Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Monthy Python: Sklep mięsny

11 819  
4   1  
W czasie pryszczycy i BSE ochota do odwiedzania sklepów jest trochę mniejsza niż zwykle, jednak i tak wielu patrzy z nieustającą pogardą na trawojadów nazywających się szumnie wegetarianami. Raczej pomimo nagabywań smutnego pana nazywającego się Creutsfeld-Jacob nie zanosi się, że zmienią zdanie. No chyba, że pójdą do sklepu z tego skeczu.

Klient: Dzień dobry. Poproszę kurczaczka.
Sprzedawca: Co mi tu szklisz ty sięroto obrzygana!
Klient: Co proszę?
Sprzedawca: Oto kurczaczek dla Pana.
Klient: Dziękuję, ile płacę za kilogram, dobry człowieku?
Sprzedawca: Za kilogram mięczaku zaśliniony, cioto pedalska!
Klient: Słucham?
Sprzedawca: Pół funta za kilogram. Proszę, jaki śliczny kurczaczek!
Klient: Chciałbym też trochę nadzienia...
Sprzedawca: Sam się nadziej ty larwo poroniona!
Klient: Co?
Sprzedawca: Proszę oto nadzienie
Klient: Dziękuję!
Sprzedawca: "Dziękuję" powiedziała stara ciota dłubiąc w nosie.
Klient: Co proszę?
Sprzedawca: Jest Pan tu zawsze mile widziany!
Klient: Przepraszam....
Sprzedawca: Co znowu fiutku poderżnięty!
Klient: Odnoszę wrażenie, że raz mnie Pan obraża, a raz jest dla mnie miły
Sprzedawca: Przykro mi to słyszeć!
Klient: Nie ma sprawy!
Sprzedawca: Lepiej byś nie podskakiwał zasyfiony dupku żołędny!

KONIEC


Tłumaczył oczywiście Tomasz Beksiński
Występowali:
Klient - chyba Michael Palin
Sprzedawca - chyba Eric Idle, może John Cleese

Oglądany: 11819x | Komentarzy: 1 | Okejek: 4 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało