Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Cztery wierne psy

55 588  
703   27  
Black_madonna pisze: Niedawno do kin trafił film "Hachiko: A Dog's Story". Jest to remake japońskiego filmu, który pomysł na scenariusz zaczerpnął wprost z życia.
Opowieść o psiej wierności.

Hachiko, pies rasy Akita, należał do japońskiego profesora Hidesaburō Ueno. Codziennie odprowadzał swojego pana na stację Shibuya (Tokio), a gdy pan wracał, pies już czekał na niego pod stacją.

Niestety, właściciel psa zmarł nagle w miejscu pracy.

Mimo to, Hachiko przez kolejnych 10 lat codziennie przychodził na stację o godzinie, o której jego pan zwykle wracał do domu.
Pies stał się w Japonii symbolem lojalności, rodzice opowiadali o nim swoim dzieciom i stawiali za wzór oddania. Jeszcze za życia pisano o nim artykuły. Dostał także przydomek chūken Hachikō, czyli wierny pies Hachiko.

Pierwowzorem najnowszego filmu z Richardem Gere była produkcja japońska z 1988 roku:




A tak naprawdę wyglądał Hachiko:



 
W 1934 roku, rok przed śmiercią psa, w jego obecności, na stacji Shibuya został odsłonięty jego pomnik.
 



Niestety w czasie wojny przetopiono go, lecz nie zapomniano o wiernym psie i już w 1948 roku powstało Stowarzyszenie dla Odtworzenia Pomnika Hachiko, które zebrało pieniądze na nowy posąg, stojący na stacji do dziś. Jedno z pięciu wyjść ze stacji zostało nazwane wyjściem Hachiko.




Pies umarł z powodu robaczycy serca 8 marca 1935 roku. Jego ciało zostało spreparowane i wystawione w National Science Museum w Ueno w Tokio.
 
 




Pewno wielu bojowników zna historię krakowskiego psa Dżoka. Jego właściciel również zmarł nagle, a pies czekał na niego przez rok w okolicach ronda Grunwaldzkiego, skąd karetka zabrała jego pana. Po tym roku przygarnęła go Pani Miller. Nigdy nie pozwolił jednak założyć sobie obroży ani smyczy, pozostając wolnym psem. Po jej śmierci, 5 lat później, uciekł i został znaleziony martwy na torach mało uczęszczanej trasy. Niektórzy uważają, że jego wierne psie serce nie wytrzymało kolejnej rozłąki i rzucił się pod koła.
 




Ciekawa historia dotyczy też małego sky terriera Bobby'ego. 15 lutego 1858 roku zmarł w Edynburgu John Gray, miejscowy policjant. Dwuletni wówczas pies policjanta dzień po pogrzebie przybył na grób swojego właściciela, by tam wiernie spędzić kolejnych 14 lat. W Edynburgu w kilku miejscach można znaleźć pomniki psa. Zrobiono mu także nagrobek przy grobie jego właściciela.
 

Kliknij i zobacz więcej!

 
Takich historii można przytoczyć wiele, poczynając już od dobrze udokumentowanych przypadków ze starożytnej Grecji. Szukając jednak tych ciekawostek natknęłam się na coś zupełnie wyjątkowego, co miało miejsce jeszcze rok temu.

Pies o imieniu Murzyn mieszkał w Braniewie
. Już po pogrzebie swojej właścicielki odnalazł jej grób i spędził na nim 2 miesiące. Został zabrany stamtąd i przez przykre zrządzenie losu trafił w końcu do zoo, które szukało mu nowego właściciela. Murzynek często uciekał i wracał pod dom lub na cmentarz. W końcu dzięki ludziom, których wzruszyła jego historia, znalazł nowy dom w Warszawie, w którym odnalazł szczęście.
Tu jeszcze na zdjęciu z zoo.

 
Kliknij i zobacz więcej!

* * * * *

Jeśli wzruszyły cię te historie, to lepiej nie rozczulaj się, tylko podczas wiosennych porządków niepotrzebne już koce, ręczniki, maskotki zawieź do pobliskiego schroniska. Zwierzakom się przydadzą, a może też coś stamtąd przywieziesz?

Oglądany: 55588x | Komentarzy: 27 | Okejek: 703 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.04

20.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało