Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Straż miejska kontra ranny gołąbek

63 041  
1039   26  
Gniewborsuczy napisał: Jakiś czas temu mój kumpel jadąc przez stolicę zobaczył na chodniku rannego gołębia. Zatrzymał samochód bo mu się żal ptaszyny zrobiło i postanowił jej pomóc. Zadzwonił więc do straży miejskiej i mówi:

- Dzień dobry, jest taki problem, mam rannego gołębia, trzeba, żeby ktoś go zabrał bo inaczej na pewno zdechnie...
Dyspozytor:
- Dobrze, zrozumiałem, postaramy się kogoś wysłać, dużo ma pan czasu?
- No właśnie nie, do roboty jadę, śpieszy mi się...
- W takim razie natychmiast do pana kogoś wysyłam...
Po czym odebrał dane dotyczące lokalizacji kolegi wraz z gołębiem i się rozłączył. Kumpel wzruszył ramionami i pomyślał sobie, że co mu tam, może chwilę poczekać. Obok był kebab więc podszedł do niego i wziąwszy parę tekturowych tacek na jedzenie zrobił z nich nosidełko dla gołębia, coby mu było łatwiej zwierzę trzymać.
Rzeczywiście mija 5 minut i nagle na sygnale z piskiem opon zajeżdża furgon straży miejskiej, z którego wyskakuje dwóch strażników wyglądających tak, jakby szli polować na oszalałego nosorożca, odzianych od stóp do głów w kombinezony ochronne i uzbrojonych w specjalne siatki i przyrządy do łapania zwierząt. Podbiegli do kolegi i z maksymalnym przejęciem w głosie:
- GDZIE JEST TA BESTIA!?
Kumpel w szoku  mówi, że tuż za nim. Kolesie przerażeni:
- PROSZĘ SIĘ ODSUNĄĆ! WARCZY?!
Ziomek już całkiem nie wie o co chodzi, mówi:
- Raczej... grucha...
Kolesie na maksa się przerazili, jeden woła:
- W MORDĘ, BYDLĘ MUSI BYĆ WŚCIEKŁE! PAN MÓWI GDZIE ON JEST!
Na co kumpel wyciąga zza pleców zawiniętego w dwie tacki na kebab gołębia, który tylko po cichu sobie pogruchuje i rozgląda się na boki jakby sam był zdziwiony całym zamieszaniem.
Strażnicy robią minę WTF.
Nie wiedzą w ogóle co się dzieje i jeden pyta:
- To po niego tu przyjechaliśmy?
Kumpel mu wyjaśnił, że tak. Na co strażnik:
- Proszę chwilę poczekać... -  i idzie do radia w samochodzie i słychać ze środka rozmowę: - Robert, kur*a, o co chodzi, miał być rottweiler, a koleś tu stoi z jakimś gołębiem. Na co dyspozytor:
- No wiem, sorry chłopaki, ale Panu się śpieszyło, a inaczej byście szybko nie przyjechali...

---
https://www.youtube.com/watch?v=0mXPSDida58

Oglądany: 63041x | Komentarzy: 26 | Okejek: 1039 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało