Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCCXLIV - Zasadnicza różnica

59 410  
344   14  
Kliknij i zobacz więcej!Dziś o tym z jakimi problemami zmaga się pewien pan w wieku zaraz po drugiej młodości, jak tanio grzybnię nabyć, o lubieniu swojego końca i o różnicy wręcz zasadniczej.

PROBLEMY PANA PO PIĘĆDZIESIĄTCE


Wracam sobie do domu ok. 22 wieczorem. Jakiś facet szedł za mną (ok. 50), podchodzi bliżej i mówi: "Jaka pani zgrabna, jaka pani piękna". Podziękowałam, a facet nawija coś dalej. Gadam z nim i nagle muszę odbić do swojej ulicy, więc mówię, że tu skręcam, na co on: "Niech pani jutro trzyma za mnie kciuki. Będę się kastrował dla antykoncepcji".
Śmiać mi się zachciało, ale mówię, że będę trzymać i że już idę. Podążył za mną i gada dalej:
- Pani ma taki zmysł estety?
- No jakiś tam mam.
- To niech mi pani powie - zostawić torebkę czy nie?
Ja już posikana ze śmiechu, ale mówię, żeby zostawił.
- Mówi pani? Ale to tak wisieć będzie. No, ale najwyżej sobie tam kolczyki porobię.
Później opowiedział, że miał już na pindolu kolczyki oraz że jutro sobie znów tam zrobi. W końcu poszedł jak doszłam do bramki.
Zboczeniec? Miał ochotę się wygadać? Nie wiem, ale w najbliższym czasie nie mam zamiaru wieczorem chodzić po okolicy.

by Beataboni

* * * * *

JAK NABYĆ TANIO GRZYBNIĘ

Rozmowa w pracy, tematy działkowania, na grzyby zeszło:
-Wiesz, że można grzybnię kupić? Sprzedają. Tylko drogo...
-A tam drogo, chcesz grzyby na działce, to złap Rumunkę i ją przeturlaj po ogródku.

by peacemaker

* * * * *

STWIERDZENIE FIRMOWYCH PALACZY

Jakiś czas temu, gdy mój ulubiony karabinek osiągnął wiek zacny lecz stan zużycia proporcjonalny, postanowiłem zastąpić go nowszym modelem. Dziś była piękna pogoda, zrobiłem sobie przerwę w pracy i wybrałem się po zakupy.
Do nowego karabinka dokupiłem m.in. stosowny futerał - a jakże, w barwach maskujących i kształtu oczywistego.
Wracam sobie do pracy, słoneczko świeci, ja w ciemnych okularach, pod krawatem, z małokalibrowym futerałem. Mijam na dziedzińcu grupkę firmowych palaczy i słyszę:
- O, ktoś tu bierze robotę do domu!

by Peppone

* * * * *

ZUPA POMARAŃCZOWA

Poszłam z kolegą przed zajęciami do Sphinxa na obiad. Najbliżej był. Sphinx, nie kolega.
Znalazłam w menu ciekawą pozycję - zupa pomarańczowa z imbirem. Lubię próbować różnych dziwactw, więc to zamówiłam. W smaku pomarańczy nie przypominało wcale.
Pytam wiec kelnera:
- Przepraszam, ale co składa się na tę zupę pomarańczową? Bo pomarańczy w tym raczej nie czuć.
- Marchewka.
No tak, nie przyszło mi do głowy, że nazwa zupy może pochodzić od jej koloru.

by galene

* * * * *

WSZYSTKO PRZEZ STUDENTÓW

Spać w nocy nie mogłam - studenty imprezkę miały.
Z niewyspania cały dzień jestem nieprzytomna.
Konwersacja z szefową (sz):
Sz: Ja ciągle te gary po was sprzątam, a wy mi tu bałagan robicie. Jak się coś sięga, to trzeba odłożyć! I kto pił wczoraj z tej filiżanki?
Ja: Nie wiem. Ja to w ogóle byłam jutro w pracy? Jaki w ogóle mamy dzisiaj dzień tygodnia?
Sz: Zależy - w twoim czy w naszym uniwersum...

by galene

* * * * *

LUBI SWÓJ KONIEC

Koleżanka rozmawia z koleżanką w kuchni :
- Byłam wczoraj na aerobicu. Ale kicha. Musiałam skakać obok prowadzącej.
- No i co z tego?
- Bo ja się krępuję. Wolę stać na końcu. Lubię swój koniec.
Kolega, wchodzący do kuchni z posiłkiem, który miał zamiar odgrzać w mikrofali, wchodzi w słowo (a ma prawie 2 metry wzrostu):
- Ja swój też, ale podobno nie ma się czym chwalić. Żona mi tak mówiła.

by Misiek666

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków.

Szliśmy ostatnio z moim miłym na urodzinki do znajomych i po drodze tradycyjnie wstąpiliśmy do osiedlowego spożywczaka, kupić co nieco procentowego. Miły mówi:
- Proszę tę wódeczkę i coś na ząb pani da.
Pani postawiła na ladzie wódeczkę i Panadol!

by a-kino-m

* * * * *

A propos mleczarstwa, miałem kiedyś przyjemność zetknąć się z tym tematem, jako marketingowiec. Byliśmy na którychś tam targach z kolei. Dla lajkoników info jest takie, że przedstawiciele wiodących na rynku firm nie szczędzą sobie złośliwości, zarówno na samych targach, jak i przy wódce w hotelu czy na przeróżnych przyjęciach. Mistrzostwem świata jednak jest, jak potrafią nabijać się ze swoich sloganów reklamowych. Z ZOTT-a śmieją się, że rozkosz extra dużego itp.
Jednak legendą owiana jest już historia, gdy na targach w kiblu spotkało się akurat paru przedstawicieli firm, czekając w kolejce do sracza. W tym moja skromna osoba. Jeden z przedstawicieli, chyba nawet wspomnianego ZOTT-a, wszedł jako kolejny i nagle słychać coś takiego:
Pruuuuut!!!! (odgłos ekskrementów spadających do klopa)
- Mmmmm, Danone... (temacik śpiewany w reklamówkach tej firmy)

by kolleck

* * * * *

W zakładzie patomorfologii akademii medycznej, w której się kształciłem, zatrudniony był pan Tadzio - technik, wykonujący "wstępną obróbkę" zwłok, które potem kroił patomorfolog. Pewnego dnia podczas zajęć pan Tadzio zrobił co do niego należało i poszedł sobie, a do roboty wziął się profesor. Studenci, wśród nich mój kolega Michał, stali wokół stołu i apatycznie gapili się na rękodzieło. W pewnym momencie koleżanka stojąca za Michałem dotknęła jego karku zimną ręką. Michał podskoczył jak ukłuty w tyłek, odwrócił się, a gdy zorientował się co się stało, wyznał głośnym szeptem: "Myślałem, że mnie pan Tadzio nerką dotknął!"

by Asmodean

I powracamy do autentyków teraźniejszych.


* * * * *

KANONIER Z BATERII

Lat temu z ochnaście, wesołą grupką zdecydowaliśmy się odwiedzić mojego brata, który odbywał tzw. służbę wojskową w jednostce artylerii przeciwlotniczej (kanonier - taki stopień dostał na wejście), a ichnie bandy baterią nazywali.
Zjawiamy się przed taką śmieszną budką, a byliśmy w stanie zdecydowanie wskazującym na wskazanie, grzecznie się przywitaliśmy i mówimy:
- My do kanonika XXX.
Młody żołnierz niezrażony, spokojnie pyta:
- Z której baterii?
- R-20.
Nie wpuścił nas, ale brata przywołał do bramy.

by pies_kaflowy

* * * * *

PROTOKÓŁ Z MIEJSCA ZDARZENIA

To było pod koniec lat 70. Facet - swoim zarąbistym jak na tamte czasy fiatem 125p - wjechał do rowu. W małych miejscowościach nie mieli wtedy alkomatów i jak się tłumaczył, zwierzę domowe mu wyskoczyło przed maskę, stąd taka okoliczność. Z autentycznego protokołu spisanego przez milicjanta na miejscu:
"(…) krowy się paśli, gęsi się paśli. Pastucha nie widziałem."

by pies_kaflowy

* * * * *

KSIĄDZ Z WIZYTĄ U STUDENTÓW

Sesja.
Poprawkowa.
Przyszedłem do kumpli po kserówki.
Siedzimy, rozmawiamy, minęły ze trzy piwa i do pokoju wpada ksiądz - totalne zaskoczenie - przecież połowa lutego to dość późno jak na wizytę księdza z kolędą.
Ksiądz, przyzwyczajony do specyficznej atmosfery w akademikach na polibudzie, wchodzi jakoś tak na luzie i widząc, że patrzymy się na niego jak na święty obrazek, ochoczo zagaja:
- O! Coś sporo tu was, jak tam sesja, studenci? Ile wam jeszcze zostało?
- Dwa piwa.
- [cisza]. Dobrze, to może przejdźmy do modlitwy.

by t0malson

* * * * *

WSZYSTKO PRZEZ TĘ WENTYLACJĘ

Koleżanka często narzeka na wentylację. Dziś pogrążała się jednak każdym kolejnym tekstem.

Scenka pierwsza:

Koleżanka: Przez te wiatry to mi już zatoki spuchły!
Głos z sali 1: Od puszczania bąków?!
Głos z sali 2: Nie, właśnie nie puszczała, cofnęły się i teraz zatoki jej puchną.

Scenka druga:

Koleżanka: Od tej wentylacji to mi już myszka zamarzła!
Głos z sali 1 (przez śmiech): Chcesz nam coś powiedzieć? Możemy ci jakoś pomóc?
Koleżanka: Nie lubię was, już sobie sama ją ręką rozgrzałam.

by Peppone

* * * * *

NIELUBIANA PANI

Dostałem dzisiaj maila od współpracującej firmy, a konkretnie od księgowej w tej firmie. Już nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni.
Pani z tych średnio sympatycznych.
Przesłałem jej zapytanie o zaległą płatność (bzdura, ale nieważne) do mojej księgowej, z adnotacją:
"Zobaczcie, proszę, co ta kretynka znów wymyśliła i odpiszcie jej, bo ja dopiero zjadłem i nie mogę się teraz denerwować ".

Oczywiście (również nie pierwszy raz) zamiast "prześlij" kliknąłem "odpowiedz" i poszło do rzeczonej "kretynki".
Kiedy się zorientowałem, przesłałem kopię tego maila do tejże pani z przeprosinami i kopią do mojej księgowości, żeby sprawdzili co i jak.
No i to samo w sobie byłoby niezłym kawałkiem, gdyby nie to, że w odpowiedzi przyszło (od kumpeli, księgowej):
"Aleś do*ebał. Pewnie jej dupsko ścisnęło ze złości. "
Ale koleżanka zamiast "Odpowiedz" wcisnęła "Odpowiedz wszystkim" i poszła kopia również do tej pani.
W sumie nawet jej nie znam, ale jakiś taki mam niesmak.

by fabick

* * * * *

ZASADNICZA RÓŻNICA

Zacznę od tego, że z motoryzacją niewiele mam wspólnego, a planuję kupić autko dla mojej przyszłej żony.
Zagaduję więc kumpla, mechanika z kilkudziesięcioletnim stażem, o opinię:
- Słuchaj no, kolego, powiedz mi, jaka jest właściwie różnica pomiędzy Polo a Golfem?
Odpowiada w pełni powagi:
- Zasadnicza... W polo gra się na koniach.
Tośmy się k...a dogadali…

by ravallo


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule wpisz Autentyk


Oglądany: 59410x | Komentarzy: 14 | Okejek: 344 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało