Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Szkoła gotowania i przetrwania VIII

53 512  
273   9  
Kliknij i zobacz więcej!Gotowanie jest nie lada sztuką, a garnek - totalnym wyzwaniem. Stworzenie czegoś zjadliwego graniczy z cudem. Dziś więc będzie o prawie cudach.

Postanowiłem kiedyś zjeść sobie paróweczki. Procedura standardowa - woda na gaz, zagotować, włożyć parówki, po 3-4 minutach wyjąć i spożyć. Proste, tak? Nie wtedy jak się ma komputer na górze a kuchnie na dole... Zasiedziałem się przed kompem - obudziło mnie piknięcie alarmu pożarowego zainstalowanego przed MOIMI drzwiami. Sytuacja wyglądała następująco:

W dole schodów przez zasłonę czarnego dymu widać było jaśniejszy prostokąt - okno. Dalej juz po omacku. Okna w kuchni nie widać z odległości 3m. Otworzyłem drzwi i okna na przestrzał wyłączywszy uprzednio gaz.. Ale cóż - zawartość garnka dalej generowała zasłonę dymną więc jak dzielny strażak Sam - wsadziłem toto pod kran.
Z perspektywy czasu muszę przyznać że to był bardzo zły pomysł. Zawartość garnka eksplodowała rozrzucając niczym odłamki kawałki zwęglonych parówek. Drobne kawałki. Dużo kawałków. Głównie na sufit, okno i moje łapki. Współspacze przez miesiąc się nabijali ze mnie...

Są też pozytywne aspekty tej przygody: Nowy garnuszek, bardzo dokładnie posprzątana kuchnia. Co prawda czerwone punkciki na rękach zniknęły dopiero po pól roku ale u faceta to nie powód do rozpaczy, prawda?

by zaDuplin

* * * * *

Robiąc nadgodziny w mojej kochanej pracy zapragnąłem raz zrobić sobie dobrą kawę. Wygrzebałem sobie kardamon i cynamon (wziąłem z domu na wypadek chęci zrobienia sobie dobrej kawy), z tego jak wiadomo kawy się nie zrobi, więc postanowiłem splądrować "kuchnię" przy sekretariacie. W moich oczach optymistycznie zalśniła kawa, jaką daje się do ekspresu, pięknie zmielona. Do tego w ilości wystarczającej bym mógł napić się napoju bogów.

Niewiele myśląc sypnąłem do mojego przecudownego półlitrowego kubka, zaprawiłem kardamonem, i poczekałem aż czajnik dzwonkiem oznajmi mi że mogę już zalewać, zalałem, i posypałem cynamonem.

Do tego wszystkiego zabrakło mi tylko jednego - cukru.

Po przejrzeniu szafek na wysokości wzroku znalazłem tajemniczy biały proszek w słoiku. Ciesząc się niezmiernie że to nie kostki wsypałem sobie od serca, zamieszałem, i polazłem do serwerowni uzbrojony w kawę.

Gdy spróbowałem mojej ambrozji uświadomiłem sobie że w słoiku była sól. Moja "kawa", z racji smaku, zaczęła zwiedzanie kanalizacji, a ja zastanawiałem się drugie pół dnia jak mogłem być tak tępy i nie sprawdzić co to za biały proszek..

by Ssmr.quarc @


* * * * *

W dobie kryzysu studenckiego - spaghetti z makaronu z chińczyka z sosem wykonanym z keczupu i konserwy turystycznej. O dziwo chcieli więcej.

by Szteta

* * * * *

Kiedyś gdy chodziłem jeszcze do podstawówki jadłem obiad u babci. Coś kochanej babci nie wyszło z doprawieniem pomidorówki, no jakoś nie tym razem. Więc z braku laku a w szczególności maggi, poratowałem się kompotem z gruszek (bardzo słodki). W sumie zjadłem tego mixa cały talerz i zastanawiałem się nad dokładką. Polecam.

by Soltys3e @

* * * * *

Kryzys imprezowy.

Godzina 4 rano, wstało już słońce bo rzecz działa się latem. Towarzystwo już wstawione potężnie ale nadal głodne i chętne do zabawy. Niemniej towarzystwo oczyściło dom gospodarza z jedzenia czy zagrychy. Co tu zrobić. Wasz autor zauważa że u gospodarza w kuchni wisi około pół siaty starego chleba i w przypływie iskry geniuszu ratuje sytuację. Moczy chleb pod kranem, rzuca na blachę, posypuje przyprawą do grilla i sru do pieca na 10 min w termoobieg. Po zużyciu reszty siaty starego chleba ciągłość imprezy pozostała niezagrożona a pikantne chlebki przeszły do historii.

by Velocet

* * * * *

Ja uwielbiam miętę z mlekiem. A wychodzę z założenia, że życie to kwestia kontrastów jak kiedyś opierniczyłem puszkę ananasów poprawiłem batonikiem to mnie zemdliło. Ratowałem się wtedy chlebem z boczkiem i musztardą i browarem a i tak po tym wszystkim to ze dwa dni mi się odbijało. Co dziwne tylko ananasami...

by Amiz74

* * * * *

Jestem studentką, zawartość lodówki też mam typowo studencką- piwa, piwa, piwa, flaszka, musztarda. Sporadycznie zjawia się sok. Do robienia drinków, oczywiście.

Któregoś dnia przyszła do mnie znajoma celem spróbowania absyntu, który był dla niej nowością. Problemem był właśnie brak czegokolwiek, z czym mogłaby go spożyć. Skończyło się na tym, że Gosia piła absynt popijając Danio waniliowym, który przez przypadek znalazła w swojej torbie. Innym razem popitą do Becherowki była gorąca herbata ochładzana lodem zeskrobanym ze ścianek zamrażarki.

by Magdan

* * * * *

Jajeczniczka a'la MCbx:

1. Na patelnię nalej mleka. Dosól.

2. Wbij pierwsze jajko dodając łyżeczkę przyprawy typu "kucharek".

3. Zapal gaz.

4. Dodaj szczyptę, no, góra cztery, przyprawy do ziemniaków.

5. Mieszając wbij drugie jajo.

6. Dosyp kolejną łyżeczkę przyprawy, nie zapomnij dosolić i dopieprzyć do smaku.

7. Wbij trzecie jajo. Nie zapomnij o przyprawie.

8. Mieszając dopraw przyprawą typu "omaczka" lub "magi".

9. Mieszając doprowadzić do konsystencji jajecznicy-błota.

10. Jeść z chlebem (dla hardkorowców: bez chleba i bez popijania). Można doprawić szczypiorkiem i niewielką ilością siana zwanego "przyprawą do jajek".

Z podobnych sztuk robię kotlety sojowe, jednakże duże ilości słonych przypraw w rosole, jajku i panierce powodują okropne bąki.

W tą sobotę byłem w piwnicy, gdzie w lodówce zauważyłem talerz omletów. Stwierdziłem, że mama zrobiła, to sobie zrobię z serem, pieczarkami i rzecz jasna wiadomą przyprawą. Po zjedzeniu kilku przeszedłem do dalszych codziennych zajęć.

W nocy dostałem takiego przytrucia, że lało się ze wszystkich otworów. Okazało się, że omlety te miały koło miesiąca. Siedzę na zwolnieniu lekarskim.

by Iadest @

* * * * *

To było pierwsze "dzieło" mojej małej 5 letniej córki. Była ona podbudowana jednym z programów w tv cyfrowej, które miały zachęcić dzieciaki do gotowania. Napatrzyła się dziecina i chciała zrobić sałatkę. Wyczuła moment, kiedy została sama w kuchni i rozpoczęła swoje dzieło - najpierw starła żółty ser, potem dodała czekolady, obrała i posiekała rzodkiewkę, dodała kawałki sałaty zielonej oraz pokrojoną pomarańczę, na koniec trzeba było zrobić dressing do sałatki, więc najpierw był majonez - chyba z pół słoika, następnie musztarda i na koniec ketchup i to w sporych ilościach - dość powiedzieć, że sałatka pływała w sosie. Gdy przyszedłem na dół moja córka dumna ze swojego dzieła próbowała zmusić mnie do skosztowania sałatki - odmówilibyście własnemu dziecku?

by Goliat69

* * * * *

Kiedy byłem mały, będąc sam w domu, postanowiłem zrobić sobie hamburgera. Tak więc ukroiłem gruby plaster mortadeli, obtoczyłem go w bułce tartej i wrzuciłem na patelnię, a następnie poszedłem do swojego pokoju. O tym, że coś pichcę, przypomniała mi mama, kiedy z wrzaskiem wbiegła do mieszkania, po tym, jak zobaczyła kłęby dymu unoszące się przez kuchenne okno. Na szczęście, jedynymi ofiarami był ten "hamburger" i ulubiona patelnia mamy.

Innym razem postanowiłem zrobić sobie kanapeczkę. Normalnie, dwa kawałki chlebka, a pomiędzy nimi: masło, paprykarz, mortadela, ser, dżem i ketchup... Było całkiem smaczne.

Zamiłowanie do nietypowych potraw mi zostało, bo dziś uwielbiam makaron z zupek Vifonu z jogurtem i plasterkami parówek drobiowych, a także racuchy z jabłkami smarowane paprykarzem... Pycha.

by Rafaga

* * * * *

Ponad półroczne życie studenckie nauczyło mnie, że jeśli człowiek głodny to wszystko smakuje 3 razy lepiej. Nie będę wspominał o kolacjach na których głównym daniem był kisiel... Raz po powrocie z imprezy wpadłem na pomysł zrobienia jajecznicy, jednak nie jakąś zwykłą, bo taka mi się już znudziła. Po przejrzeniu półek w kuchni wpadłem na iście diabelski pomysł zrobienia jajecznicy z... Ryżem. Efektem była jajeczna klucha, którą zjadłem tylko dlatego, że nie chciało mi się robić nic innego, bo robiłem ją dobre pół godziny. Osobnym tematem może być czyszczenie patelni na drugi dzień, ale na cale szczęście nie była to moja kolejka na zmywanie.

by Banan @

Próbowałeś eksperymentów w kuchni? Robiłeś jakieś dziwne drinki od widoku których innym robiło się mdło? Jeśli tak - to klikaj tu i ślij do mnie. W jako temat wpisz SAM GOTUJĘ!


Oglądany: 53512x | Komentarzy: 9 | Okejek: 273 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.05

05.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało