Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nostalgia, czyli najlepsze gry na Atari 65XE

97 878  
558   131  
Niekiedy bywa tak, że podczas gruntownych remontów znajdziesz skarb. Czasem jest to drobiazg np. świerszczyk, skutecznie „skitrany” w miejscu, gdzie oko ludzkie nie sięga. Innym razem dogrzebiesz się do zawiniętej w papier śniadaniowy bułki, którą miałeś wziąć do szkoły w październiku roku pańskiego 1993.

Bywa też, że podczas wykopalisk znajdziesz prawdziwy artefakt, symbol lat twych szczenięcych, nocy nieprzespanych, lekcji nieodrobionych... Tak, oto pod skorupą grubej warstwy kurzu spoczywa najprawdziwsze ATARI 65 XE. A wraz z nim pudełko pełne kaset magnetofonowych. Na wyblakłych etykietkach jakieś napisy. To twoje pismo.
Lista gier, w które grałeś jako dzieciak jest długa. Na dnie pudła dostrzegasz kasety z kolorowymi okładkami. Tak, to oryginalne gry ze stajni LK Avalon i Mirage.

Bestia miała nie byle jakie bebechy. Pod plastikową obudową krył się procesor 1,72 MHz (megaherca) i 64kb (kilobajty) RAM-u!
                              

                                                       „Atarii” to po japońsku „gotowy do ataku”

Odkurzasz więc sprzęt, podłączasz magnetofon, joystick i do swego ultrapłaskiego telewizora, czort jeden wie ilu calowego, podpinasz maszynę – elektronicznego mordercę, który ukradł ci lwią część dzieciństwa.
Start Enter...Return i Play... Teraz czekasz parę minut na wczytanie gry i do dzieła!

#1. Decathlon



Przy tej grze niejeden szczęśliwy posiadacz Ataryny zarżnął przynajmniej kilka joysticków. Na czym więc polegała zabawa? Ano, na jak najszybszym machaniu joyem w lewo i w prawo. Im energiczniej nim machałeś tym szybciej biegłeś, dalej skakałeś itd...
Tak mniej więcej wyglądała gra w „Decathlon”:

https://www.youtube.com/watch?v=mI-Emsl2r4U


Pełne skupienie na twarzy zawodnika – tu nie ma mowy o żartach. Ta gra budziła prawdziwe emocje...
Nie wierzysz?

Zagraj w Decathlon

#2. International Karate



Pierwsze prawdziwe mordobicie. Litry czerwonej posoki wsiąkającej w rozgrzany azjatyckim słońcem piasek, wściekłe okrzyki, dynamiczne odjazdy kamery... International Karate i jej pochodne gwarantowały rozrywkę na najwyższym poziomie! A w przerwach między walkami można było własną głową roztrzaskać cegłówki. Hiii-jaa!


 

#3. Hans Kloss


Polska produkcja. Fabuła tej gry była tak ciekawa i skomplikowana, że na jej podstawie powstał nawet serial ze Stanisławem Mikulskim. Zaraz, a może to było odwrotnie...Szczególnie zapadała w pamięć oprawa muzyczna towarzysząca przygodom J-23. Zapętlony motyw przewodni „Hansa Klossa” tak bardzo wpadał graczowi w ucho, że jedyną możliwością obrony przed szaleństwem było wyłączenie dźwięku w telewizorze.


Grupa zielonych pikseli pośrodku obrazka to tytułowy bohater gry. Jeśli wciąż go nie widzisz to odsuń głowę od monitora na odległość jednego metra.


#4. Zorro



Przygody wąsatego mściciela powalały obłędną grafiką i, bajeczną wręcz, animacją. W czasach gdy „Zorro” był obok serialu „Robin of Sherwood” obowiązkową pozycją każdego szanującego się młodzieńca, gra pozwalająca się wcielić w postać tego bohatera była dla wielu obiektem najszczerszego kultu.

#5. Alley Cat

Jako zapchlony sierściuch wskakujemy ludziom do domów, gdzie konsumujemy m.in. kanarki i złote rybki. Ogólnie rzecz biorąc robimy wszystko to, czego kotom robić nie wolno.


# 6. Barbarian

Na fali popularności filmów z przerośniętym Arnoldem powstała gra traktująca o pojedynkach rosłych barbarzyńców. Można było ciąć, kopać, turlać się, skakać, blokować, a na koniec efektownie pozbawić kogoś łba. Jakie to oryginalne...


Oto lekko odświeżona wersja gry - link

#7. Bruce Lee

Kolejna pozycja, której bohaterem jest postać będąca idolem dzieciaków lat 80. Przeciwnikami mistrza kung-fu był ninja oraz zawodnik sumo, który pojawiał się z prawej strony ekranu i wydawał z siebie donośny, bojowy ryk: ROAR!


Ten zielony punkcik po prawej to właśnie wrogi zapaśnik sumo.

#8. Fred

Dziecko magików z LK Avalon. Już w tamtych czasach nasi rodzimi twórcy gier obalali pogląd mówiący, że Polska to miejsce gdzie psy zadami szczekają, a gawrony startują pionowo...


Tym razem wcielamy się w postać jaskiniowca i rzucamy kamieniami w żaby (sic!). Jednak nie same kamienie stanowią tu oręż w walce z zaciekłymi płazami. W co był jeszcze jaskiniowiec zaopatrzony? W dzidę? Maczugę? Prymitywną wersję procy? Nie. Fred był dumnym posiadaczem śmiercionośnego sprayu...

https://www.youtube.com/watch?v=qb8dFqYd6aM

#9. Commando

Mamy uzbrojonego w karabin i granaty herosa oraz całą chmarę pikseli, które przy odrobinie fantazji ze strony gracza układają się we wrogich żołnierzy, czołgi, samoloty i inne wynalazki wojennej technologii. Absolutny klasyk i wzór dla kolejnych pokoleń programistów.


Polacy wydali identyczną grę pt.”Arnie”, a parę ładnych lat potem posiadacze Amig oraz komputerów PC mogli cieszyć się całkiem podobnym do „Commando” „Cannon Foderem”.

#10. Boulder Dash

„Boulder Dasha” pamiętały jeszcze ostatnie dinozaury. Poszukiwanie diamentów w kopalni. Każdy ruch musiał być przemyślany, bo łatwo można było zaklinować się pomiędzy głazami. Logiczne łamigłówki, które miast bawić często stawały się przyczyną połamanych joysticków i powyrywanych guzików klawiatury.



Atari kaputt?

Czy stara, poczciwa Atarynka jest dziś tylko zmurszałym symbolem czasów dawniejszych?

Wygląda na to, że nie do końca. Istnieje całkiem duża społeczność maniaków 8-bitowców, także i w Polsce. Niektórym do szczęścia wystarczy garstka programów i emulator kaseciaka, jednak prawdziwy miłośnik tej maszyny grać będzie na najprawdziwszym Atari 65 XE z podpiętym podeń magnetofonem, notorycznie „zżerającym” kasetowe taśmy.
Ba, znajdą się nawet i chętni do wykorzystania tej skamieliny do celów czysto artystycznych.
Polski, trzyosobowy projekt Greyscale udowadnia, że Atari w dalszym ciągu wymiata.

https://www.youtube.com/watch?v=Qx-AHgvwrHo

Więcej na stronie Atari Area


Oglądany: 97878x | Komentarzy: 131 | Okejek: 558 osób