Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Sekretne pamiętniki Bractwa Pierścienia IV

19 018  
6   14  
BARDZO SEKRETNY DZIENNIK FRODO BAGGINSA

Dzień pierwszy:

Jestem w Domu Elronda, po długiej drzemce czuję się już o wiele lepiej. Poza tym Sam świetnie wymasował mi plecy i przygotował doskonałą kąpiel z dużą ilością bąbelków (wykąpał się ze mną). Jakże wspaniała jest platoniczna, braterska miłość! Co prawda do samego końca nie jestem pewien po co ssał moje palce, ale przypuszczam, że jest to część elfiej terapii.

Dzień trzeci:

Wziąłem na siebie obowiązek zaniesienia Pierścienia do Mordoru. Chyba był to fatalny pomysł.

Dzień czwarty:

Aragorn i Boromir mieli ze sobę wielką utarczkę o to który z nich będzie mnie niósł podczas przeprawy przez Karadhras. Aragorn wepchnął Boromira w zaspę, Boromir ugryzł Aragorna w ucho. Pierścień musi wywierać na nich silniejszy wpływ niż przypuszczałem.

Dzień szósty:

Obudziłem się w momencie gdy Aragorn starał się rozpiąć guziki mojej bluzki. Pewnie starał się zawładnąć Pierścieniem.

No cóż, Sam go zabije jeśli czegoś popróbuje.

Dzień dziesiąty:

Dzisiaj Legolas głaskał wewnętrzną stronę moich ud swoim łukiem.

Byłem bardzo zdziwiony. Nie wiedziałem, że i on pożąda Pierścienia. Jaka potężna siła drzemie w tym małym kawałku metalu!

Dzień jedenasty:

Gandalf pokazał mi bardzo dziwną sztuczkę. Nie wiedziałem, że ten jego spiczasty kapelusz ma jeszcze inne zastosowanie.

Ciekawe, czy to przez Pierścień, czy też czarodziej jest po prostu lekko skrzywiony...

Dzień dwudziesty czwarty:

Wreszcie odpoczynek. Kopalnie Morii są zbyt mroczne aby Aragornowi udało się mnie dostrzec i uszczypnąć, tak jak to robił ostatnio.

Gandalf wpadł do przepaści. Jego spiczasta czapka też :(

Dzień dwudziesty siódmy:

Lothlorien jest bardzo piękne. Galadriela również. Chciałem jej dać Jedyny Pierścień, ale go nie przyjęła, tylko wciąż powtarzała: „Nie, jest coś innego co mógłbyś mi zaoferować, Frodo Baggins” i pocierała kolanem o moje spodnie. Cóż, nie mogłem odmówić. Z przyjemnością podarowałem jej swoją zapasową parę spodni. Widocznie mają w Lothlorien jakieś przejściowy deficyt odzieży.

Dzień trzydziesty:

Cały dzień wiosłowaliśmy. Bardzo zmęczony. Merry i Pippin zaoferowali mi grupowy masaż. To wspaniale mieć takich oddanych przyjaciół! Cieszę się, że Pierścień nie ma nad nimi władzy. Chociaż przyznam, że nie musieli mi tak długo masować pleców . Ani innych części mojego ciała.

Mam nadzieję, że Pippin pamięta iż jesteśmy kuzynami. Pamięta, prawda?

Prawda?

Dzień trzydziesty trzeci:

Boromir próbował odebrać mi Pierścień. Nie jestem do końca pewien, ale chyba chciał również do mnie się przytulić. Zwiałem.

Dzień trzydziesty szósty:

Wszyscy się do mnie przystawiają. Nie wiem czy będę w stanie się temu oprzeć. Spadam do Mordoru.

Sam idzie ze mną. To dobrze, czekam na więcej tych platonicznych, braterskich masaży stóp w których jest mistrzem.

Trochę żałuję, że opuszczam Drużynę, coraz bardziej przekonywałem się do Gimlego, brała mnie coraz większa ochota by wziąć go w objęcia. Ten wielki hełm i sękate ramiona nieźle działały na moja wyobraźnię. No cóż, przypuszczalnie i tak mu się nie podobałem :(


--
Dla Joe Monstera przetlumaczył RoboFH, autorką jest Cassandra Claire

Oglądany: 19018x | Komentarzy: 14 | Okejek: 6 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.09

28.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało