Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCXCVIII - Konspiracja

81 601  
415   19  
Kliknij i zobacz więcej!Wypadki chodzą po ludziach. I czy to z ich powodu, czy całkiem innego, trzeba czasami lekarza odwiedzić. Ale uważajcie, nigdy nie wiecie, kto tam był przed Wami...

ALERGIA

Z okazji tego, że jakiś czas temu skończyło mi się badanie okresowe, poszedłem dzisiaj do lekarza medycyny pracy. Tam najpierw zbadał mnie okulista a potem wywiad ze mną przeprowadził lekarz właściwy. Wywiad wyglądał mniej więcej tak:
- Czy od ostatniego badania przechodził Pan jakieś ciężkie choroby?
- Nie.
- Czy zażywa Pan stale jakieś leki?
- Nie.
- Czy jest Pan na coś uczulony?
- Nie.
- A papierosy?
- Też nie.
Po tym wywiadzie pani doktor zbadała mnie stetoskopem i ciśnieniomierzem po czym dała mi do podpisu wypełnioną przed chwilą kartkę. Jako, że z reguły nie poświadczam nieprawdy, mówię jej, że nie mogę tego podpisać gdyż stoi tu, że jestem niepalący a ja niestety palę.
- No jak to? Przecież przed chwilą Pan powiedział, że nie pali.
- Nie, powiedziałem, że na papierosy też nie mam uczulenia.

by guru80

* * * * *

UDUCHOWIONA


W sąsiednim bloku mam dwie koleżanki, mieszkają razem... Jedna [N]ormalna, druga normalna [I]naczej...
[N] śpiewa sobie:
„Hej, hej, jak nazywa się Twój Bóg?
Na imię ma zgiełk.
Przypadek czy przepaść
Hej Twój Bóg
Dziwny twór o twarzach
Stwór monstrum
Z cybernetycznego nieba”
[I] prawdziwie, autentycznie zachwycona mówi:
- Ojeju.... Skąd Ty znasz taką religijną piosenkę?

by azota

* * * * *

WYPADEK W PARKU


Jakiś czas temu zwichnąłem nogę w stawie skokowym. Udałem się więc do poradni i pierwsze spotkanie z lekarzem rodzinnym (bardzo, bardzo sympatyczna młoda lekarka). Zdjąłem skarpetę i ukazała się sina i opuchnięta gira. No i taki dialog:
[L]ekarka - Jak to się stało, piłka?
[J]a - Nie...
[L] - Jakieś nocne zabawy?
[J] - Nie, machałem stopą na ławce w parku...
Lekarka parsknęła śmiechem bo myślała, że żartuję. Jak się zorientowała, że wcale nie to prawie rotfla wycięła.

A to nie było śmieszne, prawda?

by fabick


* * * * *

KOCHANY MĘŻCZYZNA


Moja Romantyczka znów mnie podbudowała. Oglądamy sobie film, z gatunku „zabili go i uciekł”, gdzie trup się ściele gęsto. Na przemyślenia mnie wzięło. Zapytałem Moją, czy jakbym tak zginął, to czy wdową by została, czy płakałaby? Z bananem na twarzy odpowiedziała:
- Wdową? Gdzie tam, znowu singlem bym była...
Innym razem coś o weselu było, że jakieś się szykuje niedługo. Moja oznajmiła mi, że się nie ochajta, że męża nie potrzebuje. Zapytałem wprost:
- Jak to? A ja?
Moja - A Ty to masz gwarancje do 2012 roku, potem recykling.

by konrad_wawa


* * * * *

PRZEBIEGŁY LISEK


Oglądam sobie wczoraj z córcia (3,5) bajkę i oczywiście jako dobry ojciec zagaduję i próbuję pobudzić umysł dziecka, by nie wpatrywało się w ekran beznamiętnie. Rzecz była o bandzie kurczaków, którą prześladował zły lis. W pewnym momencie scenka. Lis siedzi i knuje coś nad kartką papieru.
No i wywiązuje się rozmowa:
[C]órcia - Tatuś, a dlaczego ten piesek rysuje?
[J]a - To nie piesek kochanie tylko lisek a rysuje bo wymyśla sobie jak złapać kurczaki.
[C] - A dlaczego?(tak, to już ten wiek)
[J] - Bo liski są przebiegłe i zawsze coś wymyślają.
[C] – Aha.
[J] - A Ty wiesz kochanie co znaczy, że lisek jest przebiegły?
[C] – Nie.
[J] - To znaczy, że jest sprytny.
[C] – Aha.
I na to wchodzi moja była, bo akurat po małą przyjechała:
[B]yła - A co to za bajeczka?
[C] - O kulcakach.
[B] - O! A kto tam jeszcze jest w tej bajce?
[C] – Lisek. (tata oczywiscie zaczyna pęcznieć z dumy - chociaż nie ma z czego)
[J] - A powiedz mamie co to znaczy, że ktoś jest przebiegły.
[C] - To znacy, ze jest splytny. (tata coraz większy)
[J] - A powiedz mamie kto jest przebiegły?
[C] - Kulcaki pzez ulicę.

by fabick

* * * * *

WSPOMNIENIA


Dziś, kiedy wracaliśmy z zajęć kameralną grupką pięciu chłopa, na naszej drodze stanęły Wredne Drzwi, które mają to do siebie, że się je dość nieprzyjemnie otwiera. Generalnie trzeba się trochę nakombinować, jak się nie jest z nimi obytym. No i jeden z kolegów się do nich zabrał i, po momencie, zestresowanym głosem rzekł:
- Nie wiem, co mam robić: pchać, ciągnąć?
No i mój mózg zareagował dość szybko i wysłał komunikat, który poszedł bezpośrednio na język, bez udziału wewnętrznego cenzora:
- A Ty co? Wspomnienia z pierwszego razu?.

by kleju


* * * * *

INTENCJA


Kilkanaście lat temu, za czasów wczesnej podstawówki wszyscy chętnie chodziliśmy na Roraty do kościoła. Najmłodsze dzieciaki zebrane przy ołtarzu, wznoszą swoje intencje do Boga. Większość intencji była standardowa: za mamę, za tatę, babcię, panią katechetkę lub papieża... Przyszła kolej na młodszą siostrę kolegi, która szczerze wykrzyczała do mikrofonu:
- ZA KIĘDZA ŻONĘ!
Ksiądz nie zwracając już większej uwagi na w kółko powtarzające się intencje przebił i tą:
- Ciebie prosimy.
A ludzie (ok 500set) ze śmiechem:
- Wysłuchaj nas panie!

by kytap1@

 
* * * * *

ZBAWICIEL


Dwa dni temu, wieczorem, widzę mojego 4-letniego syna: przyczajony półleży koło jakiegoś mebla, na głowie kask z włączoną latarką czołową ("żołnierski"), a w ręce zabawkowy młotek wzniesiony nad podłogą.
Pytam go co robi. A on ze śmiertelną powagą, półgłosem:
- Zbawiam mrówki!

PS. Ciężki ateista. Po prostu pomylił "zwabić" i "zbawić"

by mikequ

* * * * *

HERBATKA


Człapię sobie dziś z rana do poidełka, żeby kubeczek czarnej, na oprzytomnienie sobie sporządzić. Podchodzę, a przede mną stoi koleżanka. Miłe i urocze dziewczę, ale jakoś tak mało rozgarnięte raczej. Zapewne nie było by nic podchwytliwego w robieniu herbaty, gdyby nie fakt, że cukier w cukiernicy wyszedł dzień wcześniej i ktoś podrzucił trochę cukru w saszetkach z promocji "Twillings". Owe saszetki wyglądają, jak torebki herbaty, znaczy maja nadrukowana perforacje, sznureczek i wystający kartonik z logo Twillings. I jakież było moje zdumienie, gdy ujrzałem dwie takie papierowe saszetki gorączkowo mieszane przez koleżankę w kubku herbaty. Nic nie powiedziałem. Zalałem swoja kawusie, po czym demonstracyjnie oddarłem gore saszetki z cukrem, wsypując zawartość do kubka.
Mina koleżanki - bezcenna.
A teraz siedzi i tak dziwnie zerka na mnie z za monitora.
Nie bój się, nikomu nie powiem...

by thinboy

* * * * *

TUR  DE POLON

W sobotę przykaskaderowałem na rowerze wyczynowo. Wyjeżdżaliśmy z młodą na przejażdżkę z działki i jakieś 20 metrów od bramy jełopy z wodociągów taką studzienkę małą zrobili. Zamyśliłem się i podbiło mi koło i jebudu na lewą stronę ciała w glebę. Zahuczało, zagrzmiało, kurefsko zabolało. Na czworakach się dotelepałem z powrotem do werandy. Początkowo nawet tak bardzo nie bolało tylko mnie z lekka zatkało. Wieczorem już bardziej. W nocy ostro, ale wziąłem prochy. W niedzielę trudno już mi było wstawać i siadać, a jak zapomniałem się i się schyliłem, to jakby ktoś nóż mi pod żebro załadował.

Dzisiaj rano pomaszerowałem do Medicovera. Rentgen. Diagnoza : - pęknięte żreberko i obity na maksa bok... będzie bolało, ale się samo zaleczy, ketonal itp. Ale nie o tym mowa. Wchodzę do gabinetu. Lekarz się pyta, co się stało. To mu mówię, że awaria na rowerze, a ten uśmiech od ucha do ucha...
Trochę mnie to wkurzyło, ale on potem mówi:
- Ja Pana przepraszam, że się tak uśmiecham, ale przed chwilą miałem też pacjenta co miał wypadek na rowerze. Z tym, że Pan się wywalił, a on nie zauważył, jak mu z prawej wyjechał chłop z koniem na furmance i przywalił w dyszel, aż konia poniosło. A on dwa żebra złamane. Więc jak Pan wszedł i powiedział, że na rowerze wypadek, to już myślałem, że jechaliście w peletonie...

by Misiek666

* * * * *

KIEŁBASY NA GRILLU

Siedzę se przy ognisku wraz z dwoma [S]zwagrami i [T]eściem. Kiełbaska, coś pod kiełbaskę i oczywiście jedyny możliwy temat. Wtem zza zakrętu wyłoniło się miłe stadko dzierlatek i oczywiście młodszy ze szwagrów poszedł "obadać towar". No to krzyczę do niego:
[Ja] - Nie stój tak tylko zaproś koleżanki.
[S] - Ale jak to zaproś? Co mam powiedzieć?
[Ja] - No powiedz, że mamy tu jeszcze cztery całkiem niezłe parówki.
Na co wtrąca się teściu:
[T] - To może powiedz, że trzy, bo ta czwarta to już taka sucha krakowska

by Sebro

* * * * *

KONSPIRACJA


Z racji wolnego dnia i ładnej pogody wybraliśmy się dziś do parku. Park jest duży i (co ważne) obfituje w różnego rodzaju oczka wodne i rzeczki. Ja latam i zdjęcia pstrykam, kish na ławce się wygrzewa...
W pewnym momencie mija nas ojciec z synkiem. I słyszymy instrukcje taty:
- I teraz wrócimy szybko do domku i położymy bucik na kaloryferze. Żeby wysechł. Żeby kto? Żeby mamusia się nie dowiedziała...

by nosnam

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM


Oglądany: 81601x | Komentarzy: 19 | Okejek: 415 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.11

18.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało