Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCLXXVIII - Oczy pracowników

54 627  
209   11  
Kliknij i zobacz więcej!Brakuje Wam czasem przestrzeni życiowej? Jesteście przyuczanymi „nowymi”? A może jesteście bardzo głodni? Po przeczytaniu dzisiejszych Autentyków zobaczycie, że inni mogą mieć gorzej...

A WY OTKUDA?

Historia ta zdarzyła się w latach 70 koledze mojego ojca. Rzeczony kolega był paleontologiem. W tym czasie naukowcy z demoludów jeździli za dinozaurami do Mongolii - tanio, "słuszny" kraj i sporo ciekawych kości w ziemi.
Żyło się dobrze. Wstawało się, pracowało się, ile się chciało, potem piło się, ile się mogło, a potem spało się ile wlazło. Dlatego też pewnego dnia ów kolega, kiedy próbowano go obudzić potrząsaniem za ramię, obruszył się z oburzeniem i próbował zasnąć dalej. Potrząsanie jednak powtórzyło się, dlatego zdecydował się obrócić głowę i otworzyć jedno oko...
W samym środku Mongolii, w pasterskiej jurcie budził go radziecki pułkownik. Widząc, że budzony przytomnieje, wojskowy zadał rzeczowe pytanie:
- Wy otkuda? (skąd jesteście?)
Kolega myśli sobie: "sojusznik nie sojusznik, ale nie jesteśmy w Związku tylko w Mongolii, co on sobie myśli?" - i odpowiedział:
- A wy otkuda?! (a wy skąd jesteście?!)
Pułkownik niezrażony, spokojnie mówi:
- Idi sa mnoj (idź ze mną).
Wyszli przed jurtę, pułkownik pokazuje ręką w jakimś kierunku i mówi:
- My otsiuda. A wy otkuda? (My jesteśmy stamtąd. A wy skąd?)

A teraz proszę się zastanowić, jaka była mina i odpowiedź kolegi, kiedy podążył wzrokiem w kierunku wskazanym przez pułkownika i zobaczył tak na oko batalion pancerny...

by Peppone

* * * * *

REMONT

Wczoraj stoję sobie grzecznie w kolejce, w osiedlowym spożywczaku, pomiędzy dwoma ogorzałymi panami. I tak, przede mną stoi lekko zawiana chłopina, ogólnie znany i lubiany osiedlowy pijaczek, z koszykiem, z którego wyjmuje rzeczy i głosem jakby po dobrej kilkudniówce odzywa się w ten oto sposób do pani ekspedientki:
- A tu biore czteri czarnuchi (cztery specjale czarne) i da mnie pani jeszcze 2 paczki redów (2 paczki fajek red & white)
I obok "czarnuchów" kładzie malutką żaróweczkę, po czym odwraca się i do swojego kolegi ledwo stojącego za mną mówi:
- Zdziiissssssssiiiiiuuu bo ja mam dzisiaj remont w domu...

by IRISHMAN

* * * * *

TRAFIONY WYBÓR

Stoję sobie w przymierzalni i słyszę rozmowę z kabiny obok. Nie wiem dokładnie kto to był, ale jakby jakiś [P]an wziął sobie [K]oleżankę do pomocy przy wybieraniu ciuchów. Wyglądało to tak, że pan coś mierzył a następnie odsłaniał zasłonkę i pokazywał się koleżance.
Odsłona 1
[P] - No i jak?
[K] - O świetnie, jak masz kasę, koniecznie kup tą koszulę, naprawdę Ci pasuje.
Odsłona 2
[P] - A teraz?
[K] - Genialne spodnie, nie no naprawdę rewelacja! No Cuuuudo! Nawet się nie zastanawiaj - kupuj!
[P] - Yyy... ale ja mam... to w zasadzie... ja w nich przyszedłem...

by Xionc

* * * * *

MYŚLENIE PRZYSZŁOŚCIOWE

Właśnie wróciłem z wycieczki z Ukrainy z kilkorgiem znajomych. Kilka dni temu zajrzeliśmy do lwowskiej księgarni w poszukiwaniu książek. Koleżanka znalazła "Wzory pism urzędowych" czy coś podobnego. Ja pamiętając słowa pani magister przypomniałem:
- Aniu, sprawdź rok wydania tej książki - jeśli to jakieś starsze wydanie to nie ma sensu brać - w ciągu parunastu lat trochę szczegółów mogło się zmienić dojść kilka niuansów, a szkoda wywalać pieniądze w błoto.

Sprawdziła.

Kijów 2009.

by johny_r

* * * * *

PIESZY UPRZYWILEJOWANY

Ze względu na konferencję klimatyczną w Poznaniu policji, że tak powiem, jak psów. Na każdym narożniku policyjny samochód. Na jeden z patroli trafiłam dzisiaj idąc na Rynek. Stoimy w kilka osób na czerwonym świetle, na przejściu dla pieszych i czekamy na zmianę. Niby ulica pusta, ale nikt nie przejdzie, chociaż wszyscy mają ochotę. Największą najwyraźniej mieli ów mundurowi, bo jeden policjant [P1] zagaił do kolegi [P2]:
[P1] - Ej, cho, co tak będziemy stali, jak nic nie jedzie.
Drugi, wraz z zasadą, że milczenie jest zgodą, podążył za nim, ale kiedy tylko wszedł na pasy, paszczą nadał sygnał syreny policyjnej:
[P2] - ioooo ioooo ioooo ioooo.

by tylcia

* * * * *

TATUSIOWY DOWCIP

Mój tata ma bardzo fajne poczucie humoru i zawsze jak opowiadał dowcipy to leżałam ze śmiechu. Kiedyś jak byłam mniejsza, tfu młodsza, to zawsze prosiłam "tata, tata opowiedz jakiś dowcip". Gdy akurat w pracy nie opowiadali kawałów i nic nowego tacie do głowy nie przychodziło to zawsze słyszałam niby "dowcip" - jesteś śliczną i mądrą dziewczynką. Oczywiście nie zrażało mnie to do ponawiania pytania po jakimś czasie.
I nastał dzień, w który po zapytaniu dziecka:
- Tata, opowiedz jakiś dowcip.
zabłysło coś tacie w oczach (chyba chciał sobie przypomnieć fajną perełkę) podekscytowanym głosem:
- Czekaj, czekaj, MYŚLĘ!
Na co dziecko:
- Dobre, dobre, tego nie znałam!
Potem mama przez tydzień ojcu przypominała błyskotliwość swojego dziecka.

by shahare

* * * * *

BALLADA O GŁODNYM SKINIE

Pracuję ci ja od miesięcy już zbyt wielu na nocnej zmianie na stacji benzynowej w Nowej Zelandii. Praca jak praca - da się wyżyć, jednakże ze względu na właśnie nocną porę miałem niejednokrotnie okazję poznać "podziemie" Kiwilandii: ot, przynajmniej raz czy dwa dziennie (nocnie?) przypałęta mi się jakiś (najczęściej maoryski) "gangsta", panienki z pobliskiego domku rozrywki wpadną wraz z "menadżerem" po słodycze, czasem pojawi się jakiś nawiedzony (jak dziadek na wózku obwieszony łańcuchem-krowiakiem z dredami owiniętymi wokół klamerek do wieszania bielizny). Aż razu pewnego drzwi otworzył pan o nieco bardziej znajomym wyglądzie:
Wysokie glany, szerokaśne białe szelki spinające spodnie moro, koszulka "White Power" i oczywiście znaczny ubytek owłosienia na głowie.
Jak już mówiłem nie takie rzeczy widziałem, więc zgodnie z zasadą "nasz klient nasz, k*wa, pan" grzecznie pozdrawiam i zapytuję czy szanowny pan ma dobry wieczór. Zamiast odpowiedzieć młodzian wskazał mi wyciągniętą ręką mniej więcej w kierunku sufitu (zapewne wskazując iż powinienem wytrzeć pajęczyny z kątów) po czym zaczął badać zawartość mojego sklepiku. Z aryjską pogardą ominął półkę z czekoladę, nawet nie spojrzał w kierunku chińskich zupek, nie on będzie wspierał amerykańskie żydostwo z Coca-Coli... Wreszcie oczy jego padły na chleb. Biały. Niemal defiladowym krokiem podszedł do półki i przygarnął w ramiona ze dwa bochenki... Po czym iście olimpijskim sprintem uciekł ze sklepu.
Ok, trochę mnie to zszokowało... Spisuję więc numery jego samochodu i dzwonię na policję:
- Haloo, miałem tu jednego skina...
- Taak, wiemy, ponoć 10 minut temu ukradł kurczaka z rożna z innego nocnego.
- No popatrz pan, do mnie wpadł po chlebek... Pewno do tego kurczaka.

by Mirmil

* * * * *

W IMIENIU TEŚCIOWEJ

Osoby występujące: [J]a + [I]nteresanci

I.

[J] - Dla kogo ma być ta karta?
[I] - Dla mojej teściowej.
[J] - To musi być upoważnienie. Bez upoważnienia tylko w imieniu żony albo dzieci. Teściowa to nie rodzina.
[I] - O! O! Widzi pani. A jak tak żonie mówię to się obraża...

II.

Kolejny pan po kartę dla teściowej...
[J] - Proszę podpisać odbiór.
[I] - A ile ta karta będzie ważna?
[J] - 5 lat
[I] - Aha... czyli do końca życia...

by madzia_r

* * * * *

PRONIEMIECKA POLITYKA

Rozmowa z teściem o wszystkim i niczym, zeszło w końcu na politykę.

T - Tusk cały czas realizuje Niemiecką politykę.
J - E nie, to tylko mu przypięli taką łatkę.
T - Nie, nie masz racji, on cały czas realizuje niemiecką politykę.
J - A jakiś przykład tej Niemieckiej Polityki? Jakaś jego decyzja, która jest jawnie bardziej proniemiecka niż propolska? Bo ja jakoś tego nie widzę.
T - Bo on się dobrze z tym kryje.

by Aleister

* * * * *

W APTECE

Znajoma pracuje w aptece i opowiadała taką sytuację:

Magisterka tłumaczyła starszej pani dawkowanie leku, jako, że lek był silnie działający, a lekarz zapisał rożne ilości tabletek na każdy dzień. Trochę to trwało. Kolejka do kasy zaczęła się coraz bardziej wydłużać, a ludzie coraz głośniej pokazywali swoje niezadowolenie. W aptece obowiązuje cisza i po pewnym czasie magisterka nie wytrzymała i wypaliła do pacjentów:
- Proszę o ciszę! Ja nie podaje tej pani przepisu na ciasto!

Inna sytuacja:
Przychodzi pacjent i mówi:
- Poproszę prezerwatywy antyplemnikozabójcze.

by etnies

* * * * *

METODY SZKOLENIOWE

Spadło na mnie to (nie)szczęście - muszę kogoś przyuczyć. Siedzę z [N]owym, setki pytań, masa materiału do omówienia, ogólnie koszmar. Od kilku dni przysłuchiwała się nam (nie mając wyboru) siedząca obok koleżanka. W końcu podeszła, spojrzała na nowego z błyskiem w oku i rzekła:
K - Jak Cię tak dalej nowy będzie męczył zastosuj metodykę FOFO.
Ja - Ekhm? - odparłem w jakże zawoalowany sposób.
N - A na czym to polega? - zapytał świeżak.
K - To bardzo proste - uśmiechnęła się przyjaźnie - Ty zadajesz mi jakieś pytanie... na przykład "Gdzie jest...?"
N - Gdzie jest ksero?
K - O tak, bardzo dobrze. - powiedziała cicho i powoli - A ja, ja Ci odpowiadam: - uśmiech zniknął w ułamku sekundy, brwi się zmarszczyły, dziewczyna wrzasnęła: - "FUCK OFF (and) FIND OUT!!!" - po czym wróciła na swoje miejsce.

by ApoTer

* * * * *

STRASZAK

Z moim [M]isiakiem płci pięknej wdaliśmy się w dyskusję o małżeństwach:
[M] - Oni to inna bajka...
[J] - Tiaaa, a my to z horroru.
[M] - Yhym!
[J] - No to będziemy ich straszyć. Ja się przebiorę, a ty się rozbierzesz!
[M]...

by poszukiwacz_zaginionej

* * * * *

PRZEDŚWIĄTECZNE MIłOSIERDZIE

Mój tata jest zapalonym wędkarzem. Jak tylko może wędka w rękę i na ryby. Potem sam te ryby oprawia (ubija, głowy obcina i patroszy).
Tyle tytułem wstępu.
W domu przedświątecznym zwyczajem pojawił się karp. I się wywiązała dyskusja między moja [M]amą i [T]atą:
[M] - Oprawisz karpia?
[T] - No tak.
[M] - Ale pamiętasz, że głowę i płetwy masz zostawić, bo będą mi potrzebne?
[T] - Pamiętam.
[M] - A, i wydłub oczy z tej głowy.
Na co tata z oburzeniem:
[T] - Oooo, co to, to nie! Ja sadystą NIE JESTEM!

by nosnam

* * * * *

PRZESTRZEŃ ŻYCIOWA

Dziś siedzimy w pracy:
Biuro, boksy, w rzędach po 3 stanowiska każdy plecami do siebie. Niedawno był remont który zmniejszył nam troszkę metraż więc kierownik z miarką w ręku mówi:
K - Pozwolicie że zabiorę wam po 5 cm?
Ja - Nie ma mowy!
K - Dlaczego?
Ja - Bo i tak juz siedzimy prawie oko w oko [:)]

by minio1987


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM


Oglądany: 54627x | Komentarzy: 11 | Okejek: 209 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.01

18.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało