Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Polskie cuda, które trzeba zobaczyć przed śmiercią

303 627  
3190   141  
Zgodnie z powiedzeniem „cudze chwalicie, swego nie znacie”, prezentujemy najbardziej niezwykłe polskie miejsca, które warte są odwiedzenia przed jakąkolwiek podróżą do Tybetu czy Australii. Bo to Polska właśnie!

#1. Kopalnia soli w Wieliczce



Swoją podróż zacznijmy od kopalni, z której przychodów – jak się szacuje – pochodziła niegdyś 1/3 budżetu państwa. Białe złoto? Nie inaczej. Co stanowi jednak o niezwykłości tego miejsca, to sama struktura, która nadawana była mu przez kilkaset lat. Dzięki trwałości minerału, do dzisiaj zachowały się nawet średniowieczne wyrobiska. Całość liczy 9 poziomów i sama w sobie jest niezwykłym podręcznikiem historii górnictwa. Warto zobaczyć, jak zmieniała się technika wydobycia soli na przestrzeni dziejów.

Łączna długość chodników wynosi ponad 300 km! Zwiedzać można ok. 3 km (na poziomach I-III), ale i to wystarczy na mniej więcej 2 godziny. Poznamy w tym czasie 20 komór i zachwycimy się największą na świecie podziemną świątynią – Kaplicą św. Kingi, znajdującą się na głębokości 101 metrów, poznamy legendę o powstaniu kopalni i osławionym Skarbniku, a w Komorze Spalonej dowiemy się, z czym musieli się zmagać tzw. pokutnicy.


#2. Kanał Elbląski (zwany też Ostródzko-Elbląskim)



Po przygodzie w kopalni przenosimy się do łódki, gdzie w ciszy i spokoju możemy sobie pożeglować po… trawie? Może się to wydawać dziwne, ale to był jedyny możliwy sposób, aby pokonać różnicę wysokości, wynoszącą niemal 100 metrów. Gdyby zrobić to za pomocą śluz, potrzeba byłoby ich ok. trzydziestu, a to rozwiązanie dosyć kłopotliwe. Zastosowano więc 5 suchych pochylni i 4 śluzy.

Zlecenia Fryderyka II, który chciał połączyć szlakiem żeglownym Prusy Wschodnie z Bałtykiem, podjął się niejaki Georg Jacob Steenke. Nad projektem zaczęto pracować w 1837 roku, a prace rozpoczęto 7 lat później. Efekt? Osobliwe w skali europejskiej rozwiązanie, które do dziś budzi nie lada emocje.


#3. Jaskinia Raj



Powróćmy jeszcze na chwilę pod ziemię, gdzie swoje wdzięki skrywa „najpiękniejsza polska jaskinia” – Jaskinia Raj. To odkryte zaledwie 47 lat temu w Górach Świętokrzyskich miejsce składa się z kilku dobrze oświetlonych sal, przyodzianych tysiącami stalaktytów i stalagmitów. Łącząc się ze sobą, tworzą różne ciekawe struktury, np. Pagodę lub tzw. Harfę – prześwitującą kolumnę.

Odkryto tutaj ślady bytności człowieka sprzed 50-60 tys. lat, a także szkielety zwierząt, m.in. niedźwiedzi, żubrów, mamuta i piżmowołu. Warto na chwile przystanąć i spróbować sobie wyobrazić życie w tamtych czasach oraz próbując pojąć, ile czasu potrzebowała natura na stworzenie takiego dzieła. Nie warto sobie natomiast wyobrażać gwałtownej pobudki w takim miejscu, mając sufit tuż nad głową.


#4. Góry Stołowe



Góry Stołowe może nie należą do najwyższych, ale są z pewnością jednymi z najbardziej urokliwych. Błędne Skały tworzą istny labirynt ciasnych korytarzy, co stanowi nie lada gratkę dla każdego fana górskich wędrówek. Niemałe wrażenie robi też Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.), będący również najwyższym szczytem całego masywu. Jego charakterystyczny wygląd trudno pomylić z jakimkolwiek innym wzniesieniem. Skały przybrały tutaj najdziwniejsze formy, przypominające często ludzi i zwierzęta, a płaski szczyt jest idealnym punktem widokowym.

Skąd w ogóle wzięła się nazwa tego miejsca? Według tradycji, nawiązuje ona do uczty, wydanej tu na początku XIX w. dla pruskiego ministra Śląska, hrabiego von Hoyma, a dokładniej do wielkiego biesiadnego stołu, jaki z tej okazji wystawiono. Dziś już takich imprez się tu nie robi, ale widokami można rozkoszować się w każdej chwili.


#5. Przełom Dunajca



Spływ na tratwie po Dunajcu to zdecydowanie jedna z tych czynności, których koniecznie trzeba w swoim życiu doświadczyć. Kontynuujemy więc swoją podróż po magicznych zakątkach Polski, zahaczając o prawdziwą perełkę natury. 2-3-godzinny rejs rozpoczynamy w Sromowcach Wyżnych, by po 18 kilometrach zakończyć go w Szczawnicy. Mało? Jako bis możemy przepłynąć jeszcze 5 km do Krościenka. Zapomnijmy na chwilę o całym świecie i rozkoszujmy się widokami, ostrymi zakolami na trasie wodnej i sięgającymi gdzieniegdzie 300 m górskimi ścianami.

Szum rzeki to jedno, a wiatr we włosach to drugie. Zanim na spokojnie spłyniemy sobie tratwą, wysilmy się nieco i zaprzęgnijmy do jazdy rowery. Droga ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru znajduje się niemal w całości po słowackiej stronie, co nie stanowi dziś żadnego problemu. Rozruszajmy nasze kości i pedałujmy wzdłuż prawego brzegu Dunajca, dając się ponieść przygodzie. Nic nie stoi też na przeszkodzie pieszej wędrówce. W takim wypadku warto się trochę pomęczyć i wspiąć na jedną z pobliskich gór, np. Sokolicę. Widok, jaki się stamtąd rozciąga, będzie sowitym wynagrodzeniem, a uśmiech na twarzy pewny jak w banku.


#6. Zamek w Malborku



Na chwilę zostawiamy wytwory natury i przenosimy się w okamgnieniu na przeciwległą stronę Polski, gdzie czeka na nas ogromny gotycki zamek, w którym swoją siedzibę przez prawie 150 lat mieli Wielcy Mistrzowie Zakonu Krzyżackiego.
Jak to – spyta ktoś – kolejna (po Kanale Elbląskim) struktura, wybudowana ręką niemiecką? Ano, tak to. Zamek w Malborku to idealne miejsce do tego, aby uzmysłowić sobie, czym był Zakon Krzyżacki i z kim przyszło nam toczyć boje na przestrzeni wielu wieków. Powiew historii jest tutaj tak gęsty, że można go ciąć mieczem. Lub dwoma nagimi mieczami.

Marienburg, czyli Gród Marii, był oblegany po Bitwie pod Grunwaldem, niestety nieskutecznie. Co nie udało się Władysławowi Jagielle, udało się Kazimierzowi Jagiellończykowi, choć bardziej za stos florenów, niż stos trupów. Konstrukcja najbardziej ucierpiała podczas Drugiej Wojny Światowej, kiedy stała się punktem oporu w walce z Armią Czerwoną. Stale odnawiany, zamek jest jedną z największych spuścizn architektury gotyckiej w Europie.


#7. Dolina Prądnika



Dawno temu, czarnoksiężnik Twardowski podpisał z diabłem umowę, według której miał oddać swoją duszę po przyjeździe do Rzymu. Diabła czekały jednak trzy zadania do wykonania, w tym przyniesienie do Doliny Prądnika wielkiej skały i wbicie ją ostrym końcem w ziemię. Tak powstała Maczuga Herkulesa – dla wielu wizytówka Ojcowskiego Parku Narodowego.

To oczywiście legenda. Ten najmniejszy polski park narodowy ma jednak dużo więcej atrakcji. Wystarczy wybrać się na przechadzkę po ścieżce poznawczej od Jaskini Ciemnej na Górę Okopy, będącą świetnym punktem widokowym, odwiedzając przy tym malowniczy wąwóz, las i wiele ciekawych form skalnych. Dookoła rozsypanych jest ponad 200 jaskiń, z których miłośnicy takiej formy atrakcji nie ominą na pewno owianej legendą Jaskini Łokietka. Legendy są zresztą ściśle związane z Doliną Prądnika i wiele z obecnych tutaj miejsc ma swoją własną, czekającą na odkrycie przez zaprawionego wędrowca.


#8. Dolina Pięciu Stawów



Przenosząc się dalej na południe, trafiamy do następnej doliny, jednak zgoła odmiennej od poprzedniej. Najwyższe polskie góry skrywają wiele atrakcji, z których możemy być dumni. Sycąc się świeżym powietrzem i rozpieszczając oczy widokami, możemy odwiedzić w tej górzystej ziemi – wbrew samej nazwie – sześć stawów. Pokrzywdzonym może się czuć jeziorko Wole Oko, które z racji swojej wielkości zostało w nazwie doliny pominięte. Jedyne drzewo jakie tu rośnie, to modrzew na brzegu największego z jezior, Wielkiego Stawu Polskiego.

Niedaleko stąd jest jeszcze wiele miejsc wartych zobaczenia, np. najwyższy wodospad w Tatrach – Siklawa lub Wodogrzmoty Mickiewicza, również wypływające z wyżej wspomnianych stawów. Trzy duże kaskady i kilka mniejszych swoją dzikością świetnie z nimi kontrastują. Obecnie jedyny problem stanowi do nich dostęp – z drogi do Morskiego Oka (kolejne wyjątkowe miejsce) widoczny jest tylko Pośredni Wodogrzmot. Jednak – jak to się mówi – dla chcącego nic trudnego.


#9. Połoniny Caryńska i Wetlińska



Jeśli zaszliśmy już tak daleko na południe, pójdźmy jeszcze dalej. W najbardziej wysuniętym ku równikowi zakątku Polski znajdziemy Bieszczady. Właśnie tutaj znajdują się jedyne w naszym kraju połoniny, czyli wysokogórskie łąki, wykształcone ponad górną granicą lasu w Karpatach Wschodnich. Dobrym pomysłem będzie zabranie ze sobą kurtki i czapki, gdyż wiatr potrafi czasem przycisnąć do ziemi nie tylko bujne, zielone trawy.

Bieszczady są skażone cywilizacją w dużo mniejszym stopniu niż inne górzyste tereny naszego kraju. Zachęcamy zatem do małego wysiłku i próby zdobywania na własną rękę szlaków turystycznych, których jest tutaj całe zatrzęsienie. Upał, deszcz czy wiatr, zapach drzew i kwiatów, zielone, brązowe czy białe barwy, zależne od pory roku, odcisną na nas niezapomniane piętno przygody i niezatarte wrażenie.


#10. Polskie Zoo



Panie, a cóż to za namiot za tymi drzewami?
A widzisz, mości Czytelniku, to jedyne takie miejsce na świecie, w którym Ameryki nie ma, a każdemu spełnia się amerykański sen – od zera do bohatera. Chociażby dla takiego cudu, miejsce to warte jest wspomnienia. Z początku może się wydawać, że to „za wysokie progi na te nasze nogi”. Klamki zawieszone są tutaj wysoko, o czym przekonał się niejeden (a skoro już mowa o prezydencie, zaprzeczamy pogłoskom, jakoby był współwinny afery księżycowej). Jeśli jednak przyniesiemy ze sobą stołeczek (kilkaset jest dostępnych na miejscu, ale od dawna są zarezerwowane, a walka o te wolne jest poza naszym zasięgiem), bez problemu wszędzie się wciśniemy.

Z całego serca zachęcamy więc do odwiedzenia tego miejsca, pamiętając o tym, że nie należy dokarmiać obecnych tu pupili – te naprawdę nieźle sobie radzą i zazwyczaj stoją w pierwszym rz(ą/ę)dzie do koryta, oraz nie zrywać borowików – te są tutaj pod ochroną. Ogólnie w Polskim Zoo jest swojsko (tudzież kolesiowo), no ale czego spodziewać się po epicentrum 38-milionowego państwa Unii Europejskiej, które znajduje się na ulicy… Wiejskiej.


To oczywiście nie jest lista ostateczna (specjalnie pominięto niektóre oczywiste lokacje). Jakie znacie inne godne polecenia miejsca w naszym nadwiślańskim kraju?

Oglądany: 303627x | Komentarzy: 141 | Okejek: 3190 osób