę rękę!
Dzisiaj Młody w robocie zwraca się do mnie per "Rzeźnik".

by bartosz_k

* * * * *

TRZEBA WYJAŚNIAĆ DO KOŃCA

Pięcioletnie dziecię moich przyjaciół przyłapało ich baraszkujących w łóżku. Zmieszani rodzice musieli wytłumaczyć się jakoś zdezorientowanemu brzdącowi. Ponieważ uznali, że 5 lat to zbyt młody wiek na poważne rozmowy o pszczółkach i motylkach, wykręcili się informacją, że oni się tylko tak bawili...
Na efekty rozmów nie trzeba było długo czekać. Niecały tydzień po zajściu młody wpada do sypialni rodziców, wskakuje na łóżko i spycha mamusię z tatusia z okrzykiem:
- Mama, teraz ja! Teraz ja chcę pojeździć!

Jeszcze tej samej nocy naprawili swój błąd i wytłumaczyli malcowi, że ta zabawa jest tylko dla dorosłych, a nazajutrz odbyła się wycieczka do Leroy Merlin celem zakupu zamka do drzwi sypialni.

by Kichawa

* * * * *

KLIENT SPECJALNEJ TROSKI


Towarzysząc koleżance w niedoli pracy w sklepie oferującym rajstopy, trafił się nietypowy klient. Z wyglądu niepozorny, za to śmiertelnie poważny zapytał o rajstopy „takie do zakładania na głowę”. Specjalistka w branży została zbita z tropu. Zapytała faceta, o jakie chodzi. Sprecyzował, że „takie do kradzieży”. Zaoferowała mu bawełniane, ale zaczął marudzić, że ostatnio to im było w takich niewygodnie, mało co widać... A zwykłe cienkie rozmiar m to się znowu będą ściągały w akcji… Spojrzał na nas z wyrazem twarzy nowiecieprzecieżjaktojest. Oczywiście przytaknęłyśmy, bo trzeba człowiekowi w potrzebie okazać nieco empatii. Pogrzebał ze skupieniem w dostępnych modelach i odszedł do konkurencji. Mamy nadzieję, że nie powróci uzbrojony w jakąś Gattę.

by romanianprincess

* * * * *

CZY DOCZEKA TEJ CHWILI?

Byłem ostatnio z siostrami w kościele.
I trafił się chrzest.
W pewnym momencie słyszę z tyłu szept sześcioletniej siostry:
- Kiedy go w końcu ugotują w tej wodzie?

by Beaustil.

* * * * *

I WSZYSTKO SIĘ WYJAŚNIŁO

Egipt, hotel 5 gwiazdek, znajomi wracają wieczorem do pokoju. A tam nieposprzątane. Koleżanka wściekła (taki już typ) mówi do męża, że idzie zrobić w recepcji awanturę. On, znający angielski (jak sam mówi z MTV), skrzętnie przytakuje (taki już typ).
Po kilku minutach koleżanka wraca, pytając:
- Był tu rano dziś ktoś jak byłam na basenie?
- No był. Ale ja byłem w łazience, nieubrany.
- Co gość mówił?
- Clean, clean!
- A ty?
- No... Że ja z rana nie piję. No klin.

by lelo

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule wpisz Autentyk


Oglądany: 60504x | Komentarzy: 16 | Okejek: 325 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

11.12

10.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało