Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Filozofia hardkora

71 134  
998   40  
Misiael pisze: Z pewnością wielu z was widziało rozpowszechniony za pomocą internetu krótki filmik zatytułowany "Jestem Hardkorem". Z pozoru klip przedstawia jedynie szczeniacki wybryk domorosłego kaskadera, w rzeczywistości jednak jest to wielopoziomowa przypowieść o życiu, śmierci i transformacji duchowej, którego przesłanie postanowiłem wam przybliżyć.

Z pewnością nasuwa się wam pytanie: "Dlaczego dopiero teraz? Czemu nie wtedy, gdy Hardkor był na ustach całej Polski?". Odpowiadam więc - cała ta hardkorowa mania z całą pewnością nie przysłużyła się filozofii, która stoi za przedstawioną na klipie przypowieścią. Musiałem poczekać aż emocje opadną, a na niewyjaśniony dotychczas fenomen spojrzymy chłodniejszym okiem.
Przyjrzyjmy się więc raz jeszcze sytuacji przedstawionej na filmiku - stojący u progu dorosłości chłopak obiera sobie nadrzędny cel, duchową implikację, która staje się dla niego nadrzędnym priorytetem. "Wejście" nie jest więc jakimś głupim wpinaniem się po piorunochronie, a symbolem celu życia - osi, wokół której młody Hardkor buduje swoje życiowe doświadczenia, rdzenia Wszechświata, Nemezis, którą za wszelką cenę chce osiągnąć. Już sama symbolika piętrowego bloku wyraźnie sugeruje, że mamy do czynienia z poszczególnymi etapami osiągnięcia Absolutu.

Przypowieść o Hardkorze operuje też całą gamą rozmaitych symboli. Poza wymienionym już blokiem, mamy do czynienia z kobietą, która werbalnie usiłuje zniechęcić Hardkora na drodze do osiągnięcia celu. Czy nie jest ona aż nazbyt oczywistą alegorią przeciwności losu, które każdy z nas musi pokonać, by ostatecznie dotrzeć do celu? Innym symbolem jest kolor zasłonek - nie bez przyczyny zasłony we wszystkich oknach mienią się błękitem. Kolor niebieski jest symbolem boskości, czystości, ideału. Uzyskujemy dzięki nim informację, że to nie cel - wejście - jest uświęcony, a droga do niego. Sam proces wejścia okazuje się być stokroć istotniejszy.

I w końcu - intrygujący, niejednoznaczny epilog. Nasz bohater ostatecznie nie wszedł, opadł z sił w połowie drogi. Jeden z jego przyjaciół mówi mu "Nie wszedłeś", na co Hardkor oznajmia "Wszedłem". Paradoks? Bynajmniej. Podczas swojej wędrówki, Hardkor zdał sobie sprawę z tego, co napisałem wcześniej - nie cel jest ważny, a sam proces poznawczy. Wykazując się niezwykłą mądrością, nie gonił już mirażu "wejścia", uświadomił sobie, że lekcja wyciągnięta ze swojej porażki jest nieporównywalnie bardziej wartościowa niż ewentualne zwycięstwo.

Zrozumiawszy to, naprawdę stał się Hardkorem.

Oglądany: 71134x | Komentarzy: 40 | Okejek: 998 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.11

29.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało