Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCLXXIX - Na kolanach Mikołaja

53 353  
307   18  
Kliknij i zobacz więcej!Po świętach oczywiście nie może zabraknąć opowieści o opłatku, karpiu czy kolanach Mikołaja. Zapraszamy!

JAK SIOSTRA Z BRATEM

Jestem z moją małżonką dwa lata po ślubie (nie to nie jest sedno dowcipu), a razem ogólnie znamy się osiem lat - i od właśnie tych ośmiu lat jestem już świadkiem jak moja piękniejsza połowa drze koty ze swoim bratem który w tym momencie ma lat 18. Kłócą się o wszystko, przedrzeźniają się, docinają sobie itp. czyli jak to brat z siostrą. Braciszek w tym momencie leży w łóżeczku non stop bo doznał kontuzji podczas grania w piłkę i jego kolanko jest usztwnione szynami na całą długość nogi. Tyle tytułem przydługiego wstępu. Kamera... Akcja!!!

Siedzimy sobie akurat u teściów. Ja przy kompie, braciszek z tyłu na łóżku. Wchodzi żonka. Podchodzi wolnym krokiem w stylu Lucky Luka do łóżka braciszka... obserwuje go... i pyta:
- Boli...???
Braciszek tylko spojrzał na nią.
A ona podchodzi bliżej, patrzy mu w oczy i z otwartej dłoni PLASK w czoło i krzyczy " Goń mnie!

by little_a

* * * * *

PRZEBIŁ WSZYSTKICH

Z racji nudy w Fabryce temat taki zapadł - "Czym najdziwniejszym w życiu popijałeś wódkę?"
Padały takie odpowiedzi :
- Ciepły kompot z truskawek...
- Barszcz czerwony z torebki... Winiary czy też Knorr...
- Oranżadka musująca z torebki... ale bez użycia wody...
- Wódka!
- Spirytus!!!!
- Klej Guma Arabska!

Ale i tak kolegi nikt nie przebił:

- W górach... pod śnieg...
- No i co z tego... śnieg to woda...
- Ale ja pod ten żółty śnieg!
- Eee!!! Zalewasz... kawał taki był...
- Wiem... z tym... że ja... pod swój własny... żółty...  spod własnych nóg... jeszcze ciepły był... NO CO TAK SIĘ PATRZYCIE??!!!!

by Misiek666

* * * * *

UPRAWNIENI

Jadę ja sobie dzisiaj autobusem. Wchodzi facet z gatunku "jestem starszy, to mi się należy". Na oko tak ok. 60-tki, ale rześki taki raczej. Jak terminator jakiś od razu wziął na cel zasłoniętą gazetą dziewczynę, siedzącą na miejscu pod charakterystyczną nalepką z postacią podpierającą się laską.
- Pani mi musi ustąpić miejsca! - z paszczą do niej.
- A gdzie tak jest napisane? - ona na to.
- A o! Tu, obrazek jest nad panią!
Dziewczyna popatrzyła na gościa, na obrazek i z takim tekstem:
- Panie, tu nie Egipt jakiś, żebym ja obrazkami czytała to raz. Jak żeś pan taki dosłowny jest to ten ludzik ma narysowanego garba i laskę, a pan nie masz ani jednego ani drugiego to idź pan stąd, to dwa. A na koniec patrz pan, ja w ciąży jestem to też mi się należy.
Po czym odsunęła gazetę i faktycznie pod płaszczem, czego z początku można było nie zauważyc, widać było okrągły brzuszek.

by pokapok 

* * * * *

MASZ DO MNIE JAKIEŚ ALIBI?

Byłem wczoraj w barze ze znajomymi. Jakoś rozmowa zakręciła się wokół nauczycieli i jeden z kolesi zaczął się nabijać ze swojej znajomej nauczycielki, która kiedyś powiedziała, że niesie "kaganiec oświaty".
Pośmialiśmy się i rozmowa zeszła na inne tory. Tenże koleś, który wcześniej darł łacha z nauczycielki opowiada:
" ...no i wtedy ja z laickim spokojem... "

by sebbi1977

* * * * *

TEGO NIE USŁYSZYSZ W MTV

Sytuacja dotyczy mojego (Z)najomego. Dziwię się, że w ogóle przyznał się do czegoś takiego, ale do sedna:
Początek roku szkolnego (liceum, pierwszy rok), przerwa między lekcjami i rozmawiają sobie wspólnie w towarzystwie kto jakiej muzyki słucha. Jeden z (R)ozmówców mówi:
R: Ja to lubię Bacha posłuchać.
Z: Zaśpiewaj coś bo nie kojarzę.

by djzib0

* * * * *

WYPROWADZONA

Na wstępie muszę zaznaczyć, że przyszłam na świat za pomocą tak zwanego cesarskiego cięcia.
Akcja właściwa: Poszłam z rodzicami dziś na wieczorną mszę. Jak wiadomo to ostatnia niedziela adwentu, więc kazanie ksiądz miał o matkach i ich powołaniu. Ksiądz rozpoczyna od tego, że mieszkamy sobie bezpiecznie 9 miesięcy w łonie matki a potem wyprowadzamy się na świat. Po tym stwierdzeniu pochyla się do mnie moja własna rodzicielka i szepce na ucho:
- Anna, ty się nie wyprowadziłaś, ciebie musiał eksmitować komornik.

by Mroczna_Elfka

* * * * *

OPŁATEK ZWYKŁY

Byłem w sklepie przed chwilą. Pakuję zakupy i słyszę jak facet za mną mówi do ekspedientki:
- Opłatek zwykły proszę.
Patrzę zdziwiony, opłatek w sklepie?
A ekspedientka bez mrugnięcia okiem i żadnego zdziwienia dała mu... wódkę czystą Starogardzką.

by Christtos

* * * * *

LEKARSTWO

Historia wydarzyła się kilka dni temu...
Tytułem wstępu zaznaczyć muszę, że jestem niesłychanie złym człowiekiem, no po prostu zło pierwotne w najczystszej postaci, jak w filmie bohaterowie walczą ze złem, to dostaję tantiemy za użycie tej nazwy przeciwnika... [:)]
Historia właściwa.
W pewnej poczekalni spotkałem dziewczę, które skądś już kojarzyłem, więc wywiązała się między nami rozmowa. Dziewoja zaczęła zadawać pytania, a że, jak wspomniałem skądś ją już znałem postawiłem na nie szczerze odpowiedzieć. Dziewczyna:
- Co tak w ogóle porabiasz w życiu?
- W sumie sporo rzeczy, pracuję, studiuję, trenuję kilka rzeczy, rysuję, piszę... no generalnie staram się nie nudzić.
- To pewnie nie masz zbyt dużo wolnego czasu...
- I taki jest plan, bo jak mam wolny czas to wymyślam głupoty, a co gorsza potem je przeważnie realizuję...
- Hmmm, wiesz co, w takim razie powiem ci tak: wiesz, że tak naprawdę wewnątrz ciebie jest jakaś pustka, czujesz, że czegoś ci brakuje i to cię przygnębia i boli...
Myślę sobie: trafiony zatopiony, normalnie jakiś Freud w spódnicy mi się trafił... Mówię:
- Trafiona diagnoza.
I tu zaczyna się wartka akcja:
Ona z iście diabolicznym uśmiechem.
- A wiesz, jakie jest na to lekarstwo...
Zerknąłem na nią tak bardziej lustrująco, całkiem niegarbata, konkluzja - warto spróbować:
- Chyba wiem...
I w tym momencie poprosiła ją na bok koleżanka, coś jej tam tłumaczy, dla mnie w sumie lepiej, myślę sobie, będzie czas wymyślić jakiś powalający na kolana tekst... No tak, powalenie na kolana to niebawem nastąpiło, ale akurat nie tego się spodziewałem...
Wraca do mnie
- No to wiesz co to za lek?
- Wydaje mi się, że wiem...
A ona:
- Jezus Chrystus

by Pitar

* * * * *

RENOMOWANY LOKAL

Mnie się raz zdarzyło zajść do słynnej niegdyś w Gdyni mordowni "Oaza" na ul. Portowej. (sławna od przedwojny)
Ledwom usiadł, kelnerka postawiła przede mną dwa pełne kufle piwa.
- Ale ja jeszcze nie zamawiałem...
- Nie będę dwa razy latać!
- A po co dwa od razu?
- Może się ktoś do pana dosiądzie.

by lujeran

* * * * *

NAJŻWAWSZY W BASENIE

Teściowa zażyczyła sobie karpia. Żeby nie drażnić bestii, udaliśmy się w celu zanabycia onej ryby do najbliższego marketu, gdzie mąż mój stał się mimowolnym świadkiem składania zamówienia przez pewną klientkę. Baboch długo marudził nad "basenem" z żywymi karpiami. Ten za mały, ten za duży, a ten to nie wiadomo czy żywy. W końcu klientka zadecydowała:
- Niech mi pani tego złapie! O! Tego, właśnie taki żywotny ma być!
Sprzedawczyni, po kilku gimnastycznych wygibasach, pochwyciła najszybciej poruszającą się w basenie rybę, po czym usłyszała głos babocha:
- No! Bardzo ładny, a teraz niech go pani zabije!

by waber

* * * * *

ZABEZPIECZENIA ANTYWAŁAMANIOWE

Pracuję obecnie dla firmy, która ma kilkanaście placówek w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Dzisiaj rano dostałem maila do naszego człowieka z Glasgow, że wczoraj ktoś się do nich włamał i wyniósł jeden komputer.  Widzę, że mail przyszedł tylko do mnie, więc mówię o tym kolegom.
- W Glasgow mieli włamanie. Wyniesiono im jeden komputer.
Paddy na to:
- A, Glasgow. Tamto miejsce to prawdziwa dziura. Już wcześniej im się włamywali.
Tutaj do rozmowy włącza się nasz szef, Joe.
- O czym rozmawiacie?
Paddy:
- W Glasgow było włamanie, jeden komputer zniknął. Już wcześniej im kradli komputery, nie?
- Poprzednim razem skradli im kamery systemu bezpieczeństwa.
Chwilę później, nadal rozmwiamy o włamaniach, Paddy:
- A było też coś z włamaniem w Kildare. Zdaje się, że ukradli im psy.
Na to Joe:
- Zgadza się. I to były porządne, rasowe psy. Dobermany.

by Codiac

* * * * *

NA KOLANACH MIKOŁAJA

W okresie świątecznym wcielam się w ś(n/w)iętego Mikołaja. Otóż została na me kolana dostarczona dziewczynka, lat 4. Przerażona była niezwykle wręcz, małe dłonie zacisnęła w piąstki ze strachu i trzęsła się jak przysłowiowa osika. Jako dobry starzec wręczający prezenty, które to rodzice dostarczali Śnieżynce tak, aby dzieciak nie widział, pokazałem jej paczkę, którą specjalnie dla niej moje Elfy przygotowały, ale... każde dziecko musiało powiedzieć wierszyk, zaśpiewać czy też zatańczyć, aby nie było tak łatwo. Niestety maleńka kobietka była tak zestresowana, że na każdą moją prośbę o powiedzenie czegokolwiek stanowczo kręciła głową na NIE. Wpadło mi do głowy, że jedno na pewno powie, więc zaproponowałem:
- To może powiesz nam paciorek?
Na co maleńka z szybkością karabinu maszynowego zaczęła mówić:
- Paciorek, paciorek, paciorek...
Prezent dostała, obiecała być grzeczna, a ludzie wydawali się być po tej wersji pacierza dużo bardziej uśmiechnięci - czego i Wam życzę.

by Pajonk78


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM


Oglądany: 53353x | Komentarzy: 18 | Okejek: 307 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.01

19.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało